Reklama

79. rocznica zbrodni katyńskiej

2019-04-03 09:21

wpolityce.pl/pap

Archiwum Muzeum

3 kwietnia mija 79 lat od rozpoczęcia przez NKWD likwidacji obozów dla polskich oficerów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. W ciągu sześciu tygodni rozstrzelano 14 587 jeńców. Zamordowano również ok. 7 300 Polaków przetrzymywanych w więzieniach na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej.

Po sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 r. w niewoli sowieckiej znalazło się 240-250 tys. polskich jeńców, w tym ponad 10 tys. oficerów. Już 19 września 1939 r. Ławrientij Beria powołał Zarząd do Spraw Jeńców Wojennych i Internowanych przy NKWD oraz nakazał utworzenie sieci obozów.

Na początku października 1939 r. władze sowieckie zaczęły zwalniać część jeńców-szeregowców. W tym samym czasie podjęto decyzję o utworzeniu dwóch „obozów oficerskich” w Starobielsku i Kozielsku oraz obozu w Ostaszkowie, przeznaczonego dla funkcjonariuszy policji, KOP i więziennictwa.

Pod koniec lutego 1940 r. w obozach tych więziono 6 192 policjantów i funkcjonariuszy wyżej wymienionych służb oraz 8 376 oficerów. Wśród uwięzionych znajdowała się duża grupa oficerów rezerwy, powołanych do wojska w chwili wybuchu wojny. Większość z nich reprezentowała polską inteligencję - lekarze, prawnicy, nauczyciele szkolni i akademiccy, inżynierowie, literaci, dziennikarze, działacze polityczni, urzędnicy państwowi i samorządowi, ziemianie. Obok nich w obozach znaleźli się również kapelani katoliccy, prawosławni, protestanccy oraz wyznania mojżeszowego.

Reklama

Decyzja o wymordowaniu polskich jeńców wojennych z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz Polaków przetrzymywanych w więzieniach NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej zapadła na najwyższym szczeblu sowieckich władz.

Podjęło ją 5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b) na podstawie pisma, które ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria skierował do Stalina. Szef NKWD, oceniając w nim, że wszyscy wymienieni Polacy „są zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej”, wnioskował o rozpatrzenie ich spraw w trybie specjalnym, „z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary - rozstrzelanie”. Dodawał, że sprawy należy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia. Formalnie wyroki miały być wydawane przez Kolegium Specjalne NKWD, w składzie: Iwan Basztakow, Bogdan Kobułow i Wsiewołod Mierkułow. Powyższe wnioski przedstawione przez Berię zostały w całości przyjęte, a na jego piśmie znalazły się aprobujące podpisy Stalina - sekretarza generalnego WKP(b), Klimenta Woroszyłowa - marszałka Związku Sowieckiego i komisarza obrony, Wiaczesława Mołotowa - przew. Rady Komisarzy Ludowych, komisarza spraw zagranicznych i Anastasa Mikojana - wiceprzew. Rady Komisarzy Ludowych i komisarza handlu zagranicznego, a także ręczna notatka: „Kalinin - za, Kaganowicz - za”. (Michaił Kalinin - przew. Prezydium Rady Najwyższej ZSRS - teoretycznie głowa państwa sowieckiego; Łazar Kaganowicz - wiceprzew. Rady Komisarzy Ludowych i komisarz transportu i przemysłu naftowego).

Po trwających miesiąc przygotowaniach, 3 kwietnia 1940 r. rozpoczęto likwidację obozu w Kozielsku, a dwa dni później obozów w Starobielsku i Ostaszkowie. Przez następnych sześć tygodni Polacy wywożeni byli z obozów grupami do miejsc kaźni.

Z Kozielska 4 404 osób przewieziono do Katynia i zamordowano strzałami w tył głowy. 3 896 jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich ciała pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. 6 287 osób z Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie, obecnie Twer, a pochowano w miejscowości Miednoje. Łącznie zamordowano 14 587 osób.

Na mocy decyzji z 5 marca 1940 r. wymordowano również około 7 300 Polaków przebywających w różnych więzieniach na terenach włączonych do Związku Sowieckiego: na Ukrainie rozstrzelano 3 405 osób (ich groby prawdopodobnie znajdują się w Bykowni pod Kijowem), a na Białorusi 3 880 (pochowanych prawdopodobnie w Kuropatach pod Mińskiem). Większość z nich stanowili aresztowani działacze konspiracyjnych organizacji, oficerowie nie zmobilizowani we wrześniu 1939 r., urzędnicy państwowi i samorządowi oraz „element społecznie niebezpieczny” z punktu widzenia władz sowieckich.

Spośród jeńców z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa ocalała grupa 448 osób (według innych źródeł 395). Byli to ci, których przewieziono do utworzonego przez NKWD obozu przejściowego w Pawliszczew Borze, a następnie przetransportowano do Griazowca.

W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r., a więc w czasie kiedy NKWD mordowało polskich jeńców i więźniów, ich rodziny stały się ofiarami masowej deportacji w głąb ZSRS przeprowadzonej przez władze sowieckie. Decyzję o jej zorganizowaniu Rada Komisarzy Ludowych podjęła 2 marca 1940 r. Według danych NKWD w czasie dokonanej wówczas wywózki zesłano łącznie około 61 tys. osób, głównie do Kazachstanu.

Informację o odkryciu masowych grobów w Katyniu Niemcy podali 13 kwietnia 1943 r. (to dziś symboliczna rocznica zbrodni).

15 kwietnia 1943 r. w odpowiedzi Sowieckie Biuro Informacyjne ogłosiło, że polscy jeńcy byli zatrudnieni na robotach budowlanych na zachód od Smoleńska i „wpadli w ręce niemieckich katów faszystowskich w lecie 1941 r., po wycofaniu się wojsk sowieckich z rejonu Smoleńska”. Komunikat stwierdzał: „Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to teraz widać jasno, przez nich samych”.

Tego samego dnia, rząd RP na uchodźstwie polecił swojemu przedstawicielowi w Szwajcarii zwrócić się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o powołanie komisji do zbadania odkrytych grobów. 17 kwietnia 1943 r. strona polska złożyła w tej sprawie oficjalną notę w Genewie, dowiadując się jednocześnie, iż wcześniej również Niemcy zwrócili się do MCK o wszczęcie dochodzenia.

Działania władz niemieckich zmierzające do sprowokowania konfliktu pomiędzy aliantami miały wywołać wrażenie, że postępowanie Berlina i polskiego rządu są ze sobą koordynowane.

Joseph Goebbels zanotował w swoim dzienniku: „Sprawa Katynia przeradza się w gigantyczną polityczną aferę, która może mieć szerokie reperkusje. Wykorzystujemy ją wszelkimi możliwymi sposobami”.

Moskwa bardzo ostro zareagowała na propozycję dochodzenia prowadzonego przez MCK. 19 kwietnia 1943 r. sowiecki dziennik „Prawda” opublikował artykuł zatytułowany „Polscy pomocnicy Hitlera”. Przeczytać w nim można było m.in.: „Oszczerstwo gwałtownie się szerzy. Zanim wysechł atrament na piórach niemiecko-faszystowskich pismaków, ohydne wymysły Goebbelsa i spółki na temat rzekomego masowego mordu na polskich oficerach dokonanego przez władze sowieckie w 1940 r. zostały podchwycone nie tylko przez wiernych hitlerowskich służalców, ale co dziwniejsze, przez ministerialne kręgi rządu generała Sikorskiego (…) Polscy przywódcy w niewybaczalny sposób poszli na lep chytrej prowokacji Goebbelsa i w rzeczywistości podtrzymali nikczemne kłamstwa i oszczercze wymysły katów narodu polskiego. Wobec tego trudno się dziwić, że Hitler też zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z propozycją przeprowadzenia +dochodzenia+ na miejscu zbrodni, przygotowanej rękoma jego mistrzów w sztuce zabijania”.

Ujawnienie zbrodni przez Niemców posłużyło Sowietom za pretekst do zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem polskim w Londynie.

21 kwietnia 1943 r. Stalin wysłał tajne i jednobrzmiące depesze do prezydenta Roosevelta i premiera Churchilla, w których zarzucał rządowi gen. Sikorskiego prowadzenie w zmowie z Hitlerem wrogiej kampanii przeciwko Związkowi Sowieckiemu. „Wszystkie te okoliczności - pisał Stalin - zmuszają Związek Sowiecki do stwierdzenia, że obecny rząd polski () faktycznie zerwał sojusznicze stosunki z ZSRS i zajął pozycję wroga wobec Związku Sowieckiego”.

Formalne zerwanie stosunków dyplomatycznych przez Moskwę z polskim rządem na uchodźstwie nastąpiło w nocy z 25 na 26 kwietnia 1943 r. Był to pierwszy krok sowieckiego dyktatora w kierunku stworzenia własnej marionetkowej ekipy do rządzenia Polską.

W sprawie katyńskiej Polacy nie uzyskali niestety wsparcia ze strony przywódców mocarstw zachodnich, którzy w imię trwałości sojuszu ze Stalinem, okazywali mu pomoc w ukrywaniu prawdy o tej zbrodni.

Wobec zablokowania przez Sowietów przeprowadzenia śledztwa w sprawie katyńskiej przez MCK, Niemcy zorganizowali własne dochodzenie. 28 kwietnia 1943 r. na miejsce zbrodni na zaproszenie władz niemieckich przyjechała grupa międzynarodowych ekspertów medycyny sądowej i kryminologii. Przewodniczącym zespołu został doktor Ferenc Orsos, dyrektor Instytutu Medycyny Sądowej w Budapeszcie. Eksperci jednomyślnie podpisali sprawozdanie, w którym stwierdzali, iż egzekucje na polskich jeńcach wykonano w marcu i kwietniu 1940 r.

Po zajęciu Smoleńska pod koniec września 1943 r. przez Armię Czerwoną władze sowieckie powołały specjalną komisję do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie Katynia pod przewodnictwem prof. dr. Nikołaja Burdenki.

24 stycznia 1944 r., po ekshumacji 925 odpowiednio spreparowanych ciał polskich oficerów, wspomniana komisja ogłosiła, że zbrodni na Polakach dokonali Niemcy między wrześniem a grudniem 1941 r.

W 1945 r. w trakcie procesu zbrodniarzy nazistowskich w Norymberdze Sowieci wprowadzili do aktu oskarżenia zarzut odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. Trybunał norymberski w wydanym w 1946 r. wyroku pominął jednak sprawę zamordowania polskich oficerów z powodu braku dowodów.

Dr Witold Wasilewski z IPN, oceniając charakter zbrodni katyńskiej, napisał: „Skala represji i zbiorowy profil ofiar, motywy podjęcia decyzji i sposób jej przeprowadzenia - kwalifikują ją do uznania za zbrodnię ludobójstwa. Ofiary łączyła przynależność do elity polskiego społeczeństwa, z tej przyczyny zostały skazane przez komunistów na zagładę, stając się ofiarami klasycznego ludobójstwa, w którym nie konkretne i udowodnione w przewodzie sądowym czyny decydują o śmierci, lecz przynależność do grupy narodowej, etnicznej, rasowej, religijnej, politycznej lub społecznej. W przypadku ofiar zbrodni katyńskiej o ich zagładzie zadecydowało kryterium polskości - fakt, że jeńcy Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa byli Polakami. Wyróżnik społeczny (…) był dodatkowym motywem zagłady. Kontekst zbrodni katyńskiej stanowiło wymierzone we wszystkie warstwy społeczne niszczenie polskości na obszarze sowieckiej okupacji, obejmujące m.in. deportację setek tysięcy Polaków w głąb ZSRS w celu etnicznego +wyczyszczenia+ ziem polskich” (W. Wasilewski „Katyń 1940 - sowieckie ludobójstwo na Polakach”, Biuletyn IPN, Nr 1-2 [72-73] 2007).

Tagi:
historia Katyń

Reklama

Nauka bezwarunkowej miłości

2019-10-08 14:19

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 41/2019, str. 4-5

Na cmentarzu wojennym w Banachach – w związku z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej oraz bitwą pod Banachami – miały miejsce uroczystości w dniu 22 września

Joanna Ferens
Poświęcenie i odsłonięcie pomnika

W okresie działań wojennych we wrześniu 1939 r. Banachy należały do powiatu biłgorajskiego. Tutaj osiemdziesiąt lat temu toczyły się walki związane z bitwą o Biłgoraj i osłanianiem wycofywania się Armii „Kraków” i Armii „Lublin” w kierunku wschodnim. Stoczone pod Banachami od 13 do 16 września 1939 r. potyczki Wojska Polskiego z oddziałami niemieckimi były niezwykle zacięte. 14 września 12. Pułk Piechoty z 6. Dywizji Piechoty pod dowództwem ppłk. Mariana Strażyca po długim i męczącym marszu zza Sanu dotarł do miejscowości Banachy. W tym samym dniu podczas postoju pułk został zbombardowany przez niemieckie lotnictwo. Zginęło wówczas 2 oficerów i 27 żołnierzy. Dnia 15 września 73. Pułk Piechoty z 23. Dywizji Piechoty grupy operacyjnej „Jagnin”, maszerujący w straży tylnej dywizji, zaskoczył i rozbił w Banachach oddział piechoty niemieckiej z baterią artyleryjską. Następnego dnia „Jagnin” zaskoczył w Banachach niemiecką kompanię kolarzy, otoczył ją i zniszczył. Dobitnie pisał o tym dowódca 23. Dywizji Piechoty płk Władysław Powierzy: „Przebieg walk pod Banachami i Biłgorajem w Puszczy Solskiej świadczy o tym, jak nasz żołnierz, aczkolwiek przemęczony i głodny, palił się do walki zaczepnej. W Puszczy Solskiej dochodziło do zaskoczeń i pięknych walk spotkaniowych, których przebieg wykazywał, że mimo śmiertelnego zmęczenia, żołnierz nasz zachował wspaniałą postawę”.

Pamięć i modlitwa

Proboszcz parafii w Starym Bidaczowie, ks. Rudolf Karaś wyjaśniał, iż celem uroczystości jest przede wszystkim pamięć i modlitwa. – Banachy jest to miejscowość, która leży na trasie między Biłgorajem a Harasiukami. To właśnie tam znajduje się mały cmentarz wojskowy, gdzie spoczywają żołnierze, którzy w 1939 r. znaleźli się w tych okolicach. Jaki więc cel mają takie uroczystości? Kiedyś znalazłem słowa, które pięknie odpowiadają na to pytanie: „Wojsko i naród. Awers i rewers tej samej historii. Obowiązek żołnierza wobec państwa kończy się wraz z jego śmiercią, ale obowiązek państwa wobec swych żołnierzy nie kończy się nigdy”. Jest to coś naturalnego, że państwo powinno się zatroszczyć przede wszystkim o pamięć o tych ludziach. Ta uroczystość ma również charakter religijny, bo państwo ma zapewnić pamięć, a państwo to obywatele. Naszym chrześcijańskim obowiązkiem jest modlitwa w intencji tych żołnierzy, szczególnie ta najdoskonalsza, jaką jest Eucharystia – wskazał ks. Karaś.

Cena wolności

Uroczystości rozpoczęły się od odsłonięcia i poświęcenia nowego Pomnika Żołnierzy Poległych w Bitwie pod Banachami, następnie poszczególne delegacje władz parlamentarnych, samorządowych i poszczególnych jednostek złożyły pod nim wieńce i kwiaty. Dalsza część uroczystości miała miejsce na cmentarzu wojennym, gdzie w intencji spoczywających na nim żołnierzy została odprawiona Msza św., którą sprawował pasterz diecezji zamojsko-lubaczowskiej, bp Marian Rojek.

– Nie możemy zapominać o korzeniach – mówił podczas homilii ksiądz biskup – Korzenie nawiązują do tradycji, do tego, co przeżył indywidualny człowiek, ale i cały naród. Stąd płynie także przesłanie, siła, przestroga i mądrość na dzień dzisiejszy i na przyszłość. Wspominając wydarzenia trudne i bolesne dla historii Polski sprzed osiemdziesięciu lat, wpisujące się w kampanię wrześniową, uświadamiamy sobie, jaką ofiarę zapłacono za wolność Ojczyzny – wskazał bp Rojek.

Biskup ordynariusz w rozmowie podkreślał, że wszyscy mamy dług wdzięczności wobec żołnierzy, którzy wywalczyli nam wolność za cenę swojego życia. – Tu możemy sobie przypomnieć słowa, którymi przestrzegał nas św. Jan Paweł II, abyśmy nie zapominali o korzeniach, bo to one nawiązują do tradycji i do tego, czego doświadczyliśmy. I to, co dzisiaj tutaj świętujemy, te wydarzenia bolesne i trudne dla naszej historii, uświadamiamy sobie, że ci ludzie, którzy tutaj zginęli, oddali swoje życie za Ojczyznę, za jej wolność i niepodległość, która ma oparcie na fundamencie chrześcijańskim, pochodzącym od samego Pana Boga. To, co tutaj świętujemy, to jest oddanie czci i hołdu tym żołnierzom, którzy tu walczyli i ginęli, ale także przypomnienie, jaką wartość dla nich stanowiła Ojczyzna, Bóg i honor. Cieszę się, że widzę tutaj dużo młodych ludzi, dzieci, gdyż oni tutaj szczególnie tym duchem patriotyzmu się umacniają. Musimy sobie też szczerze powiedzieć, że nas wolność Polski niewiele kosztowała, gdyż nikt z nas nie zapłacił takiej ceny, jak ci żołnierze, którzy tutaj spoczywają. Dlatego modlitwa i pamięć jest to nasz obowiązek i nasz dług wobec tych zmarłych żołnierzy – tłumaczył bp Rojek.

W miejscu walki

Chcemy w szczególny sposób upamiętnić żołnierzy, którzy tutaj walczyli i ginęli – mówił wójt gminy Harasiuki, Krzysztof Kiszka. – W tym roku jest wyjątkowa uroczystość. Spotykamy się, aby złożyć hołd żołnierzom poległym tutaj w czasie walk II wojny światowej, kiedy to Armia „Kraków” toczyła zacięte walki z najeźdźcą hitlerowskim. W tym roku te obchody są szczególne, gdyż wybudowaliśmy nowy pomnik i odnowiliśmy cmentarz wojenny, co mówi o tym, że nasza społeczność lokalna w szczególny sposób dba o to miejsce, zarówno duchowo, jak i materialnie. Jesteśmy dumni z naszych przodków, chcemy im podziękować za wolność i w szczególny sposób ich upamiętnić – podkreślił wójt.

– Czułam, że muszę tu być, że to mój obowiązek, bo jestem częścią całego narodu – tłumaczyła przewodnicząca Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granicą, senator Janina Sagatowska. – To jest moja ziemia. Jestem zawsze tam, gdzie dzieją się ważne rzeczy dla naszego narodu, a szczególnie kiedy należy oddać hołd ludziom, dzięki którym dziś cieszymy się błękitem spokojnego nieba w pięknej, rozwijającej się Ojczyźnie, w której możemy swobodnie rozmawiać. Jak mogę tu nie być z narodem, którego jestem cząstką? Wiem, że musimy tu uklęknąć, pochylić się, pomodlić się o ich szczęście wieczne. Przyjeżdżam tu z wdzięcznością, że jesteśmy w takim miejscu na kuli ziemskiej, gdzie możemy spokojnie i bezpiecznie żyć, wychowywać dzieci i każdego dnia cieszyć się wolnością – podkreśliła senator.

– Ważna jest pamięć i oddanie czci tym, dla których wolna i suwerenna Polska była dobrem największym. Ale to świadectwo odwagi i poświęcenia naszych przodków to także testament, który musimy wypełnić. Żyjąc w wolnej Polsce musimy budować silny, spójny wewnętrznie kraj i musimy budować dobrobyt, tworzyć skonsolidowane społeczeństwo, które oprze się wszelkim trudnościom i by nasz kraj się rozwijał i był domem dla każdego obywatela – zaznaczał Rafał Weber, wiceminister infrastruktury.

Po Eucharystii został odczytany apel poległych i oddana salwa honorowa, zaś wydarzenie zakończył program artystyczny w wykonaniu dzieci i młodzieży z Publicznej Szkoły Podstawowej z Huty Krzeszowskiej. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Wójta Gminy Harasiuki we współpracy z parafią pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Starym Bidaczowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Ptasznik dla KAI: potrzeba mobilizacji w przygotowaniach do obchodów 100-lecia urodzin Jana Pawła II

2019-10-23 17:18

azr / Rzym (KAI)

Potrzeba mobilizacji na poziomie ogólnopolskim, aby jak najlepiej przygotować obchody stulecia urodzin Jana Pawła II i aby dać całemu Kościołowi i światu świadectwo o naszym przywiązaniu do jego osoby i dziedzictwa tu, w Rzymie - mówi w rozmowie z KAI ks. prałat Paweł Ptasznik, kierownik Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej.

Margita Kotas

KAI: W tym roku już po raz 6 Kościół katolicki wspominał w liturgii św. Jana Pawła II w rocznicę rozpoczęcia jego pontyfikatu. Do czego zaprasza nas to wspomnienie? Jakie wyzwania widzi Ksiądz dziś w związku z upamiętnianiem nauczania papieża-Polaka?

Ks. prał. Paweł Ptasznik: Przede wszystkim należy dostrzec to, że w różnych regionach świata Jan Paweł II rzeczywiście jest wspominany i pozostaje żywy w pamięci ludzi. Sam często jestem tego świadkiem, m.in. w ubiegłą niedzielę, kiedy odwiedzałem parafię pod jego wezwaniem na Sycylii – jedyną na całej wyspie. Nie tylko osoby, które pamiętają go osobiście, ale też ludzie młodzi chętnie o nim słuchają. Liturgiczne wspomnienie jest i powinno być okazją do tego, by wracać do jego postaci i nauczania.
Myślę, że dziś trzeba to nauczanie przypominać. To zadanie przede wszystkim dla nas, którzy mieliśmy okazję poznać go osobiście, albo słuchać go „na żywo”. Ważne są także filmy, książki, artykuły w prasie, zarówno te, dotyczące jego nauczania, jak mówiące po prostu o nim, jako człowieku. Nawet przysłowiowe opowiadania o kremówkach są ważne, bo pokazują jego prostotę, szczerość, człowieczeństwo. Choć oczywiście należy też wracać do tych ważnych wydarzeń, które miały miejsce w Kościele i na świecie w czasie jego pontyfikatu, a z których młodzi ludzie coraz mniej zdają sobie sprawę.

- Czy według Księdza są tematy papieskiego nauczania, które w szczególny sposób należy dziś przypominać, które być może zostały najbardziej zapomniane?

- Myślę, że jednym z tematów, któremu należałoby poświęcić uwagę odwołując się do nauczania św. Jana Pawła II, jest ewangelizacja. Mówiąc o ewangelizowaniu, musimy wracać w naszym nauczaniu do centralnej roli Chrystusa i Jego zbawczego dzieła, żeby nie ograniczać się jedynie do oczekiwań i pragnień współczesnego człowieka, nie dostosowywać do nich przesłania Ewangelii, ale w prawdzie prowadzić do spotkania ze Zbawicielem. To nauczanie zawarte jest w encyklice „Redemptor hominis”.
Trzeba też na nowo odczytać nauczanie Jana Pawła II o Bożym miłosierdziu, aby nie ulegać pokusie spłycania go do sentymentalnej czułości, która wszystko wybacza i toleruje pogrążanie się człowieka w złu. Jan Paweł II, zwłaszcza w encyklice „Dives in misericordia”, uczył, że Bóg jest miłosierny, nie dlatego, że toleruje zło, ale dlatego, że odpowiada z miłością na pragnienie dobra, które jest w grzesznym człowieku, na jego prośbę o przebaczenie, i odpowiada z mocą wymagającej miłości, która wyprowadza ze zła, otwiera na działanie łaski, daje nadzieję, zbawia…
Z kolei w kwestiach społecznych dobrze byłoby powracać do tego, co Jan Paweł II mówił - choćby w siedzibie ONZ - na temat praw narodów. Musimy być czujni, by nie ulec pokusie globalizacji, która często stawia ekonomię i technikę ponad prawa osoby i konkretnego społeczeństwa. Jeśli w imię globalizacji rezygnuje się z solidarności i pomocniczości wobec słabszych, czy też w oparciu o ideologię niczym nieskrępowanej wolności wszystko ujednolica, zatracając bogactwo i odrębność poszczególnych nacji, to grozi to degradacją podstawowych wartości jak życie, rodzina, godność osoby ludzkiej, czy też dziedzictwo kulturowe narodu.
Podobnie, jeśli chodzi o jedność Europy. Jan Paweł II mówił bardzo stanowczo, że Europa wyrasta na fundamentach chrześcijańskich, że te fundamenty należy pielęgnować, a wartości chrześcijańskie przekazywać kolejnym pokoleniom. To jest zadanie dla nas, którzy mieliśmy okazję słuchać tych przemówień. Musimy przypominać sobie nawzajem, że te słowa wciąż są aktualne.

- A wezwanie do Polaków?

- Myślę, że w aktualnej sytuacji powinniśmy wracać do papieskich wezwań do jedności, do wspólnego budowania przyszłości ojczyzny, z całym poszanowaniem wielkiej, wspaniałej tradycji, kultury i duchowości polskiej. Zdaje się, że dziś za mało doceniamy fakt, że Opatrzność Boża dała Kościołowi Piotra z polskiej ziemi, który przygotował nas do obecnych przemian w świecie i w naszym kraju; za mało wracamy do jego encyklik, przemówień, choćby tych, które papież wygłosił w Polsce. Gdybyśmy do nich powracali, to może sytuacja społeczna i nastroje polityczne byłyby u nas inne.

- Okazją do przypomnienia papieskiego nauczania może być też jubileusz 100-lecia urodzin Karola Wojtyły. Jak w Rzymie wyglądają przygotowania do tego wydarzenia?

- Czas przygotowań do tego jubileuszu powinniśmy wykorzystywać jak najlepiej, aby przypomnieć postać św. Jana Pawła II, jego dzieło, i na nowo odkryć jego nauczanie. Jednak, jeśli chodzi o konkretne przygotowania, to tu, w Rzymie i w Watykanie nie dostrzegam na razie żadnych szczególnych wysiłków w celu przypomnienia i uczczenia tej rocznicy. My, jako środowisko polskie, staramy się włączać w inicjatywy Kościoła w Polsce, dlatego oczekujemy na impuls ze strony Episkopatu Polski i innych środowisk, które z pewnością podejmą różne działania w związku ze stuleciem.
Nie brak natomiast sygnałów z różnych stron Włoch, gdzie trwają już przygotowania do tego wydarzenia. Docierają do mnie takie zapowiedzi np. z regionów Mediolanu, z Wenecji, czy Bari. Te regiony wydają się być bardziej zaangażowane, niż Rzym.
Wiem, że Ojciec Święty został poproszony o odprawienie Mszy świętej w dniu 18 maja, ale jego obecność w bazylice watykańskiej czy też na Placu Św. Piotra z pewnością będzie zależała od liczebności przybyłych wiernych, zwłaszcza z Polski. Na tę chwilę zapowiadają swoją obecność grupy polskie: parafialne oraz organizowane przez ruchy i stowarzyszenia. Pielgrzymkę przygotowuje także archidiecezja krakowska, choć - jak się zdaje - odbędzie się ona w nieco wcześniejszym terminie. Potrzeba jednak większej mobilizacji na poziomie ogólnopolskim, aby jak najlepiej przygotować obchody stulecia urodzin Jana Pawła II i aby dać całemu Kościołowi i światu świadectwo o naszym przywiązaniu do jego osoby i dziedzictwa tu, w Rzymie.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Dorota Abdelmoula

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XXX Olimpiada Teologii Katolickiej

2019-10-23 22:52

Agata Pieszko/inf.org.

W imieniu Wydziału Katechetycznego Kurii Metropolitalnej Wrocławskiej, zachęcamy wszystkie szkoły do wzięcia udziału w XXX Olimpiadzie Teologii Katolickiej „Dumni z Ewangelii i z Polski".

mat.org.

Etap szkolny olimpiady należy przeprowadzić 20 listopada 2019 r., natomiast zgłoszenia udziału należy dokonać do 10 listopada 2019 r. drogą elektroniczną. Formularz zgłoszenia oraz wszelkie niezbędne informacje można znaleźć na stronie: OTK.

Po zgłoszeniu, szkoły otrzymają od Wydziału Katechetycznego komplet materiałów potrzebnych do przeprowadzonego etapu szkolnego. Organizatorzy informują, że do etapu diecezjalnego zostają zakwalifikowani uczestnicy Olimpiady, którzy zdobyli co najmniej 50% punktów w etapie szkolnym.

-Regulamin

-Harmonogram olimpiady.

Zapraszamy wszystkich katechetów, nauczycieli oraz uczniów do wzięcia udziału w XXX Olimpiadzie Teologii Katolickiej, która będzie miała swój finał w 2020 r. w Przemyślu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem