Reklama

Po drugiej stronie brzegu

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem rozmawiała Milena Kindziuk
Edycja warszawska (st.) 44/2004

Wiara podpowiada, by w tych dniach myśleć o życiu. O tym, że ci, co odeszli, wciąż nas kochają i są obecni. I że czekają na naszą modlitwę. To za mało samo odwiedzenie cmentarza, bez ofiarowania spowiedzi i Komunii św. za bliską osobę.

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem, wykładowcą Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Milena Kindziuk

Milena Kindziuk: - „Śmierć to nieznany kraj, z którego nikt już nie wrócił” - mówił Hamlet. Zmarli jednak często powracają do nas w snach. Co zrobić, gdy się nam śnią?

Ks. prof. Józef Naumanowicz: - Nikt ze zwykłych ludzi nie wrócił z tamtego świata, ale wrócił Pan Jezus. Przez swój powrót ze śmierci, czyli zmartwychwstanie, pokazuje nam także naszą drogę, przede wszystkim, że śmierć przestała być końcem wszystkiego, a stała się przejściem do innego życia. A co zrobić, gdy w snach przychodzą do nas zmarli? Pomodlić się za nich! To jedyne, co możemy zrobić.

- Czy oni zdają sobie sprawę, że się śnią, czy dzieje się to poza ich wiedzą?

- Tu wchodzimy w sferę spraw nam niedostępnych. Mówiąc bowiem o wiedzy i poznaniu, myślimy o umiejętności zmysłowego widzenia, słyszenia czy dotykania, jakie mamy dzięki naszemu ciału. Zmarli do momentu zmartwychwstania żyją jako oddzieleni od ciała i nie mają takich zdolności poznawczych. Mają jednak możliwość innego poznania - duchowego, a więc duchowego „widzenia” i „słyszenia”. Tego świata po drugiej stronie brzegu nie możemy opisać ani sobie wyobrazić, bo wchodzimy w rzeczywistość poza czasem i przestrzenią. Pismo Święte też nie usiłuje zaspokoić naszej ciekawości na ten temat, bo ma inny cel. Ono nam przypomina jedynie, że istnieje życie po śmierci, a więc że nasi bliscy zmarli nadal żyją, tyle że w innym świecie.

- Co daje zmarłym nasza modlitwa?

- Modlimy się za tych, którzy wypełniali w życiu wolę Boga w sposób niedoskonały i nie zdołali naprawić za życia wszystkich swoich przewinień i braków. Samo Pismo Święte mówi, że „święta i zbawienna jest myśl” modlić się za umarłych, „aby byli od grzechów uwolnieni”. Modlitwa jest więc wyrazem naszej miłości, szacunku i wdzięczności wobec tych, co odeszli, ale przede wszystkim stanowi pomoc dla dusz w czyśćcu.

- Na czym polega czyśćcowe cierpienie i o jaką ulgę chodzi?

- Człowiek po śmierci ma bardzo jasną świadomość, jak cenna jest jedność z Bogiem. Odczuwa zatem ogromny ból z tego powodu, że nie może jeszcze widzieć Boga twarzą w twarz, całkowicie Go kochać i być z Nim całkowicie zjednoczonym. Nikt mu tego bólu nie zadaje, bierze się on z miłości. Ten ból jest jak ogień, który oczyszcza. Nasza modlitwa pomaga zmarłym w ich oczyszczeniu, by mogli cieszyć się widzeniem Boga.

- Katechizm Kościoła Katolickiego wspomina też o „wieczności” kar. Nasza modlitwa nie może więc uratować nikogo, jeśli ktoś już został potępiony?

- Nigdy nie wiemy, kto się potępia. Kościół o nikim takiego sądu nie wydaje. Co najwyżej, wskazuje na ludzi, którzy zostali zbawieni, gdy wynosi ich na ołtarze. Trzeba się więc modlić za zmarłych i żywić nadzieję na ich zbawienie. W tych dniach Kościół chętnie czyta słowa z Apokalipsy św. Jana, które mówią, że rzesza zbawionych jest nieprzeliczona, i to ze wszystkich pokoleń i narodów. Zarazem każe modlić się za wszystkich zmarłych. Warto zwrócić uwagę, że św. Augustyn, który miał niezwykle dobrą, pobożną i świętą matkę, jednak po jej śmierci widział potrzebę modlitwy za nią. Głosił też, że „dusze zmarłych doznają ulgi dzięki pobożności swoich żyjących bliskich”.

- Zbawienie człowieka zależy zatem od tego, czy ktoś się za niego modli?

- Dusze przebywające w czyśćcu należą już do zbawionych, ale nie mogą jeszcze korzystać ze zbawienia, bo przez oczyszczenie dopiero osiągają zjednoczenie z Bogiem. Czyściec jest więc po stronie zbawienia. Stąd z niego jest tylko jedna droga: do nieba, gdzie zmarli cieszą już jednością ze swym Stwórcą.

- W listopadzie ludzie masowo dają na tzw. wypominki, czyli składają w kościołach kartki z imionami i nazwiskami zmarłych. Czy mają one większą wartość niż modlitwa osobista?

- Każda modlitwa jest cenna, zarówno osobista, jak też wspólnotowa. Wypominki mają tę wartość, że jest to modlitwa zanoszona przez wspólnotę Kościoła. A Pan Jezus powiedział: „Gdzie dwóch albo trzech zgromadzonych w Imię Moje, tam Ja jestem…”. Specjalną wartość ma też Msza św. ofiarowana w intencji zmarłego, bo przecież Msza jest „źródłem i szczytem” całego kultu chrześcijańskiego.

- Od wieków utrzymuje się też tradycja Mszy gregoriańskiej za zmarłych. Co ona oznacza?

- Sama nazwa „gregorianka” pochodzi od imienia papieża Grzegorza Wielkiego (VII w.), który mówił o uwolnieniu zmarłego od cierpień po odprawieniu trzydziestu kolejnych Mszy św. Z biegiem czasu powstało szczególne zaufanie do tych Mszy św., że stanowią one skuteczną pomoc dla oczyszczających się w czyśćcu, że są pewnym biletem do nieba. Ale nie należy Mszy św. gregoriańskich traktować w sposób wyłącznie ilościowy, bo liczba trzydzieści stanowi jedynie symbol pewnej całości. Msze św. gregoriańskie wyrażały jakąś pełnię modlitwy za zmarłego. Jeżeli więc ofiarujemy taką pełnię modlitwy, możemy zarazem ufać w jej skuteczność przed Bogiem.

- Czy trzeba uczestniczyć w Mszach, które zamawiamy za zmarłych?

- Najlepiej, jeżeli tak jest. Dobrze też, jeśli przyjmujemy Komunię św. w intencji zmarłego. Najlepiej modlimy się czystym sercem. Ludzie doskonale to czują, gdy zazwyczaj przed Mszą pogrzebową stają przed konfesjonałem, by móc za zmarłego ofiarować spowiedź i czystą modlitwę.

- A co z ludźmi, za których nie ma się kto modlić? Są skazani na gorszy stan po śmierci?

- Nie ma ludzi, za których się nikt nie modli. Z pewnością bolesne jest, gdy za zmarłego nie modlą się jego najbliżsi. Jednak w każdej Mszy św. polecamy miłosierdziu Bożemu nie tylko tych, którzy są wymienieni w intencji mszalnej, ale też zmarłych, których wiarę znał jedynie Bóg i wszystkich, którzy odeszli z tego świata. Kościół modli się więc za wszystkich, choć kapłan stojący przy ołtarzu nie zna ich imion, zna je Bóg.

- W Kościele prawosławnym czasem intensywnej modlitwy za zmarłych jest 40 dni od daty śmierci, bo dusza wędruje jeszcze wtedy po ziemi. Skąd takie przekonanie?

- Zapewne wypływa ono z faktu, że Pan Jezus po zmartwychwstaniu przez 40 dni przebywał na ziemi, a dopiero po upływie tego okresu wstąpił do nieba. Chodzi jednak raczej o czterdzieści dni żałoby, szczególnej pamięci i modlitwy za zmarłych, a nie o wędrowanie dusz po ziemi. To Platon i inni autorzy antyczni mówili, że dusze po śmierci przez pewien okres błąkają się po tym świecie. Ale z pewnością, nasza pamięć o zmarłych jest zawsze bardziej żywa bezpośrednio po ich śmierci.

- Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to święta, które przypominają o bliskości dwóch światów: żywych i umarłych. Czy zmarli mogą się modlić za nas, czy ta modlitwa jest dwukierunkowa?

- Przypomnę wzruszającą pieśń jedenastą z Boskiej komedii, zatytułowaną Oczyszczenie gór, w której dusze czyśćcowe wyciągają ręce ku Bogu i odmawiają Ojcze nasz. Modlą się za tych, którzy pozostali na ziemi. Same nie mogą sobie pomóc, minął już dla nich czas wybierania między dobrem i złem oraz zasługiwania na ostateczną nagrodę lub karę, ale modlą się za żyjących. O tym wstawiennictwie zmarłych za nami zdaje się wspominać Katechizm Kościoła Katolickiego, który mówi: „Modlitwa za zmarłych nie tylko może im pomóc, lecz także sprawia, że staje się skuteczne ich wstawiennictwo za nami”.

- I na tym polega świętych obcowanie?

- Tak, jest to łączność między żyjącymi na ziemi, oczyszczającymi się w czyśćcu i przebywającymi już w niebie. Żywi i zmarli stanowią więc jedną wspólnotę Kościoła pielgrzymującego, oczyszczającego się i uwielbionego.

- Po co zatem odwiedzać groby zmarłych, skoro ich tam nie ma? Ciało ulega rozkładowi a dusza jest gdzie indziej.

- Ale zauważmy, że w czasie pogrzebu Mszę św. za zmarłego odprawia się przy jego trumnie, przy niej zapala się paschał na pamiątkę Zmartwychwstania, kropi się wodą święconą ciało zmarłego, okadza się je, by oddać mu cześć i polecić go Bogu w modlitwie. Szacunek dla ciała zmarłego i jego grobu jest szacunkiem dla samego człowieka. Grób jest też nazywany „domem zmarłego”. Stąd widzimy wspólne groby małżonków, którzy chcą być pochowani razem, blisko siebie. Cmentarz jest więc przestrzenią szczególnie intymną, miejscem odnawiania kontaktów. Nie idziemy do pustych grobów, ale by spotkać się: nawet nie z duszą, ale z człowiekiem. Przychodzimy jak do żywych.

- Groby były otaczane czcią we wszystkich antycznych kulturach.

- Oczywiście, że tak. Wystarczy tu wspomnieć starożytną Grecję. Iliada Homera czy Antygona Sofoklesa wyraźnie pokazują, jak ważną rzeczą był grób i pochowanie zmarłego. Niepochowanie kogoś było największą karą. Podobnie w Rzymie zniszczenie grobów należało do największych zniewag i zbrodni. Z drugiej strony dbano o piękno grobów i cmentarzy - z szacunku dla samych zmarłych.

- Odnajdujemy więc wspólne korzenie?

- Inne jest jednak traktowanie śmierci. W świecie pogańskim miejsce chowania zmarłych nazywano „nekropolią”, miastem zmarłych. Chrześcijanie nazwali to miejsce „cmentarzem”. To greckie słowo „koimeterion”, które znaczy miejsce tych, którzy „zasnęli” i czekają na powstanie z martwych. Biblia podaje, że w dniu zmartwychwstania umarli wyjdą ze swych grobów.

- Przychodzimy zatem na cmentarz, by wyrazić szacunek i pamięć o zmarłych?

- Jak najbardziej. Ale też, by się za nich modlić. Wydaje się jednak, że coraz mniej modlimy się na cmentarzach. A szkoda. Gdyby tak było, byłaby to pomyłka! Przecież po to obchodzimy te święta, by pomóc zmarłym. Samo nawiedzenie cmentarza czy zapalenie znicza, złożenie kwiatów, jest ważne, ale nie zastąpi modlitwy, ofiarowania spowiedzi i Komunii za bliską osobę albo uczestnictwa w tych dniach we Mszy św.

- Czy zmarli wiedzą, że do nich przychodzimy?

- Jestem przekonany, że tak. Wierzę, że to jest spotkanie świata widzialnego i niewidzialnego.

- Od kiedy jest zwyczaj odwiedzania grobów?

- Od pierwszych wieków Kościoła. Wtedy odwiedzano groby zwłaszcza w rocznicę śmierci zmarłego. Także starożytni Grecy czy Rzymianie przychodzili do grobów swych bliskich zmarłych, ale w dniu ich urodzin. Chrześcijanie gromadzili się w dniu ich śmierci, którą określali dniem narodzin dla nieba. Stąd do dziś w kalendarzu liturgicznym wspominamy świętych w dniu ich śmierci. Gdy pierwsi chrześcijanie gromadzili się na grobach tych, którzy odeszli, nie tylko modlili się za nich, ale też spożywali braterski posiłek.

- Jak w tradycji „dziadów”, opiewanych przez Adama Mickiewicza?

- Nie do końca, bo „dziady” mickiewiczowskie, odprawiane przez lud w tajemnicy i ukryciu, były pozostałością tradycji pogańskiej. Wiązały się one z przygotowywaniem posiłków dla zmarłych. Dziady Mickiewicza wyraźnie wspominają owo „karmienie zmarłych”. Jeszcze bardziej niebezpieczne było wywoływanie duchów tych, którzy odeszli. Jeżeli natomiast pierwsi chrześcijanie urządzali posiłek przy grobie, czynili to po to, by wspólnie, w gronie najbliższych wspominać zmarłych i wspólnie za nich się modlić. Najważniejsza zatem pozostaje modlitwa za zmarłych oraz możliwość refleksji nad własnym życiem.

- Od kiedy znane jest święto zmarłych?

- Specjalne święto, a więc nie tylko nawiedzanie poszczególnych grobów w rocznicę śmierci zmarłego, istnieje od VII w. Obchodzono je jednak w różnych datach. Dopiero gdy w IX w. powstała uroczystość Wszystkich Świętych 1 listopada, dzień modlitw za zmarłych przeniesiono na dzień następny, to jest 2 listopada. Zwany jest on popularnie Dniem Zadusznym, a oficjalnie Wspomnieniem wszystkich wiernych zmarłych.

- Niektórzy teologowie twierdzą, że 1 i 2 listopada to święta radosne. Czy można się zgodzić z tą opinią?

- Bez wątpienia jest to czas refleksji, zadumy nad życiem i śmiercią, nad ludzkim losem. Wiara pozwala nam myśleć o śmierci nie z lękiem i trwogą, ale z nadzieją. Gdy bowiem stajemy nad grobami krewnych, bliskich, znajomych, i zapalamy na nich znicze, przypominamy sobie słowa z liturgii: „Dla wiernych Twoich Panie, życie zmienia się, ale nie kończy”.

- Czy należy modlić się o szczęśliwą śmierć dla siebie?

- Tak, bo śmierć to dla nas decydujący moment. Winniśmy więc prosić o łaskę, byśmy mogli umierać pojednani z Bogiem, z żalem i skruchą za swe przewinienia. By śmierć była dla nas - jak mówiła św. Teresa z Lisieux - pogodnym przejściem jakby z jednego pokoju do drugiego, z pokoju ciemnego do pokoju jasnego, napełnionego radosnym i ciepłym światłem, w którym zobaczymy upragnione oblicze miłosiernego Ojca.

Wkrótce poświęcenie pierwszej w Polsce kaplicy - Centrum Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu

2019-11-18 20:07

rm / Radom (KAI)

30 listopada rozpocznie się wieczysta adoracja w intencji rodzin. Miejscem modlitwy będzie kaplica w miejscowości Kolonia Jedlnia, która znajduje się na skraju Puszczy Kozienickiej. Jej poświęcenia dokona bp Henryk Tomasik. Inicjatywa jest dziełem Fundacji "Płomień Eucharystyczny", która została powołana w celu gromadzenia środków na budowę pierwszej w Polsce kaplicy - Centrum Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Bogu niech będą dzięki. Artyści plastycy zakończyli tworzenie przepięknych fresków w kopule budynku. Otwarcie kaplicy odbędzie się 30 listopada. Jest to ostatni dzień roku liturgicznego, który w Kościele upłynął pod hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Nowy rok liturgiczny ma być poświęcony Eucharystii, zaś w diecezji radomskiej – Rodzinie. Symbolika tej daty jest dla nas bardzo znacząca, ponieważ Adoracja Eucharystyczna w naszej Kaplicy ma być prowadzona przede wszystkim w intencji rodzin - powiedział ks. Sławomir Płusa, prezes fundacji "Płomień Eucharystyczny".

Budowa kaplicy trwała prawie dwa lata. Impuls do jej powstania dał o. Joseph Vadakkel. Patronem kaplicy jest św. Jan Paweł II. Będą się tym miejscem opiekowały siostry sercanki, które przekazały w darze piuskę papieża-Polaka. Ojciec Święty miał ją podczas konsekracji sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: VI Ogólnopolska Konferencja Katechetów Specjalnych

2019-11-20 17:03

ar, archwwa.pl / Warszawa (KAI)

W Domu Rekolekcyjno-Formacyjnym na Bielanach, w dniach 22-24 listopada, odbędzie się VI Ogólnopolska Konferencja Katechetów Specjalnych. W programie zaplanowano prelekcje, warsztaty oraz spotkanie ze Wspólnotami L'Arche. Konferencja jest skierowana do katechetów, którzy uczą osoby z różnymi niepełnosprawnościami.

Artur Dąbrowski

Jak podkreśla Anna Mielecka, organizatorka wydarzenia, jednym z punktów jest giełda pomysłów. - Katecheci przywożą swoje pomysły na prowadzenie zajęć i pomoce naukowe, które kserują, drukują i dzielą się nimi z uczestnikami – powiedziała. Konferencja jest również “odpowiedzią na ogólnopolski brak merytorycznego wsparcia dla katechezy specjalnej”. – Myślę, że pomysł chwycił, ponieważ przyjeżdżają ludzie z całej Polski – podkreśliła Anna Mielecka.

Wiele tematów, które zostaną poruszone podczas konferencji, będzie poświęcony kwestiom technicznym związanym np. z wprowadzaniem do kościoła osób niepełnosprawnych z różnymi nadwrażliwościami. – Uczniowie z niepełnosprawnością często mają problemy ze swoją sensoryką i z integracją sensoryczną, dlatego kościół nie jest przyjaznym miejscem jeśli chodzi o zmysły – dodała organizatorka.

Muzyka organowa, światło, zapach kadzidła, tłok, długa Msza święta mogą sprawiać problemy osobom z nadwrażliwościami, ale – jak podkreśla Anna Mielecka – zależy to od indywidualnych preferencji ucznia, ponieważ “żaden z wymienionych aspektów nie jest jednoznacznie dobry ani jednoznacznie zły”.

– Trzeba poznać potrzeby uczniów, ich ograniczenia i stworzyć im jak najbardziej komfortowe warunki np. ograniczyć muzykę organową, zaprosić ich na Mszę, gdzie będzie mniej ludzi albo będą tylko dzieci ze szkoły specjalnej, żeby miały większą swobodę poruszania się po kościele – dodała. Jak podkreśla takich uczniów należy przyprowadzać do kościoła, ponieważ “na tym polega odwrażliwianie w procedurze terapii integracji sensorycznej”. – Trzeba przekonywać do tego również rodziców – podkreśla.

Wydarzenie zainauguruje Msza św. pod przewodnictwem ks. Łukasza Przybylskiego, dyrektora Wydziału Duszpasterstwa Dzieci i Młodzieży Kurii Archidiecezjalnej Warszawskiej.

W ramach inicjatywy w sobotę o 7:30 odbędzie się Eucharystia pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza. Tego dnia zaplanowano m.in. konferencję pt. „Czy kościół jest miejscem przyjaznym….. sensorycznie” mgr Ewy Kucharskiej oraz „Cel i zadania katechezy – perspektywa katechezy specjalnej” ks. prof. Piotra Tomasika, a także warsztaty „Komunikacja to nie tylko mowa”, „Papieroplastyka”, „Elementy terapii behawioralnej w pracy katechety”.

Następnego dnia odbędzie się spotkanie z przedstawicielami Fundacji L’Arche Wspólnoty Poznańskiej i Warszawskiej oraz Msza święta pod przewodnictwem ks. Pawła Sobstyla.

Wszelkie dodatkowe informacje można uzyskać pisząc na adres: konferencjaoligo@gmail.com

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem