Reklama

Jubileuszowy Rzym

Wyruszmy w drogę

BARBARA DZIADURA
Edycja zielonogórsko-gorzowska 30/2000

Rzym. Miasto siedmiu wzgórz. Miasto nieodłącznie związane z historią chrześcijaństwa. Ale także miasto, w którym - myślę, że mogę tak napisać - bije serce chrześcijaństwa. Niezliczone ilości pielgrzymów udają się w tym roku do Wiecznego Miasta. Jak powiedział Jan Paweł II na Górze Synaj podczas swojego pielgrzymowania po Ziemi Świętej: "W tym roku Wielkiego Jubileuszu nasza wiara pobudza nas, byśmy stali się pielgrzymami na szlakach Boga".

Wszystkie drogi prowadzą do...

Różnorodne są formy pielgrzymowania - począwszy od własnych nóg (jak choćby maratończycy, którzy postanowili dobiec z Zielonej Góry do Rzymu), poprzez rower (w sierpniu wyruszy z naszej diecezji grupa rowerowa), własny samochód (gdy najczęściej w ramach urlopu planuje się rzymską eskapadę), pociąg czy autokar, a kończąc na samolocie ( to przede wszystkim dobre rozwiązanie dla tych najbardziej zapracowanych) . Różnorodne są także okazje do pielgrzymowania. Do Rzymu można było wybrać się z nauczycielską pielgrzymką, wyjechać na jubileusz ludzi pracy, uczestniczyć w kanonizacji s. Faustyny Kowalskiej, pielgrzymować wraz z dziećmi całego świata.

W tym niezwykłym - Jubileuszowym Roku, w którym świętujemy dwutysięczne urodziny Chrystusa, prawie wszystkie narodowości, grupy społeczne czy zawodowe obchodzą w Rzymie swój jubileusz. Byli tam już ludzie nauki, diakoni stali, osoby konsekrowane, kapłani, ludzie pracy, dziennikarze, migranci i uchodźcy, artyści, chorzy i pracownicy służby zdrowia, rzemieślnicy. Swoje jubileuszowe święto obchodzić będą także nauczyciele akademiccy, ludzie starsi, biskupi, rodziny, sportowcy, odpowiedzialni za sprawy publiczne, rolnicy, wojsko i policja oraz świat teatru, kina, telewizji i muzyki.

Do Rzymu pielgrzymują również poszczególne narody - jako pierwsi w lutym przybyli tam Słowacy. Na początku lipca Rzym "opanowali" Polacy. Wierni z naszej diecezji udali się do Wiecznego Miasta pod opieką bp. Adama Dyczkowskiego. W sumie do Rzymu - jak podają oficjalne źródła watykańskie - przybyło prawie 30 tys. Polaków. Polski akcent będzie można zauważyć także podczas XV Światowego Dnia Młodzieży. Wiele parafii, ruchów i stowarzyszeń zorganizowało pielgrzymkę na uroczystości jubileuszu młodzieży. Z naszej diecezji wyjedzie 13 grup, czyli około 700 osób.

Świadek wiary

"Jubileusz stanowi odpowiednią okazję do otwarcia oczu na biedę i spychanie na margines nie tylko pojedynczych osób, ale także grup i narodów. (...) Najdrożsi Bracia i Siostry. Papież zna dobrze Wasze problemy, Wasze troski, Wasze pragnienia i nadzieje. Wysoko ceni Wasze zmęczenie, Wasze więzi rodzinne, Waszą świadomość zawodową. Jest blisko Was w waszym zaangażowaniu na rzecz bardziej sprawiedliwego i solidarnego społeczeństwa - zachęca Was i Wam błogosławi". Choć te słowa wypowiedział Jan Paweł II 1 maja do ludzi pracy, to jednak - myślę - wyrażają one ogólniejszą prawdę. Pokazują Papieża, który solidaryzuje się z potrzebującymi, który się o nich troszczy, który pragnie poznać ich sposób życia, codzienne problemy. Jan Paweł II zna dobrze troski, problemy, nadzieje i pragnienia nie tylko ludzi pracy. Zna także - jako wykładowca akademicki - problemy ludzi nauki. Zna dobrze cierpienie, jakie jest udziałem ludzi chorych. Zna zmagania własnej ojczyzny o zachowanie wolności, o poprawę warunków bytowych. Jego sercu bliska jest młodzież, którą zdaje się rozumieć jak nikt inny. Bliskie są dzieci, które jako pierwsze obchodziły w Rzymie swój jubileusz.

Bycie świadkiem wiary jest zadaniem każdego chrześcijanina. I nie wystarczy jedynie uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii. Nie wystarczy spełnianie praktyk religijnych. To zbyt mało, aby móc z mocą świadczyć o Chrystusie. Jan Paweł II w Liście o pielgrzymowaniu do miejsc związanych z historią zbawienia napisał: "W swej istocie ( ...) Wielki Jubileusz nie jest zbiorem zadań, które należy wykonać, ale ma być wielkim przeżyciem wewnętrznym. Przedsięwzięcia zewnętrzne mają sens tylko w takiej mierze, w jakiej są wyrazem głębszego zaangażowania, które dotyka ludzkich serc". Gustaw Herling-Grudziński w Rozmowach na koniec wieku (przypomnianych ostatnio przez Telewizję Polską ze względu na śmierć autora) powiedział, że "prawdziwym piekłem jest obojętność, zobojętnienie na bliźnich". Aby temu przeciwdziałać potrzeba żywych świadków. Świadków, którzy przeżyli spotkanie z Jezusem i których przepełnia troska o innych, którym bliskie są problemy, troski, nadzieje i pragnienia innych ludzi. Tych ze szkolnej ławki, tych ze wspólnej zabawy, tych z pracy, czy rodzinnego domu...

Reklama

Znaki historii

Spacerując po Rzymie, po jego wielkich ulicach, zabytkowych mostach, oblanych słońcem placach, po małych, uroczych uliczkach, trudno oprzeć się wrażeniu, że "depcze się po historii". Starożytne kolumny wyłaniają się prawie zza każdego rogu. Historia Rzymu to historia kultury łacińskiej, a dokładniej szeroko rozumianej sztuki. Tak jak Grecy stworzyli arcydzieła w dziedzinie nauki, tak Rzymianie stworzyli arcydzieła architektoniczne - jak chociażby Koloseum czy Panteon, malarskie - z których najbardziej zachwyca Kaplica Sykstyńska, rzeźbiarskie - z najczęściej podziwianym Mojżeszem Michała Anioła w bazylice św. Piotra w Okowach. Ale historia Rzymu to także historia chrześcijaństwa. Odcisnęły się na niej ślady pierwszego ojca Kościoła - św. Piotra i od tamtej pory każdy z jego następców - których medaliony umieszczone są w Bazylice św. Pawła za Murami - miał swój wkład w dzisiejsze oblicze Wiecznego Miasta. Rzymskie ulice naznaczone są krwią męczenników. Odważnie bronili oni swojej wiary na wzór męczeńskiej śmierci Chrystusa. Zadumie nad zbawczą misją Chrystusa sprzyja wędrówka po Świętych Schodach czy spacer po jednym z mostów, na którym umieszczony są figury aniołów trzymających insygnia śmierci Chrystusa.

To miasto jak żadne inne sprzyja temu, by je nie tylko przejść, przedeptać, przebiec, ale by spróbować je przeżyć. W ciszy jeden z kaplic bazyliki św. Piotra, w pięknie malowideł rzymskich kościołów, w bogactwie zachowanej historii Forum Romanum, w majestacie bazyliki Matki Bożej Większej. Jan Paweł II podczas audiencji generalnej 5 lipca zwrócił się do zgromadzonych tam Polaków, by rozpoznawali dawane przez Boga człowiekowi znaki i by potem je realizowali. Rzym obfituje w znaki historii i nie powinny być one odbierane jako niema dekoracja. One mają wiele do powiedzenia, trzeba tylko umieć się w nie wsłuchać.

* * *

Bardzo dużo pisano już o odpustach. Na koniec chciałabym jednak przypomnieć o ostatnim warunku uzyskania odpustu. Jest nim spełnienie uczynku miłosierdzia względem chorych, więźniów, osób w podeszłym wieku, niepełnosprawnych oraz wszystkich, którzy są w potrzebie. Czas pielgrzymki jest specyficznym czasem rekolekcji w drodze. Służy on m.in. odnowieniu, ożywieniu naszej wiary, warto jednak zadbać o to, by po powrocie tym ożywczym zdrojem łask podzielić się z innymi - właśnie chociażby poprzez spełniania uczynków miłosierdzia. Wówczas nie tylko dostąpimy łaski odpustu, ale umożliwimy innym uczestniczenie w nim.

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem