Reklama

Niedziela Wrocławska

Odkryj wolność w swoim życiu!

Mimo, iż św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian zapewnił, że nagrodę otrzymuje ten, kto pierwszy dobiegnie - a więc pobiegnie najszybciej, to uczestnicy IV Maratonu Czytania Biblii we Wrocławiu nie spieszyli się. Czytali powoli, ze zrozumieniem, nikt nikogo nie poganiał.

[ TEMATY ]

Biblia

maraton

Anna Majowicz

Zorganizowany przez wrocławski oddział Katolickiego Stowarzyszenia ,,Civitas Christiana” oraz Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej Maraton Biblijny, odbył się w Wielki Poniedziałek w kościele św. Jadwigi, w klasztorze przy pl. bp. Nankiera we Wrocławiu. Do czytania Biblii zgłosiło się ok. 20 chętnych, ale osób podejmujących się lektury było znacznie więcej. Odczytano List św. Pawła do Rzymian oraz Księgę Wyjścia, księgi, które stanowią tegoroczny zakres XXIII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej. Aby czytający nie rozsmakowali się za bardzo w czytaniu, każda z osób miała swoje 15 minut.

Zobacz zdjęcia: IV Maraton Czytania Biblii

Maraton czytania Biblii poprzedziło nabożeństwo Słowa Bożego, któremu przewodniczył ks. por. Maksymilian Jezierski. - Zarówno Księga Wyjścia, jak i List św. Pawła do Rzymian bardzo mocno ze sobą korygują. W zasadzie jedno Słowo wypełnia drugie. Pokazują nam drogę do wolności. Chciałbym zaprosić do tego, abyście nie tylko modlili się o tę wolność, ale abyście według tej wolności starali się żyć każdego dnia – mówił na początku spotkania. W homilii kapłan zwrócił uwagę na to, że słowo wolność ma dla każdego z nas różne znaczenie.

Reklama

Posłuchaj homilii:

https://drive.google.com/file/d/1HMKo0VQgy0XPG76G_gQLM0KD7O8c7ZSf/view?usp=sharing

2019-04-16 17:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Głos apokryfu

Niedziela bielsko-żywiecka 5/2019, str. I

[ TEMATY ]

maraton

MR

Ksiądz Biskup mówi o Machabeuszach

Ksiądz Biskup mówi o Machabeuszach

Maraton Biblijny, 21 stycznia, po raz 11. zagościł w murach Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej. Tym razem czytano w jego trakcie Trzecią Księgę Machabejską. Wśród lektorów znalazł się bp Roman Pindel, ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej, przedstawiciele wspólnot luterańskich, gminy żydowskiej oraz środowiska prawosławnego i ukraińskiego.

Uczestników spotkania powitał Bogdan Kocurek, dyrektor Książnicy, który przypomniał, że bielska placówka już tradycyjnie jest miejscem ekumenicznego czytania Biblii. Tuż po nim krótki występ instrumentalny dał bielski pianista i kompozytor Janusz Kohut. W jego programie znalazły się impresje kolędowe, w tym pastorałka „Przybieżeli do Betlejem”. – Oni się długo nie zastanawiali, ale szybko na głos anioła pobiegli do Betlejem – wyjaśnił J. Kohut wybór repertuaru.

Z kolei bp R. Pindel, wymieniając powody, dla których zdecydowano się na wybór Trzeciej Księgi Machabejskiej, podkreślił, że jednym z nich jest stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, a drugim obecność wschodnich chrześcijan w diecezji. Przypomniał, że to właśnie dla wyznawców prawosławia księga ta jest uznawana za kanoniczną. Pozostałe Kościoły oraz wyznawcy judaizmu odbierają ją jako apokryficzną, czyli godną szacunku i ważną do poznania, ale nie za natchnioną.

Opowiada ona o prześladowaniach Żydów w Egipcie za panowania Ptolemeuszy. Jej dwie poprzedniczki mówią natomiast o terrorze w Judei, jaki zgotował narodowi wybranemu syryjski władca Antioch IV Epifanes.

Biskup podkreślił, że Trzecia Księga Machabejska znalazła się w ekumenicznym wydaniu Pisma Świętego, które ukazało się na stulecie odzyskania suwerenności kraju. Mówiąc to, zwrócił uwagę na fakt, że jej ostateczną redakcję zaaprobowało dziesięciu zwierzchników Kościołów i związków wyznaniowych. – Wsłuchajmy się z uwagą w świadectwo wiary składane w trudnych czasach prześladowania przez naszych starszych braci w wierze – zachęcił bp R. Pindel. Lektorzy, którzy zostali zaproszeni do czytania, otrzymali na pamiątkę „chleb pojednania”, który wcześniej pobłogosławili biskupi.

Maratonowi towarzyszyła wystawa „Biblia – najważniejsza księga świata”, na której zaprezentowano starodruki, hebrajskie zwoje i ilustrujące temat reprodukcje, m.in. papirusu Rylandsa, tabliczki krzyżowej, czy ostragonu (przykładowego zapisu rylcem na glinianych skorupach).

Trzecia Księga Machabejska dołączyła tym samym do odczytanych podczas wcześniejszych edycji tekstów Ksiąg: Rodzaju, Wyjścia, Koheleta oraz Ewangelii, Dziejów Apostolskich i Listów św. Pawła. Pomysłodawcą Biblijnego Maratonu jest ks. Jacek Pędziwiatr, dyrektor programowy diecezjalnego radia „Anioł Beskidów”. Przedsięwzięcie to jest częścią Tygodnia Modlitwy o Jedność Chrześcijan.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: modlitwa i spotkanie przed beatyfikacją Prymasa Wyszyńskiego

2020-09-28 13:18

[ TEMATY ]

Jasna Góra

kard. Wyszyński

Mazur/episkopat.pl

Jasna Góra

Jasna Góra

Kolejne spotkanie w cyklu „Maryjna droga do świętości kard. Stefana Wyszyńskiego” odbyło się 27 września na Jasnej Górze. Gośćmi wieczoru byli pochodzący z Krakowa, Piotr Pałka, współautor muzyki do oratorium „Soli Deo per Mariam” oraz paulin o. Grzegorz Prus, do niedawna przeor Sanktuarium Męczeństwa Świętego Stanisława w Krakowie na Skałce. Dziś w Sanktuarium, jak każdego 28 dnia miesiąca, dzień modlitwy o rychłą beatyfikację tego Prymasa Jasnogórskiego.

Omawiając krakowski wątek związany z prymasowską posługą kard. Wyszyńskiego o. Prus przypomniał jego udział, wspólnie z kard. Wojtyłą, w uroczystościach ku czci św. Stanisława. - Gospodarzem uroczystości zawsze był Karol Wojtyła a tym, który szczególnie przewodniczył uroczystościom i głosił bardzo ważne przesłania był Prymas Polski - zauważył paulin. Zaznaczył, że szczególnie od roku 1966, od millenium chrztu Polski, te obchody stały się ogólnopolskimi a od 1969r. z zasady był na nich cały Episkopat. - Prymas głosił homilie, mówił o rzeczach, o których nikt w Polsce nie mógł mówić, on mówił w imieniu narodu, kierując też ważne słowa nawet pod adresem władz - podkreślił o. Grzegorz Prus.

Poprzez łącza internetowe o oratorium o Stefanie kard. Wyszyńskim mówili także ks. Tadeusz Golecki, autor libretta i drugi kompozytor Hubert Kowalski.

Kapłan zwrócił uwagę na inny krakowski wątek, połączony z Jezusem Miłosiernym. - Było wiadomo, że ks. Prymas był dość sceptyczny wobec objawień s. Faustyny i tego co opracował ks. Sopoćko, a tu w jego „Zapiskach więziennych” znalazł się obrazek Jezusa Miłosiernego z podpisem „Jezu ufam Tobie”. Uświadomiłem sobie, że on aresztowany, uwięziony też wszedł w to dzieło Bożego Miłosierdzia - powiedział ks. Golecki.

Opowiadając o swym utworze Piotr Pałka podkreślał, że poznając życie i posługę Prymasa Wyszyńskiego starał się odnosić poszczególne wydarzenia również do swojego życia. - Kiedy patrzę na osobę kard. Stefana i na to, jak ważna była dla niego Maryja, w wezwaniu ostrobramskim czy, jak tu, w jasnogórskim - to bardzo podobnie wyglądało to w moim życiu. Przywiozła mnie tu mama i wskazała, że tu jest to centrum, miejsce, gdzie mam wracać. Do dzisiaj Jasna Góra jest dla mnie bardzo ważna - powiedział kompozytor.

Oratorium „Soli Deo per Mariam” powstało w 2017 r. w celu pokazania osoby i dziedzictwa Prymasa Tysiąclecia - miłośnika Pani Jasnogórskiej. W swoim życiu i pasterskim posługiwaniu heroicznie wierzył on Bogu i „wszystko postawił na Maryję”, Jej oddał się bez granic, od Niej czerpał moc i siłę na czas więzienia, cierpienia, na lata służby Kościołowi i Ojczyźnie. Autor libretta podkreślił, że tak jak biblijny Mojżesz doprowadził naród wybrany do ziemi obiecanej, tak Prymas Tysiąclecia doprowadził nas w czasach komunizmu do wolności, pokazał, że wolność najgłębsza, duchowa, a potem ta ludzka bierze się z oddania i zawierzenia Matce Bożej.

Oratorium „Soli Deo per Mariam” powstało z inspiracji Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i Zakonu Paulinów. Jego premiera odbyła się na Jasnej Górze w 2018r. w setną rocznicę odzyskania niepodległości. Wkrótce ma zostać wydane na płycie.

Gospodarzami wieczoru byli: Małgorzata Bartas-Witan i o. Mariusz Tabulski, dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego.

Spotkania „Maryjna droga do świętości kard. Stefana Wyszyńskiego” odbywają się od początku roku i stanowią przygotowanie do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia.

Na Jasnej Górze po śmierci Prymasa Tysiąclecia, a więc od 1982r., w nocy z 27 na 28 dzień każdego miesiąca w Kaplicy Matki Bożej zanoszona jest modlitwa o rychłą beatyfikację kard. Wyszyńskiego. 28 dnia każdego miesiąca trwa „dzień modlitwy o beatyfikację”. O godz. 18.30 odprawiana jest Msza św. o rychłe wyniesienie na ołtarze Czcigodnego Sługi Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję