Reklama

Twój czas, to dzisiaj

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska 44/2001

Przyroda traci swą barwną szatę, błękit nieba ginie w szarej powłoce ciężkich chmur, ziemia zastyga w oczekiwaniu na zimę, a gołe drzewa usypiają kołysane majestatycznym wiatrem. Odwiedzamy cmentarze, groby naszych bliskich, znajomych. Wchodzimy w atmosferę zadumy nad życiem, które zmienia swój wymiar, by stać się istnieniem, rzeczywistością " poza czasem"

Podległy zmienności człowiek żyje w czasie, który jest dla niego etapem życia. Jednak czas pojmowany jako pewna wielkość matematyczno-fizyczna jest czymś zdecydowanie innym od czasu rozumianego w sensie egzystencjalnym. Nie mówi w zasadzie niczego o możliwościach człowieka w zakresie przekroczenia siebie samego, nawiązywania kontaktów i relacji. Nie daje on także żadnego dostępu do przekraczającej wszelkie ludzkie doświadczenia czasu, przyobiecanej w wierze, absolutnej, opierającej się na sobie samej, obecności w pełni życia Bożego. Jeżeli czas nie ma rangi historii zbawienia, to z tej linearnej wizji czasu wyziera duch zwątpienia wobec tego nieskończonego, absurdalnego " nic", do jakiego czas zmierza i faktycznie dochodzi.

Bóg działa w czasie, poprzez czas. Czas staje się dla każdego wielką szansą - szansą codzienności. Bo czas dla chrześcijanina jest czasem dojrzewania, rozwoju życia Bożego, czas i życie - to wartości nierozłączne. Czas jest największym sprzymierzeńcem życia, jego historyczną przestrzenią, ale też jego ograniczeniem. Dlatego też życie nieustannie ściga się z czasem. Codziennie umieramy, zbliżając się jednocześnie o jeden dzień do naszego startu do wieczności, " czas jest biegiem do śmierci" - tempus cursus ad mortem est (św. Augustyn). Już w starożytności malowano człowieka z profilu, w biegu lub w chodzie, ponieważ życie każdego z nas jest wędrówką do domu Ojca, wspinaczką ku prawdziwemu życiu. Choć "czar prawdziwego życia jest ukryty, po tamtej stronie gór czasu" (L. Start), kwestia naszego wiecznego szczęścia musi się rozstrzygnąć tu i teraz. I dla każdego z nas każdy dzień może się okazać dniem ostatnim. Człowiek - odkładając sprawy ważne na później, na dalsze etapy życia, może przegapić samo życie, myślenie o śmierci pomaga lepiej żyć. Pięknie tę myśl oddają słowa poezji: "Czas, co w przelocie piramidy kruszy, wszystko ci weźmie, życie twoje strawi, tylko co piękne w twojej duszy, to ci zostawi".

Człowiek musi sobie uświadomić, że czas został dany mu w formie zadania, jako "miejsce przemiany". Czas jako okres życia pozwala wyjść człowiekowi niejako z samego siebie, aby wejść w kontakt z Bogiem, z drugim człowiekiem i ze światem. Warto podkreślić, że u źródeł słowa "czas" używanego w Starym Testamencie znajduje się wyrażenie oznaczające - "dać sposobność do spotkania" (jadat). "Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia" (2 Kor 6, 2). Teraz to znaczy ten odcinek czasu, w którym tkwimy, w którym jesteśmy zanurzeni. Ta właśnie sekunda jest darem. W tej minucie kryje się szansa. Ta godzina zawiera niepowtarzalne możliwości. Ten dzień jest dniem zbawienia, ten czas jest czasem Bożym, więc powinien być czasem chcianym, czasem docenianym, czasem upragnionym. Twoje dni są cegłami, z których budujesz dom swojej przyszłości.

Były arcybiskup Wrocławia - kard. A. Bertram w swojej książce: Charyzmaty pracy i duszy kapłańskiej wspomina, że otrzymał pewnego razu list od 12-letniego chłopca, który prosił go o autograf. Kardynał stwierdził, że nie ma czasu na odpisywanie na takie listy i wyrzucił go do kosza. Ale po pewnym czasie wyjął i odpisując chłopcu, załączył obok autografu sentencję: "Stracony czas nigdy nie wróci" . Po upływie 12 lat otrzymał list od tego samego chłopca, który zapraszał go na prymicje. Młodzieniec wyjaśniał w nim Księdzu Kardynałowi, że był bardzo niedobrym dzieckiem, marnował czas, sprawiał wiele przykrości rodzicom. Przejął się jednak zdaniem, które napisał Ksiądz Kardynał. Postanowił się zmienić i nie marnować żadnej chwili. Rezultatem są studia i otrzymane kapłaństwo.

Czy nie warto więc dziś powtórzyć te słowa: "Stracony czas nigdy nie wróci". Wielki wynalazca i filozof amerykański Benjamin Franklin (1706-90) mówił: "Czas jest tym, czego nie możemy pożyczać, ani nie możemy składać". To, co możemy robić z nim, to tylko korzystać z niego. "Ten dzień dał mi Pan Bóg, abym korzystał z niego do woli. Mogę wykorzystać go albo zmarnotrawić. Lecz to, co czynię dziś, jest znaczące, ponieważ dla dzisiejszego dnia ofiarowuję jeden dzień mojego życia. Gdy nadejdzie jutro, dziś opuści nas na zawsze i zostanie tylko to, co dziś uczyniłem. W obliczu śmierci to, co mogło się wydawać absolutnie ważne, sprowadzone zostaje do właściwych rozmiarów. Staje się względnie ważne, przemijające. Giną bogactwa, wyrównują się różnice społeczne. Człowiek, umierając, wypuszcza z rąk wszystko, co posiada. Zostaje tylko to, czym jest naprawdę. W momencie śmierci wszystko, co człowiek uważał za najlepsze, do czego był przywiązany, może stać się przyczyną zatracenia. Natomiast to, co uważał za zło, jak choroba, cierpienie, może stać się błogosławieństwem i zbawieniem".

Reklama

Jasna Góra: pieszo, na rowerach i biegiem - trwa drugi szczyt pielgrzymkowy

2019-08-25 08:58

it / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze rozpoczął się drugi szczyt pielgrzymkowy. Na uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej przybywają kolejne tysiące pieszych, rowerowych i innych pątników. To głównie grupy parafialne i dekanalne z metropolii łódzkiej, katowickiej i częstochowskiej, ale są też diecezjalne kompanie. Wczoraj weszło ponad 20 grup, a dziś przyjdzie następnych ponad trzydzieści.

Krzysztof Świertok

W 94. pielgrzymce łódzkiej, wśród ok.2 tys. pątników, jak zwykle przyszli: papieski jałmużnik kard. Konrad Krajewski i abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki.

Abp Ryś podkreślał, że pielgrzymka jest „przecudownym doświadczeniem Kościoła”. - Jak odkryliście to przecudowne doświadczenie Kościoła, gdzie wszyscy podążają za Chrystusem, nawracają się, znają się po imieniu, poznają nowych ludzi, którzy od razu są ich dobrymi znajomymi, a jak trzeba to wszyscy idą na grilla, to uczyńcie Kościół taki w waszych parafiach, wspólnotach i mówicie - chodźcie i zobaczcie - zachęcał pielgrzymów metropolita łódzki.

Pątnik witał każdą z grup pieszych pielgrzymek z metropolii łódzkiej. W sumie z terenu jego archidiecezji weszło ok. 6 tys. osób.

- To jest specyfika pielgrzymki z arch. łódzkiej, że jest wiele wspólnot, które idą w tym samym czasie, z różnych miejsc, idą i razem i osobno, więc biskup się musi przenosić z miejsca na miejsce - wyjaśnia arcybiskup. Podkreśla, że zaczął pielgrzymować ze Zgierzem, „to było 20-tego, potem wyszedłem z Łodzią 21-go, potem szedłem z Łaskiem, następnie z Aleksandrowem i z Pabianicami, Kaszewicami i czekam na pozostałe grupy”.

Jak zaznacza „to bardzo piękne doświadczenie, bo w tych mniejszych grupach ludzie poczuwają się do bliższej wspólnoty, jakoś łatwiej czytają swoją tożsamość”. - Dobrze jest z nimi być. Na każdym etapie ludzie podchodzili, spowiadali się, rozmawiali, stawiali rozmaite pytania – podkreślał pasterz.

Dodawał, że Jasna Góra jest dla niego ważnym miejscem w życiu. - Pewnie sam mógłbym przyjechać w różnym czasie, ale dla mnie jest ogromnie ważne przejść z ludźmi z mojej archidiecezji, także po to, żeby skrócić pewien dystans, żeby zobaczyli, że biskup nie jest kimś na koturnach i niedostępnym, tylko idzie z nimi i sutannę ma tak samo mokrą, jak oni kurtki czy koszule. Bardzo dobre doświadczenie - podsumował arcybiskup.

Pielgrzymi podkreślają, że przybywają na imieniny Matki. - Matka chce swoje dzieci zawsze mieć wszystkie przy sobie, Maryja nas jednoczy - powiedziała pani Bożena, która siódmy raz przyszła z Wolbromia.

Karol, 10-letni pielgrzym podkreślał, że choć ciężko się szło, „bo to sto kilometrów a nogi bolą jak zwykle, to jak się tu wchodzi to jest się szczęśliwym i dumnym, że się doszło”.

Ania przedstawicielka młodzieży podkreślała, że pielgrzymka to „zawsze wspaniały czas kiedy można się modlić z innymi ludźmi i wzmacniać się w wierze”.

Niektórzy pokonali sto kilometrów, inni tysiąc. Z paulińskiego klasztoru w Rumunii i z miejsca ostatniej wizyty papieża Franciszka w Csíksomlyó przybiegło 10 osób.

Pomysłodawcą pielgrzymki jest Marian Płaszczyk, mieszkaniec Knurowa, członek Rycerstwa Jasnogórskiej Bogarodzicy, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę. Od trzech lat do pielgrzymek krajowych postanowiono dołączyć pielgrzymowanie zagraniczne, związane z tradycją i historią Zakonu Paulinów, odwiedzając klasztory paulińskie w Europie.

- Biegaliśmy od paulińskiego klasztoru do następnego. To było spotkanie z jedną Matką, ale o wielu obliczach, bo każde miejsce, gdzie zatrzymywaliśmy się było związane z Maryją - powiedział pomysłodawca wyprawy.

- Mam 57 lat, biegam dość długo, ale pielgrzymka to coś wspaniałego – wyznała pani Dorota z Bytomia. Dodała, że „ to wspaniałe przeżycia, bo człowiek sam siebie zwycięża, było trudno, deszcz, słońce i goniące nas psy. Rumunia dała nam popalić”.

W 2017 r. biegacze pokonali trasę z Jasnej Góry do Marianosztra na Węgrzech, skąd Zakon Paulinów przybył do Polski i na Jasną Górę. W 2018 r. wyruszyli z Jasnej Góry do Šaština, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Siedmiobolesnej, Patronki Słowacji, od niedawna klasztor odzyskany przez paulinów. W tym roku postanowiono zmodyfikować trasę pielgrzymki, i biec na Jasną Górę.

Przybywające teraz pielgrzymki są bardzo „malownicze”. Mają przeróżne pielgrzymkowe emblematy, parafialne proporce, sztandary, idą w nich druhny i druhowie z Ochotniczych Straży Pożarnych, przedstawicielki Kół Gospodyń Wiejskich, orkiestry dęte.

Sporo pielgrzymek, które docierają teraz, na odpust 26 sierpnia, w drogę powrotną uda się również pieszo.

Tak jest np. w pielgrzymce z Przedborza. - Wędrujemy dwa i pół dnia na Jasną Górę, by pokłonić się Matce Bożej, po uroczystościach w Częstochowie wracamy również pieszo do naszej Pani Serdecznej, do naszego kościoła, by ten trud pielgrzymi ofiarować również w intencji naszej Ojczyzny - opowiada ks. Stanisław Obratyński i dodaje: „wędrujemy od Matki Bożej Serdecznej do Matki Bożej Jasnogórskiej, by ta radość naszej grupy mogła się wypełnić”. Dziś dotrze jedna z największych - piesza pielgrzymka tarnowska – w której podąża ponad 8 tys. osób, przyjadą także pielgrzymi na rolkach z Warszawy.

W sumie na poniedziałkowy odpust wejdzie ok. 90 pielgrzymek, a w nich ponad 30 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rozpoczęliśmy 49. Wrocławskie Dni Duszpasterskie

2019-08-26 10:58

Agata Pieszko

Dziś uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, a zarazem inauguracja 49. Wrocławskich Dni Duszpasterskich pod hasłem "Wielka tajemnica wiary. Eucharystia. Źródło Bożego życia". Forum duszpastersko-dyskusyjne zakończy się jutro Mszą św. w Archikatedrze Wrocławskiej pod przewodnictwem bp. Andrzeja Siemieniewskiego o godz. 15:00.

Agata Pieszko

Dzisiejszej Eucharystii w Archikatedrze Wrocławskiej, rozpoczynającej spotkanie osób duchownych, katechetów oraz wszystkich zatroskanych o polski Kościół, przewodniczył abp Józef Kupny, Metropolita Wrocławski, natomiast homilię wygłosił bp Jacek Kiciński. W Mszy św. koncelebrowanej uczestniczył także bp Andrzej Siemieniewski.

– Św. Augustyn w swego rodzaju wizji usłyszał słowa: Ja jestem pokarmem dorosłych – dorośnij, a będziesz Mnie spożywał. Do udziału we Mszy Świętej musimy stale dorastać, aby coraz lepiej i głębiej przeżywać spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem. Jest to pewien proces, proces naszego dorastania do Eucharystii. Przyjmując Chrystusa, sami zostajemy przyjęci i upodabniamy się coraz bardziej do Niego. Wierzę, że tegoroczne dni duszpasterskie i program duszpasterski, który rozpoczniemy, przyczynią się do tego procesu – mówił na rozpoczęcie Mszy św. ks. Włodzimierz Wołyniec, rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu.

W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej nie można nam zapomnieć o ogromnej roli Matki Jezusa w życiu Kościoła.

– Tyś wielką chlubą naszego narodu – to słowa dzisiejszego psalmu, które wskazują na Maryję. Maryja jest wielką chlubą naszego narodu, dlatego uczyńmy wszystko, aby nasze życie było chlubą dla Maryi. Dzisiejszy świat to współczesna Kana Galilejska, jest w nim obecna Maryja i jest Jezus ze swoimi uczniami. W dzisiejszym świecie, tak jak w ewangelicznej Kanie Galilejskiej, zaczyna brakować wina, zaczyna brakować miłości - mówił bp Jacek Kiciński.

Wrocławskie Dni Duszpasterskie, to okazja by zastanowić się nad swoim powołaniem i miejscem w Kościele. Mogą nam w tym pomóc wykłady, warsztaty oraz wygłoszone Słowo Boże.

Druga część Wrocławskich Dni Duszpasterskich rozpocznie się o godz. 11:00 w auli Papieskiego Wydziału Teologicznego na Ostrowie Tumskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem