Reklama

Jasna Góra

Bożogrobcy pomagają chrześcijanom w Ziemi Świętej

[ TEMATY ]

Bóg

relacje międzyludzkie

abdykacja

ADAM WOJNAR

Bożogrobcy w Miechowie

Zakon Rycerski Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, czyli Bożogrobcy, przeżywali swoje doroczne rekolekcje wielkopostne na Jasnej Górze. Jasnogórskie spotkanie pod hasłem „Bożogrobcy w służbie nowej ewangelizacji” trwały w dniach 15-17 lutego.

„Te rekolekcje są szczególnym przeżyciem dla wszystkich członków Zakonu dlatego, że rozpoczynamy Wielki Post – tłumaczy komandor Janusz Kawecki, kanclerz Zakonu Zwierzchnictwa Polskiego – U progu Wielkiego Postu stajemy przy Pani Jasnogórskiej po to, aby pod przewodnictwem rekolekcjonisty wejść w sprawy Kościoła, te, które są przewidziane na najbliższy rok, ale wejść także w swoją własną duszę i rozważyć, co jeszcze możemy zrobić dla dobra Kościoła, dla dobra Ziemi Świętej, no i także ku naszemu zbawieniu”.

Zakon Rycerski Świętego Grobu Bożego powstał w 1099 roku w Jerozolimie, aby troszczyć się o najświętsze miejsca chrześcijaństwa i nieść pomoc pielgrzymom. Do Polski sprowadził go w roku 1163 Jaksa z Miechowa. Członkowie Zakonu noszą białe płaszcze z czerwonym krzyżem, symbolizujące pięć ran Chrystusa. W Polsce nazywano ich Bożogrobcami lub Miechowitami – od Miechowa, gdzie znajduje się ich główna siedziba (Bazylika Grobu Bożego w Miechowie).

Polskie Zwierzchnictwo Bożogrobców zostało reaktywowane 17 lat temu, liczy obecnie prawie 240 osób (są to osoby świeckie i duchowne - damy i kawalerowie), i ma charakter elitarny. „Trzeba być zaproszonym, trzeba przebyć okres takiego przygotowania, i w naszych rekolekcjach dzisiejszych również uczestniczy grupa kandydatów, którzy będą dopiero w przyszłym roku przyjęci po wszystkich zatwierdzeniach – tu, i także w Rzymie u Wielkiego Mistrza” – wyjaśnia Komandor Janusz Kawecki.

Reklama

Głównym zadaniem Bożogrobców jest pomoc dla Ziemi Świętej i chrześcijan, którzy ją zamieszkują. Bożogrobcy z całego świata dotują budżet patriarchy łacińskiego Jerozolimy, utrzymują i prowadzą w Ziemi Świętej blisko 100 szkół podstawowych i zawodowych, do których mogą uczęszczać dzieci niezależnie od pochodzenia i wyznawanej wiary. „Jest to wielkie zobowiązanie, bo wiemy, że wielkiej pomocy potrzebują chrześcijanie w Ziemi Świętej, a Zakon ma na celu pomoc Ziemi Świętej i chrześcijanom, którzy tam zamieszkują. A jest ich coraz mniej ze względu na sytuację społeczno-polityczną” – mówi Lidia Dudkiewicz, dama Zakonu Bożogrobców, zastępca red. naczelnego Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. „Są to ratunkowe wręcz sytuacje, w których możemy pomóc, aby oni mogli żyć. Oni nawet emigrują, opuszczają Ziemię Świętą, z braku możliwości do życia” – dodaje Stanisław Abrahamowicz, komandor w Zakonie.

Członkowie Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie wyjeżdżają w tym roku na pielgrzymkę do Ziemi Świętej z racji 850-lecia fundacji miechowskiej. To właśnie w Miechowie, przy Bazylice Mniejszej Grobu Bożego, mieści się siedziba Polskiego Zwierzchnictwa Zakonu. „Ten rok, Rok Wiary mobilizuje nas do szczególnego uczestnictwa już nie tylko w grupkach mniejszych, ale przede wszystkim w pielgrzymce naszego Zwierzchnictwa, która odbędzie się na początku kwietnia – mówi Komandor Janusz Kawecki – Do niej się przygotowujemy też podczas bieżących rekolekcji. To jest szczególne nawiedzenie Grobu Pańskiego, ale także spotkanie się z naszym Wielkim Przeorem Zakonu Patriarchą Jerozolimskim. Mamy także w Polsce repliki Grobu Pańskiego, chociażby w Miechowie, ale i w innych miastach, które też można nawiedzać. I przy nich, szczególnie tej miechowskiej, modlimy się w czasie Wielkiego Piątku”.

„W Polsce mamy ten przywilej, że w Miechowie mamy replikę Grobu Bożego, duchowo zawsze możemy być obecni przy Pustym Grobie, który jest najważniejszym miejscem dla Bożogrobców, i najważniejszą dla nas relikwią” – podkreśla Lidia Dudkiewicz, dama Zakonu. „Ja miałem szczęście być już trzykrotnie w Jerozolimie przy Grobie Pańskim. Każdy z tych pobytów był inny – stwierdza Stanisław Abrahamowicz – Wiele miejsc odwiedziliśmy w świecie, ale nie ma innego tak godnego miejsca. Zawsze do Ziemi Świętej wraca się w sposób szczególny, i te przeżycia nie dają się porównać z innymi”.

Reklama

Nauki rekolekcyjne głosił bp Kazimierz Ryczan, biskup diec. kieleckiej, komandor z Gwiazdą Zakonu, od 1996 roku należący do Bożogrobców. Ks. biskup obchodzi w tym roku 50-lecie kapłaństwa i 20-lecie sakry biskupiej. Te szczególne jubileusze uczczono podczas Mszy św. w drugim dniu rekolekcji, w sobotę, 16 lutego o godz. 12.00 w Kaplicy Matki Bożej.

„Nasza modlitwa ma miejsce na Jasnej Górze, w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej. Tutaj po raz czwarty gromadzimy się podczas rekolekcji – mówił ks. prał. Jerzy Bielecki, kawaler Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego i organizator rekolekcji we wstępie do Mszy św. – Za każdym razem był i jest z nami biskup Kazimierz, z posługą słowa i darem Eucharystii. Dzisiaj z uczuciem wdzięczności chcemy się modlić w intencji dostojnego Jubilata, prosząc o zdrowie i siły w dalszej posłudze dla dobra Kościoła i Zakonu”.

W rekolekcjach uczestniczą członkowie Zakonu wraz z rodzinami, w sumie ponad 100 osób. Obecny jest Karol Szlenkier, zwierzchnik w Polsce Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, komandor z Gwiazdą.

Kazanie w czasie południowej Mszy św. w Kaplicy Matki Bożej, poświęcone głównie osobie Jubilata bpa Kazimierza Ryczana, wygłosił ks. inf. Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, kawaler Zakonu.

Na zakończenie Mszy św. Zwierzchnik Karol Szlenkier, w imieniu uczestników rekolekcji, podziękował ks. biskupowi Ryczanowi za wieloletnią służbę w Zakonie i przewodniczenie tegorocznym rekolekcjom. Wręczyli również replikę miecza średniowiecznego z wyrytym zawołaniem biskupim i zawołaniem Zakonu: Deus lo vult! (Bóg tak chciał!) z I wyprawy krzyżowej.

Nauki rekolekcyjne głoszone są w Domu Pielgrzyma. Codziennie pielgrzymi gromadzą się na Mszy św. odprawianej w Kaplicy Matki Bożej. W czasie piątkowej Eucharystii na rozpoczęcie rekolekcji, Bożogrobcy modlili się w intencji śp. kard. Józefa Glempa, Wielkiego Przeora Polskiego Zwierzchnictwa i Kawalera Komandora z Gwiazdą. Intencję tę przedstawił ks. prał. Jerzy Bielecki. Zebranych witał w imieniu Jasnej Góry o. Łukasz Buzun, podprzeor klasztoru. Homilię wygłosił bp Kazimierz Ryczan.

W sobotę wieczorem uczestnicy rekolekcji w strojach zakonnych wzieli udział w modlitwie o pokój w Ziemi Świętej oraz w Apelu Jasnogórskim. Rozważania apelowe poprowadził ks. prał. Jerzy Bielecki. W programie rekolekcji zaplanowano również niedzielną Eucharystię w intencji Zwierzchnika Karola Szlenkiera z racji rozpoczęcia drugiej kadencji oraz w intencji nowej Rady Polskiego Zwierzchnictwa. Mszy św. odprawionej godz. 9.30 przed Cudownym Obrazem przewodniczył bp Kazimierz Ryczan.

2013-02-18 08:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Teściowie – relacja podwyższonego ryzyka?

Niedziela wrocławska 6/2020, str. VI

[ TEMATY ]

rodzina

relacje międzyludzkie

teściowa

teść

teściowie

Czy my, katolicy, nie moglibyśmy postarać się bardziej, aby choć trochę być rodziną z obrazka?

– Nie rozmawiamy ze sobą od pięciu lat, ale każda próba kończyła się awanturą, więc musiałam się wycofać – mówi Anna z Oławy.

Pani Ania nie chce zdradzać szczegółów i jest wyraźnie skrępowana, ale ponieważ jest znajomą moich znajomych, więc – przy gwarancji zmiany imienia w artykule – decyduje się mówić. Kłopoty zaczęły się jeszcze przed ślubem, gdy planowali wydatki weselne.

– Któregoś razu Maciek przyszedł z rozpiską kosztów naszego wesela. Ustaliliśmy, że wszystko płacimy po połowie, a tu nagle widzę pozycję pt. bukiet ślubny Ani. Zamurowało mnie. Spytałam dlaczego to zapisał? Przecież bukiet to coś wyjątkowego, prezent – przynajmniej w dawnych czasach tak było. A on mi mówi, że jego mama twierdzi, że jak wszystko, to wszystko. I tak to się zaczęło, a potem było już tylko gorzej – opowiada. Pytam, czy w tym gniewie, który trwa, próbowała się pojednać. Mówi, że tak, że nawet ksiądz wiele razy doradzał to przy spowiedzi, ale potem zwykle od razu wszystko wraca do normy i lepiej dla wszystkich, gdy się nie spotykają. To trwa już pięć lat… – A co by Pani zrobiła, gdyby teściowa zachorowała, gdyby potrzebowała pomocy? – pytam.

– Poszłabym do niej, przecież jej nie nienawidzę, ale teraz tak jest lepiej – odpowiada zdecydowanym głosem.

Mity, które utrudniają życie

Od dzieciństwa nasłuchaliśmy się różnych przykrych opowieści o teściowych. Trudno się zatem dziwić, że kiedy teściowa pojawia się w naszym życiu, pierwszym odruchem może być lęk: Co też może mnie od niej spotkać? Na pewno nic dobrego. Młode dziewczyny, które stoją przed decyzją o ślubie, często rozmawiają ze sobą o tym, jaka jest jego mama. Pierwszą wizytę w domu przyszłego męża traktują jak termometr, który pokaże temperaturę na czas trwania całego małżeństwa! Wyrocznię, która musi się spełnić, bo przecież wszyscy wiedzą, że z teściowymi nie jest łatwo. I brną w ten stereotyp, nie dając szansy kobiecie, która urodziła i wychowała człowieka, który – w dużej mierze – tylko dlatego jest zdolny ją kochać, że to właśnie ona go tego nauczyła.

Czy to tylko stereotyp?

Relacja młodych małżonków i rodziców, zarówno jej, jak i jego, jest chyba jedną z najtrudniejszych. Bo rodzice niby nie chcą, aby został starym kawalerem, ale jednocześnie nie chcą, aby ona była ważniejsza od nich. Niby chcą, aby się podobała wszystkim w okolicy, ale niech ten, którego wybierze uważa, bo przecież to ich córka, oczko w głowie, wychuchany skarb. I kiedy już widzą, jak rodzi się więź, miłość, pragnienie bycia razem, są czujni, aby ta wybrana czy wybrany nie okazali się lepsi, ważniejsi od nich, albo niezgodni z wyobrażeniami i planami dla syna czy córki. Słyszymy często: Ona nie jest dla ciebie, synu, spójrz na jej rodziców. On będzie za mało zarabiał, do niczego nie dojdziecie, córko. Znamy takie obrazki. Za nimi płyną morza wylanych łez i smutnym wspomnieniem ciągną się nieprzespane noce. A przecież wszyscy chcieli dobrze.

Przyczyny rozwodów są różne. Brak miłości, przemoc psychiczna, zdrada, tzw. niezgodność charakterów. Jednak czasem bywa tak, że podczas przesłuchania mąż czy żona winą za rozpad małżeństwa obarczają teściową.

Czy są synowe bez winy?

Prawda zawsze przysiada po cichutku w połowie drogi. I czeka. Czy rzeczywiście, mając problemy z teściami, możemy w rachunku sumienia powiedzieć sobie prosto w oczy: Tak, zrobiłam, zrobiłem wszystko, co tylko możliwe, aby ich pokochać? Absolutnie wszystko. I nadal są tacy sami, wciąż traktują mnie jak wroga, który ukradł im syna, albo córkę. Wtedy rzeczywiście, dobrym wyjściem jest czasowe rozluźnienie kontaktów, niewchodzenie sobie w drogę. Plotkowanie, jaka to ona niedobra, opowiadanie wszystkim koleżankom w pracy, że mama mojego męża to jędza, nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Konflikt z teściami, nawet najgorszy, najtrudniejszy nie może odsunąć małżonków od tego, co jest ich zadaniem: od budowania małżeńskiej miłości. Kłótnie i złość na teściową bardzo często przekładają się w prosty sposób na… jej syna. Przypisywanie postaw i wad teściowej mężowi jest reakcją bardzo częstą: to jej syn jest taki sam, jak ona. Kiedy mąż, w swej niedojrzałości, nie potrafi obronić żony przed własnymi rodzicami, nie chroni tożsamości i odrębności własnej rodziny, dramat gotowy. Małżeństwo może takich manewrów nie przetrwać. Statystyki donoszą, że aż 70% par składających wnioski o rozwód konflikty z teściami wymienia jako jedną z fundamentalnych przyczyn rozpadu ich związku.

Konflikt z teściami, nawet najgorszy, najtrudniejszy, nie może odsunąć małżonków od tego, co jest ich zadaniem: od budowania małżeńskiej miłości.

Popatrz z miłością

Stereotypy nam nie pomagają, słabość gubi, a Ewangelia zobowiązuje. I wymaga, zarówno od teściów, jak i od zięciów i synowych. W jednej z porad dla przygnębionej, młodej żony mającej problemy z mamą swego męża, o. Jacek Salij OP pisał: „W dobrej godzinie proszę usiąść nad fotografiami męża z czasów jego dzieciństwa i przeglądać je oczyma kochającej żony. Na tych zdjęciach będą się pojawiać również jego rodzice. O tym, że są oni ludźmi ułomnymi, nie trzeba Pani przekonywać. Jednak na tych zdjęciach zobaczy ich Pani również z takiej strony, że poczuje do nich nową sympatię, a kto wie, może nawet ich Pani rozpoznać jako ludzi naprawdę sobie bliskich”. Kochając męża trzeba próbować robić we własnym sercu miejsce dla jego rodziców. Kochając żonę, trzeba próbować troszczyć się o tych, których kochała zanim zachwyciła się nami. To w miłości rodziców jest jej, jego, wasz początek.

Daj jej szansę

Idąc za radą o. Salija, można zrobić bardzo podobny zabieg: przypomnieć sobie, jak rodziłaś swego syna, córkę obejrzeć jej, jego zdjęcia z czasów dzieciństwa i odpowiedzieć sobie na proste pytania: Czy chciałaś, aby ona, on, byli szczęśliwi, gdy dorosną? Czy chciałaś, aby znalazł się ktoś, kto ją, jego pokocha i zgodzi się dzielić codzienność, w trudnych chwilach także? Czy chcesz tych trudnych chwil dostarczać?

Teściem ani teściową nikt się nie rodzi, można się jedynie nimi stać. I można być takimi, którzy utrwalą stereotyp o lęku, albo go zburzyć. Kiedy słucha się racji obydwu stron: synowych i zięciów z jednej strony, a teściów z drugiej, widać często popełniany błąd. Jedni chcą odrębności za wszelką cenę, nawet niespotykania się i niespędzania wspólnie czasu. Drudzy chcą pomagać, doradzać i wspierać. Aby nie stać się dla własnych dzieci balastem, trzeba zobaczyć, że skoro jesteśmy już teściami, to znaczy, że nasze dziecko jest duże. Skoro jest duże, to nasz wieloletni wysiłek wychowawczy nie poszedł na marne i już prawdopodobnie potrafi o siebie zadbać. Skoro ktoś je pokochał, założyło własną rodzinę, to znaczy, że ten ktoś zobaczył to, co i my widzimy: mieszkające w nim piękno i wrażliwość. Skoro on chce być z nią, a ona z nim, to znaczy, że jeśli wciąż mamy potrzebę okazywania troski, to od teraz musimy troszczyć się o nich oboje, nie stając po żadnej ze stron – są jednością, połączył ich sam Bóg! Dziecko jest duże, a dlatego że ktoś je pokochał, wy możecie być teściami. Czy to nie jest wspaniała wiadomość?

CZYTAJ DALEJ

Ze św. Michałem Archaniołem na Jasną Górę - peregrynacja figury największego z aniołów

2020-07-04 16:15

[ TEMATY ]

Jasna Góra

św. Michał Archanioł

BPJG

„Ze św. Michałem Archaniołem na Jasną Górę”. Po raz piąty do sanktuarium przybyła pielgrzymka czcicieli tego największego z aniołów. Towarzyszy jej figura Dowódcy Wojsk Niebieskich z groty w Gargano, gdzie objawił się czterokrotnie.

- Św. Michał to Boży ochroniarz – zauważył ks. Piotr Prusakiewicz, michalita. Przekonuje, że „jest on wyjątkowym aniołem, zaufanym Pana Boga, wtajemniczonym, pierwszym spośród innych posłańców, bo on ze względu na swą wierność Bogu został ustanowiony Księciem Wojska Niebieskiego”. - On nie tylko umacnia nas, ale działa jak dobry Boży ochroniarz, uprzedzająco, na zapleczu, dzięki niemu mamy mniej pokus, on stawia na naszej drodze dobrych ludzi, osłabia siłę działania złego - podkreśla zakonnik.

Michalita dodaje, że św. Michał Archanioł to patron szczególnie na obecne czasy. - On jest patronem dobrego wyboru, on także podczas czwartego swojego objawienia przyniósł uzdrowienie mieszkańcom Monte Sant’Angelo Gargano kiedy trwała epidemia dżumy - podkreśla.

Figura św. Michała Archanioła z Gargano od siedmiu lat peregrynuje po Polsce. Zawsze najważniejszym miejscem pielgrzymkowym dla jego czcicieli jest Jasna Góra.

Któż jak Bóg! - wołają setki osób, które przybyły do Sanktuarium. - Jeżeli szukamy ratunku dla Polski to tutaj i jeżeli szukamy z kim, to ze św. Michałem, największym wojownikiem. Lepszego duetu niż Maryja i św. Michał nie ma - uważa Luiza z Lublina.

W Polsce, i nie tylko, wciąż odżywa kult św. Michała, największego spośród aniołów. Coraz więcej parafii wraca do modlitwy - egzorcyzmu papieża Leona XIII na zakończenie Mszy św. i woła: „św. Michale Archaniele wspomagaj nas w walce ze złem”.

Karol Wojteczek z redakcji dwumiesięcznika „Któż jak Bóg” zauważa, że kult św. Michała obecny jest także na Jasnej Górze. Przypomina, że przed laty działało tu bractwo anielskie, które w różny sposób wspierało pielgrzymów. - Dając im chleb, opatrując nogi - mówi.

Na Jasnej Górze, z jednej i z drugiej strony wejścia, św. Michał Archanioł wita pielgrzymów. Widać go nad bramą główną i w niszy bramy papieskiej, gdzie jest jego mozaika.

Kult aniołów to jeden z ważnych elementów duchowości paulińskiej. Jest to wyraz wdzięczności zakonników za opiekę na pustyni nad św. Pawłem Pustelnikiem – Patriarchą Zakonu Paulinów. W Polsce kult Aniołów Stróżów rozpowszechnił się właśnie dzięki paulinom, którzy w XVII w. założyli na Jasnej Górze pierwsze Bractwo Aniołów Stróżów.

Pielgrzymka zgromadziła wiernych z parafii pw. św. Michała Archanioła w całej Polsce, ruchu Rycerzy św. Michała Archanioła i Czcicieli św. Michała Archanioła, osoby noszące szkaplerz św. Michała Archanioła, czytelników dwumiesięcznika „Któż jak Bóg”, tych, którzy uczestniczyli w Polsce w nawiedzeniu figury oraz tych, którzy biorą udział w pielgrzymkach na Górę Gargano.

W programie całodniowego spotkania na Jasnej Górze znalazły się: Msza św. w Kaplicy Matki Bożej o godz. 13.30 pod przewodnictwem wikariusza generalnego księży michalitów ks. Rafała Kamińskiego, nabożeństwo o uzdrowienie duszy i ciała i uwolnienie z nałogów, spotkanie z egzorcystą ks. Zbigniewem Baranem oraz Apel Jasnogórski.

Rzeźba nawiedzająca Jasną Górę jest kopią figury św. Michała Archanioła z Sanktuarium na Górze Gargano, w mieście Monte Sant’Angelo we Włoszech.

To jedyna świątynia na świecie, która nie została nigdy poświęcona ludzką ręką. Dokonał tego sam Wódz Niebieskich Zastępów wraz ze swoimi aniołami. Od czasu objawień św. Michała Archanioła z 29 września 493 r. miejsce to nazywane jest Niebiańską Bazyliką.

Wielu pielgrzymów nazywa to miejsce również Bramą do Niebios. Wynika to z tego, iż św. Michał zapowiedział w nim: „Tam, gdzie otwiera się skała, będą przebaczone grzechy ludzkie”.

Święty Michał dowodził wojskami anielskimi, które w proch i pył roztrzaskały buntownicze szeregi szatana. Dlatego od początku ludzkości jest niezrównanym sojusznikiem w walce z pokusami. Świętego Michała Archanioła przedstawia się jako wojownika z białymi skrzydłami, w tunice i paliuszu, w szacie władcy, gromiącego smoka-szatana.

CZYTAJ DALEJ

Rozpoczął się festiwal „Ucho Igielne”

2020-07-05 22:54

ks. Wojciech Kania

W niedzielę 5 lipca, w bazylice katedralnej zainaugurowany został festiwal „Ucho Igielne” – II Letni Festiwal Muzyki Sakralnej w Sandomierzu i okolicach.

Wśród gości obecni byli: bp Krzysztof Nitkiewicz, burmistrz miasta Marcin Marzec, prezes Polskiego Radia Kielce Janusz Knap oraz wielu melomanów z Sandomierza i okolic.

ks. Wojciech Kania

Przybyłych gości powitał proboszcz parafii ks. prał. Zygmunt Gil oraz Magdalena Kusztal dyrektor Departamentu Kultury i Dziedzictwa Narodowego w urzędzie marszałkowskim w Kielcach, która powiedziała: „Ucho igielne”, to festiwal muzyczny organizowany przez Fundację im. Edwarda Kusztala, dedykowany muzyce sakralnej i klasycznej w Sandomierzu i jego okolicach.

Festiwal zainaugurował występ Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia „Amadeus” pod batutą Anny Duczmal-Mróz, pt. „W 80 minut dookoła świata”. Tyle czasu zajęło wykonanie najwspanialszych, kameralnych utworów powstałych w różnych częściach świata. Nie zabrakło też polskiego akcentu, czyli muzyki Wojciecha Kilara.

ks. Wojciech Kania

Po koncercie chętni mieli możliwość wieczornego zwiedzania bazyliki katedralnej.

Kolejne koncerty będą miały miejsce w kościele św. Floriana w Koprzywnicy, w klasztorze na Św. Krzyżu, na dziedzińcu Zamku Królewskiego oraz w kościele św. Jakuba w Sandomierzu.

Organizatorem wydarzenia jest Fundacja imienia Edwarda Kusztala w Kielcach. Festiwal ma na celu popularyzowanie kultury, muzyki, sztuki sakralnej mocno obecnej w Sandomierzu i okolicy, gdzie także odbywać się będą festiwalowe koncerty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję