Reklama

Caritas dla najmłodszych

Niezapomniane ferie

Marta Żyńska
Edycja lubelska 8/2005

Trzech małych ekspertów przygląda się ziarnkom ryżu, rozsypanym na marmurowym parapecie, który w ich wyobraźni staje się na chwilę skałą. „Nie ma tu ziemi, więc jak wiatr zawieje i deszcz zacznie padać, to na pewno się obsuną. Tak samo może stać się ze Słowem Bożym” - głośno wyrokują podczas Mszy św. dla dzieci spędzających ferie w Domu Spotkania Cartias w Dąbrowicy. Za parę minut chłopcy dołączą do dzieciaków, które z zapałem i radością pobiegną, by przyjąć Komunię św. Trwające od 23 do 29 stycznia zimowisko, zorganizowane przez lubelską Caritas, zgromadziło ok. 60 uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych z kilkunastu miejscowości naszej archidiecezji. Pod opieką doświadczonych wychowawców dzieci wypoczywały i jednocześnie pogłębiały relację z Bogiem.

Każdy ma talent

- Lubię dzieci, dlatego chętnie odpowiedziałem na zaproszenie ks. Andrzeja Sternika, by głosić słowo Boże podczas ferii - mówi ks. Marek Sawicki, kapelan Domu Samotnej Matki w Lublinie. Były wychowanek ks. Andrzeja jest mistrzem w plastycznym przedstawianiu biblijnych zagadnień. Jeśli więc mówi o Słowie Bożym, które jest jak ziarno, to zaraz w jego dłoniach pojawia się garść ryżu. Wówczas łatwiej zrozumieć, że na drodze - którą staje się przejście przez kaplicę - żadne ziarno się nie zakorzeni. Jaki jest los słów - ziaren, rzuconych między chwasty, ks. Marek tłumaczy na przykładzie kilku świątecznych choinek, tworzących zielony gąszcz w rogu kaplicy, który w dziecięcych oczach zamienił się w cierniste krzaki. Gdy dzieci podnoszą ręce, zgłaszając chęć wyjaśnienia sensu przypowieści, ks. Marek z uśmiechem dopuszcza do głosu kolejnych chętnych. Kiedy on sam zabierze głos, 60 par oczu zacznie wpatrywać się w niego z niezwykłą uwagą. - Każdy posiada rozmaite talenty. Czy pozwalacie, aby się rozwinęły jak słowo, które, trafiając do „żyznej gleby, przynosi plon wielokrotny, czy może pozwalacie im obumierać i ginąć, marnując za dużo czasu przed telewizorem czy komputerem?

Codzienne zajęcia

Podczas ferii dzieci nie mają szans pospać dłużej: pobudka jest o 7.30, potem obowiązkowa gimnastyka, wreszcie mycie i śniadanie. Codziennie czeka ich intensywny plan zajęć: w poniedziałek wyjście do kina i karnawałowy bal przebierańców. We wtorek kolejną porcję mocnych przeżyć dostarczył wyjazd na spektakl do Teatru Lalki i Aktora im. Andersena. - O takim chłopcu, co sprzedał uśmiech, a potem go szukał - opowiada Paweł z Brzezin. W środę znów wyjazd do Lublina, tym razem na „małą pielgrzymkę” do stóp Matki Bożej Płaczącej, gdzie modlono się i wysłuchano historii o losach obrazu oraz archikatedry. Tego dnia nieco zmęczone już dzieci wzięły jeszcze udział w konkursie piosenek. Każdy dzień „zamykał się” Eucharystią. O godz. 17.00 kaplica wypełniała się dziećmi, wśród których tylko gdzieniegdzie można było dostrzec kilka dorosłych osób. Potem kolacja. Nim jednak na kilkudziesięciu krzesłach, ustawionych wzdłuż długich stołów, zasiądzie młodzież, ks. Andrzej intonuje wspólny śpiew, żeby nie zabrakło „gruli i miłości do naszej Matuli” - słowa piosenki są podziękowaniem Bogu za posiłek.

Bez biurokracji

Po lśniących czystością korytarzach co jakiś czas przebiegają dzieci. Ale do kuchni raczej nie zaglądają. Tu, przy długim stole, naradzają się każdego dnia ich opiekunowie. Pochodzą z różnych środowisk, są kapłanami - jak ks. Marek, dyrektorami szkół - jak Iwona, katechetami - jak Dorota; pracują w Lublinie, Chełmie. Wszyscy jednak deklarują miłość do dzieci. Mimo całodziennego zmęczenia, bo w trakcie ferii każdego dnia pilotują wycieczki, konkursy, to zamiast narzekać, przyznają, że ta praca to w gruncie rzeczy wypoczynek psychiczny. - Bo tu jest normalnie - podkreśla jedna z wychowawczyń. Jest nauczycielką szkoły podstawowej, więc opowiada o biurokracji i masie „papierków”, które nauczyciele muszą wypełniać. - Tu natomiast możemy robić to, co należy, tj. wychowywać i uczyć. W zwykłym środowisku szkolnym, mówią z żalem wychowawcy, uczniowie wydają się być tylko po to, by wcisnąć do ich głów jak najwięcej wiedzy, pomijając ich dziecięce potrzeby. - Tutaj natomiast mogą swobodnie się śmiać, bawić, rozmawiać z nami - mówi Dorota, katechetka pracująca w szkole specjalnej, gdzie atmosfera jest podobna do atmosfery na zimowisku. - Nie możemy oczekiwać wielkich rezultatów naukowych od naszych dzieci, więc po prostu wychowujemy je i akceptujemy z ich pewnymi ograniczeniami. - Dzieci w Dąbrowicy uczą się radości, spontaniczności, ale i mądrości - dodaje ks. Marek.

Reklama

Dzieci Maryi

Większość dzieci ma od 8 do 12 lat, pochodzą z wielu miejscowości archidiecezji: (Łęczna, Lubartów, Niemce, Brzeziny, Tarło, Chmiel, Biskupice). Wytypowane w parafiach mają szansę nie tylko odpocząć, ale też „łyknąć” trochę wiary. - Poznajemy bliżej Boga, nawet przez zabawę - mówią czujące się bardzo dorośle wśród dzieci dwie modnie ubrane licealistki. O świadome pogłębianie wiary dbają wychowawcy. Starają się przyswoić swoim podopiecznym, co to znaczy być dzieckiem Maryi. Każdego ranka na tablicy w głównym holu domu rekolekcyjnego pojawia się hasło dnia: „Uczymy się z Maryją”, „Radować się z Maryją”, „Bawić się z Maryją”. - Chcemy, aby dzieci były przygotowane do bardziej świadomego przeżycia trwającej w archidiecezji peregrynacji obrazu Matki Bożej - mówi ks. M. Sawicki.

Dlaczego tu wrócę

Dzieci, zapytane czy chciałyby jeszcze kiedyś wrócić na zimowisko do Dąbrowicy, chórem odpowiadają, że tak. - Poznaję nowych kolegów - ten powód do zadowolenia z zimowych ferii przewija się najczęściej. - Byłem w teatrze, kinie, w katedrze - mówią z entuzjazmem. Kilkanaścioro dzieci przyznaje otwarcie, że ważny jest klimat ciepła, bo dorośli są tu mili, koledzy uśmiechają się i generalnie panuje „pozytywny luz”. - Tymczasem w szkole spotykamy się z pozą, obłudą, zakłamaniem - dodają licealistki. - Tutaj od tego odpoczywamy. - A co robilibyście teraz w domu? - pytam. - Siedziałbym przed komputerem albo telewizorem. I nudziłbym się! - mówią otwarcie. - Które z nich do nas jeszcze wrócą, pokaże czas. Może przyjadą na rekolekcje - mówi ks. Andrzej Sternik. - Obcując z dziećmi, dostrzegamy ich potrzeby i staramy się im pomóc. Jednocześnie rozpoznajemy, jak są ukształtowane religijnie. Można powiedzieć, że staramy się zasiać w nich Słowo Boże, ale nie wiemy, co z niego wyrośnie i kiedy.

W okresie przerwy semestralnej (15-29 stycznia br.) Caritas Archidiecezji Lubelskiej zorganizowała cztery tygodniowe turnusy wypoczynkowe dla 230 uczniów ze szkół podstawowych i gimnazjów. Z organizowanego przez Caritas wypoczynku skorzystały przede wszystkim dzieci z rodzin ubogich, wielodzietnych, a także podopieczni domów dziecka i świetlic terapeutycznych. Najmłodsi pod opieką wychowawców wolontariuszy przebywali w ośrodkach Caritas w Firleju i Dąbrowicy. Organizacja zimowisk była możliwa dzięki środkom finansowym uzyskanym w ramach Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom.

Reklama

Małe zwycięstwo Węgrów nad lobby LGBT

2019-08-22 17:25

vaticannews / Budapeszt (KAI)

Węgrzy odnieśli małe zwycięstwo nad lobby homoseksualnym w Budapeszcie, po tym, jak środowiska broniące małżeństwa i rodziny oprotestowały kontrowersyjną kampanię reklamową firmy Coca-Cola.

wikipedia.org

Wcześniej w tym miesiącu największy producent napojów na świecie rozpoczął kampanię promującą LGBT. Na dworcach i przystankach autobusowych zawisły plakaty przedstawiające pary jednopłciowe pijące popularny napój oraz hasła: „Miłość to miłość”, „Zero cukru, zero uprzedzeń”, czy „Bez cukru, bez przesądów”. Kampania spotkała się z szerokim protestem ze strony społeczeństwa i polityków.

Ponad 41 tys. podpisów pod petycją na stronie CitizenGO, a także bojkot produktów firmy Coca-Cola w sklepach spowodowały, że międzynarodowa firma wycofała się z tej kampanii reklamowej w stolicy Węgier. Prezes CitizenGO na Węgrzech, Eszter Zaymus, wzywa do dalszego bojkotowania Coli, która nie przestaje lobbować na rzecz LGBT. Podobny apel, w mediach społecznościowych, skierował premier Victor Orbán.

Petycja obywateli Węgier podkreślała, że instytucja małżeństwa zakłada się na nierozerwalnym związku kobiety i mężczyzny oraz że rodzina jest jednostką fundamentalną dla przetrwania narodu. Wzywała ona władze do „trzymania w ryzach lobby LGBT, aby nie narażać na szwank publicznych morale”. Petycja dotyka również tematu prawa rodziców do decydowania o tym, kiedy i jak będą edukować swoje dzieci w temacie ludzkich relacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zakopane: na Krzeptówkach modlitwa w intencji ofiar burzy w Tatrach

2019-08-22 20:36

jg / Zakopane (KAI)

Górale licznie zgromadzili się w sanktuarium na Krzeptówkach, aby uczestniczyć w Mszy św. w intencji ofiar śmiertelnych i innych poszkodowanych po burzy w Tatrach, która miała miejsce w godzinach popołudniowych w czwartek 22 sierpnia w Tatrach.

Eliza Bartkiewicz / BP KEP

- Ratownicy, lekarze robią co mogą, aby pomóc, ale i my możemy wspierać ich duchowo, a także wszystkich poszkodowanych podczas dzisiejszej burzy w Tatrach. Modlimy się także w intencji ofiar śmiertelnych o życie wieczne dla nich - mówi ks. Marian Mucha, kustosz sanktuarium na Krzeptówkach.

W świątyni na Krzeptówkach trwa uroczysta Msza św. z udziałem górali ze Związku Podhalan, obchodzących w tym roku 100-lecie swojej organizacji, a także uczestników Międzynarodowego Festiwali Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem. Władze miasta odwołały dzisiejsze koncerty i zaprosiły wszystkich do uczestnictwa w modlitwie na Krzeptówkach.

Zamiast zaplanowanego bicia rekordu w tańcu zbójnickim odbyła się jedynie zbiórka na Hospicjum Jezusa Miłosiernego w Zakopanem. - Jesteśmy teraz całym sercem z rodzinami ofiar i osobami poszkodowanymi podczas dzisiejszej burzy. Taka sytuacja nas wszystkich bardzo zaskoczyła i zasmuciła - mówi Anna Karpiel-Semberecka z Urzędu Miasta Zakopanego. Dodaje, że w ramach festiwalu miała miejsce także Msza św. z udziałem górali z całego świata w intencji pokoju na świecie.

W Zakopanem działa sztab kryzysowy. Jest wojewoda małopolski Piotr Ćwik, a na Podhale zmierza premier Mateusz Morawiecki.

Straż Tatrzańskiego Parku Narodowego zamknęła szlaki wokół Giewontu. W wyniku burzy i piorunów, jakie rozpętały się na tym znanym szlakiem zostało poszkodowanych wiele osób, są nawet ofiary śmiertelne. Akcja sprowadzania turystów cały czas jest prowadzona. W szpitalach w Zakopanem, Nowym Targu, Myślenicach i Krakowie przebywa już kilkadziesiąt osób.

Uruchomiono numer alarmowy-infolinię: 18 20 17 100 oraz 18 20 23 914. Tu dowiedzieć się można o losie najbliższych, a także zgłosić osoby, które nie powróciły z wycieczek górskich i nie ma z nimi kontaktu.

Krzyż na Giewoncie postawili z inicjatywy ks. Kazimierza Kaszelewskiego na przełomie XIX i XX w. mieszkańcy Zakopanego. Dwa razy w roku górale uczestniczą w pielgrzymce z centrum miasta na Giewont. Pielgrzymkę organizuje parafia św. Krzyża w Zakopanem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem