Reklama

Przystanek między Panamą a Lizboną

2019-04-15 07:15

Jolanta Kobojek

Bożena Sztajner/Niedziela

Światowe Dni Młodzieży z zasady odbywają się co 2-3 lata pod przewodnictwem papieża. Mają one wówczas charakter międzynarodowy. Jednak każdego roku, w Niedzielę Palmową młodzież całego świata spotyka się w swoich diecezjach. Nie inaczej jest w Częstochowie.

W niedzielę, 14 kwietnia kilkaset osób z całej archidiecezji przybyło do Wyższego Seminarium Duchownego, by wraz z abp Wacławem Depo uczestniczyć w spotkaniu młodych. W programie znalazło się świadectwo i koncert ewangelizacyjny, procesja z palmami na Jasną Górę i Eucharystia sprawowana przez metropolitę częstochowskiego.

W homilii abp Depo nawiązał do słów pomysłodawcy ŚDM - Jana Pawła II, że nie na życia na próbę. „I dlatego Kościół nie zgodzi się na próbną i wolną miłość ludzi młodych. Dlatego Kościół nie zgodzi się na to, żeby człowiek uwierzył w jakąś inkarnację, powtórne wcielenia. Bo nie ma i miłości na próbę, tak jak nie ma śmierci na próbę. I właśnie dlatego wybierajcie Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem każdego z nas” – zachęcał metropolita.

Eucharystia na Jasnej Górze stanowiła zakończenie spotkania z młodymi. Do Sanktuarium przeszli oni w procesji z gałązkami palmowymi wraz z abp Wacławem Depo z Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej. Wcześniej, uczestniczyli w koncercie w wykonaniu rapera TAU, czyli Piotra Kowalczyka. „Doświadczyłem żywego Boga w swoim życiu, który mi obiecał, że jak umrę, to wstanę i będę żył wiecznie. Takiej oferty nie odrzucę i chcę się nią dzielić z innymi, dlatego chętnie uczestniczę w takich spotkaniach” – tłumaczył w rozmowie z „Niedzielą” znany raper.

Reklama

Ks. Adam Polak, duszpasterz młodzieży archidiecezji częstochowskiej, a zarazem sekretarz wydziału duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej w Częstochowie zdradził, że przygotowania do obchodów Niedzieli Palmowej trwają dość długo. Wiążą się one przede wszystkim ze znalezieniem odpowiedniego gościa i zaproponowaniem ciekawej formy spotkania, gdyż, zdaniem ks. Polaka „Ewangelizacja musi przemawiać językiem człowieka, do którego jest kierowana Ewangelia. Jak nie przemawia, to trafia w pustą przestrzeń i nie dociera się do ludzi, na których nam zależy”. Kapłan dodaje także, że takie spotkania są ściślej mówiąc bardzie preewangelizacją, czyli takim pierwszym zaszczepieniem i jak to wyraził „mam nadzieję, że będą chcieli iść dalej”.

Ewa Puchała z Archidiecezjalnego Biura Światowych Dni Młodzieży Archidiecezji Częstochowskiej zwróciła uwagę, że pomimo faktu, iż młodzi widzieli się pierwszy raz w życiu i znali się dopiero od kilkunastu minut, to klimat ŚDM-u udzielił się wszystkim bardzo szybko. „Na początku wszyscy siedzieli w fotelach, ale jak rozpoczął się koncert, to wyszli do przodu i już nie trzymali się swoich grupek, z którymi przyjechali, ale stworzyli jedną, dużą wspólnotę” – powiedziała Ewa. Marta z Blachowni wspominając także ŚDM w Krakowie w 2016 r. dodaje, że jest coś szczególnego w tego rodzaju spotkaniach, że zupełnie obcy ludzie stają się sobie bardzo bliscy. „To było totalne szaleństwo – jakieś zamieszanie z pociągami, długie nocne śpiewy w grupach międzynarodowych, spanie pod gołym niebem, ale przez to dało się czuć, że wszyscy jesteśmy jedno w Chrystusie bez względu na to, skąd pochodzimy” – wyjaśniła Marta.

Światowe Dni Młodzieży powstały z inicjatywy Jana Pawła II. Swoją genezę mają w rzymskich spotkaniach młodych z 1984 i 1985 r. W Liście Apostolskim “Parati semper” do młodych chłopców i dziewcząt świata datowanym na 31 marca 1985 r. papież zapowiedział, że odtąd co roku w Niedzielę Palmową Kościół katolicki obchodzić będzie Światowy Dzień Młodzieży. Przy czym w jednym roku obchody mają mieć charakter scentralizowany – w Rzymie, później także w innych miastach i krajach, a w następnym będą obchodzone lokalnie – na szczeblu diecezji, dekanatów i parafii. Jan Paweł II zdradził, że wybór tej daty związany był z wspomnienie rzymskiej procesji z 1979 r., kiedy to tysiące młodych ludzi, idących w procesji z dużymi palmami w dłoniach, dawało świadectwo wyznawanej wiary. Z czasem okazało się, że organizacja ŚDM na poziomie międzynarodowym nie zawsze jest możliwa w niedzielę poprzedzającą Święta Wielkanocne. Stąd terminy te są ruchome i ustalane na bieżąco.

Polska była dotychczas dwukrotnym gospodarzem ŚDM: w 1991 r. w Częstochowie oraz w roku 2016 w Krakowie. Najbliższe spotkanie młodych pod przewodnictwem papieża odbędzie się natomiast w 2022 r. w Lizbonie.

Tagi:
ŚDM

Reklama

W mocy spotkania

2019-04-10 10:28


Edycja częstochowska 15/2019, str. VII

Idea Światowych Dni Młodzieży to spotkanie młodych z Jezusem Chrystusem, z którym zapragną budować swoje życie. To również doświadczenie wspólnoty Kościoła, w której jest miejsce dla każdego. ŚDM odbywają się co roku w Niedzielę Palmową jako spotkania diecezjalne, a co dwa, trzy lata jako spotkania międzynarodowe

Archiwum prywatne
Światowe Dni Młodzieży – Madryt 2011. Na zdjęciu: bp Andrzej Przybylski, ks. Marek Bator, ks. Roman Dziembowski, powyżej od lewej: Daria Pietrzak i Agnieszka Górnik

Moja przygoda ze Światowymi Dniami Młodzieży rozpoczęła się w Rzymie w 2000 r. Choć podróże, poznawanie kultur i przeżywanie wiary w krajach, gdzie organizowane są ŚDM, to ważny element, dużo głębszy wymiar zawsze miały dla mnie spotkania z drugim człowiekiem i z Bogiem. Pięknym owocem ŚDM są relacje z ludźmi, których poznałam na miejscu, u których mieszkałam. Niektóre takie relacje z osobami z całego świata (Włochy, Liban, Australia) trwają do dziś. Odwiedzamy się podczas wakacji czy spotykamy się na ślubach. Podobnie jest z relacjami z uczestnikami ŚDM. Tak naprawdę dzięki temu wspólnemu pielgrzymowaniu łączy nas wiele i pozostajemy ze sobą w kontakcie.

ŚDM to nie tylko dwa lub trzy tygodnie spędzone w egzotycznym kraju, to przygotowania duchowe przed wyjazdem, formacja, a także życie w duchu ŚDM po powrocie. Żywa wiara młodego Kościoła, który się jej nie wstydzi. Miliony ludzi w ciszy na adoracji Najświętszego Sakramentu, jedność, entuzjazm i radość. To jest to, co warto przywieźć ze sobą do domu, i czym się dzielić.

Dzięki ŚDM znalazłam wspólnotę, trafiłam do Duszpasterstwa Akademickiego „Emaus”, gdzie poznałam wspaniałych ludzi. A co za tym idzie – pogłębiłam swoją relację z Bogiem, poznałam żywego Jezusa Chrystusa, doświadczyłam Jego miłości i działania w moim życiu. Śmiało mogę powiedzieć, że Bóg pozyskał mnie dla siebie przez dzieło ŚDM, za co jestem Mu niezmiernie wdzięczna.

Daria Pietrzak

Nie ukrywam, że Światowe Dni Młodzieży organizowane w naszym kraju stały się początkiem mojej prawdziwej przyjaźni z Panem Bogiem i przygody z Kościołem. Byłam wolontariuszką podczas Dni w diecezjach. Szczerze mówiąc, poczyniłam ten krok tylko z uwagi na dużą ilość wolnego czasu. W piątek, podczas adoracji, zmęczona całym dniem służby, uklęknęłam i zaczęłam płakać, łzy leciały z moich oczu jak grochy. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje... I właśnie wtedy zaczęłam wracać do Kościoła, by w wieku 20 lat przystąpić do przygotowań do sakramentu bierzmowania. A podczas Światowych Dni Młodzieży wróciłam naprawdę. Poczułam głęboko w sercu, że jestem kochana, mimo że 20 lat żyłam odwrócona plecami do Pana Boga. Od tamtego momentu jestem członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. ŚDM wywróciły moje życie do góry nogami, chociaż dziś sądzę, że postawiły mnie na nogi!

Agata Kowalska

Po raz pierwszy w Światowych Dniach Młodzieży uczestniczyłam w 2000 r. w Rzymie. Byłam wtedy we wspólnocie Duszpasterstwa Akademickiego „Emaus”, która była organizatorem jednej z grup. To był dla mnie naturalny krok – jechała moja wspólnota z duszpasterzem akademickim, moi przyjaciele, więc i ja pojechałam. I tak się zaczęło. Potem były: Toronto, Kolonia, Sydney, Madryt, Rio de Janeiro i Kraków. Rzym i Toronto były wyjątkowe przez obecność Jana Pawła II. Jako polskie grupy czuliśmy się zawsze dumni z tego, że to „nasz Papież”.

Dla mnie wyjazdy na ŚDM to owoce bycia we wspólnocie. Każde były inne, ale zawsze bez względu na miejsce doświadczałam Kościoła – młodego, radosnego, pięknego i zjednoczonego w Duchu Świętym. Dzięki ŚDM poznałam wielu wspaniałych ludzi – i tych, z którymi wyjeżdżałam, i tych, którzy nas gościli, otwierając dla nas swoje serca i domy.

Przy okazji ŚDM w Krakowie mogłam chociaż trochę odwdzięczyć się za możliwość uczestnictwa w tych wszystkich spotkaniach przez włączenie się w organizację etapu diecezjalnego. A w styczniu była „Panama w Częstochowie” i z ogromnym wzruszeniem śledziłam, już tylko w mediach, spotkanie papieża Franciszka z młodymi.

Agnieszka Górnik

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zagłodzony w imię prawa: rozpoczęła się eutanazja Vincenta Lamberta

2019-05-20 15:35

vaticannews.va / Reims (KAI)

Dziś rano francuscy lekarze zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu Vincentowi Lambertowi. Od 2008 r., po wypadku na motorze, jest on sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości lub, jak mówią inni, w stanie wegetatywnym. Nie jest jednak podłączony do respiratora ani innych urządzeń podtrzymujących go przy życiu. „Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy” – mówią rodzice mężczyzny, którzy do końca sprzeciwiali się jego eutanazji.

Batalia o prawo do życia Vincenta Lamberta trwa od 2013 r., kiedy to po raz pierwszy lekarze chcieli zaprzestać go karmić i poić. Zdecydowanie sprzeciwili się temu jego rodzice, którzy cały czas walczą o prawo do życia dla swego syna. Za eutanazją opowiada się jego żona Rachela, twierdząc, że wobec mężczyzny stosowana jest uporczywa terapia.

Tej opinii sprzeciwiło się m.in. 77-francuskich lekarzy, specjalizujących się w opiece nad chorymi z uszkodzeniem mózgu, przypominając, że Lambert samodzielnie oddycha i nie jest podłączony do respiratora ani do żadnej innej maszyny podtrzymującej życie. Nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości, zachował zdolność przełykania, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból. Jedyne co otrzymuje to pożywienie za pomocą sondy żołądkowej i płyny w kroplówkach.

Te zabiegi z punktu widzenia klinicznego i etycznego nie mogą być uznane za uporczywą terapię. Potwierdza to dokument watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary z 1 sierpnia 2007 r., podkreślając, że „podawanie pokarmu i wody, także metodami sztucznymi, jest zasadniczo zwyczajnym i proporcjonalnym sposobem podtrzymania życia. Jest ono więc obowiązkowe w takiej mierze i przez taki czas, w jakich służy właściwym sobie celom, czyli nawadnianiu i odżywianiu pacjenta. W ten sposób zapobiega się cierpieniom i śmierci, które byłyby spowodowane wycieńczeniem i odwodnieniem”.

Wczoraj przed kliniką w Reims, gdzie przebywa mężczyzna manifestowało kilkaset osób, domagając się odstąpienia lekarzy od decyzji o jego zagłodzeniu. Z podobnym apelem jego rodzice wystąpili do prezydenta Francji, ten jednak nawet nie odpowiedział na ich list. Także francuscy biskupi zdecydowanie potępili decyzję lekarzy o zakończeniu dalszej terapii, wskazując, że „wytacza to drogę do legalizacji eutanazji”. W tej sprawie głos zabrał także Papież Franciszek przypominając, że do każdego życia trzeba podchodzić z szacunkiem. Apelował zarazem, by „każdy chory był zawsze szanowany w swej godności i leczony w sposób odpowiedni do jego stanu zdrowia, przy zgodnym wsparciu rodziny, lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, z wielkim szacunkiem do życia”. Na Twitterze apelował dziś: „Módlmy się za tych, którzy są ciężko chorzy. Strzeżmy zawsze życia, daru Boga, od początku do naturalnego kresu. Nie ulegajmy kulturze odrzucenia”.

– Rano Vincenta odłączono od sondy żywieniowej i kroplówek, zaczęto podawać mu leki uśmierzające. Skandalem jest to, że rodzicom nie pozwolono dziś pożegnać się z synem – mówi Jean Paillot, adwokat rodziców Lamberta. Wskazuje, że na oczach świata dokonuje się właśnie pierwsza legalna eutanazja w historii Francji. Jedno z ostatnich nagrań z sali szpitalnej pokazuje matkę, która mówi do Vincenta „nie płacz, jestem przy tobie, jest też tato” i głaszcze syna na pożegnanie, bo zakazano jej go przytulić.

Z kolei arcybiskup Reims przypomina, że mimo usilnych próśb rodziców nie zgodzono się na przeniesienie pacjenta do placówki specjalizującej się w tego typu przypadkach. W podobnym stanie w całej Francji jest obecnie ok. 1500 pacjentów. „Gra toczy się o honor ludzkości, która nie może pozwolić na to, by jeden z jej członków umarł z głodu i pragnienia – mówi abp Eric de Moulins-Beaufort. - Przyzwolenie na jego śmierć, ponieważ terapia zbyt dużo kosztuje czy też jego życie ma mniejszą wartość, oznacza koniec naszej cywilizacji”.

Vincent Sanchez, który jako lekarz prowadzący zdecydował o zakończeniu terapii Lamberta poinformował, że nie wiadomo, jak długo mężczyzna będzie konał. Organizacje pro-life biją na alarm, że coraz mocniej przepycha się mentalność eutanazyjną i śmierć głodowa Lamberta staje się kolejnym alarmującym znakiem dla konieczności obrony życia. Przed 14 laty w Stanach Zjednoczonych w podobny sposób została zagłodzona Terry Schiavo. Po odłączeniu od sondy żywieniowej kobieta umierała przez 13 dni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moniuszkowski koncert na Jasnej Górze

2019-05-21 14:21

AKW

W dniu 2 czerwca 2019 r. w Bazylice Jasnogórskiej wystąpią soliści, chór i orkiestra Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Będzie to koncert muzyki sakralnej Stanisława Moniuszki w ramach obchodów 200-lecia urodzin kompozytora.

Zdzisław Sowiński

Koncert został objęty patronatem: Metropolity Częstochowskiego abp. Wacława Depo, Przeora Jasnej Góry o. Mariana Waligóry oraz Marszałka Województwa Śląskiego Jakuba Chełstowskiego. Koncert rozpocznie się o godz. 15.00, a jego organizatorem jest Stowarzyszenie Wspólnota Gaude Mater

Program wypełnią „Litanie Ostrobramskie”, które należą do cenionych dzieł sakralnych Stanisława Moniuszki. Są utworami oryginalnymi, łączącymi formułę modlitwy i dzieła artystycznego. Napisane w Wilnie w latach 1843-55 były regularnie wykonywane podczas listopadowych Dni Opieki w Wilnie w Ostrej Bramie. Cztery „Litanie Ostrobramskie”, zachwycające słuchaczy artystycznym kunsztem i pełnią brzmienia, to nie tylko wybitne utwory wokalno-instrumentalne. W kontekście czynnego uczestnictwa Moniuszki w religijnym życiu Wilna, stanowią wyraz osobistej modlitwy kompozytora, silnie związanego środowiskowo i uczuciowo z Ostrą Bramą. Ponieważ w muzyce wokalno-instrumentalnej od XVII do XX wieku litania była gatunkiem rzadko opracowywanym przez kompozytorów, „Litanie Ostrobramskie” Stanisława Moniuszki są oryginalnymi i wartościowymi kompozycjami polskiej muzyki XIX w.

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” włączył „Litanie Ostrobramskie” do swojego repertuaru pięć lat temu, a po raz pierwszy wykonał je 25 maja 2014 r. w Bazylice Nawiedzenia Najświętszej Mary Panny w Bardzie Śląskim. Natomiast wiosną tego roku w Koszęcinie odbyły się nagrania nowej płyty Zespołu, na której „Śląsk” zarejestrował „Litanie Ostrobramskie”.

Jak informuje Agnieszka Kukuła – rzecznik prasowy „Śląska” w Roku Stanisława Moniuszki zespół w sposób szczególny będzie przypominał słuchaczom, że kompozytor był nie tylko autorem muzyki operowej i pieśniarskiej, ale także twórcą ok. 80 utworów muzyki sakralnej: mszy, kantat, hymnów, litanii i psalmów. – Być może mniej znany, ale przez to niezwykle interesujący, repertuar sakralny Moniuszki znakomicie nawiązuje do muzycznej kultury ludowej, co doskonale koresponduje z poziomem artystycznym Zespołu „Śląsk” – podkreśla Agnieszka Kukuła. – W interpretacji Zespołu „Śląsk” te wielkie, sakralne dzieła nabrały nowego wyrazu, nadając muzyce podniosłego charakteru. To także dowód ogromnej wszechstronności „Śląska”, który w ramach artystycznego rozwoju podejmuje kolejne wyzwania i sięga po nowy repertuar.

Koncerty moniuszkowskie w wykonaniu chóru i orkiestry zespołu zaplanowano m.in. w Łodzi, Kudowie Zdroju, Piotrawinie i Zielonej Górze (we współpracy z Filharmonią Zielonogórską).W październiku w ramach Dnia Stanisława Moniuszki w Koszęcinie, „Śląsk” – razem z Centrum Edukacji Artystycznej i Państwową Szkołą Muzyczną w Lublińcu – będzie gospodarzem tematycznego spotkania uczniów szkół muzycznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem