Reklama

Polska

Kard. Marian Jaworski odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński przyznał kard. Marianowi Jaworskiemu Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Odznaczenie wręczył wojewoda małopolski Piotr Ćwik w mieszkaniu hierarchy w Krakowie.

[ TEMATY ]

odznaczenia

kard. Marian Jaworski

Mariusz Książek

Medal przyznawany jest osobom szczególnie wyróżniającym się w dziedzinie twórczości artystycznej, działalności kulturalnej lub ochronie kultury i dziedzictwa narodowego. „To niesłychany zaszczyt móc dzisiaj księdzu kardynałowi przekazać to wyjątkowe odznaczenie. Ma ono symboliczny wyraz podziękowania za trud włożony w kształtowanie tożsamości narodowej i poczucia odpowiedzialności nie tylko za tereny, które dzisiaj są w granicach naszej ojczyzny, ale także za Kresy” - mówił wojewoda Piotr Ćwik.

Reklama

Kard. Marian Jaworski zapisał się w historii Kościoła w Polsce i na Ukrainie. Był świadkiem i uczestnikiem przemian, jakie miały miejsce w XX i XXI w. w Polsce i poza jej granicami, po wojnie zaangażował się w przywrócenie Kościoła na Ukrainie.

Dzięki jego ofiarności i zaangażowaniu możliwe stało się między innymi podjęcie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wysiłków zmierzających do rewaloryzacji bezcennych zabytków sztuki sakralnej archidiecezji lwowskiej. „Ochrona dziedzictwa narodowego to dbałość o suwerenność ojczyzny” - mówił podczas uroczystości emerytowany metropolita Lwowa.

Kard. Marian Jaworski w 2007 r. odznaczony został Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2017 r. – Orderem Orła Białego.

2019-04-06 19:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kapłani na medal

Niedziela małopolska 34/2020, str. IV

[ TEMATY ]

odznaczenia

Tarnów

złoty Krzyż Zasługi

Maria Fortuna-Sudor

Odznaczeni kapłani (od lewej): ks. Józef Cieśla, ks. Stanisław Węgrzyn i ks. Józef Trela

Odznaczeni kapłani (od lewej): ks. Józef Cieśla, ks. Stanisław Węgrzyn i ks. Józef Trela

Niech odznaczeni kapłani dają przykład dla młodzieży, dla dzieci, jak pięknie jest służyć Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie – powiedziała Zofia Bukowiec, przekazując listy gratulacyjne kapłanom, którym prezydent RP przyznał Złote Krzyże Zasługi.

Uroczystość wręczenia odznaczeń księżom z dekanatu ujanowickiego została zorganizowana w Jaworznej, w święto Przemienienia Pańskiego, pod którego wezwaniem jest tutejsza świątynia. Witając kapłanów rodaków, siostry zakonne, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych oraz parafian przybyłych na jaworzańskie wzgórze, gdzie przy polowym ołtarzu sprawowano Sumę odpustową, proboszcz parafii, ks. Marek Kita zauważył: – Pięknym świadectwem życia kapłańskiego są długie lata przeżyte w powołaniu i gorliwej służbie wiernym. Wyznaczają je kolejne jubileusze kapłańskie, a ich dopełnieniem są przyznawane godności, odznaczenia; kościelne i państwowe.

Ich dar i zobowiązanie

Złote Krzyże Zasługi prezydenta RP wręczono ks. prał. Józefowi Cieśli z Jaworznej, ks. prał. Józefowi Treli ze Żmiącej i ks. prał. Stanisławowi Węgrzynowi z Kamionki Małej. Jak podkreślano, przyznane odznaczenia to podziękowanie za lata troski o zachowanie wiary i polskości na terenie dekanatu ujanowickiego, najwyżej notowanego w Polsce w statystykach aktywności religijnej.

– Czcigodni księża prałaci, panie starosto, panie wójcie, panie i panowie samorządowcy oraz mieszkańcy gminy Laskowa, w imieniu pana prezydenta Andrzeja Dudy mam zaszczyt przekazać czcigodnym księżom wysokie odznaczenia państwowe – mówił wicewojewoda małopolski Zbigniew Starzec. Z kolei Zofia Bukowiec, wiceprzewodnicząca Rady Gminy Laskowa, przekazała listy gratulacyjne od parlamentarzystów. Przywołała też słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, który mówił, że Ojczyznę kocha bardziej niż własne serce. I podkreśliła: – Ta postawa przyświeca odznaczonym kapłanom. Dla nich hasło „Bóg. Honor. Ojczyzna” są darem i zobowiązaniem. Natomiast zebrani na uroczystości zaśpiewali przy dźwiękach orkiestry parafialnej: Wszystkiego dobrego życzymy, życzymy,/i zdrowia, i szczęścia i błogosławieństwa/przez ręce Maryi...

– Kiedy otrzymuje się takie wyróżnienie, w dodatku przyznane przez prezydenta państwa, to przeżywa się radość i wzruszenie, ale też zobowiązanie – powiedział ks. prał. Stanisław Węgrzyn, dziękując w imieniu odznaczonych. I zaznaczył: – Przyjmujemy je jako wyraz szacunku pana prezydenta i państwa polskiego do Kościoła i do pracy kapłanów, nawet tych zwykłych. Przyjmujemy wyróżnienie, bo to oznacza, że nasza praca, nasze starania w tych małych ojczyznach, są cenne dla państwa. Cieszymy się, że mamy takiego prezydenta, który dostrzega pracę zwykłych, prostych, wiejskich kapłanów.

Ich służba i podziękowania

Ksiądz Węgrzyn podziękował zaangażowanym w starania o przyznanie odznaczeń, w tym szczególnie radnej Zofii Bukowiec. Zwracając się do zebranych powiedział: – Bez was nasza praca nie miałaby sensu. Te odznaczenia są także dla was, za waszą wiarę, za wasze trwanie przy Chrystusie i Kościele. O przekazanie podziękowań prezydentowi RP poprosił wojewodę, zapewniając o modlitwie w intencji głowy państwa. I zakończył: – Niech Pan Bóg błogosławi pana prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, niech błogosławi Polskę i wszystkich Polaków!

Najstarszy z odznaczonych, ks. prał. Józef Trela (dwa lata temu świętował złoty jubileusz kapłaństwa) jest znany czytelnikom Niedzieli – kilka lat temu przedstawialiśmy ówczesnego proboszcza parafii Żmiącej – odkrywcę lokalnych historii, ocalającego od zapomnienia dzieje wioski i okolicy. – Przecież to jest odznaczenie za zasługi, a tych jest niewiele – stwierdza ks. Trela, gdy pytam, czym dla niego jest wyróżnienie. Z charakterystycznym dystansem do siebie wspomina: – Kiedyś powiedziano, że moją największą zasługą było to, że nie przeszkadzałem ludziom w ich pracy na rzecz parafii, kościoła... Uznanie należy się przede wszystkim prezydentowi RP, który przyznał odznaczenia, doceniając nas, takich małych kapłanów.

Świętujący w tym roku złoty jubileusz kapłaństwa ks. prał. Józef Cieśla posługuje w Jaworznej od 37 lat. O jego pracy mówił ks. Józef Rosiek, przekonując, że wieloletni proboszcz jaworzańskiej parafii swą modlitwą i zachęcaniem innych do niej miał wpływ na liczne powołania kapłańskie. W odpowiedzi na te słowa ks. Cieśla stwierdził: – To tylko Chrystusowe wezwanie, jego dar i tajemnica… A w rozmowie z Niedzielą wyznał, że ma świadomość, iż są kapłani, którzy bardziej zasługują na takie wyróżnienie. Równocześnie zauważył: – W dzisiejszych czasach, kiedy o kapłanach często mówi się źle, odznaczenie może uświadomić wspólnotom, że księża zasługują także na wdzięczność, którą można okazać choćby modlitwą w ich intencji. To też okazja do refleksji, że kapłan w parafii jest potrzebny. A dla mnie powód do dziękowania i Panu Bogu, i tym wszystkim, którzy się do tego wyróżnienia przyczynili. Ksiądz Cieśla zauważył, że przyznane odznaczenia stanowią wyraz wielkości prezydenta RP i przedstawicieli samorządów, którzy dostrzegli służbę duszpasterzy. I podkreślił: – To cenne, że zauważyli małych ludzi pracujących tam, gdzie zostali posłani, w parafialnych wspólnotach.

Ich radość i wzruszenie

Najmłodszy z odznaczonych, ks. prał. Stanisław Węgrzyn, w tym roku świętował jubileusz 40-lecia kapłaństwa. Podkreślano jego dbałość o parafian, w tym tych najbardziej potrzebujących. Na szczególną uwagę zasługuje jego zaangażowanie w organizację Młodzieżowego Rajdu Turystycznego wpisującego się w świętowanie 11 listopada, na wzgórzu Jastrząbka, gdzie znajdują się groby żołnierzy armii rosyjskiej, austro-węgierskiej i pruskiej, którzy zginęli w okolicy w ciężkich walkach w 1914 r. – To jest przeżycie radosne, wzruszające, ale też mobilizujące, by w tej posłudze trwać – mówi ks. Węgrzyn, gdy pytam, jak odbiera wyróżnienie. Zauważa, że jest to podkreślenie roli wspólnot parafialnych w życiu Ojczyzny i Kościoła. I dodaje: – Mam świadomość, że pozyskanie odznaczeń dla kapłanów takich małych parafii było możliwe także dlatego, że mamy prezydenta, który wartości zawierające się w haśle „Bóg. Honor. Ojczyzna” sam bardzo ceni. I wyznał: – To dla nas piękne i wzruszające, że głowa państwa tę naszą służbę docenił.

– W życiu nie ma przypadkowych spotkań i nie ma przypadkowych ludzi. Spotkany człowiek to wielki dar od Boga – przekonywał w czasie homilii ks. Krzysztof Czaja z parafii św. Kazimierza w Nowym Sączu, nawiązując do objawienia się Pana Jezusa na górze Tabor. Myślę, że tegoroczna uroczystość na jaworzańskim wzgórzu uświadomiła zebranym, jak wielkie znaczenie ma w życiu człowieka, nie tylko kapłana, jego służba i Bogu, i ludziom.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Dumnie pod sztandarem „Solidarności”

2020-09-28 20:55

[ TEMATY ]

Częstochowa

– Dziś dziękujemy Bogu za tamte dni, za tamtych ludzi i za dzisiejszą „Solidarność”. Dziękujemy za ludzi „Solidarności” zarówno żyjących, jak i zmarłych – mówił 28 września, 40. rocznicę powstania regionu częstochowskiego „Solidarności”, w parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Częstochowie.

W duchu wdzięczności na to, że byli ludzie, którzy się nie bali i bardzo kochali człowieka i ojczyznę Mszy św. przewodniczył ks. Ryszard Umański, kapelan częstochowskiej „Solidarności”, który również wygłosił homilię. Przypomniał w niej słowa św. Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”. Ludzie, którzy usłyszeli te słowa, uwierzyli, że obok stoi człowiek, który także kocha swoją ojczyznę i chce, by stan zniewolenia komunistycznego się skończył i przyszedł piękny czas „Solidarności”. – Byli ludzie „Solidarności”, był entuzjazm, było 10 mln ludzi, którzy stali dumnie pod sztandarem „Solidarności” i przyszła próba tej miłości, internowania, ofiary stanu wojennego, represje, wyrzucanie z pracy, zastraszenie, ale miłość do „Solidarności” i ojczyzny przetrwała – mówił kaznodzieja. Wyraził radość, że gromadzeni na Eucharystii pragną Bogu powiedzieć: dziękujemy, przepraszamy i prosimy o dalsze błogosławieństwo, bo „Solidarność” to noszenie brzemienia drugiego człowieka. – Te słowa św. Jana Pawła II są wciąż aktualne. Tym jest „Solidarność” również dzisiaj – podkreślił ks. Umański.

W uroczystości wzięli udział m.in. przewodniczący Zarządu Regionu Częstochowskiego Jacek Strączyński, członkowie Stowarzyszenia Więzionych, Internowanych i Represjonowanych WIR, emeryci i renciści oraz ludzie „Solidarności”, którzy przybyli z pocztami sztandarowymi.

Pierwsze zebranie założycielskie częstochowskiej „Solidarności” odbyło się 28 września 1980 r. w Częstochowie, w budynku przy ul. Dąbrowskiego 15. Najważniejsze ośrodki częstochowskiej „Solidarności” znajdowały się m.in. w Hucie „Częstochowa” (wówczas Huta im. B. Bieruta), w dzielnicy Raków i Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji.

Jednym z istotnych wydarzeń w historii częstochowskiej „Solidarności” był protest w klubie „Ikar” przy MPK, który trwał od 11 do 19 listopada 1980 r. Opiekunem duchowym strajkujących był wówczas ks. Ireneusz Skubiś. W „Ikarze” także zaczęto drukować na ręcznym powielaczu „Biuletyn Solidarność Regionu Częstochowa”, było to pierwsze niezależne pismo w regionie.

W latach 80. ubiegłego stulecia kościół pw. św. Józefa Rzemieślnika w Częstochowie był miejscem spotkań opozycji demokratycznej. W listopadzie 1984 r. z udziałem m.in. działaczy „Solidarności” z Częstochowy, reprezentowanych przez poczty sztandarowe tajnych Komisji Zakładowych została odprawiona pierwsza Msza św. za ojczyznę.

Inicjatorem Mszy św. za Ojczyznę był ks. Zenon Raczyński, duszpasterz ludzi pracy i kapelan „Solidarności”, który wówczas pełnił funkcję proboszcza parafii pw. św. Józefa Rzemieślnika w Częstochowie. Na terenie tej parafii znajdowała się Huta „Częstochowa” i bodaj najsilniejsze w mieście środowisko NSZZ „Solidarność”.

Uroczyste obchody 40. rocznicy organizują: Urząd Miasta Częstochowy, Muzeum Częstochowskie, Zarząd Regionu Częstochowskiego NSZZ „Solidarność”, Stowarzyszenie Więzionych, Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym WIR w Częstochowie oraz Instytut Pamięci Narodowej Oddział Katowice.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję