Reklama

Historyczna szansa dla Polski

2018-09-06 20:04

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak/Niedziela

Obrońcy życia z Europy z nadzieją patrzą na Polskę, która ma historyczną szansę pozbycia się aborcji eugenicznej. - U nas aborcja niepełnosprawnych dzieci jest już dopuszczalna do 12 miesiąca po urodzeniu - mówi Hugo Bos, holenderski obrońca życia

Obecnie w Sejmie przetrzymywany jest obywatelski projekt #ZatrzymajAborcję, a w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności eugenicznej przesłanki aborcyjnej. W efekcie tej luki prawnej zabijanych jest ponad 1000 dzieci rocznie tylko dlatego, że stwierdzono u nich prawdopodobieństwo choroby lub niepełnosprawności.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Pod wnioskiem posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego do TK podpisało się ponad 100 posłów. Dokument trafił do Trybunału pod koniec października 2017 roku i od tego czasu nie wiadomo, co się z nim dzieje. Przypomnieć należy, że w 1997 roku sędziowie potrzebowali 162 dni, by orzekać w sprawie życia nienarodzonych dzieci, a teraz trybunał czeka już 317 dni. W tym czasie w polskich szpitalach zabito ok. 950 dzieci.

Dlatego z pomocą dla sędziów Trybunału Konstytucyjnego ruszyli prawnicy z Instytutu Ordo Iuris. Przygotowali oni aż dwie opinie prawne, które mają pomóc sędziom wesprzeć ochronę życia z punktu widzenia orzecznictwa konstytucyjnego. – To czas, w którym aborcja ze względu na najszerzej interpretowaną przesłankę jest stale wykonywana w polskich szpitalach. Biorąc pod uwagę, że na jej podstawie poniosło śmierć w zeszłym roku 1 039 dzieci, stanowi to ponad 95 procent wszystkich legalnie przeprowadzanych w Polsce aborcji – podkreślił dr Tymoteusz Zych, wykładowca UKSW i członek zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Reklama

Specjaliści z Instytutu odwołali się do ugruntowanej w europejskiej kulturze prawnej formuły Amicus curiae („Przyjaciel sądu”), pozwalającej organizacjom społecznym uczestniczyć w procesie legislacji ze względu na dobro społeczne. W opinii Instytutu posłowie wnioskodawcy trafnie zauważyli, iż kryteria dopuszczające aborcję eugeniczną, czyli „duże prawdopodobieństwo” czy „ciężkie upośledzenie” są nieprecyzyjne i są interpretowane na korzyść sprawców (aborterów). W praktyce w dużym stopniu ogranicza to ochronę życia dzieci nienarodzonych w Polsce. Przypominają również, że pozostali uczestnicy postępowania, tj. Sejm i Prokurator Generalny, w przesłanych Trybunałowi pismach podzielili stanowisko wnioskodawcy, że zaskarżone przepisy są niezgodne z Konstytucją.

Ordo Iuris w swej opinii przede wszystkim podkreśla, że Konstytucja RP oraz liczne umowy międzynarodowe, których stroną jest Polska, gwarantują prawną ochronę życia i nie wprowadzają żadnych wyjątków, w tym ze względu na wiek oraz stan zdrowia. W szczególności wniosek taki wypływa z Konwencji o prawach dziecka z 1989 r., która wprost nakazuje otoczyć dzieci ochroną prawną, zarówno przed jak i po urodzeniu. Obecne prawo w rażący sposób dyskryminuje osoby niepełnosprawne i chore.

Na ewidentną niezgodność przesłanki eugenicznej z ustawą zasadniczą wskazuje nie tylko sam wniosek parlamentarzystów, ale i dotychczasowe orzecznictwo TK. Przypomniano ogłoszony 28 maja 1997 roku wyrok, gdy Trybunał, uchylając tzw. społeczną przesłankę aborcyjną, stwierdził wtedy, że „życie ludzkie, w tym rozwijające się w fazie prenatalnej, stanowi wartość konstytucyjną”. Dr Marcin Olszówka, koordynator Centrum Analiz Legislacyjnych instytutu Ordo Iuris, przypomina, że orzeczenie z 1997 roku ma swoją kontynuację w późniejszych latach. W styczniu 2004 r. Trybunał orzekł, iż wszelkie wątpliwości w materii życia ludzkiego należy rozstrzygać na rzecz jego ochrony (in dubio pro vita humana). Ponad cztery lata później, 30 września 2008 roku stwierdził, że nie można pozbawiać życia człowieka ze względu na zdrowie innych ludzi. Z kolei 18 kwietnia 2018, rozpatrując kwestię zapłodnienia in vitro, potwierdził „prawo zarodka do życia” oraz „zakaz przedmiotowego traktowania jakiegokolwiek zarodka”.

Druga opinia prawna została przygotowana przez Instytut we współpracy z zagranicznymi organizacji pro-life. - Wbrew postulatom i nieprawdziwym informacjom płynącym ze strony ruchów proaborcyjnych, ani polska Konstytucja, ani prawo międzynarodowe nie gwarantuje prawa do zabijania innych ludzi, w tym prawa matki do zabijania swoich nienarodzonych dzieci. Nie ma żadnego międzynarodowego prawa, które ograniczałoby lub stopniowało godność człowieka. Jest wręcz przeciwnie, bo mamy szereg orzeczeń polskiego Trybunału Konstytucyjnego, zapisy w prawie międzynarodowym, a nawet w orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości UE jest zakaz dyskryminacji oraz jasna wykładnia godność człowieka od poczęcia. Przeciwnicy ochrony życia nie mają więc żadnych argumentów prawnych – mówi "Niedzieli" dr Tymoteusz Zych.

Na konferencji prasowej zorganizowanej przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris obecni byli również przedstawiciele zagranicznych organizacji pro-life, którzy z nadzieją wspierają aspiracje Rzeczpospolitej Polski, by lepiej chroniła swych najsłabszych obywateli. - Prawo dopuszczające zabijanie nienarodzonego dziecka nigdy nie będzie sprawiedliwym prawem. Legalizacja uśmiercania dzieci poczętych, które mogą być chore lub niepełnosprawne w żadnym wypadku nie będzie stać w zgodzie z autentycznymi prawami człowieka - skomentowała Maria Madise, dyrektor Międzynarodowy Organizacji Society for the Protection of Unborn Children. - Dlatego w pełni popieramy znakomity dokument Ordo Iuris, który pokazuje, że aborcja dzieci ze zdiagnozowaną niepełnosprawnością jest niezgodna z polską Konstytucją i licznymi zasadami prawa międzynarodowego.

Madise opowiedziała o skutkach mentalności eugenicznej rozpanoszonej na Wyspach Brytyjskich: w Anglii i Walii ponad 90 procent dzieci z podejrzeniem Zespołu Downa poddawane jest aborcji. Coraz bardziej rozszerza się zakres badań prenatalnych, a w przypadku choćby podejrzenia niepomyślnych wyników, kobiety poddawane są przez personel medyczny presji, by zabiła swoje dziecko.

Przestrogą dla Polski powinny być doświadczenia z Holandii, która ma w swoim systemie prawnym oraz praktyce medycznej daleko posuniętą eugenikę. Według Hugo Bosa z holenderskiego Civitas Christiana Polska może dać dobry przykład zachodniej Europie. Jeżeli tego nie zrobi, to wcześniej, czy później może pójść drogą Holandii. - U nas aborcja jest dopuszczalna do 12 miesiąca po urodzeniu dziecka. Jeżeli niemowlę okaże się chore lub niepełnosprawne, to można je zabić. Eutanazja coraz częściej jest stosowana także wobec starszych osób i to wbrew ich woli - mówi Hugo Bos. - Próba zmiany prawa w Polsce to historyczny moment dla Polski i dla Europy, ale przede wszystkim jest to historyczny moment dla dzieci nienarodzonych z Zespołem Downa. Za kilkadziesiąt lat ludzie będą patrzeć na Polskę, jako na kraj gdzie znów dokonał się historyczny przełom.

Holenderski działacz pro-life mówił także o opinii publicznej w jego kraju, gdzie nieludzkie traktowanie niepełnosprawnych ludzi jest usprawiedliwiane przez instytucje państwowe, publicystów i filozofów. - Poczytny holenderski filozof Marcel Zuijderland twierdzi, że aborcja eugeniczna jest obowiązkiem moralnym rodziców.

Przecież jest to stwierdzenie, którego można by oczekiwać od nazistowskiego oficera, a nie od szanowanego filozofa - tłumaczył Bos. - Inne "autorytety" przekonują, że kobiety, które chcą urodzić niepełnosprawne dzieci, powinny być ograniczone w swoich prawach. Jeżeli rodzice zdecydują się pozostawić przy życiu swoje dziecko, to powinni ponosić konsekwencje finansowe swojej decyzji, bo przecież opieka nad niepełnosprawnymi obciąża innych podatników.

Hugo Bos mówił, że w Holandii słaby człowiek jest tylko kosztem i ciężarem dla innych. Polacy powinni zadać sobie pytanie: - Czy chcą iść drogą Holandii? Czy chcą żyć w takim barbarzyńskim kraju? Czy Polska chce iść drogą tych państw, gdzie nie rodzą się np. dzieci z Zespołem Downa?

Pod opinią międzynarodową do Trybunału Konstytucyjnego podpisało się aż 38. największych organizacji pro-life z całego świata. W śród nich jest również Komitet Inicjatywy Obywatelskiej ,,Zatrzymaj Aborcję”, której projekt jest blokowany przez podkomisję w Sejmie. - Udzieliliśmy poparcia opinii Ordo Iuris ws. poselskiego wniosku autorstwa posła Bartłomieja Wróblewskiego do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej, bo niepełnosprawne dzieci w świetle prawa nie mogą być gorsze od dzieci zdrowych - podkreśliła na Twitterze Kaja Godek.

Tagi:
życie

Reklama

Cierpienie to megafon Boga

2019-08-27 12:56

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 35/2019, str. 30-31

Cierpienie odwraca do góry nogami całe nasze życie. W konsekwencji prowadzi do lepszego zrozumienia siebie i innych. Wydaje się, że ten, kto nigdy nie cierpiał, zna życie tylko powierzchownie

©dizfoto1973 - stock.adobe.com

Cierpienie budzi w nas lęk, strach, boimy się cierpienia. Zbyt często o nim słyszymy. Widzimy cierpienie innych i sami go doświadczamy. Ono jest wciąż obecne, jest tak blisko. Robimy wszystko, by uniknąć cierpienia, zarówno tego fizycznego, jak i duchowego. Mimo to liczne przeciwności i niedogodności życia, choroby cielesne i duchowe zwykle są naszym chlebem powszednim. Czy można ich uniknąć? Czy można przed nimi uciec? Można próbować, ale nie uda się to nawet za cenę naszej wytrwałości i zaradności. Jeżeli zrzucimy krzyż z jednego ramienia, pojawi się on na drugim. Jeżeli unikniemy go dzisiaj, jest już przygotowany na jutro. Czy warto się temu opierać? Czy warto to przeklinać? Czy to pomoże? Przecież nie zrzucimy z siebie krzyża, a nasze opieranie się czyni go jeszcze trudniejszym do zniesienia i cięższym; w ten sposób zło nie tylko nie ustępuje, ale też staje się dwukrotnie większe. Jeżeli natomiast przyjmiemy krzyż, staje się on lżejszy – przekonamy się nawet w pewnej chwili, że to nie my niesiemy krzyż, ale on niesie nas.

Cierpienie oczyszcza...

„Cierpienie wyostrza nasz wzrok, pomaga dostrzec wartość ludzkiego życia” – powiedział schorowany ks. Józef Tischner. „Być może na zewnątrz widzimy gorzej, ale kiedy zaglądamy do wewnątrz, w zakamarki naszego serca, widzimy lepiej. Być może dopiero w cierpieniu naprawdę spotykamy się sami ze sobą” – analizował. Cierpienie umożliwia nam wyciągnięcie wniosku, że życie nie jest słodkie, tylko gorzkie i wypełnione trudem, ale w tym celu, abyśmy tęsknili i pragnęli innego, lepszego życia. Cierpienie oczyszcza i czyni naszą miłość ofiarną. To znaczy, że kochając ludzi i Boga, nawet w cierpieniu świadczymy o tym, iż kochamy ich nie dlatego, że coś nam dają, ale dla nich samych. Cierpienie zatem uczy nas bezcennej rzeczy: uczy prawdziwie kochać.

Cierpienia nie da się ukryć, przemilczeć, zignorować. Clive Staples Lewis po śmierci swojej żony napisał: „Cierpienie to megafon Boga, który służy do obudzenia głuchego świata. W naszych przyjemnościach Bóg zwraca się do nas szeptem, w naszym sumieniu przemawia zwykłym głosem, a w naszym cierpieniu – krzyczy do nas”. Cierpienie, tak jak medal, ma dwie strony: jedną jest to, że zadaje ból, a drugą – że czyni nas podobnymi do Jezusa.

...i przemienia

Każde cierpienie jest wielką tajemnicą i dlatego tak do końca nie jesteśmy w stanie pojąć jego sensu. Odpowiedzi na ten problem powinniśmy szukać nie gdzie indziej, tylko w męce Jezusa Chrystusa. Jezus wiedział, że cierpi dla zbawienia wszystkich ludzi. Przez cierpienie miał zbliżyć ludzi do Boga – swego Ojca. Czy to się udało? Zdecydowanie tak. Wisząc na krzyżu, mógł zobaczyć owoc swego cierpienia. Jeden z łotrów, ten dobry, powiedział do Niego: „Jezu, wspomnij o mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa” (Łk 23, 42). Łotr się nawrócił, odnalazł Boga. I to jest właśnie jeden z owoców cierpienia – nawrócenie człowieka. To, czego nie uczyniły żadne słowa, uczyniło cierpienie, a właściwie postawa cierpiącego Jezusa. I tak czasami bywa, że choćby człowiek usłyszał tysiące pięknych słów i pouczeń, nie nawróci się. Dopiero w obliczu mężnego znoszenia cierpienia przez drugiego człowieka jego serce kruszeje i zwraca się do Boga. „(...) cierpienie jest drogą przemiany – wyjaśnił Benedykt XVI – i bez cierpienia niczego nie można zmienić”.

Na jednej z misji w Afryce miało miejsce zaskakujące wydarzenie, które doprowadziło do przyjaźni dwóch ludzi: katolickiego księdza misjonarza i lekarza.

Pracowali na tym samym terenie, spotykali się często, ale lekarz, zdeklarowany ateista, zawsze unikał rozmów o Bogu i sensie swojej pracy. Zdarzyło się, że musiał on wyjechać na kilka tygodni do leprozorium (szpitala dla trędowatych). Po powrocie lekarz przyszedł do księdza i powiedział: „Ochrzcij mnie!”. Zaskoczony kapłan zapytał: „Co się stało? Tak nagle prosisz o chrzest?”. „Dojrzałem” – odpowiedział. Kapłan poprosił go, by opowiedział spokojnie, co się wydarzyło. „Spotkałem osiemnastoletnią Murzynkę” – zaczął lekarz. „Okaz piękności. Dwa tygodnie temu amputowano jej kończyny górne i dolne. Został tylko sam korpus z głową. Choroba jednak postępuje dalej. Będzie żyła jeszcze jakieś pół roku. Ona o tym wie, ale nie boi się śmierci. Normalnie o wszystkim rozmawia, uśmiecha się, co więcej, jest w niej tyle radości! Dużo z nią rozmawiałem. Wyznałem, że jestem niewierzący. Modliła się wtedy za mnie codziennie. Rzeczywistość pozaziemska nie była dla niej wcale mniej realna niż ta obecna. Obserwując ją, doszedłem do przekonania, że religia, która daje człowiekowi tak silne przeświadczenie, nie może być fikcją”. Po kilku dniach lekarz przyjął chrzest.

Dla kogo to cierpienie?

Można by powiedzieć, że człowiek cierpi, by ktoś inny mógł żyć. Gdy przypomnimy sobie cierpienia ludzi z czasów II wojny światowej czy potem z czasów walki z komunizmem, widzimy, że to wszystko było m.in. po to, byśmy dzisiaj mogli żyć w wolnym kraju. Św. Paweł mówi: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie. Bo jeśli żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli umieramy, umieramy dla Pana. Czy więc żyjemy, czy umieramy, należymy do Pana” (Rz 14, 7-8).

Człowiek nie może się zamknąć we własnym cierpieniu, bo wtedy szybko się załamie. Gdy pojawi się cierpienie, zamiast pytać Boga: Dlaczego? Za jakie grzechy? – zadajmy pytanie: Dla kogo to cierpienie? Tylko Bóg wie, co jest dla nas naprawdę dobre, bo On patrzy na nasze życie szerzej i głębiej. Bóg widzi je w całości, dlatego trzeba Mu zaufać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś „Polska pod Krzyżem” – wielkie wydarzenie ewangelizacyjne

2019-09-14 07:53

maj / Warszawa (KAI)

Nawet 100 tys. uczestników spodziewają się organizatorzy akcji ewangelizacyjnej "Polska pod Krzyżem", które rozpocznie się przed południem na lotnisku w Kruszynie pod Włocławkiem. To zaproszenie wszystkich Polaków do osobistego nawrócenia i powrotu do Pana Boga – mówi KAI Maciej Bodasiński z fundacji Solo Dios Basta. - Chcemy odnowić swoją wiarę u jej źródeł, pod krzyżem, tam, gdzie wszystko się zaczęło - dodaje.

W programie wydarzenia jest specjalna modlitwa, w której będzie można oddać Chrystusowi wszystkie swoje zranienia, również te, które dokonały się w Kościele.

Maciej Bodasiński zaznacza, że „Polska pod Krzyżem” to także próba odpowiedzi na fakt masowego odchodzenia Polaków, zwłaszcza młodych, od wiary oraz na kryzys, jaki przeżywa Kościoła instytucjonalny. – Choroba jest poważna, nie wystarczy nalepić plaster i ogłosić reformę. Trzeba spróbować zacząć wszystko na nowo, z Chrystusem. Wrócić do źródła, którym jest krzyż – zaznacza.

Zdaniem organizatorów modlitewnego spotkania, kryzys, którego doświadczamy obecnie w Kościele, ma swoje korzenie w upadku wiary. - Gdybyśmy wszyscy byli wierzący to świat wokół nas byłby inny, Kościół byłby inny. Rezygnując z żywej wiary dopuszczamy do naszej rzeczywistości zło – mówi Maciej Bodasiński.

Zwraca uwagę, że wydarzenie „Polska pod Krzyżem” ma mieć przede wszystkim wymiar indywidualny. - Zapraszamy wszystkich, którzy są pogubieni, którzy czują się przygnieceni życiem i grzechem, którzy czują, że nie potrafią się z niego wyrwać; wszystkich, którzy tęsknią za wiarą. W tym sensie zapraszamy również sami siebie. Chcemy w głębokiej modlitwie stanąć pod krzyżem. Odnowić swoją relację z Jezusem, wyznać Mu miłość i prosić o ratunek. To jest doświadczenie osobiste, ale suma tych indywidualnych przeżyć, daje wymiar społeczny, narodowy – stwierdza organizator.

Organizatorzy spotkania „Polska pod Krzyżem”, postrzegają je jako kontynuację swoich poprzednich inicjatyw – „Wielkiej Pokuty” i „Różańca do Granic”, choć świadomość, że wydarzenia te układają się w pewną całość przyszła dopiero po pewnym czasie.

Program spotkania zasadniczo składa się z dwóch części. Pierwsza rozpocznie się przed godz. 11 zawiązaniem wspólnoty i modlitwą różańcową z rozważaniem tajemnic bolesnych. Następnie jeden z organizatorów spotkania, Lech Dokowicz z Fundacji Solo Dios Basta, wygłosi konferencję „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa we współczesnym świecie”. O godz. 15 zebrani modlić się będą Koronką do Miłosierdzia Bożego, po czym rozpocznie się Eucharystia pod przewodnictwem biskupa włocławskiego Wiesława Meringa. Liturgii towarzyszyć będą uroczyście wniesione relikwie Krzyża Świętego.

O godz. 17.30 przewidziana jest konferencja, podczas której zostanie m.in. odtworzona homilia ks. Dolindo Ruotolo.

O godz. 20.15 rozpocznie się Droga Krzyżowa. - Będzie to szczególna modlitwa. Spróbujemy poprzez nią złączyć z kolejnymi cierpieniami Chrystusa konkretne rany, które każdy z nas nosi w sobie – mówi Maciej Bodasiński.

Po drodze Krzyżowej, ok. godz. 22, rozpocznie się druga – nocna – część spotkania. Będzie to wielogodzinna Adoracja Najświętszego Sakramentu zakończona niedzielną Eucharystią o godz. 3 nad ranem. – Na adorację wszyscy są zaproszeni, choć nie ukrywamy, że jest to część programu przeznaczona dla szczególnie wytrwałych. Ale to część bardzo ważna, którą traktujemy jako rodzaj pokuty, trwanie przy Bogu w pewnym trudzie, dla okazania Mu miłości – zaznacza organizator.

Organizatorzy przygotowują się na obecność ok. 100 tys. uczestników. Wielu z nich przyjedzie autokarami, w grupach organizowanych przez parafie. Przybędą osoby z całej Polski, z dużych miast i z licznych mniejszych miejscowości. Pojawią się też goście z zagranicy, jak np. grupa Polonii z Monachium.

W inicjatywie Polska pod Krzyżem uczestniczą oficjalnie diecezje włocławska, szczecińsko – kamieńska, zielonogórsko – gorzowska, krakowska, ełcka i łomżyńska. Wiele innych, m.in. warmińsko – mazurska, wrocławska, częstochowska, przemyska, kaliska, toruńska, tarnowska, radomska, zamojsko – lubaczowska, legnicka, bielsko – żywiecka, gliwicka, czy siedlecka, zaprasza wiernych do modlitwy w ramach wydarzenia lub w łączności z nim.

Modlitwa taka zorganizowana zostanie w ponad 800 miejscach w całej Polsce a także w Australii, Kanadzie, Irlandii, Anglii, USA, Belgii, Holandii, Austrii, czy Kazachstanie. Do organizatorów dotarło również zgłoszenie z Jerozolimy czy Medjugorie.

Organizatorzy proszą również m.in. o ofiarowanie postu i cierpienia w intencji duchowych owoców wydarzenia.

Całość spotkania „Polska pod Krzyżem” będzie można śledzić online na stronie tvp.info oraz vod.tvp.pl. Droga Krzyżowa transmitowana będzie przez TVP1 oraz Polskie Radio, od godziny 20:15 do 22:15.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzwon „Pamięć i Przestroga” w Wieluniu

2019-09-16 01:58

Maciej Orman

Na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary metropolita częstochowski abp Wacław Depo poświęcił w niedzielę 15 września dzwon „Pamięć i Przestroga”. Dzwon jest darem prezydenta Andrzeja Dudy dla Wielunia, który Niemcy zbombardowali 1 września 1939 r., rozpoczynając II wojnę światową.

Maciej Orman

Uroczystość poprzedziła Msza św. w intencji pokoju w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. – Niech ten dzwon będzie znakiem sprzeciwu wobec wojny. Niech każde jego uderzenie będzie wyrazem pamięci o tragicznej przeszłości. Niech będzie wołaniem o szacunek dla każdego człowieka – apelował na początku Eucharystii proboszcz parafii ks. Adam Sołtysiak.

– Niech ten dzwon nie będzie tylko przestrogą, ale zobowiązaniem w zmaganiu o prawdę o nas samych – kim jesteśmy, od Kogo pochodzimy i do Kogo należymy – mówił w homilii abp Wacław Depo.

– Stajemy dzisiaj przy ołtarzu, aby potwierdzać swoją tożsamość i zobowiązywać się do odpowiedzialnego życia. Bo o ile pamięć woła o prawdę, to przestroga woła o odpowiedzialność już nas samych w imię tych, którzy zginęli – kontynuował metropolita częstochowski.

– Podczas lektury Starego i Nowego Testamentu doświadczamy tej gorzkiej prawdy, że ile razy człowiek odstąpi od Boga, staje się ludobójcą – podkreślił hierarcha.

– Wobec każdego dramatu historii, również dramatu II wojny światowej, trzeba uznawać Chrystusa za jedyną drogę do życia wiecznego – zakończył abp Depo.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości zgromadzili się na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary. W swoim przemówieniu burmistrz Wielunia Paweł Okrasa nawiązał do niedawno obchodzonej 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. – Dźwięk dzwonu powinien też być dźwiękiem pojednania między Polską a Niemcami. Jestem głęboko przekonany, że Wieluń był kolejnym krokiem na tej drodze – powiedział Paweł Okrasa. –Dziękuję prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że ofiarował ten dzwon naszemu miastu – dodał burmistrz.

– Są takie chwile w dziejach narodu, w których słowo powinno zamilknąć, a powinny bić dzwony – ku przerażeniu dla ogromu zbrodni dokonanych w imię nienawiści na bezbronnych Polakach w Wieluniu i wielu miejscach świata i ku napomnieniu, abyśmy się tej nienawiści wyzbyli, abyśmy budowali piękną przyszłość w oparciu o miłość Boga i człowieka – powiedział wicemarszałek Senatu prof. Michał Seweryński. – Czcijcie pamięć poległych. Przestrzegajcie tych, którzy będą budować naszą przyszłość. Niech budują ją w imię pokoju – zaapelował.

Dopełnieniem uroczystości był koncert arii operowych w wykonaniu zespołu „Sonori” w sali widowiskowej Wieluńskiego Domu Kultury.

Dzwon „Pamięć i Przestroga” został odlany 1 sierpnia br. Po raz pierwszy zabrzmiał w Wieluniu 1 września podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem