Reklama

Bp Guzdek: niech połączy nas troska o polskie morze

2018-11-28 20:14

kos / Gdynia (KAI)

wikipedia.org

– W setną rocznicę powołania Marynarki Wojennej jesteśmy zobowiązani do wyrażenia wdzięczności wielu pokoleniom polskich marynarzy, którzy dobrze przysłużyli się Polsce – mówił podczas Mszy św. w kościele Marynarki Wojennej pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Gdyni Oksywiu biskup polowy Józef Guzdek. Ordynariusz wojskowy przewodniczył Eucharystii dziękczynnej w setną rocznicę powstania Marynarki Wojennej RP. W południe przy pomniku Polska Morska na Skwerze Kościuszki w Gdyni, odbyła się uroczysta zmiana wart.

Msza św. rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru Wojska Polskiego. Eucharystię koncelebrowali kapelani Marynarki Wojennej.

W homilii bp Guzdek podkreślał, że Msza św. jest dziękczynieniem za wszystkich, którzy przez ostatnie sto lat „z pełnym oddaniem i poświęceniem oraz w sposób niezwykle konsekwentny realizowali myśl o zbudowaniu silnej, dobrze wyszkolonej i uzbrojonej Marynarki Wojennej”. – Wdzięczną modlitwą chcemy objąć marynarzy, którzy zdali egzamin z wierności Rzeczypospolitej zarówno w roku 1920 w wojnie polsko-rosyjskiej, we wrześniu 1939 roku broniąc polskiego wybrzeża oraz walcząc na wielu morzach i oceanach podczas II wojny światowej. Wszyscy oni swoją krwią przypieczętowali miłość do Ojczyzny i pozostali wierni idei walki „za wolność naszą i waszą” – powiedział.

Ordynariusz wojskowy zachęcił, aby powracając do wydarzeń z przeszłości „myśleć z troską o przyszłości”. Podkreślił, że jubileusz jest okazją do refleksji nad tym, czy dostęp do morza jest w sposób właściwy wykorzystywany. – Skoro przed stu laty, niemal natychmiast został podjęty wysiłek, aby ukazać społeczeństwu korzyści płynące z dostępu do morza, z posiadania własnej floty morskiej, to czy dziś nie trzeba do tego powrócić? Na ile współczesne społeczeństwo żyjące w różnych rejonach Polski posiada wiedzę i ma świadomość tego, że nowoczesne porty stanowią nie tyle okno, ale bramę na świat? – pytał bp Guzdek.

Reklama

Biskup polowy zwrócił uwagę na konieczność zrobienia rachunku sumienia z zaniedbań w zakresie budowania siły polskiej Marynarki Wojennej. – Owszem, bezpieczeństwo kosztuje, ale czy można sobie pozwolić na wieloletnie zaniedbania, których nie sposób nadrobić w krótkim czasie? Czy jest zbudowana na fundamencie prawdy zasadnicza strategia rozwoju Marynarki Wojennej, którą będzie można realizować bez względu na zmieniające się okoliczności? – zachęcał do refleksji.

Ordynariusz wojskowy przypomniał słowa przedwojennego wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego, jednego z twórców polskiej floty, który pisał, że wokół morza „harmonizują się automatycznie wszystkie różnice poglądów, wszystkie starcia myśli i programów całej Polski”. Biskup Guzdek zachęcił, aby za przykładem wicepremiera Kwiatkowskiego „morze i jego bezpieczeństwo było zwornikiem jednoczącym Polaków”. – Czy dziś nie można powrócić do tej idei? Skoro jesteśmy świadkami tak wielu podziałów, to niech nas przynajmniej połączy troska o ten wielki skarb, jakim jest polskie morze. Niech nas także jednoczy myśl o Marynarce Wojennej i jej rozwoju w trosce o bezpieczeństwie naszej Ojczyzny – zaapelował.

Po zakończonej Mszy św. wierni udali się na Skwer Kościuszki przed pomnik Polski Morskiej, gdzie odbyła się uroczysta zmiana wart. W trakcie uroczystości z Okrętu – Muzeum „Błyskawica” został oddany salut świąteczny w postaci 21 salw armatnich. W Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni nastąpiło uroczyste otwarcie nowej wystawy stałej „Mamy rozkaz cię utrzymać…”. Podczas uroczystych obchodów stulecia Marynarki Wojennej złożono kwiaty w panteonie bohaterów Marynarki Wojennej na Cmentarzu MW w Gdyni Oksywiu.

28 listopada 1918 roku Naczelnik Państwa Józef Piłsudski powołał do życia Marynarkę Polską. Pierwsze jednostki powstały w Modlinie. W skład Flotylli Rzecznej, Oddziału Zapasowego Marynarzy i Batalionu Morskiego weszli marynarze z byłych flot zaborczych. To właśnie marynarze z Batalionu Morskiego wspólnie z gen. Józefem Hallerem dokonali 10 lutego 1920 roku symbolicznych zaślubin Polski z Bałtykiem.

Tagi:
wojsko bp Józef Guzdek

Ogromne zainteresowanie defiladą Wojska Polskiego

2019-08-15 21:56

wpolityce.pl

Około 200 tys. osób obserwowało czwartkową defiladę „Wierni Polsce” w Katowicach – szacuje policja. W centralnych uroczystościach z okazji Święta Wojska Polskiego uczestniczyli m.in. prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki.

Mariusz Książek

Tegoroczne obchody Święta Wojska Polskiego, których głównym punktem była defilada wojskowa, odbywały się w Katowicach w związku z setną rocznicą wybuchu I powstania śląskiego – jednego z trzech powstańczych zrywów, które doprowadziły w 1922 r. do włączenia do Polski części Górnego Śląska.

Wzdłuż trasy przejazdu defilady zgromadziły się tysiące ludzi, aby obserwować przemarsz 2,6 tys. żołnierzy. Poza kolumnami pieszymi goście zobaczyli ponad 180 pojazdów, w tym czołgi i transportery, a także kilkadziesiąt maszyn latających.

Ponad 200 tys. osób oglądało na żywo defiladę „Wierni Polsce” w Katowicach. Dziękuję wszystkim, którzy spędzili ten wyjątkowy czas razem z Wojskiem Polskim. Chylę czoła przed żołnierzami. Mając takie siły zbrojne, możemy być spokojni o nasze bezpieczeństwo! — napisał na Twitterze szef MON Mariusz Błaszczak.

We wcześniejszej rozmowie z dziennikarzami ocenił, że czwartkowe obchody to „fantastyczne wydarzenie” i jest pod wrażeniem tego, jak mieszkańcy odbierali defiladę.

Uczciliśmy pamięć bohaterów powstań śląskich – ludzi, którzy zdecydowali o tym, że Śląsk jest związany nierozerwalnymi więzami z Polską — powiedział szef MON.

Przypomniał, że w uroczystościach wzięli udział żołnierze wszystkich rodzajów sił zbrojnych, a także sojusznicy z zagranicy.

To historyczny dzień dla całego regionu. Obecność najwyższych władz państwowych i defilada z okazji Święta Wojska Polskiego pokazują ogromny szacunek dla poświęcenia i bohaterskiej postawy powstańców śląskich. To dzięki nim możemy kultywować nasze tradycje, obyczaje i historię, a Śląsk jest integralną częścią Polski — powiedział marszałek woj. śląskiego Jakub Chełstowski.

Przedstawiciele władz województwa przyznawali w rozmowach z PAP, że frekwencja znacząco przekroczyła ich przewidywania – zakładano, że w uroczystościach weźmie udział ok. 100 tys. gości. Koleje Śląskie, które w dniu defilady przewoziły gości za darmo, do chwili rozpoczęcia przemarszu przewiozły na swoich liniach łącznie 60 tys. pasażerów – tyle, ile w ciągu całej doby w normalnym dniu roboczym. Uruchomiono 14 dodatkowych pociągów, a na powrót przygotowano 19 dodatkowych składów – na trasy wyjechały wszystkie dostępne pociągi tego przewoźnika.

Jak poinformował Adam Korkiewicz z biura prasowego KŚ, wzmożony ruch był widoczny na wszystkich liniach, zwłaszcza od strony Tychów, Rybnika i Gliwic, ale także z odleglejszych części regionu – Częstochowy i Bielska-Białej. Po zakończeniu defilady na odjazd z katowickiego dworca PKP oczekiwał tłum podróżnych, którzy mogli wejść do zatłoczonych pociągów. Części z nich była opóźniona, a wszystkie perony i hala dworca – zapełnione podróżnymi. Jak podał Korkiewicz, uruchomiono dodatkowe składy, m.in. w kierunku Gliwic i Tarnowskich Gór. Pasażerowie mogli też korzystać za darmo z niektórych pociągów dalekobieżnych.

W tłumie oczekujących na defiladę można było usłyszeć utyskiwania na niewystarczającą informację o możliwościach przemieszczania się w okolicach katowickiego ronda im. gen. Ziętka i wokół Strefy Kultury oraz na zbyt wąskie przejścia. Tłoczno było także przy wejściu na teren pikniku militarnego, gdzie prezentowano m.in. sprzęt wojskowy.

Na wejście do strefy trzeba było czekać w długich kolejkach.

Wiele osób długo czekało też na zdjęcie z premierem Mateuszem Morawieckim, który w pobliżu Międzynarodowego Centrum Kongresowego, w drodze na piknik, przez blisko trzy godziny pozował do wspólnych fotografii i rozmawiał z mieszkańcami.

Ci, którzy już weszli na piknik, na ogół byli zadowoleni. „Rzadko kiedy jest okazja, żeby z bliska zobaczyć broń czy pojazdy wojskowe. Mój syn jest wyjątkowo szczęśliwy, mnie też się podoba. Na defiladzie staliśmy trochę daleko od trasy przejazdu i fajnie, że dotarliśmy na ten piknik” – powiedział PAP Jacek ze Świętochłowic, który przyjechał do Katowic z dziewięcioletnim synem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Stanisław Kostka - patron dzieci i młodzieży

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 37/2002

Jastrow/pl.wikipedia.org



W komnacie, gdzie Stanisław święty zasnął w Bogu,

na miejscu łoża jego stoi grób z marmuru.

Taki, że widz niechcący wstrzymuje się w progu,

myśląc, że Święty we śnie zwrócił twarz do muru

i rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi...

I wstać chce, i po pierwszy raz człowieka zwodzi.

Nad łożem tym i grobem świeci wizerunek

Królowej Nieba, która z Świętych chórem schodzi

i tron opuszcza, nędzy śpiesząc na ratunek.

Palm wiele, kwiatów wiele aniołowie niosą,

skrzydłami z ram lub nogą wstępując bosą.

Gdzie zaś od dołu obraz kończy się ku stronie,

w którą Stanisław Kostka blade zwracał skronie,

jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci:

niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie,

upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię.

I nie zleciała dotąd na ziemię - i leci...

(Cyprian Kamil Norwid)

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodził wcześniej 13 listopada. Od 1974 r. święto to obchodzimy 18 września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4 kilometrów od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobnina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: "Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze - sami jak i przez domowników - do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą" .

Św. Stanisław swoje pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Jego nauczycielem przez pewien czas był Jan Biliński. W domu rodzicielskim przebywał do 14. roku życia. Następnie Stanisław razem ze swym bratem Pawłem rozpoczęli studia u jezuitów we Wiedniu, lecz gdy nowy cesarz Maksymilian w 1565 r. zabrał jezuitom konwikt, musieli przenieść się na stancję. Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400 uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: "Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść". Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.

Trzy lata pobytu w Wiedniu to był dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Stanisław znał tylko drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę. Zadawał sobie pokuty i biczował się. Mimo sprzeciwu i próśb brata i kolegów nie zaprzestawał praktyk pokutnych. Intensywne życie wewnętrzne, nauka i praktyki pokutne tak bardzo osłabiły organizm chłopca, że bliski był śmierci. Zapadł w niemoc śmiertelną w grudniu 1565 r. Kiedy św. Stanisław był już pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Wiatyku, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić katolickiego kapłana, wtedy św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu ów Wiatyk. W tej również chorobie objawiła się Świętemu Matka Najświętsza i złożyła mu na ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia z poleceniem by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się Stanisław do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu. Rozkład zajęć nowicjuszów przedstawiał się następująco: modlitwa, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i o sprawach kościelnych, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości. Stanisław czuł się szczęśliwy, że wreszcie osiągnął swój życiowy cel.

Przełożeni pozwolili Stanisławowi w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Wielkim wydarzeniem w życiu św. Stanisława było przybycie 1 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Anielskiej (dziś tę uroczystość obchodzimy 2 sierpnia) św. Piotra Kanizjusza, który zatrzymał się w domu nowicjatu i wygłosił dla nich konferencję. Po tej konferencji Stanisław powiedział do kolegów: "Dla wszystkich ta nauka świętego męża jest przestrogą i zachętą, ale dla mnie jest ona wyraźnym głosem Bożym. Umrę bowiem jeszcze w tym miesiącu". Koledzy zlekceważyli sobie jego słowa. Jeszcze 5 sierpnia jeden z ojców zabrał Stanisława do bazyliki Najświętszej Maryi Panny Większej na doroczny odpust. Za kilka dni było święto Wniebowzięcia Matki Bożej. 10 sierpnia Stanisław napisał list do Matki Bożej i ukrył go na swojej piersi. Prosił by mógł odejść z tego świata w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego prośba została wysłuchana. W wigilię Wniebowzięcia Stanisław dostał silnych mdłości i zemdlał. Wystąpił na nim zimny pot i poczuł dreszcze, z ust zaczęła sączyć mu się krew. O północy zaopatrzono go Wiatykiem. Przeszedł do wieczności tuż po północy 15 sierpnia 1568 r., mając zaledwie siedemnaście lat.

Wieść o jego pięknej śmierci rozeszła się lotem błyskawicy po całym Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu jezuitów ciało Stanisława przyozdobiono kwiatami. W dwa lata potem, gdy otwarto grób św. Stanisława, znaleziono jego ciało nietknięte rozkładem. W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu św. Stanisława w kościele św. Andrzeja w Rzymie i na zawieszenie przy nim lamp, jak też wotów. Papież Klemens X w 1670 r. zezwolił jezuitom na odprawianie Mszy św. i na odmawianie pacierzy kapłańskich ku czci św. Stanisława. W 1674 r. ten sam papież ogłosił św. Stanisława Kostkę jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te wszystkie fakty Stolica Apostolska uznała jako akt beatyfikacji. Św. Stanisław Kostka jest pierwszym Polakiem, który dostąpił chwały ołtarzy w Towarzystwie Jezusowym. Rok 1714 był rokiem, w którym papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, ale samego aktu kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII dopiero w 1726 r. wraz ze św. Alojzym Gonzagą. W 1926 r., w 200. rocznicę kanonizacji odbyła się uroczystość sprowadzenia do Polski małej części relikwii św. Stanisława. W tych jubileuszowych uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa, Ignacy Mościcki. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie.

Ku czci św. Stanisława Kostki wzniesiono w Polsce wiele świątyń, wśród nich piękną katedrę w Łodzi. Najpiękniejszy kościół pod wezwaniem św. Stanisława znajduje się w Nowym Jorku. Św. Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w obecnej katedrze lubelskiej modlił się w 1651 r. król Jan II Kazimierz.

W naszej diecezji doroczną uroczystość odpustową ku czci św. Stanisława Kostki przeżywa wspólnota parafialna w Jerzyskach, gdzie proboszczem jest ks. Zenon Bobel.

U początku nowego roku szkolnego i akademickiego starajmy się prosić św. Stanisława Kostkę, który jest patronem dziatwy i młodzieży, aby wstawiał się on za nami i wypraszał potrzebne nam wszystkim łaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów Wlkp.: obchody 80. rocznicy napaści Związku Radzieckiego na Polskę

2019-09-17 21:28

wm / Gorzów Wlkp. (KAI)

Mszą św. na cmentarzu komunalnym przy Pomniku Ofiar Stalinizmu w Gorzowie Wielkopolskim zainaugurowano obchody 80. rocznicy napaści Związku Radzieckiego na Polskę oraz Dnia Sybiraka. Eucharystii przewodniczył bp senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Paweł Socha, obecny był także kapelan Sybiraków ks. Henryk Jacuński.

Marian Sztajner/Niedziela

W uroczystości uczestniczyli mieszkańcy miasta, uczniowie, delegacje stowarzyszeń i poczty sztandarowe. Wszyscy - Spotkaliśmy się, by wspólnie wyrazić szacunek i pamięć wobec Sybiraków – mówili zgromadzeni kresowianie.

Bp Socha w homilii przypomniał rys historyczny napaści Związku Radzieckiego na Polskę, kiedy to Armia Czerwona łamiąc pakt o nieagresji zawarty między Polską a Rosją Sowiecką w 1932 r. wkroczyła na tereny Rzeczypospolitej. Przypomniał o włączeniu ziem polskich do Związku Radzieckiego z ich mieszkańcami. Potem mówił o masowych wywózkach Polaków na nieludzka ziemię i o zamordowanych oficerach i urzędnikach na Wschodzie. – Tak się składa, że dziś Kościół obchodzi wspomnienie Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, abp. Warszawy, który napisał do cara bardzo wymowny list o prawie Polaków do wolności i za to został wywieziony na Syberię – wspomniał kapłan.

- Modlimy się za tych wszystkich, którzy w okrutnych warunkach byli wyrzucani z domów a potem w zimnie, mrozie, wywiezieni do niewolniczej pracy – mówił bp Socha, następnie zadając pytanie: co dzisiaj jest najważniejsze? Miłość czy nienawiść? Prawda czy kłamstwo? Kontynuował - że w obliczu tamtych wydarzeń te pytania są bardzo ważne i ciągle powracają.

Hierarcha wiele miejsca poświęcił znaczeniu miłości. - Człowiek jest odmienny od innych stworzeń, żyje dzięki miłości, dobroci, tkliwości i współczucia. Odrzucenie tych wartości, to przekreślenie swej natury i swego człowieczeństwa. Człowiek, który wykreślił miłość, dobroć oraz prawdę ze swego życia, jest karłem samego siebie. Po prostu się odczłowiecza. W miłości człowiek odnajduje swoją wielkość, godność i wartość człowieczeństwa – podkreślał bp Socha.

Z okazji 30. rocznicy reaktywowania działalności Związku Sybiraków w Gorzowie – prezydent Wójcicki w liście skierowanym do działaczy związku podziękował za pielęgnowanie pamięci o latach cierpień na „nieludzkiej ziemi”.

- To właśnie oni, swoją postawą życiową i pracą, włożoną w tworzenie godnego życia na Ziemi Lubuskiej po powrocie z Syberii, każdego dnia udowadniają swoją miłość i przywiązanie do Ojczyzny -  Polski – mówił prezydent Gorzowa Wlkp. Jacek Wójcicki, zaznaczając, że prawdziwy przekaz o tamtych czasach jest najlepszą lekcją patriotyzmu, pozwalającym kolejnym pokoleniom zrozumieć dramatyzm syberyjskich wydarzeń.

- To dzień znaczący dla wszystkich Sybiraków. Tym bardziej, że to już 79 lat jak rozpoczęto eksterminację ludności z Kresów Wschodnich. To oni przyjechali do Ojczyzny po latach niewoli… z mową ojczystą i z pacierzem na ustach i tu, na tych ziemiach budowali swoją nową małą ojczyznę – wspominała Maria Dratwińska, prezes Oddziału i Koła Związku Sybiraków w Gorzowie. Uroczystości na Cmentarzu Komunalnym w Gorzowie zakończył apel pamięci, salwa honorowa i złożenie kwiatów.

W tym samym dniu w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej otwarta została wystawa obejmująca zbiór fotografii, dokumentów, książek, plakatów i pamiątek, które przekazali Sybiracy. Wystawę otworzył dyr. biblioteki Sławomir Szenwald.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem