Reklama

Duchowość

Świętość czy jakość życia?

W nauczaniu Kościoła katolickiego wyraźnie mówi się o życiu jako wartości naczelnej i fundamentalnej, ale nie absolutnej. W encyklice Evangelium vitae. O wartości i nienaruszalności życia ludzkiego (25.03.1995) odnajdujemy wykładnię Kościoła na ten temat wartości oraz nienaruszalności ludzkiego życia i jej uzasadnienie. Życie ludzkie jest święte, bo „pochodzi od Boga, jest Jego darem, Jego obrazem i odbiciem, udziałem w Jego ożywczym tchnieniu [...]. Życie i śmierć człowieka są zatem w ręku Boga, w Jego mocy” (EV nr 39). Z prawdy zaś o świętości życia wynika zasada jego nienaruszalności (EV nr 40).

[ TEMATY ]

życie

świętość

lllinka2/Fotolia.com

1. Krótka historia pojęcia „jakość życia”

Termin „jakość życia” (łac. qualitas - pewien stopień doskonałości; ang. quality of life QOL) pojawił się w latach 40’ XX w., zastępując dotychczas stosowane pojęcie „poziom życia”, dla podkreślenia materialnych warunków życia (majątek, standard życia). Początkowo nienaukowe pojęcie „jakości życia” oznaczało wszystkie dobra, które powinny być dostarczone konsumentowi w rozwiniętym industrialnym społeczeństwie dla jego pomyślności (ang. welfare). Później jego znaczenie rozszerzono na czynniki niematerialne (edukacja, szczęście, wolność i zdrowie). Pojęcie to zostało wprowadzone do terminologii naukowej w latach 60’ XX w. przez rzeczników ochrony środowiska i socjologów, którzy podjęli krytykę tzw. społeczeństwa przemysłowego i poprzemysłowego, wyrażając swoje niezadowolenie z oceny zaspokojenia ludzkich potrzeb tylko za pomocą wskaźników poziomu życia. Początkowo termin „jakość życia” zaczął funkcjonować w socjologii i psychologii (dobrostan), a następnie w innych dyscyplinach naukowych: ekonomii, politologii oraz w medycynie, a także w pedagogice. Mirosław Jan Dyrda szukając przyczyn tak wielkiego zainteresowania się naukowców omawianym pojęciem z wielką szczerością, stwierdził że „to niezwykłe powodzenie pojęcie jakości życia zawdzięcza swej wieloznaczności, niedookreśleniu założeń teoretycznych i definicyjnych oraz, co za tym idzie, niemal nieograniczonej dowolności interpretacyjnej”.

2. Trudności z operacjonalizacją pojęcia „jakość życia”

Reklama

Pojęcie jakości życia jest wieloaspektowe i wieloznaczne. Ma charakter ambiwalentny, ponieważ posiada wymiar zarazem obiektywny i subiektywny oraz społeczny i jednostkowy. Omawiane pojęcie wskazuje także na wiele aspektów rzeczywistości: filozoficzny, społeczny, medyczny, ekonomiczny i kulturowy. W literaturze przedmiotu można spotkać próby opisu jakości życia poprzez konfrontację tego pojęcia z terminami mu pokrewnymi, takimi jak: sens życia, styl życia, sposób życia, poziom życia, tryb życia, szczęście, radość, zadowolenie oraz satysfakcja. Ten badawczy zabieg nie służy jednak dostatecznemu wyjaśnieniu interesującego nas pojęcia, ale jeszcze wyraźniej wskazuje na podstawowy fakt, że wielorakość znaczeń przypisywanych terminowi jakość życia, w gruncie rzeczy wynika z indywidualnych kryteriów oceniania i wartościowania każdej osoby. Badanie jakości życia jest więc utrudnione z racji niemożności jasnego zdefiniowania tego pojęcia (problem z ustaleniem wszystkich jego wskaźników i zmiennych) oraz jest narażone na niebezpieczeństwo nadmiernego uproszczenia, bowiem sens jakości życia wynika z indywidualnych kryteriów oceniania każdego człowieka. Ambiwalentny charakter „jakości życia” każe badaczowi stwierdzić z całą świadomością, że odczucia jakości życia nie należy traktować jako stałego kryterium, według którego można oceniać wartość życia jednostki, ponieważ podlega ono oddziaływaniu różnych czynników na rożne aspekty życia jednostki w różnym czasie.

3. Rozumienie „jakości życia”

W naukach społecznych funkcjonuje obecnie wiele koncepcji jakości życia (np. A. Campbella, D.J. Schneirdera, G. Goodala, M. Walldena, M. Bacha iE. Allard M.R. Rioux’a, E. Allardta, D. Felce’a I J. Perry’ego itd.). Jakość życia jest w nich rozpatrywana zwykle w trzech aspektach: a) ekonomicznym - poziom materialny życia (od dobrobytu do niedostatku); b) społecznym - obiektem rozważań jest infrastruktura społeczna (np. instytucje społeczne); c) psychicznym - wykładnikiem jest jakość życia rozumiana jako dobrostan psychiczny.

Reklama

Dyscypliną korzystającą coraz częściej z kategorii jakości życia jest medycyna. Podjęła ona próby operacyjnej standaryzacji tego pojęcia. Impulsem do dalszych teoretycznych badań nad nim była zmiana definicji zdrowia dokonana przez WHO w 1948 r., w której podejście czysto biomedyczne (zapadalność na choroby, umieralność itp.) zaczęło ewoluować w stronę modelu bio-psycho-społecznym zgodnie z którym „zdrowie, to nie tylko brak choroby czy kalectwa, ale pełny, dobry stan fizyczny, psychiczny i społeczny”. W tym kontekście pojawiają się teoretyczne modele jakości życia uwarunkowane stanem zdrowia - Health Related Quality of Life (HRQOL). Poczucie zdrowia jawi się w nich jako jeden z podstawowych wyznaczników jakości życia.

Spośród licznych wskaźników jakości życia, A. Dziurowicz-Kozłowska wymienia najbardziej reprezentatywne, do których zalicza: a) brak obciążeń, trudności i dolegliwości; b) subiektywną ocenę poziomu zadowolenia i satysfakcji z życia jako całości; c) posiadanie niezbędnych zasobów potrzebnych do zaspokojenia indywidualnych pragnień i potrzeb, wspierania osobistego rozwoju i samoaktualizacji; d) osobisty sposób postrzegania przez jednostkę pozycji zajmowanej w życiu, w kontekście kultury i systemu wartości oraz celów, oczekiwań i wzorów; e) relację pomiędzy osobistymi potrzebami i ich spełnianiem oraz zewnętrznymi zasobami i oczekiwaniami; f) stopień, w jakim osoba realizuje własne cele życiowe; g) radzenie sobie w życiu, tak, jak jednostka pragnie to czynić; h) bogactwo przeżyć, celów życiowych oraz wysoki poziom świadomości i aktywności; i) wyraz woli życia i pozytywnej postawy do życia.

4. Stanowisko Kościoła katolickiego wobec tzw. „jakości życia”

Kościół katolicki w sposób niezmienny głosi prawdę o świętości i nienaruszalności ludzkiego życia od poczęcia, aż po naturalną śmierć. Dlatego też z wielką ostrożnością podchodzi do tzw. „jakości życia”, zdając sobie sprawę z wieloznaczności i niejasności tego pojęcia, narażonego przez to na manipulacje i wykorzystanie przez różnorakich ideologów. Kościół równocześnie zachęca różne środowiska, aby w prowadzonej refleksji teoretycznej i praktyce dotyczącej wartości ludzkiego życia, nie pomijały etycznej i personalistycznej perspektywy, która chroni przed wyłączną oceną wartości życia przez pryzmat jakości i sprawności cielesno-organicznej.

Jan Paweł II w Przesłaniu do członków Papieskiej Akademii Pro Vita (19.02.2005) wyraźnie podkreślił, że pojęcie „jakości życia”, związane jest z jednym z „najważniejszych dążeń współczesnych społeczeństw, rodząc kwestie niepozbawione dwuznaczności, a niekiedy tragicznych sprzeczności”, przez co „wymaga wnikliwego rozważenia i wyczerpującego wyjaśnienia”. Dlatego Ojciec św. proponuje ontologiczne rozumienie „jakości życia”, wynikające z bytowej i konstytutywnej struktury ludzkiej istoty rozumianej jako corpore et anima unus. Takie ujęcie jakości życia ma dwa poziomy. Pierwszy, związany jest z godnością osoby ludzkiej i jest obecny w każdym momencie życia od poczęcia, aż do naturalnej śmierci i urzeczywistnia się w pełni w wymiarze życia wiecznego. Ten poziom jakości życia wskazuje zarazem na podstawową prawdę, że „człowiek musi być [...] uznawany i respektowany bez względu na stan zdrowia, na chorobę, czy niepełnosprawność”. Drugi poziom jest konsekwencją uznania pierwszego i jego dopełnieniem przez społeczeństwo, które „uznając prawo do życia i szczególną godność każdej osoby, powinno we współdziałaniu z rodziną i innymi strukturami pośrednimi tworzyć konkretne warunki sprzyjające harmonijnemu rozwojowi osobowości każdego, zgodnie z jego przyrodzonymi zdolnościami”. Drugi więc poziom jakości życia tworzony jest przez kontekst społeczno-środowiskowy, który powinien sprzyjać harmonijnemu rozwojowi wszystkich wymiarów osoby - cielesnemu, psychicznemu, moralnemu i duchowemu.

Jednak, jak zauważa Jan Paweł II, pomimo tej podstawowej antropologiczno-ontologicznej wykładni jakości życia, obecnie stosuje się ograniczające i zarazem selektywne jej rozumienie, przez co „jej istotą miałaby być zdolność do zażywania i odczuwania przyjemności lub tez samoświadomość i możność uczestniczenia w życiu społecznym. W konsekwencji zostaje zakwestionowana jakakolwiek jakość życia istot ludzkich, które jeszcze nie są, albo już nie są zdolne rozumieć i kierować się wolą, jak również tych, które nie mogą już czerpać przyjemności z życia pojmowanego jako doznanie i relacja”.

W kontekście powyższych uwag Papież pisał już wcześniej w encyklice Evangelium vitae, że „tak zwana «jakość życia» jest interpretowana najczęściej lub wyłącznie w kategoriach wydajności ekonomicznej, nie uporządkowanego konsumpcjonizmu, atrakcji i przyjemności czerpanych z życia fizycznego, natomiast zapomina się o głębszych - relacyjnych, duchowych i religijnych - wymiarach egzystencji” (nr 23). Zdaniem Ojca św. analizowana kategoria używana w kontekście utylitaryzmu i pragmatyzmu, czy nawet szeroko pojętej „cywilizacji śmierci”, może zniekształcać prawdę o wartości i nienaruszalności ludzkiego życia, sprawiając tym samym, że „w takim klimacie cierpienie, które nieustannie ciąży nad ludzkim życiem, ale może też stać się bodźcem do osobowego wzrostu, zostaje «ocenzurowane», odrzucone jako bezużyteczne, a nawet jest zwalczane jako zło, którego należy unikać zawsze i we wszystkich okolicznościach. Gdy nie można go przezwyciężyć i gdy znika nawet nadzieja na dobrobyt w przyszłości, człowiek skłonny jest sądzić, że życie straciło wszelki sens, i doznaje coraz silniejszej pokusy, aby przypisać sobie prawo do położenia mu kresu” (EV, nr 23).

5. Zakończenie

Kościół katolicki w swoim nauczaniu zwraca uwagę na wspomniane dwa podstawowe poziomy jakości życia. Głosząc świętość i nienaruszalność życia każdej istoty ludzkiej, przypomina zarazem ludziom świata nauki i medycyny, aby przez badania naukowe i konkretne medyczne działania polepszali jakość życia osób chorych, niepełnosprawnych i starszych wiekiem, zapewniając im bezpieczeństwo. Przypomina także ludziom prawa i władzy oraz odpowiedzialnym za ekonomię, aby dbali o jakość życia moralnego, bezpieczeństwo i odpowiednią jakość życia każdego człowieka. Kościół zdecydowanie przeciwstawia się takiej koncepcji jakości życia, która będąc „rezultatem presji psychologicznej, społecznej, czy ekonomicznej” może każdej osobie „przypisać niższy lub wyższy poziom jakości życia”, wprowadzając tym samym „do stosunków społecznych zasady o charakterze dyskryminacyjnym i eugenicznym” (Jan Paweł II, Człowiek chory zawsze zachowuje swą godność. Przemówienie do uczestników Międzynarodowego Kongresu Lekarzy Katolickich (20.03.2004). Kościół przestrzega przed ocenianiem jakości życia konkretnego człowieka przez innych ludzi, czy też instytucje, zachęcając zarazem do podejmowania konkretnych kroków, przeciwstawiających się takiej presji. W świetle nauczania Kościoła katolickiego kategoria „jakości życia” może być przydatna o tyle, o ile odwołuje się do podstawowej antropologiczno-ontologicznej wykładni i uwzględnia etyczną oraz personalistyczną perspektywę w ocenie nie tyle wartości samego ludzkiego życia, co warunków społeczno-środowiskowych wpływających na nie. Życie ludzkie z racji świętości domaga się obrony, umacniania, czci i miłości (EV, nr 42) oraz autentycznej promocji (EV, nr 87).

2016-03-22 18:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jan Paweł II o darze życia (fakty i ciekawostki)

2020-05-18 08:13

[ TEMATY ]

życie

aborcja

eutanazja

św. Jan Paweł II

Grzegorz Gałązka

Św. Jan Paweł II stanowczo sprzeciwiał się podważaniu prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci

Sformułowanie „kultura śmierci” pochodzące z encykliki „Evangelium vitae” to jedna z najbardziej nośnych fraz jakie wyszły spod pióra Jana Pawła II... Z okazji przypadającej dziś 100. rocznicy jego urodzin publikujemy garść informacji dotyczących nauczania papieża Wojtyły o świętości i nienaruszalności ludzkiego życia.

Przeczytaj także: Tu wszystko się zaczęło... - Jan Paweł II i Wadowice (fakty i ciekawostki)

Szczególna wrażliwość Karola Wojtyły na sprawę ochrony życia ukształtowała się bardzo mocno już w pierwszych latach jego kapłaństwa i charakteryzowała go do końca życia. On sam wiąże to m.in. z odczutą grozą wojny, wiedzą o obozach koncentracyjnych i życiem w rzeczywistości komunistycznego terroru. Wszystko to sprawiło, że kwestia poszanowania godności każdej osoby i jej praw była dla przyszłego papieża czymś dramatycznie namacalnym.

Karol Wojtyła, także jako papież miał nadzieję na owocną współpracę z Wandą Półtawską w dziedzinie pomocy rodzinie, co było życiową pasją zarówno pani doktor jak i jego, i co zaowocowało intensywną współpracą w Krakowie. „(...) byłaś i nadal pozostajesz moim ‘ekspertem’ osobistym [podkr. W oryginale – TK] od dziedziny ‘Humanae vitae’ [życia ludzkiego, tytuł. Encykliki Pawła VI – przyp. TK]. Tak było od dwudziestu z górą lat, i to należy nadal utrzymać” – pisał Jan Paweł II w liście do „Dusi” w grudniu 1978.

Jednym z najgłośniejszych dokumentów pontyfikatu stała się jedenasta encyklika "Evangelium vitae" (Ewangelia życia) z 25 marca.1995 r. To ukoronowanie papieskiej wizji miłości, małżeństwa, rodziny a przede wszystkim "wartości i nienaruszalności życia ludzkiego" od poczęcia do naturalnej śmierci.

Papież podkreślił, że prawdziwa demokracja nie może sankcjonować prawnie zła moralnego. Skierował też żarliwy apel "do wszystkich i do każdego "o szacunek dla życia i zaangażowanie w obronę życia: "Tylko na tej drodze znajdziesz sprawiedliwość, rozwój, prawdziwą wolność, pokój i szczęście!"

Jan Paweł II, podkreślając, że każde ludzkie życie jest święte i nienaruszalne był zdecydowanym i konsekwentnym przeciwnikiem stosowania kary śmierci. W encyklice „Evangelium vitae” podkreślił, że "współczesne społeczeństwo jest w stanie skutecznie zwalczać przestępczość metodami, które czynią przestępcę nieszkodliwym, ale nie pozbawiają go ostatecznie możliwości odmiany życia".

Po ogłoszeniu encykliki “Evangelium vitae”, odpowiednio zmodyfikowano “Katechizm Kościoła katolickiego” w odniesieniu do kary śmieci. Obecnie oficjalna nauka Kościoła stanowi, że “przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy [zbrodni – przyp. TK] są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”.

Podczas prywatnej rozmowy z gubernatorem stanu Missouri w trakcie wizyty w Stanach Zjednoczonych (styczeń 1999) Papież poprosił: "Niech się Pan zmiłuje nad Darellem Maese". Człowiek ten 11 lat wcześniej zastrzelił swojego wspólnika w handlu narkotykami, jego żonę i niepełnosprawnego syna za co został skazany na karę śmierci. Już po powrocie do Rzymu papież dowiedział się, że jego prośba została spełniona. Gubernator Mel Carnahan, zastrzegając, że pozostaje zwolennikiem kary śmierci, ułaskawił Maese...

Przez cały pontyfikat papież walczył o to, by nie traktować aborcji jako remedium na przeludnienie świata. W szczególnie dramatyczny sposób upomniał się o to w tygodniach poprzedzających kairską Konferencję ONZ w sprawie Zaludnienia i Rozwoju (1994). W liście do głów państw ocenił, że "mamy tu do czynienia z próbą narzucenia wszystkim stylu życia pewnych warstw społeczeństw rozwiniętych, materialnie bogatych i zsekularyzowanych". Zaapelował o rzetelny namysł nad sprawami "od których zależy wzrost lub rozpad naszych społeczeństw".

W 1987 r., wobec wzrastającego zagrożenia prowadzeniem niekontrolowanych eksperymentów biomedycznych, Kongregacja Nauki Wiary wydała instrukcję “Donum vitae” – o warunkach przekazywania życia. Dokument przypomina, że “dar ludzkiego życia powinien być podejmowany tylko w małżeństwie poprzez akty właściwe wyłącznie małżonkom, według praw wpisanych w ich osoby i w ich zjednoczenie”. Do problematyki in vitro powracał papież wielokrotnie, m.in. w przemówieniu do członków Papieskiej Akademii Życia – „Pro Vita” w lutym 2004 r. : „Akt, poprzez który mąż i żona stają się ojcem i matką, składając całkowity wzajemny dar z siebie, czyni ich współpracownikami Stwórcy w wydaniu na świat nowej istoty ludzkiej, powołanej do życia wiecznego. Tego jakże bogatego aktu, będącego transcendencją życia samych rodziców, nie można zastąpić zwykłym zabiegiem technicznym, zubożonym o wartość ludzką i podporządkowanym uwarunkowaniom, jakim podlega działalność natury technicznej i instrumentalnej”.

Papież nie zawahał się „rozprawić” z lansowanym powszechnie na Zachodzie mitem o idei "nieograniczonej" prokreacji, którą miałby głosić Kościół. Podczas jednego ze spotkań z wiernymi w 1994 r. mówił, iż nieprawdą jest, jakoby Kościół zachęcał małżonków do „prokreacji bez żadnego wyboru i planu”. Dodał, że „w poczęciu życia małżonkowie realizują jeden z największych wymiarów ich powołania: są współpracownikami Boga”, dlatego „są zobowiązani do odpowiedzialnej postawy w podejmowaniu decyzji by począć lub nie począć [życie]".

Media niejednokrotnie zarzucały papieżowi, iż ma obsesję na punkcie obrony życia nienarodzonych. W książce "Przekroczyć próg nadziei" (1984) Jan Paweł II podkreśla, że legalizacja przerywania ciąży to danie uprawnień człowiekowi dorosłemu do pozbawienia życia człowieka nie narodzonego czyli tego, który nie może się bronić. "Trudno pomyśleć sytuację bardziej niesprawiedliwą i trudno tu naprawdę mówić o obsesji, gdy w grę wchodzi podstawowy nakaz prawego sumienia: to znaczy obrona prawa do życia ludzkiej istoty - niewinnej i bezbronnej".

W 1998 roku Jan Paweł II upomniał biskupów niemieckich, by katolickie poradnie rodzinne w tym kraju nie uczestniczyły w wydawaniu wymaganych przez prawo zaświadczeń o odbyciu konsultacji przez matki pragnące dokonać aborcji. Część biskupów niemieckich argumentowała, że konsultacja taka odwodzi wiele kobiet od powziętego zamiaru przerwania ciąży. Dla Jana Pawła II był to jednak niegodziwy moralnie proceder ułatwiający zabójstwo poczętego dziecka: większość kobiet, z katolickiej poradni kierowała się do aborcyjnej kliniki.

Metropolita krakowski współpracował z papieżem Pawłem VI przy pisaniu encykliki “Humanae vitae”. Specjalny zespół, powołany w Krakowie przez metropolitę, przygotował materiały, które posłużyły papieżowi do opracowania ostatecznego kształtu encykliki. Wydany w 1968 r. dokument, który opowiada się zdecydowanie za nierozerwalnością małżeństwa i potępia stosowanie środków antykoncepcyjnych, stał się jednym z najgłośniejszych dokumentów w dziejach Kościoła. Wedle niektórych biografów papieża encyklika zawiera około 60 proc. szkicu opracowanego przez komisję kard. Wojtyły.

W 1994 roku Jan Paweł II ustanowił Papieską Akademię Obrony Życia – „Pro Vita”. Jej celem jest propagowanie w świecie idei obrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Polskimi członkami Akademii zostali m.in. dr Wanda Półtawska i ks. prof. Tadeusz Styczeń.

U kresu pontyfikatu, w lutym 2005 r., w przesłaniu do członków tej Akademii papież przestrzegał: „Pod naciskiem społeczeństwa dobrobytu coraz większą popularność zyskuje pojęcie jakości życia, które jest ograniczające i zarazem selektywne: jej istotą miałaby być zdolność zażywania i odczuwania przyjemności lub też samoświadomość i możność uczestniczenia w życiu społecznym. W konsekwencji zostaje zakwestionowana jakakolwiek jakość życia istot ludzkich, które jeszcze nie są albo już nie są zdolne rozumieć i kierować się wolą, jak również tych, które nie mogą już czerpać przyjemności z życia pojmowanego jako doznanie i relacja”.

Sformułowanie „kultura śmierci” (cytowanie niekiedy jako „cywilizacja śmierci”) pochodzące z „Evangelium vitae” to jedna z najbardziej nośnych fraz jakie wyszły spod papieskiego pióra.

Teza, iż współczesny świat naznaczony jest ‘przez dramatyczną walkę między ‘kulturą życia’ a ‘kultury śmierci’” wywołały ogólnoświatową, gorącą debatę. Nie wszystkim spodobała się papieska diagnoza mówiąca o tym, że zwłaszcza w społeczeństwach dobrobytu szerzy się „kultura śmierci” przejawiająca się m.in. we wzrastającej akceptacji dla aborcji i eutanazji. W przemówieniu do uczestników konferencji Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia (listopad 2004) papież analizował złożony problem stosunku do cierpienia osoby śmiertelnie chorej. „Rezygnacja z uporczywej terapii nie jest odrzuceniem pacjenta i jego życia – podkreślił wówczas. – Przedmiotem bowiem rozważań nad stosownością rozpoczęcia lub kontynuowania terapii nie jest wartość życia pacjenta, lecz wartość medycznego zabiegu na pacjencie”. Zaznaczał także, że „podczas gdy nie powinno się pozbawiać pacjentów, którzy tego potrzebują, ulgi, jaką niosą środki przeciwbólowe, ich stosowanie powinno być współmierne do nasilenia bólu i możliwości jego uśmierzania; należy przy tym unikać jakiejkolwiek formy eutanazji, do której doszłoby przy zastosowaniu silnych dawek środków przeciwbólowych właśnie w celu spowodowania śmierci”.

Aborcja i antykoncepcja nie były oczywiście dla papieża tym samym, ale... „Powiada się: walczmy z aborcją, a zgódźmy się na antykoncepcję – powiedział w rozmowie z André Frossardem. – Ale zgodzić się na antykoncepcję, to znaczy otworzyć drogę do aborcji, ponieważ tym, co się tu liczy, jest postawa moralna”.

Przypominając, że życie jest darem od Boga i nie może podlegać manipulacji, papież zwracał uwagę, że aborcja i antykoncepcja są rzeczami różnej wagi oraz, że nawet aborcji – „jak każdego innego zamachu na życie” – nie można oceniać w oderwaniu od okoliczności.

Jednoznacznie pozytywnie wypowiadał się Jan Paweł II o idei przeszczepu organów i wyrażał uznanie wobec tych, którzy w imię miłości bliźniego, ofiarowują swoje organy potrzebującym.

„Po upadku ustrojów zbudowanych na ‘ideologiach zła’ (...) utrzymuje się jednak nadal legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich przed ich narodzeniem. Również i to jest eksterminacja zadecydowana przez parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej ludzkości” – napisał papież w książce „Pamięć i tożsamość” (2005).

Dla Jana Pawła II, antykoncepcja i przerwanie ciąży – pomimo odmiennej natury i ciężaru moralnego – „pozostają bardzo często w ścisłym związku, niczym owoce jednej rośliny”. W encyklice „Evangelium vitae” argumentował, iż antywartości wszczepione w „mentalność antykoncepcyjną” sprawiają, że w przypadku, gdy w takim środowisku dojdzie do poczęcia „niechcianego” dziecka, pokusa dokonania aborcji jest silniejsza.

W 1994 r. w Wadowicach otwarto Dom Samotnej Matki. Nadano mu imię Matki papieża – Emilii Kaczorowskiej. Pięć lat później, odwiedzając swoje rodzinne miasto Jan Paweł II wyraził radość, że pomyślano w ten sposób o kobietach, „które mimo ofiar i przeciwności pragną strzec daru swego macierzyństwa” oraz wdzięczność, że dom nosi imię jego Matki. „Wierzę, że ta, która wydała mnie na świat i otoczyła miłością moje dzieciństwo, będzie opiekowała się również tym dziełem”.

CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. inf. Czesław Wala

2020-06-01 09:05

Archiwum

W dniu wczorajszym zmarł ks. Inf. Czesław Wala. Był twórcą maryjnego sanktuarium Kałkowie. Miał 84 lata. Ostatnie lata swojego życia spędził w rodzinnym domu w Rudniku nad Sanem.

Urodził się 23 października 1936 r. w Rudniku nad Sanem. Był absolwentem miejscowego liceum ogólnokształcącego. Po maturze przez rok pracował w Urzędzie Gminy. Następnie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. 7 czerwca 1964 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk sługi Bożego bp. Piotra Gołębiowskiego.

Po święceniach ks. Wala pracował w parafii Sławno koło Opoczna, gdzie stworzył teatrzyk parafialny, skupiając wokół siebie młodzież i starszych. Za swoją działalność duszpasterską i wychowawczą spotkał się z szykanami ze strony służby bezpieczeństwa.

W czerwcu 1967 r. rozpoczął posługę wikarego w parafii w Krynkach koło Starachowic. Był oczarowany krajobrazem świętokrzyskiej ziemi oraz jej historią. “Tutaj Stwórca udzielił tylu darów, że nie wypadało uczynić nic innego, jak tylko klęknąć i wznieść ręce do podziękowań” – powtarzał często ks. Cz. Wala.

W 1967 r. rozpoczął posługę wikariusza w parafii w Krynkach koło Starachowic. Posługę pełnił często w oddalonej o 9 kilometrów od Krynek wsi Kałków, widząc trudności mieszkańców w dotarciu do świątyni postanowił zbudować tu kaplicę. Kolejno powstawały tu punkt katechetyczny, kaplica. Na mieszkanie zaadaptował budynek gospodarczy. Rozpoczęło się regularne duszpasterstwo. Władze państwowe przez lata nękały ks. Walę, wzywano go na przesłuchania do Urzędu ds. Wyznań w Starachowicach, karano mandatami, zastraszano mieszkańców. Dnia 17 października 1971 r., na beatyfikację o. Maksymiliana Kolbego, skromna kaplica przemieniła się w nieduży kościół pod jego wezwaniem. To był wyraz wdzięczności wobec bł. Maksymiliana za wszystkie natchnienia, jakimi obdarowywał mieszkańców oraz ich duszpasterza. Parafia w Kałkowie została erygowana 1 października 1981 r., a ks. Wala został jej pierwszym proboszczem. Po ogłoszeniu stanu wojennego ks. Wala zapowiedział nabożeństwo z nocnym czuwaniem o ocalenie Ojczyzny. Powiesił w kaplicy obraz Matki Bożej, który parafianie przywieźli z pielgrzymki do Lichenia. Na spotkania modlitewne zaczęły przyjeżdżać do Kałkowa pielgrzymki zdelegalizowanej „Solidarności”.

W 1982 r. zrodziła się idea budowy sanktuarium maryjnego. Mimo przeszkód czynionych przez władze, 22 maja 1983 r. do budującego się kościoła sprowadzono kopię obrazu Matki Bożej z Lichenia. Obraz Matki Bożej z polskim orłem tulącym się do Jej serca był niejako potwierdzeniem wymodlonej idei budowy tego miejsca kultu o charakterze religijno-patriotycznym. Maryjną świątynię poświęcił w 1988 r. bp Marian Zimałek.

Na przełomie lat 1985 i 1986 ks. Wala wybudował Golgotę Martyrologii Narodu Polskiego. Budowla, skrywa 33 kaplice i oratoria poświęcone wielkim i świętym Polakom i Polkom, którzy zapisali się w dziejach naszego narodu.

Ks. Czesław Wala był inicjatorem nowych form duszpasterstwa nadzwyczajnego, a szczególnie duszpasterstwa osób niesłyszących. Z jego inicjatywy powstały Wioska dla Dzieci Niepełnosprawnych, Dom dla Ludzi Starszych im. Sue Ryder, a w Rudniku nad Sanem sierociniec i Dom Dziecka.

Jako wieloletni duszpasterz osób niepełnosprawnych przyczynił się do sprowadzenia z Włoch do Polski relikwii św. Filipa Smaldone – patrona głuchych.

Po przejściu na emeryturę zamieszkał w Rudniku nad Sanem, gdzie rozpoczął budowę domu opieki i formacji dla głuchoniemych. – Od momentu zamieszkania w Rudniku nad Sanem bardzo pragnął, aby powstał tam Ogólnopolski Ośrodek dla Osób Niesłyszących. Do pomocy w pracy duszpasterskiej z niesłyszącymi sprowadził siostry Salezjanki Najświętszych Serc, założone przez św. Filipa Smaldone, które w swoim charyzmacie mają pracę z osobami niesłyszącymi. Był wspaniałym duszpasterzem, mającym ogromne doświadczenie w pracy z tymi osobami. Był bardzo lubiany i ceniony w tym środowisku. Sam siebie nazywał „przyjacielem niesłyszących”. Był przyjacielski i gościnny, jego dom był otwarty dla każdego potrzebującego pomocy i wsparcia duchowego – podkreślał ks. Stanisław Gurba, diecezjalny duszpasterz osób głuchoniemy Diecezji Sandomierskiej.

– Bardzo go ceniłem jako dobrego człowieka i wspaniałego kapłana oddanego Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. Był wspaniałym świadkiem Ewangelii, który umiał dostrzec ludzi najbardziej potrzebujących. W czasach stanu wojennego pomagał ludziom związanym z „Solidarnością”, był inicjatorem całonocnej modlitwy za Ojczyznę, która jest kontynuowana po dzień dzisiejszy w sanktuarium w Kałkowie. Był wielkim propagatorem kultu maryjnego, animatorem wielorakich form duszpasterskich, w tym posługi osobom głuchoniemym. Nasze wspólne spotkania bardzo mnie ubogacały. Był niezwykle zatroskany o każdego człowieka. Myślę, że jest wspaniałym przykładem oddanego i niestrudzonego duszpasterza dla kapłanów – mówił bp Edward Frankowski.

Ks. Wala był wielokrotnie nagradzany za swoją działalność duszpasterską. W 2018 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę.

Wolą kapłana było spocząć na cmentarzu w rodzinnym Rudniku nad Sanem.

CZYTAJ DALEJ

Siostry z Łabuń przyjęły wezwanie

2020-06-01 22:39

[ TEMATY ]

siostry franciszkanki challenge siepomaga

FMM Duszpasterstwo młodych i powołań

Po siostrach honoratkach z Częstochowy i siostrach prezentkach z Krakowa w dobroczynną akcję „Hot16Challenge”, włączyły się Siostry Franciszkanki Maryi z Łabuń. Do udziału w akcji, która zachęca do zbiórki środków finansowych na walkę z koronawirusem, misjonarki z Łabuń zostały nominowane przez kleryków z Ołtarzewa. „Hej! Dziękujemy wam, klerycy z Ołtarzewa Kto to wymyślił mówić nie potrzeba. My się tego wyzwania podejmiemy i coś nie-coś wam zarapujemy” – to pierwsze słowa utworu, którego można posłuchać na kanale FMM Duszpasterstwo młodych i powołań w serwisie YouTube. Siostry z Łabuń zachęcają do akcji www.siepomaga.pl/hot16challenge i do modlitwy za chorych i zaangażowanych w walkę z koronawirusem. Zgodnie ze zwyczajem akcji siostry nominowały kolejnych wykonawców, którymi są: Kuria Zamojsko – Lubaczowska, abp Grzegorz Ryś, Teatr Futryna i Krzysztof Antkowiak. Należy dodać, że akcję „Hot16Challenge”, zainicjował raper Solar. Polega ona na tworzeniu przez osoby ze świata kultury, mediów czy polityki szesnastowersowych zwrotek i zachęcaniu do zbiórki pieniężnej organizowanej na siepomaga.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję