Reklama

Nasz misjonarz w Zambii

Nauczę was łowić

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Powołanie misyjne ks. Jacka Frysia zrodziło się już w seminarium archidiecezji częstochowskiej. W momencie święceń kapłańskich był pewien, że chce pojechać na misje. Ostateczna decyzja przyszła po 8 latach kapłaństwa. Ks. Jacek wymarzył sobie Amerykę Południową, ale Ksiądz Arcybiskup zmienił nieco ten kierunek - na Afrykę. W 1994 r. Kuria wydała pozwolenie na wyjazd do Zambii. Rok czasu ks. Jacek spędził w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, w 1995 r. wyjechał do Zambii. Pierwsze tygodnie spędził w Lusace, potem trafił do misji Mpanshya. Jego parafia obejmuje obszar 130 km2, liczy 12 stacji. Ostatnio przyjechał mu do pomocy ks. Marek Czarnecki, również z naszej archidiecezji.

Nędza o radosnym obliczu

Reklama

Z wielu względów duszpasterska troska ks. Jacka wygląda inaczej niż w Polsce. Msze św. w poszczególnych stacjach odprawia raz w miesiącu. Jednak ludzie spotykają się na modlitwach prowadzonych przez przygotowanych liderów. Liderzy modlitwy - to podstawa tamtejszego duszpasterstwa. Parafia w Mpanshya istnieje już od 50 lat. Ks. Jacek miał więc przygotowany grunt.

Pierwsze spotkanie z Zambią to dla ks. Jacka spotkanie z ogromną nędzą jej mieszkańców. Zadawał sobie pytanie: jak ja - przeciętny Europejczyk - dałbym sobie radę, żyjąc w takich warunkach? Odpowiedź nasuwała się w miarę poznawania kraju. Zambijczycy mają bardzo małe wymagania. Dlatego mimo że tak niewiele posiadają, jest im dobrze. Mają niewyobrażalną radość życia. Ks. Jacek życzyłby wszystkim Europejczykom takiej radości życia, jaką mają jego parafianie.

Taka konfrontacja rodzi pewne dylematy. Kiedy człowiek zetknie się z takim bezmiarem biedy, chciałby coś zrobić, chciałby pokazać, że można żyć inaczej, lepiej. Ale jak tego dokonać, kiedy Zambijczycy żyją dniem dzisiejszym, a ich radość życia wypływa właśnie z braku troski o jutro. Pojawia się pytanie, czy można ich tej radości pozbawiać? A jeżeli chce się coś dla nich zrobić, to musi to być na tyle skuteczne, żeby ich nie zawieść. I to jest zadanie, które stoi przed ks. Jackiem. Plan, jaki ma, jest odważny i - jeśli się powiedzie - los przynajmniej niektórych zmieni się na pewno. Ks. Jacek bowiem organizuje szkołę, która ma nauczyć młodych ludzi zawodu, chce dać im coś bardzo cennego - możliwość zmiany życia. Obecny Ksiądz Arcybiskup Lusaki jest niezwykle zbudowany tym, że to właśnie w Polsce powstała myśl: szkoła dla każdego dziecka w Afryce.

Pierwsze zadania

Reklama

W Zambii ks. Jacek zrozumiał, co znaczy Pawłowe bycie wszystkim dla wszystkich (por.1 Kor 9,22): "Od pierwszych dni zdawałem egzaminy, których nie mogłem oblać... Pierwsze zadanie - musiałem pojechać ciężarówką po jakieś materiały. Nigdy wcześniej nie prowadziłem ciężarówki, ale wszyscy stali wokół przekonani, że potrafię. Zrozumiałem, że muszę znać się na wszystkim. Kiedy zdobyłem zaufanie swoich parafian, zacząłem pomagać w rozwiązywaniu ich problemów - czasem bardzo błahych, ale przekazywanych z taką powagą, że nie było mowy o zlekceważeniu czegokolwiek".

Nauczanie jest czasem bardzo trudne. Ks. Jacek jechał kiedyś na Mszę św. do jednej z misji, gdzie dojazd był bardzo ciężki - droga w górach, a właściwie to tak, jakby drogi nie było w ogóle. Przed wyjazdem dowiedział się, że ludzie w tej misji stracili swoje uprawy kukurydzy, gdyż przyszedł ulewny deszcz i wszystko zalał. W czasie jazdy zastanawiał się, jak im ma powiedzieć przygotowane wcześniej kazanie, skoro stracili środki potrzebne do przeżycia. Z niemałą obawą wjeżdżał do tej miejscowości, spodziewając się zastać ludzi smutnych, zrezygnowanych. Okazało się, że został powitany tańcem i radością - jak zawsze.

Praca misjonarza jest trudna. Kiedyś ks. Jacek zachorował na malarię. Pod znakiem zapytania pozostał jego wyjazd na Mszę św. do jednej ze stacji oddalonej o 50 km. Pojechał. Msza św. z przyjęciem sakramentów trwała 4,5 godziny. Na koniec zmęczony powiedział, że bardzo źle się czuje. Usłyszał w odpowiedzi: "Rozumiemy cię, ale zrozum i nas, i pozwól nam się cieszyć Twoją obecnością. My szliśmy na spotkanie z tobą 15 km".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jeden ciągnik na 130 km

Trudno jest mówić Zambijczykom o zmianie stylu życia, skoro same chęci nie wystarczą, potrzebne są konkrety. A te konkrety to jak na razie jeden ciągnik na 130 km, a praca w polu jest bardzo ciężka. Ziemia spieczona, nieprzychylna, do walki z nią pozostają więc tylko motyki... Choć i w takich sytuacjach ks. Jacek powtarza swoim parafianom taki przykład: "Najprościej jest, kiedy dam wam rybę, nasycę jednorazowo głód, przywożąc dary. Ale czy nie lepiej byłoby, gdybym nauczył was łowić ryby?". Na to raz jedna staruszka wstała i mówi: "Owszem, dobrze. Ale jednak mógłbyś dać nam tę rybę". Taka jest na razie mentalność tych ludzi, ale ks. Jacek nie ustaje w wysiłkach i powoli próbuje przełamać niechęć do zmiany nastawienia do życia.

Próba głosu

Jedna z pierwszych Mszy św., jakie ks. Jacek odprawiał w swojej parafii. Przychodzi czas na czytania. Cisza. Zaczyna się denerwować. Jak to, nikt nie podchodzi, boją się użyć swoich głosów, złośliwość, co się dzieje? W końcu po długiej ciszy wstał młody człowiek i z trudem zaczął czytać. Po Mszy św. skruszeni wierni zaczęli przepraszać Księdza. W ich wspólnocie, liczącej ok. 200 osób, tylko dwie potrafią czytać... Nawet gdyby chcieli się uczyć, nie jest to możliwe. Do najbliższej szkoły podstawowej jest 15 km, które trzeba pokonać niebezpieczną drogą przez góry, do szkoły średniej - 120 km. A szkoły są płatne.

Po tym zdarzeniu ks. Jacek z zapałem zaczął organizować w każdej stacji szkółki, kursy pisania, żeby jego parafianie potrafili się choć podpisać. Okazało się jednak, że dokumenty, jakie "podpisują" w parafii odciśniętym palcem - to są pierwsze i ostatnie, jakie podpiszą w życiu. Prosili, niech zrobi coś dla dzieci, które chcą się uczyć. I tak Ksiądz pomaga finansowo - opłaca naukę kilkorga dzieci. W Zambii brakuje szkół zawodowych. A młodych ludzi, którzy chcą się nauczyć konkretnego zawodu, jest wielu. I tak zrodził się pomysł zorganizowania na misji w Mpanshya właśnie takiej szkoły. Już są budynki, jest trochę maszyn. Profil tej szkoły to: stolarstwo, spawanie, toczenie. Nie jest łatwo uruchomić szkołę, najbliższy słup z prądem jest odległy o jakieś... 120 km. Trzeba było postawić generator. A na szkołę czeka już ok. 100 osób. Nauka będzie odpłatna, oczywiście symbolicznie. Są już nauczyciele. Wiara ks. Jacka w powodzenie tego przedsięwzięcia jest ogromna. Już planuje, że jeśli ten pomysł się powiedzie, uruchomi szkołę średnią. Jednak bez nas - wspierających to dzieło modlitwą i pomocą - wszystkiego zrobić się nie da. Ks. Jacek jest kapłanem naszej archidiecezji. I właśnie nas prosi o pomoc. I tę duchową - modlitewną, której - jak mówi - nigdy za wiele, i tę materialną, bo bez pomocy trudno będzie kształcić zambijskie dzieci.

Ks. Jacek Fryś podkreśla, że kontakt z Polską ma poprzez Niedzielę, którą regularnie otrzymuje. Przypomina mi podczas rozmowy, żeby pozdrowić wszystkich przyjaciół misji z naszej archidiecezji i podziękować za modlitwę i wszelkie dary, jakie otrzymuje i zapewnić, że razem z parafianami również modli się za Polaków, szczególnie podczas trudnych chwil, jak powódź, która nawiedziła nasz kraj w tym roku.

Można dokonywać wpłat na szkołę organizowaną przez ks. Jacka Frysia: PKO BP I O w Częstochowie, nr 10201651-744076-270-1 z dopiskiem: " Szkoła w Mpanshya".

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Refleksje na Dzień Matki

Matka - pierwsza osoba, którą spotykamy na drodze naszego życia. Od samego początku zatroskana o nasze istnienie, o naszą przyszłość. Zawsze razem - Matka i dziecko. Ona - pełna niepokoju i lęku, pełna ciepła i serdecznych gestów, oddana bez reszty swemu wielkiemu skarbowi, dając mu swoją miłość, czas, siłę i serce. Musi dzieckiem kierować tak, by dla nikogo nie było przyczyną łez. Matka musi mieć uczucia serdeczne, stawać się aniołem dobroci i odznaczać się cnotami, by dziecku dać przykład, jak ma iść przez życie. Dziecko to człowiek mający wolną wolę, którą może utracić, jeżeli rodzice nie potrafią do niego trafić w procesie wychowawczym, jeżeli nie będą w stanie ukształtować jego charakteru.

Uczucie matki do dziecka powinno być regulowane pewnymi zasadami: stąd - dotąd. Niech dziecko wie, co wolno, a czego nie wolno. Wychowanie musi iść w parze z pewnym hartowaniem osobowości. Dziecko musi oswoić się z tym, że nie wszystko w życiu jest dostępne. Mówi się często, że obecne młode pokolenie jest źle wychowane, nieczułe, nie ma szacunku dla rodziców. Chyba jedną z przyczyn takiego stanu jest zmiana stylu życia, przeobrażenia w rodzinie, inne traktowanie dzieci przez rodziców odnośnie do wymagań, a nawet bezwzględności, jak to było dawniej. Dzisiaj stosunki między rodzicami a dziećmi układają się coraz częściej na płaszczyźnie kontaktów przyjacielskich. Istnieje ogromna swoboda w tych relacjach, kiedyś nie do pomyślenia.
CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: papież zobaczy z bliska bazylikę Sagrada Família jeszcze przed wylądowaniem. Dlaczego?

2026-05-26 19:12

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV, który w czerwcu przybędzie z wizytą apostolską do Hiszpanii, zobaczy z bliska bazylikę Sagrada Família w Barcelonie jeszcze przed wylądowaniem w tym mieście - wynika z wtorkowych informacji organizatorów podróży Ojca Świętego do stolicy Katalonii. Jak przekazał podczas konferencji prasowej w siedzibie hiszpańskiego Episkopatu pilot samolotu linii Iberia Pablo Martínez, który będzie dowodził załogą maszyny lecącej z Madrytu do Barcelony, na krótko przed wylądowaniem na lotnisku El Prat zniży on kurs na wysokość, z której „papież będzie mieć dobre warunki do podziwiania Sagrada Família z bliska”. Dodał, że „uprzywilejowany widok” bazyliki dla papieża będzie uzależniony od warunków atmosferycznych.

Wizyta papieża w Sagrada Família będzie jednym z głównych punktów podróży Leona XIV do Barcelony, gdzie poprowadzi on uroczystość poświęcenia najwyższej wieży bazyliki podczas mszy św. z udziałem hiszpańskiej rodziny królewskiej oraz ponad 8 tys. osób. Papież pomodli się tam też przy grobie architekta bazyliki - Antonia Gaudiego, dokładnie 100 lat po jego śmierci. Kataloński architekt przyjął zlecenie budowy bazyliki po Francisco Villarze. Kierował jej pracami do czasu swojej śmierci 10 czerwca 1926 r. Zachowane po Gaudim projekty budowy świątyni zostały zniszczone podczas hiszpańskiej wojny domowej.
CZYTAJ DALEJ

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie dyskretne

2026-05-26 20:48

[ TEMATY ]

31 spojrzeń Maryi

www.pexels.com

Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.

Nie wszystko trzeba mówić. Nie wszystko trzeba wyjaśniać. Dyskrecja to forma miłości. Chroni drugiego człowieka. Maryja jest obecna — ale nienarzucająca się.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję