Reklama

Watykan: bliżej beatyfikacji Jana Pawła I

2017-11-09 13:00

st (KAI) / Watykan / KAI

Wikipedia.org
Jan Paweł I

Franciszek przyjął wczoraj prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Angelo Amato SDB i upoważnił kierowaną przez niego dykasterię do opublikowania sześciu dekretów o heroiczności cnót. Jedne z nich dotyczy osoby papieża Jana Pawła I (1912-1978), który rządził Kościołem 33 dni.

Jan Paweł I, czyli Albino Luciani, urodził się 17 października 1912 r. w Forno di Canale (dziś Canale d'Argordo) w północno-wschodnich Włoszech. Święcenia kapłańskie przyjął 7 lipca 1935 r. 15 grudnia 1958 r. św. Jan XXIII mianował go biskupem Vittorio Veneto i osobiście udzielił mu sakry 27 grudnia tegoż roku w Watykanie. Dokładnie 11 lat później – 15 grudnia 1969 r. Paweł VI powołał go na patriarchę Wenecji, a na konsystorzu 5 marca 1973 r. włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego. Na konklawe 26 sierpnia 1978 r. kard. Luciani został wybrany papieżem i jako pierwszy w historii przyjął dwa imiona: Jan Paweł I. Zmarł niespodziewanie na atak serca 28 września 1978 r. w Watykanie, zaledwie po 33 dniach sprawowania urzędu. 17 czerwca 2003 r. Jan Paweł II zezwolił na otwarcie procesu beatyfikacyjnego, który rozpoczął się na szczeblu diecezji Belluno 23 listopada tegoż roku a zakończył się 10 listopada 2006 r. i obecnie dobiega końca w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Do beatyfikacji „papieża uśmiechu” konieczne jest także stwierdzenie autentyczności cudu za jego przyczyną. W tej sprawie zakończył się już proces diecezjalny w Buenos Aires, natomiast sprawa drugiego cudu toczy się na poziomie diecezjalnym. Promotorem sprawy kanonizacyjnej jest prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, kard. Beniamino Stella.

Tagi:
Jan Paweł I beatyfikacja

Reklama

Papież 33 dni

2019-09-25 09:51

Ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 39/2019, str. 24-25

Urodził się w Canale d’Agordo w wielodzietnej biednej rodzinie robotniczej. Wygłosił tylko pięć rozważań podczas modlitwy „Anioł Pański”, odbył cztery audiencje generalne, podczas których wygłosił katechezy o: pokorze, wierze, nadziei i miłości. Papieżem był tylko 33 dni, ale został nazwany Papieżem Uśmiechu. Zmarł 41 lat temu, 28 września 1978 r. Wkrótce może zostać wyniesiony na ołtarze. Jaki był Jan Paweł I?

Wikipedia
Jan Paweł I

Kiedy jeszcze jako nowo wyświęcony biskup Albino Luciani, późniejszy papież Jan Paweł I, przybył na audiencję do Jana XXIII, wówczas Papież Dobroci zaproponował młodemu biskupowi, aby wspólnie odczytać fragment z „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis, z rozdziału 23, księgi III – o czterech źródłach prawdziwego pokoju: „Staraj się, synu, spełniać raczej cudzą wolę niż własną. Zawsze wybieraj mniej niż więcej. Szukaj zawsze niższego miejsca i poniżaj się przed innymi. Pragnij zawsze i módl się, aby działa się w tobie jedynie wola Boga” – napisał Tomasz a Kempis. Właśnie słowo „pokora” było najbliższe Janowi Pawłowi I. Miał je umieszczone jako program życia i działalności duszpasterskiej jako biskup, kardynał i papież.

Człowiek pokory

Kiedy bp Albino Luciani, po nominacji i święceniach na biskupa diecezji Vittorio Veneto odwiedził rodzinne Canale d’Agordo 6 stycznia 1959 r., powiedział w homilii do swoich krajan: „Pewnych rzeczy Pan nie chce zapisać ani w brązie, ani w marmurze, ale pisze je wręcz w prochu, aby (...) było jasne, że wszystko jest dziełem i wszystko zasługą jedynie Pana. (...) ja jestem czystym i biednym prochem (...). Jeśli kiedyś coś dobrego z tego wszystkiego wyniknie, to niech to będzie jasne już teraz: jest to wyłącznie owoc dobroci, łaski, miłosierdzia Pana”.

Przez całe życie był wierny temu, co napisał do niego jego ojciec – Giovanni Luciani. Otóż bardzo młody Albino na początku swojej drogi powołania otrzymał od ojca – który wyemigrował do Francji w poszukiwaniu pracy – list, który zawsze miał w swoim portfelu. „Mam nadzieję, że będąc księdzem – pisał Giovanni Luciani – pozostaniesz po stronie biednych, ponieważ Chrystus był po ich stronie”.

Spojrzenie Maryi

Myślę, że można powiedzieć, iż Jan Paweł I to papież Czarnej Madonny. Został wybrany na Stolicę Piotrową po wielkim pontyfikacie Pawła VI w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej – 26 sierpnia 1978 r. Zaraz po wyborze nowego papieża pojawiły się pytania, jakim znakiem dla Kościoła jest ten wybór następcy Piotra właśnie w dniu imienin Jasnogórskiej Matki i Królowej. Niektórzy komentatorzy już po wyborze kard. Wojtyły pisali, że wybór Jana Pawła I był zapowiedzią pontyfikatu papieża z Polski.

Świadectwa

Świadkowie życia Jana Pawła I podkreślają, że był on człowiekiem niezwykle skromnym. Ks. Andrea Tison, archiprezbiter w Canale d’Agordo w latach 1982 – 2000, w swoim świadectwie dla Vatican News tak wspominał Albino Lucianiego: „Spotkałem go w seminarium. Nauczał w naszym seminarium. Pamiętam rekolekcje, które głosił. Kiedy mówił, odczuwało się, że jest to człowiek pokorny. Mówił bardzo prosto. Nawet w jego przemówieniach, w tekstach, które pisał, w książkach jego język był zawsze dostojny, ale prosty, tak, aby naprawdę był zrozumiały. Mówi się, że papież Luciani był katechetą. Dla niego katecheta był tym, który musiał być wierny słowu Bożemu, i tym, którzy byli przed nim”.

Blisko Jana Pawła I był ks. Diego Lorenzi, orionista, jego sekretarz osobisty, który podzielił się swoim świadectwem dla „Messaggi di Don Orione”. „Po raz pierwszy spotkałem patriarchę Albino Lucianiego w grudniu 1973 r. W 1975 r. natomiast moi przełożeni wysłali mnie jako współpracownika w parafii św. Piusa X, która została nam powierzona w Marghera. I tam, w styczniu następnego roku, ponownie spotkałem się z patriarchą Lucianim podczas wizyty duszpasterskiej we wspólnocie” – wspominał ks. Lorenzi. „Jego życie jako patriarchy Wenecji było bardzo proste i wycofane. Miało swój zwyczajny rytm: praca, modlitwa, audiencje, spotkania, podróże i wizyty duszpasterskie. Wstawał o 5.00 rano (a w Watykanie nawet o 4.30) i natychmiast poświęcał półtorej godziny, a być może więcej, na osobistą modlitwę i medytację. O 7.00 celebrował Mszę św. O 7.30 – śniadanie, a następnie czytanie niektórych włoskich gazet. Potem w prywatnym gabinecie czekał na czas wizyt. Recytował ze skupieniem brewiarz i Różaniec. Wielką wagę przywiązywał do częstej modlitwy. Kiedyś napisał: «Nasze życie musi być lampą, co jest jasne; w lampie płomień to dobre uczynki: cierpliwość, słodycz, miłość do Boga i bliźniego; wosk lub olej, które wytwarzają płomień, to modlitwa. Te dwie rzeczy nie mogą być rozdzielone»” – podkreślił były sekretarz Jana Pawła I.

Ks. Diego Lorenzi dobrze zapamiętał dzień wyboru kard. Lucianiego na Stolicę św. Piotra. „W momencie wyboru kard. Albino Lucianiego byłem na Placu św. Piotra kiedy kard. Felici ogłosił wybór papieża. Późnym popołudniem 26 sierpnia nowy papież Jan Paweł I sprawiał wrażenie sympatycznego i radosnego na balkonie loggii św. Piotra. Został natychmiast nazwany Papieżem Uśmiechu. Ujmował prostotą i skromnością” – podkreślił ks. Lorenzi.

Bardzo trudnym momentem dla niego jako sekretarza Papieża Uśmiechu była wiadomość o jego śmierci. „29 września 1978 r. ok. 7.30 rano włoskie radio i ANSA wydały komunikat o śmierci papieża, a następnie biuletyn medyczny, którego oficjalny tekst rozpoczynał się w następujący sposób: «Dziś rano, ok. 5.50, sekretarz (nie podał swojego nazwiska) nie widział Ojca Świętego w kaplicy, w której zwykle był obecny. Wszedł do pokoju i zastał go martwego, w postawie czytania». Po kolacji poprzedniego wieczoru i po rozmowie telefonicznej z kardynałem Mediolanu Giovannim Colombo towarzyszyliśmy Ojcu Świętemu do sypialni” – powiedział Lorenzi. „Przeszedłem do swojego pokoju. Następnego ranka obudziła mnie siostra Vincenza Taffarel, która zauważyła, że papież nie wziął tacy z kawą, zapukała i otworzyła drzwi i odkryła, że papież nie żyje. Przyszła do mojego pokoju i powiedziała: «Papież nie żyje!». Poszedłem do pokoju papieża, było 5 minut do godz. 6.00. W pokoju był już drugi sekretarz – ks. Magee. Po kilku minutach do pokoju papieża przyszli urzędnicy kurialni. Doktor Buzzonetti zaintonował «Salve Regina», przyszła też siostrzenica Lina Petri, która pracowała w Watykańskim Biurze Prasowym. Minęło zaledwie 50 dni od śmierci Pawła VI...” – wspominał ks. Lorenzi.

Pia Luciani, bratanica Albino Lucianiego, w momencie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego swojego wujka powiedziała mediom, że papież Jan Paweł I był człowiekiem wielkiej kultury, wielkich nadziei i wielkiej miłości do Kościoła i innych. „Próbował żyć zgodnie z Ewangelią i ubogo – mówiła. Jako najstarsza bratanica znałam go najdłużej. „Powtarzał mi często, że jestem «przywódcą» i że jeśli będę się dobrze zachowywała, wszyscy pozostali bracia i siostry pójdą za mną. Kiedy przybyłam do Rzymu, często go odwiedzałam. Ostatni raz – dziesięć dni przed śmiercią – powiedział do mnie: «Nie ma miejsca w mojej agendzie, ale chcę cię zobaczyć. Jeśli nie przeszkadza ci to, to przyjdź na obiad». Poszłam tam, czułam, że jest spokojny, otoczony współpracownikami. Powiedział mi, że ma dużo pracy i że chce osiągnąć tylko jedno: załatwić jak najwięcej różnych spraw urzędowych, aby mieć więcej miejsca na poświęcenie się apostolstwu, opiece duszpasterskiej” – podkreśliła Pia Luciani.

Jan Paweł I zmierza do chwały ołtarzy. Jest to kolejny papież XX wieku, po Piusie X, Janie XXIII, Pawle VI i Janie Pawle II, którego świętość jest znakiem dla naszych czasów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nabierzcie ducha!

2019-11-13 08:09

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 31

stock.adobe.com

Zapowiedź zburzenia świątyni i podboju Jerozolimy przez pogan już dawno się spełniła. Czekamy na spełnienie obietnicy co do powtórnego przyjścia Chrystusa. To dla nas intrygujące, jak dużo mówi Pan o tym, co poprzedzi Jego powrót i jakie „zjawiska” będą się intensyfikować w końcu dziejów. Znaki zwiastujące koniec dopełniających się „czasów ostatecznych” trudno jest interpretować. Obserwując to, co się dzieje w kilku ostatnich dekadach (czy paru wiekach), możemy twierdzić, że liczne są znaki końca i bliskiej Paruzji. Nikt jednak nie wie – i wiedzieć nie może – jakie zamiary ma jeszcze Bóg wobec świata i ludzkiej historii. Znamy rzecz najważniejszą – historia ludzkości nie jest linią biegnącą z nieskończoności w nieskończoność. Ma ona swój początek i kres. Nie jest też zamkniętym kręgiem z cyklicznymi powrotami...

Życie człowieka kończy się śmiercią. Koniec mieć będzie też ludzkość jako całość. Także ziemia, mimo osadzenia w potężnym i genialnym akcie stwórczym Boga, jest tylko czasowa (nie wieczna). Bezpowrotnie przeminie. Niezależnie od naszej woli (wyobrażeń czy oczekiwań) nadchodzi ostatnia godzina ludzkich dziejów. Stoimy przed kurtyną, która w każdej chwili może zostać podniesiona! Ukaże się wtedy wspaniałość naszego Zbawiciela!

Tak, jeszcze jesteśmy tu, unoszeni wartkim strumieniem zdarzeń... Uczniowie Jezusa liczą się z tym, że zanim powróci Pan „z wielką mocą i chwałą”, będą musieli wiele wycierpieć. Owszem, bywały dla wierzących okresy spokojniejsze, ale w czasach ostatecznych nic nie będzie im oszczędzone. Pojawią się fałszywi prorocy i religijni szarlatani. Będą wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, głód i zarazy, prześladowania i więzienia, rozdarcia i zdrady, także ze strony bliskich. Blisko końca „ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11). Wierzący w Chrystusa już doświadczają tego wszystkiego w nadmiarze! Co za ból i współczucie!

Ale pociechą i ostoją są słowa Jezusa: „(...) nie trwóżcie się (...). To najpierw musi się stać” (Łk 21, 9). „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem