Reklama

Jakie imię wybraliście dla swojego dziecka?

2018-09-04 15:39

Paulina Godlewska / Warszawa (KAI)

henriethaan/pixabay.com

„Podczas chrztu imię Pańskie uświęca człowieka i chrześcijanin otrzymuje swoje imię w Kościele. Może to być imię świętego, to znaczy ucznia Chrystusa, którego życie było przykładną wiernością swemu Panu” – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Jakie w praktyce Polacy, w zdecydowanej większości katolicy, nadają imiona swoim dzieciom?

W świetle prawa

Jak podaje portal obywatel.gov.pl, nie ma sformalizowanej listy imion, które można nadać dziecku, ale trzeba pamiętać o trzech zasadach: nie można nadać więcej niż 2 imiona, nie mogą być one ośmieszające lub nieprzyzwoite oraz nie mogą mieć formy zdrobniałej. Dozwolony jest jednak wybór imion obcych - niezależnie od obywatelstwa i narodowości rodziców dziecka. Mogą to być również imiona, które nie wskazują jednoznacznie na płeć, ale powszechnie przypisuje się je do danej płci.

Polacy chętnie korzystają z możliwości nadawania obcobrzmiących imion, które wybierają w różnych wariantach językowych. Według danych Ministerstwa Cyfryzacji np. imiona Nikola, Nicola, Nicole, Nikol, Nicol, Nicoll, Nikolina, Nikoleta i Nikoletta nosi w Polsce aż 90 tys. osób. Z kolei chłopców o imieniu Brajan, Brayan, Brian, Bryan, Braian jest w naszym kraju ponad 8 tys. – Nasza czteroletnia córka ma na imię Samanta i chcieliśmy, aby imię synka też było bardziej zachodnie. Przy wyborze imion dla dzieci kierowałam się tym, aby nie były powszechne. Teraz, kiedy zawołam dziecko wiem, że nie przybiegnie całe osiedle – mówi Sylwia Siejk-Tomczuk, mama Brajana.

Reklama

Na wybór oryginalnego imienia zdecydowali się także Sylwia Słupianek z mężem i nazwali swojego syna Dexter (w tym roku takie imię otrzymało 2 chłopców). To imię wybrał ojciec dziecka. „Cała rodzina i znajomi mówili, żebym na to nie pozwoliła. Wojny i kłótnie trwały pół roku. W końcu zauważyłam, że rodzina zaczęła już mimochodem mówić Dexter, a później ja sama nie wyobrażałam sobie innego imienia dla naszego dziecka” – zaznacza Słupianek. Jak dodaje, w USC nie spotkali się z żadnymi trudnościami przy rejestracji. „Urzędniczka zapytała nas tylko, jakie jest pochodzenie i znaczenie tego imienia” – mówi.

Według polskiego prawa decyzja o tym, czy zaproponowane przez rodziców imię spełnia wymagania przewidziane przez przepisy, należy właśnie do kierownika USC.

Kiedy pojawią się wątpliwości w urzędzie ...

W Urzędach Stanu Cywilnego czasem pojawiają się wątpliwości, wtedy urzędnicy mogą zgłosić się do Rady Języka Polskiego, która na prośbę urzędu wydaje opinie o imionach. W ostatnim czasie do RJP wpłynęły pytania od USC dotyczących m.in. imion Elf, Sarna, Junior, Pat (dla dziewczynki), czy Berek. I choć np. forma Berek jest zdrobnieniem imienia Ber, należącego do języka jidysz to RJP wskazała, że dla przeciętnego polskiego dziecka berek to nazwa określonej zabawy, co sprawia, że identycznie brzmiące imię może być dla dziecka ośmieszające. Opinię we wszystkich przypadkach wydano zatem negatywną.

Dr hab. Katarzyna Kłosińska z Rady Języka Polskiego podkreśla, że w ostatnich latach spadła liczba zapytań z Urzędów Stanu Cywilnego, ale nie jest przekonana, że ma na to wpływ ustawa, która weszła w życie 1 marca 2015 roku, rozszerzająca m.in. możliwość nadawania imion obcobrzmiących dzieciom.

„Kilka lat temu przeprowadziliśmy we współpracy MSWiA akcję uświadamiającą urzędników, że nie muszą się zgłaszać do nas ze wszystkimi sprawami, tylko mogą sami podjąć decyzję o zarejestrowaniu danego imienia, bądź o odmowie rejestracji. Daliśmy im wskazówki, jak podjąć taką decyzję i dlatego być może tych pytań jest mniej niż było ich 20 lat temu. Wtedy pytano o imiona, które np. nie wskazywały na płeć. Teraz urzędnicy wiedzą, jak reagować w takich przypadkach – zaznacza.

... i Kościele

Według danych GUS z Małego Rocznika Statystycznego Polski 2018 do Kościoła rzymskokatolickiego należy w naszym kraju prawie 32 mln 911 tys. wiernych. Oznacza to, że zdecydowana większość Polaków jest ochrzczona. Co zatem Kościół mówi na temat wyboru imienia do chrztu dla dziecka?

Katechizm Kościoła Katolickiego wskazuje, że imię nadane podczas chrztu uświęca człowieka. „Może to być imię świętego, to znaczy ucznia Chrystusa, którego życie było przykładną wiernością swemu Panu” – czytamy w KKK.

Katechizm podaje, że imię dla dziecka może wyrażać również tajemnicę, bądź cnotę chrześcijańską. "Rodzice, chrzestni i proboszcz powinni troszczyć się, by nie nadawać imienia obcego duchowi chrześcijańskiemu" – dodaje KKK.

„Jesteśmy zobligowani do przyjmowania tych imion, które zostały już zgłoszone do Urzędu Stanu Cywilnego. Jeżeli ktoś przychodzi i przestawia akt urodzenia dziecka, to imię z aktu urodzenia będzie również wpisane do aktu chrztu” – wyjaśnia ks. prał. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii katedralnej p.w. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Ks. prał. Bartołd mówi, że czasami rodzice przychodzą wcześniej z propozycjami imion i pytają o zdanie duchownego. „Wtedy możemy podjąć pewne negocjacje. Jeśli to imię wyjątkowo oryginalne proponuję, żeby dodali do niego drugie imię - patrona dla dziecka – jakiegoś świętego lub błogosławionego”. Jeżeli rodzice zdecydują się na takie rozwiązanie, drugie imię powinno być również dodane w USC.

„Może być też tak, że imię będzie wyjątkowo „wymyślne”, wtedy zaproponowałbym rodzicom, żeby pomyśleli nad zmianą tego imienia, również w Urzędzie Stanu Cywilnego” – mówi. Jak dodaje, dokumenty cywilne powinny być tożsame z dokumentami kościelnymi.

Imię wiąże się z oczekiwaniami rodziców ...

Wybór imienia dla dziecka wydaje się mieć dla rodziców duże znaczenie i oni też zwracają się ze swoimi wątpliwościami do RJP. Dr hab. Kłosińska tłumaczy, że Rada nie ma jednak obowiązku odpowiadać osobom prywatnym. A zdarzają się takie, które zwracają się do niej po kilka razy, gdy wymyślają coraz to nowsze imiona dla dziecka, które ma się urodzić.

Rada odpowiedziała jednak na pytanie rodziców, którzy chcieli nazwać swoją córkę Lalka. RJP wskazała, że dziewczynka o imieniu Lalka byłaby narażona na nieprzyjemności ze strony rówieśników, którzy mogliby przywiązywać nadmierną uwagę do fizycznych aspektów jej życia. Wyjaśniono, że zapewne w przypadku oficjalnego zapytania USC opinia byłaby negatywna.

Dr n.med. Katarzyna Niewińska z kliniki psychologiczno-psychiatrycznej PsychoMedic podkreśla, że imię, które wybieramy dla swojego dziecka, wpływa później na rozwój jego osobowości. Rodzice często nadają imię dziecku w związku ze swoimi oczekiwaniami. „Może być to imię np. Henryk, po dziadku. Jeśli ten dziadek lubił polowania i jazdę konną to bardzo prawdopodobnie, że będziemy dziecko stymulować w tym kierunku. Będziemy mu opowiadać historie o tym dziadku i pewnie wyślemy je na lekcje jazdy konnej. Będziemy je po prostu wspierać w takich cechach, jakie miał dziadek, po którym otrzymał imię – tłumaczy.

Podobnie jest z imieniem Baron. „Jeżeli rodzice wybiorą takie imię, to chcą swojemu dziecku nadać znaczenie. Już poprzez samo wypowiadanie tego imienia, w pewien sposób traktują swoje dziecko. Oczekują też, że np. będzie bardzo zamożne i będzie się spotykało z szacunkiem otoczenia – dodaje psycholog z kliniki PsychoMedic.

.... i wpływa na rozwój dziecka

Imię dziecka wpływa również na jego rozwój, szczególnie jeżeli należy do zdecydowanej mniejszości. „Są imiona, które w naszym społeczeństwie są obiektem żartów np. Dżesika. Trzeba więc poważnie zastanowić się nad tym, czy wyróżnienie dziecka w ten sposób ułatwi mu start w szkole” – mówi dr n.med. Niewińska. „Pracowałam z dziewczynką właśnie o imieniu Dżesika i dzieci naśmiewały się z niej z powodu tego imienia” – tłumaczy. Według danych Ministerstwa Cyfryzacji w Polsce imiona Dżesika, Jessica, Jesika, Jessika i Jesica nosi prawie 10 tys. osób.

Jak dodaje dr n.med. Niewińska, takie sytuacje można z dzieckiem przepracować, ale zdarza się też tak, że już w dorosłym życiu osoby zmieniają oficjalnie w urzędzie swoje imię, bo się z nim nie utożsamiają.

Tu z kolei są też przypadki zmiany powszechnie nadawanych w Polsce imion, na te obcobrzmiące. Tak było z mężczyzną, który postanowił zmienić imię Kamil na imię Bas. RJP wydała wtedy pozytywną opinię. Dodano jednak, że opinia nie byłaby taka jednoznaczna w przypadku nowonarodzonego dziecka z powodu negatywnych konsekwencji, z którymi mogłoby się spotkać w przyszłości. Wspomniany mężczyzna był jednak osobą dorosłą i świadomą swojego wyboru.

„Jeśli osoba chce zmienić imię na takie, które nie wygląda na imię polskie, ale spełnia wymogi - wskazuje na płeć, jest zapisywane po polsku i wymawiane po polsku, to na ogół dajemy opinię pozytywną, bo nie jest to naszą sprawą ocenianie „dziwności” imienia – tłumaczy dr hab. Kłosińska z RJP.

Trendy wśród imion

Nie tylko obcobrzmiące imiona są obiektem żartów. A co z królującymi ostatnio w internecie prześmiewczymi obrazkami na temat Januszów, Grażyn, czy Halynek (w Polsce imię Halyna nosi 2,5 tys. kobiet)? „Żart o Jasiu jest znany już od dawien dawna i czy teraz powinniśmy unikać tego imienia? – pyta psycholog z kliniki PsychoMedic.

Jak dodaje, na imiona panują pewne trendy „W latach 90-tych, kiedy modny był serial „Niewolnica Izaura”, dużo kobiet identyfikujących się z bohaterką nazywało tak swoje córki. Teraz wraca moda na imiona starsze: Zofia, Antonina, Stefan. Wiele osób przy wyborze imienia, kieruje się właśnie obecnie panującą modą” – mówi.

A do łask wracają imiona jeszcze starsze: Dobromir, Jagna, Ziemowit, czy Mieszko. - Wyboru imienia dla naszego syna dokonał jego tata - z zamiłowania historyk, pasjonujący się szczególnie historią Polski. Ja do tego imienia musiałam się długo przyzwyczajać, ale teraz nie wyobrażam sobie innego! – mówi Paulina Snopek-Bratek, mama Mieszka. To imię w Polsce nosi obecnie ponad 4,2 tys. osób (201 nadano w tym roku).

- Wśród obecnie tak wielu imion zagranicznych staropolskie imię Dobromir jest rzadkością. Razem z mężem czujemy się Polakami i w ten sposób chcieliśmy też podkreślić przynależność do naszego kraju – mówi z kolei Kalina Piotrowska, mama Dobromira. Jak dodaje, zależało jej na tym, aby jej syn nosił wyjątkowe imię. Nie chciała też, żeby w przyszłości np. w jego w klasie było kilku chłopców o takim samym imieniu. Na to się raczej nie zanosi, bo w 2017 roku imię Dobromir otrzymało tylko 11 chłopców w całej Polsce.

W pierwszym półroczu 2018 roku pojawiły się też imiona inspirowane postaciami biblijnymi. Imię Adam otrzymało 2422 chłopców, Dawid- 1052, Samuel – 82, Emmanuel - 2, Ewa – 338 dziewczynek, a Estera – 49.

Ministerstwo Cyfryzacji podaje, że mimo zmieniających się trendów, najwięcej kobiet w Polsce nosi imię Anna ( ponad 1 mln) i Maria (ok. 630 tys.). Warto dodać, że 129 kobiet ma na imię Annamaria, a 162 Anna-Maria. Z kolei najpopularniejszym imionami męskimi są Piotr (700 tys.) oraz Krzysztof (660 tys.). Od kilku lat Polacy najchętniej nazywają córki: Julia, Zuzanna, Zofia i Lena, a synów Antoni, Jakub, Jan i Szymon.

Tagi:
dziecko imię

Reklama

Prezydent Trzaskowski ignoruje preferencje rodziców

2019-09-10 10:17

Ordo Iuris

Program „Warszawa dla najmłodszych” budzi liczne wątpliwości z punktu widzenia najlepszego interesu dziecka i rodziców. Dokument – w zakresie w jakim dedykowany jest opiece nad małymi dziećmi – charakteryzuje się stronniczością objawiającą się w promowaniu dużych placówek opiekuńczych kosztem małych ośrodków. Instytut Ordo Iuris przygotował opinię na temat dotychczasowego wdrożenia programu, przedstawiająca liczne zastrzeżenia nie tylko do sposobu jego realizacji, ale również do samych założeń, którymi kierują się jego autorzy.

Bożena Sztajner/Niedziela

Wątpliwości budzi stronniczość konkursów oraz jawne faworyzowanie żłobków względem wszystkich pozostałych form opieki nad najmłodszymi dziećmi. Program „Warszawa dla najmłodszych” nie uwzględnia alternatywnych form opieki nad dziećmi do lat 3, jakimi są instytucja niani, wsparcie ze strony rodziny i znajomych, np. dziadków lub osobista opieka nad dzieckiem. Aż dwa z czterech konkursów kierowanych jest wyłącznie do żłobków oferujących co najmniej 70 miejsc organizacyjnych. Urząd miasta zawęża w ten sposób możliwości wyboru rodziców – zwiększa liczbę miejsc dostępnych w żłobkach, kierując w ich stronę strumień publicznych pieniędzy (tak, by mogły być darmowe) jednocześnie nie rozwijając innych form opieki takich jak kluby dziecięce i opiekunowie dzienni, choć to właśnie one, ze względu na małe grupy oraz możliwość indywidualnego podejścia do każdego podopiecznego, są w stanie zapewnić dzieciom opiekę w warunkach bardziej zbliżonych do warunków domowych, czyli tych najkorzystniejszych dla prawidłowego rozwoju dziecka.

Co istotne, urząd nie ogląda się przy tym na faktyczne preferencje rodziców. Według badania „Postawy matek małych dzieci wobec rozwoju i form opieki nad małymi dziećmi” zrealizowanego przez Milward Brown, 85% polskich matek najchętniej powierzyłoby stałą opiekę nad dzieckiem opiekunce spośród najbliższej rodziny i przyjaciół, o ile same nie mogłyby sprawować pieczy. Jednocześnie ponad połowa badanych (52 proc.) w ogóle nie chciałaby posłać dziecka do żłobka. Ponadto, badania przeprowadzone przez IPSOS w lutym 2017 r. na zlecenie Instytutu Ordo Iuris pokazały, że prawie 61 proc. Polaków jest zdania, że rodzice powinni mieć wybór, na jaką formę opieki nad dzieckiem zostaną przeznaczone środki publiczne. Niecałe 14 proc. ankietowanych uważa, że władze publiczne powinny finansować tylko żłobki. Z tego prostego powodu projekt nie obejmuje większości rodziców, którzy wolą zapewnić swoim dzieciom inne formy opieki niż te promowane w programie miejskim „Warszawa dla najmłodszych”.

Co więcej, prezydent Warszawy całkowicie zignorował list otwarty skierowany do premiera i parlamentarzystów podpisany przez kilkudziesięciu polskich ekspertów (psychologów, pedagogów, terapeutów, lekarzy). Wyrazili oni swoje zaniepokojenie faworyzowaniem przez władze publiczne żłobków jako najbardziej pożądanej formy opieki nad dziećmi do 3 roku życia.

„Mimo pierwotnych deklaracji prezydenta Warszawy o planie stworzenia nowych miejsc w żłobkach, aktualnie obserwuje się raczej proces upaństwawiania sektora żłobkowego. Nie następuje proces tworzenia większej liczby miejsc, a jedynie ich przeniesienie z sektora prywatnego do publicznego. W ramach dotychczas ogłoszonych konkursów – notabene opatrzonych hasłem więcej miejsc w żłobkach – miejsca już istniejące w żłobkach niepublicznych są wykupywane i udostępniane bezpłatnie na zasadach działania placówek publicznych” – zauważa Gabriela Szewczuk, analityk Instytutu Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: biskupi krytykują nauczanie o. Jamesa Martina SJ

2019-09-20 13:59

rk (KAI/LifeSiteNews.com) / Filadelfia/Springfield

Biskup diecezji Springfield w stanie Illinois Thomas Paprocki przyłączył się do krytyki pod adresem amerykańskiego jezuity, o. Jamesa Martina SJ, który twierdzi, że otwarcie parafii na środowiska LGBT – lesbijki, gejów, biseksualistów i osób transpłciowych – wpłynie dobrze na katolickie wspólnoty. Przed dwuznacznością niektórych poglądów popularnego jezuity i brakiem uprawnień do tego, by duchowny ten wypowiadał się w imieniu Kościoła, ostrzegł wcześniej arcybiskup Filadelfii Charles Chaput OFMCap.

youtube.com

Bezpośrednim powodem reakcji amerykańskich hierarchów było wystąpienie o. Martina 17 września br. na Uniwersytecie św. Józefa w Filadelfii, w którym nawiązał do tez zawartych w swej książce „Building A Bridge”. Od dawna jezuita wskazuje na środowisko LGBT jako te, które jest w stanie „ubogacić” Kościół i wiarę wyznawców. Wielu wskazuje go jako mentora ruchu „katolików LGBT”.

Abp Chaput w specjalnym oświadczeniu ostrzegł diecezjan przed nauczaniem o. Martina, który, jak zauważył, zachęca katolików doświadczających pociągu seksualnego do przedstawicieli tej samej płci, by utożsamiali się z takimi określeniami jak „geje” czy „lesbijki”. Tymczasem jak, wskazał metropolita Filadelfii, sprzeciwia się to „jasnemu ewangelicznemu nauczaniu, że naszą tożsamość odnajdujemy w Jezusie Chrystusie”. Przypomniał, że wynika z faktu, że „zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga i wezwani do bycia synami i córkami Boga”.

Do krytyki o. Martina przyłączył się bp Thomas Paprocki. Przyznał, że jezuita z jednej strony słusznie wyraża prawdę o tym, że Bóg kocha wszystkich ludzi, jednak z drugiej strony „albo zachęca, lub nie koryguje zachowania, które oddziela osobę od właśnie tej miłości”. Biskup diecezji Springfield nazwał poglądy zakonnika „skandalicznymi”, gdyż „prowadzą ludzi do przekonania, że szkodliwe zachowanie nie jest grzeszne”.

„Publiczne przesłanie o. Martina stwarza zamęt wśród wiernych i burzy jedność Kościoła, propagując fałszywe poczucie, że niemoralne zachowanie seksualne jest akceptowane w świetle prawa Bożego. Bóg naprawdę kocha ludzi odczuwających pociąg seksualny do osób tej samej płci i są oni mile widzialni w Kościele. Ale jednocześnie misją Kościoła w stosunku do tych braci i sióstr, tak jak wobec innych wiernych, jest: kierować, zachęcać i wspierać każdego z nas w chrześcijańskiej walce o cnotę, uświęcenie i czystość” – oświadczył bp Paprocki, odsyłając na koniec do słów z Ewangelii św. Łukasza: „Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu!” (Łk 17, 3).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portugalia: biskupi chcą procesu beatyfikacyjnego zamordowanej zakonnicy

2019-09-20 18:00

mz (KAI/FD/AE) / Faro

Ordynariusz diecezji Algarve, w południowej Portugalii, bp Manuel Quintas poinformował o zamiarze biskupów tego kraju rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego zamordowanej 8 września siostry Antonii Pinho Guerra. Została ona brutalnie zamordowana, a następnie zgwałcona przez mężczyznę uzależnionego od narkotyków.

celine nadeau / Foter / CC BY-SA

Hierarcha stwierdził, że zabita w wieku 61 lat siostra Antonia zasługuje na wyniesienie na ołtarze z powodu swojej bezinteresownej pracy na rzecz chorych, a także bohaterskiej postawy przed śmiercią. - Siostra Antonia pozostała wierna swoim ślubom oraz zobowiązaniom – powiedział bp Quintas.

Z policyjnego śledztwa wynika, że 44-letni morderca zakonnicy wielokrotnie był oskarżany o gwałty i kilka miesięcy wcześniej opuścił więzienie, gdzie odsiadywał m.in. wyrok za nadużycie seksualne oraz handel narkotykami. Inspektorzy ustalili, że portugalska zakonnica została uduszona po odmowie zaproponowanego jej przez agresora stosunku seksualnego. Ze śledztwa wynika, że morderca zwabił ofiarę do miejsca swego zamieszkania rzekomo w geście podziękowania jej za podwiezienie go i podanie mu leków. Narkoman twierdził, że chce się odwdzięczyć filiżanką kawy.

Zamordowana w mieście São João de Madeira zakonnica należała do Zgromadzenia Służebnic Maryi Posługujących Chorym. Przez 40 lat była pielęgniarką. Poza Portugalią pracowała we Włoszech oraz w Hiszpanii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem