Reklama

Wiadomości

Po wyborach we Francji

W wyścigu o fotel prezydenta Francji brali udział kandydaci o diametralnie różnych wizjach rozwoju wspólnoty europejskiej – od skrajnie eurosceptycznych po euroentuzjastyczne. Zwycięstwo Emauela Macrona to niewątpliwie wydarzenie, które wpłynie na przyszłość UE.

[ TEMATY ]

wybory

andriano_cz/pl.fotolia.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wydaje się, że to właśnie z Francji mogą obecnie popłynąć kluczowe z punktu widzenia przyszłości projektu europejskiego impulsy. A przecież to, co dzieje się w Unii nieuchronnie oddziałuje także na Polskę. Co więc Macron oznacza dla UE i jak jego nowa Francja będzie układała sobie relacje z Polską?

Odpowiedź wbrew pozorom nie jest jednoznaczna. Z jednej strony, prezydent-elekt dał się poznać jako gorący zwolennik koncepcji UE dwóch prędkości, ostatnio coraz popularniejszej wśród przywódców krajów „starej unii”. Narzędziem pogłębionej integracji w tym gronie miałaby być wspólna polityka monetarna, co zawężałoby grupę „pierwszej prędkości” do krajów strefy euro. Jednakże sztuczność i wady takiego podziału wyraźnie widzą Niemcy, bez zgody których Francja nic nie wskóra. W tak zwanej „pierwszej lidze” musiałyby się bowiem automatycznie znaleźć takie państwa członkowskie, jak stojąca na skraju bankructwa Grecja, czy potężnie zadłużone Włochy, Hiszpania i Portugalia - a w „drugiej lidze” pozostałyby silne gospodarki Szwecji, Danii, Czech czy Polski. Innymi osiami podziału mogą być: UE „stara” - UE „po roku 2004”; UE „solidarna z resztą” i UE „niesolidarna”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Niezależnie od tego, która oś (lub ich połączenie) zwycięży, Unii Europejskiej w obecnym kształcie grożą poważne napięcia i erozja - żadne z państw dowolnej unii polityczno-gospodarczej nie zgodzi się łatwo na marginalizowanie jego pozycji i roli. Z drugiej strony, jeśli nowy prezydent Francji, pod wpływem przede wszystkim kanclerz Merkel, oprze się pokusie polaryzowania UE i jasnego podziału, według swoich interpretacji, na „lepszych”, „bardziej wartościowych”, „zasłużonych” członków UE oraz tych, co to „jeszcze do Europy nie dojrzeli”, lub „stwarzają problemy” i zamiast tego nawiąże prawdziwe relacje partnerskie również z państwami „nowej UE”, cała Unia może się wzmocnić. Pamiętajmy, przecież że Macron odsunął groźbę rozpadu UE i spektakularnego zwiększenia wpływów Federacji Rosyjskiej na politykę europejską, do czego niewątpliwie doszłoby w przypadku wygranej jego kontrkandydatki.

Macron a pozycja Polski w UE

Reklama

Podstawowym problemem Polski jest fakt, że w ostatnich miesiącach stała się wygodnym „chłopcem do bicia”. Decydenci „starej UE”, zirytowani zdecydowanym sprzeciwem Polski wobec przymusowej relokacji uchodźców w naszym kraju, narzucili nieprzychylną nam retorykę w swoich mediach krajowych, co z kolei ma wyraźne przełożenie na sentymenty społeczne. W konsekwencji, w społeczeństwach „starej UE” utrzymuje się, czy wręcz narasta niechęć do naszego kraju, jako do rzekomych „egoistów”, którzy „zapomnieli , co to solidarność” i którzy „tyko pieniądze biorą, a dać od siebie nic nie chcą”. W takim klimacie populistyczne uproszczenia i krzywdzące uogólnienia padają na podatny grunt. Wymownym przykładem na to mogą być słynne już dwie wypowiedzi jeszcze kandydata-Macrona pod adresem Polski, w których oskarżył nasz kraj m.in. o dumping socjalny - tak, jakby różnice w wysokości płac między Polską a Francją czy Niemcami wynikały z naszego świadomego sterowania - czy o sojusz naszych przywódców z Władimirem Putinem, czego nie sposób w ogóle komentować. Zagrożeniem dla Polski byłoby podtrzymanie tej retoryki przez Macrona-prezydenta i dalsze granie na podburzanie sfrustrowanych grup społecznych przeciwko „niewdzięcznikom z Europy Wschodniej”. Natomiast szansą dla Polski, jak i dla całej UE, jest UE silniejsza dzięki oddaleniu groźby wystąpienia Francji z UE; rysujący się na horyzoncie silny duet Francja-Niemcy (zakładając oczywiście reelekcję niemieckiej Kanclerz) będzie przeciwwagą dla skrajnych nacjonalizmów narodowych chcących „rozsadzić UE od środka”; Jednocześnie rząd polski powinien powtarzać sygnały wsparcia dla europejskiej integracji z poszanowaniem gwarantowanego traktatami zakresu wolności polityczno-gospodarczych. Silna UE to interes Polski - ale nie UE spolaryzowana na traktowanych z góry „ubogich krewnych ze Wschodu” i „starą elitę”.

Polska - Francja - Niemcy

Warto podkreślić, że Polska współpracuje z Francją i Niemcami nie tylko w ramach Unii, ale także w ramach Trójkąta Weimarskiego. Przede wszystkim oba kraje są naszymi najważniejszymi sojusznikami i partnerami gospodarczymi w UE. Również Francja ma tego świadomość, mimo powstałych w ostatnim okresie napięć politycznych. Spotkania w ramach Trójkąta Weimarskiego mogą w naturalny sposób ułatwić współpracę w obszarze przemysłu i handlu. Osobną, niezwykle ważną płaszczyzną koniecznej wymiany poglądów i współpracy jest kwestia europejskiej polityki bezpieczeństwa. Umacnianie bezpieczeństwa europejskiego będzie zapewne jednym z priorytetów nowej administracji francuskiej i niemieckiej. Polska na tym obszarze jest liderem regionu, głównie dzięki ostatnim działaniom NATO wzmacniającym naszą wschodnią granicę oraz rządowym inwestycjom w naszą obronność - możemy więc i powinniśmy odegrać znaczącą rolę w kształtowaniu nowej polityki obronnej UE a spotkania naszych przywódców mogą być katalizatorem takich działań. Spotkania mogłyby być również okazją dokładniejszego wyjaśnienia stanowiska naszego kraju w zakresie migracji, tak, by nasi sąsiedzi zrozumieli, że konsekwentny sprzeciw wobec przyjmowania pod przymusem migrantów ekonomicznych o niepotwierdzonej tożsamości, wbrew woli samych zainteresowanych , nie oznacza „braku solidarności”, „egoizmu” i „niedojrzałości społecznej”. Generalnie trójstronne rozmowy przywódców Polski, Niemiec i Francji mogą wzmacniać naszą pozycję na forum Rady Europejskiej - pod warunkiem, że opierać się będą na partnerstwie i szacunku dla istniejącej różnicy stanowisk.

2017-05-19 08:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Głosowanie nogami

Niedziela Ogólnopolska 44/2014, str. 42-43

[ TEMATY ]

wybory

Bożena Sztajner/Niedziela

Wybory samorządowe to wyzwanie dla przeciętnego Polaka. Są bardziej skomplikowane niż głosowanie na posłów i – wbrew pozorom – bardzo ważne, bo właśnie na tym szczeblu rozstrzyga się najwięcej naszych codziennych spraw

Dlatego jest istotne, by do władz lokalnych nie wybierać przypadkowych, lecz dobrze przygotowanych, kompetentnych ludzi. Ale czy to możliwe? I tak, i nie – oceniają specjaliści. Tak – jeśli wyborcy i kandydaci podeszliby do sprawy poważnie. Nie – bo takie są dotychczasowe doświadczenia.
CZYTAJ DALEJ

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Świętość zaczyna się w codzienności

2026-09-13 18:17

Marzena Cyfert

Wprowadzenie relikwii św. Joanny Beretty Molli w parafii Ducha Świętego we Wrocławiu

Wprowadzenie relikwii św. Joanny Beretty Molli w parafii Ducha Świętego we Wrocławiu

Relikwie św. Joanny Beretty Molli uroczyście wprowadzono do parafii Ducha Świętego we Wrocławiu. – Człowiek nie staje się świętym dopiero w ostatniej godzinie. Świętość dojrzewa przez miesiące w małych, nieraz trudnych życiowych decyzjach – mówił bp Krzysztof Nykiel.

Regens Penitencjarii Apostolskiej przewodniczył uroczystej Mszy św. i wygłosił homilię. Na początku postawił pytanie, dlaczego akurat św. Joanna Beretta Molla jest tak potrzebna chrześcijanom XXI wieku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję