Reklama

Rio de Janeiro: do słynnej figury Chrystusa tylko na własnych nogach

2019-07-16 09:47

ts (KAI) / Rio de Janeiro

Artyominc / Foter.com / CC BY-SA

Jeśli ktoś pragnie dotrzeć do symbolu Rio de Janeiro - sławnej na całym świecie figury Chrystusa – musi być w dobrej formie. Portal internetowy G1 ostrzegł 14 lipca, że od czasu potężnej burzy w kwietniu br. ruchome schody na górę Corcovado są nieczynne. Dostać się można tylko na własnych nogach pokonując 220 schodów. Powodem tej sytuacji jest spór o to, kto ma sfinansować naprawę.

Na skutek potężnej burzy na początku kwietnia br. część Rio de Janeiro znalazła się pod wodą, która wyrządziła poważne szkody. Lokalne służby meteorologiczne informowały, że był to największy opad deszczu od 22 lat. Wtedy też została uszkodzone schody ruchome, którymi turyści dostawali się na wierzchołek 710-metrowego Corcovado.

Państwowy urząd ICMBio, administrator położonego wokół parku narodowego Tijuca oraz „Trem do Corcovado” - firma obsługująca jeżdżącą na Corcovado kolejkę – prowadzą spór o to, kto powinien zapłacić 250 tys. euro za naprawę ruchomych schodów. „`Trem do Corcovado` zamierza w najbliższych dniach zlecić naprawę, a jednocześnie zaskarżyć do sądu ICMBio domagając się zwrotu kosztów reperacji.

Reklama

Poświęcona w 1931 roku figura Chrystusa należy od 2012 r. do światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Administrację nad nią sprawuje archidiecezja Rio de Janeiro. Każdego roku monument odwiedza trzy miliony turystów.

Tagi:
świat

Z prasy zagranicznej

2019-08-21 11:24

pr
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 35

Niemy świadek tragicznej historii

Krzyż ze zniszczonej bombą atomową katedry w Nagasaki po 74 latach wrócił do japońskiego biskupiego kościoła. Gdy 9 sierpnia 1945 r. z amerykańskiego samolotu spadała bomba atomowa, w katedrze w Nagasaki odprawiano właśnie nabożeństwo. Świątynia znajdowała się 500 m od epicentrum wybuchu i została kompletnie zniszczona. Pod ruinami zginęli kapłan i kilkunastu wiernych. Krzyż katedralny trafił po wojnie do amerykańskiego żołnierza, który stacjonował w okolicach Nagasaki. Walter Hooke pod koniec życia przekazał go amerykańskiej szkole, a jej władze ofiarowały go niedawno archidiecezji w Nagasaki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego dziś walczy z dyskryminacją

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pielgrzymi z Radomska licznie na Jasnej Górze

2019-08-25 18:41

Damian Krawczykowski

Rozśpiewani oraz pomimo zmęczenia uśmiechnięci, z entuzjazmem wyznający swoją wiarę w Boga i miłość do Kościoła - pielgrzymi z Radomska w niedzielne południe, w ponad półtysięcznej liczbie dotarli na Jasną Górę. W tym roku ze względu na remonty drogowe na DK1, trasa pielgrzymki musiała ulec zmianie, co spowodowało jej wydłużenie oraz podzielenie drogi na dwa dni.

Damian Krawczykowski

Radomszczańscy pielgrzymi, młodsi i starsi obok siebie, wierni w średnim wieku i dzieci, właściciele firm, politycy, kapłani, nauczyciele czy nawet małe dzieci w wózkach, wszyscy razem ramię w ramię jak bracia i siostry przemierzali kolejne kilometry tych „pieszych rekolekcji” - jak już na samym początku określał pielgrzymkę jej tegoroczny kierownik - ks. Zbigniew Heluszka. Prosił on także tuż po zakończeniu Eucharystii rozpoczynającej pielgrzymkę, o wzajemną pomoc, modlitewną atmosferę i pamięć o jej pokutnym charakterze.

Wielu z pośród wiernych z Radomska, swoje pierwsze pielgrzymki odbywało w dzieciństwie, a te dzisiejsze są ich owocami, jak mówi „Niedzieli” Ania, przedstawicielka młodego pokolenia z parafii św. Lamberta:

„Na pielgrzymki zaczęłam chodzić kiedy kończyłam podstawówkę, ale takie moje pierwsze prawdziwe pielgrzymowanie było w 2017 roku, po długiej przerwie. Modlitwa, wspólny śpiew i to uczucie gdy każdy zmierza tą samą drogą do Matuli, to coś wspaniałego. Tego się nie da opisać, trzeba po prostu tam być i poczuć cała atmosferę pielgrzymki.”

Damian Krawczykowski

Jak dodaje Ania: „W tym roku, po raz drugi w swoim krótkim pielgrzymowaniu, docierając pod szczyt miałam łzy w oczach, ale były to łzy szczęścia, że dotarłam do Matki Bożej, zmęczona ale szczęśliwa i z pewnością nie był to ostatni raz kiedy wybrałam wędrówkę na Jasną Górę.”

Niezwykłą atmosferę czasu pielgrzymowania zauważa także wielu innych radomszczańskich pątników, jeden z nich, p. Marcin relacjonuje „Niedzieli": „W tym roku pielgrzymka była bardzo wesoła i radosna, czuło się wyjątkową moc, opiekę Maryi i Jezusa, a ja osobiście czułem szczególnie podczas modlitw obecność Ducha Świętego.”

Pielgrzymi w drogę na Jasną Górę wyruszają w różnych intencjach, jedni za coś dziękują, inni przepraszają, a jeszcze inni proszą. Pan Marcin szedł w tym roku przede wszystkim z dziękczynieniem i zadośćuczynieniem: „Pielgrzymkę ofiarowałem Maryi, jako moją miłość oraz oddanie się Jej całkowicie i dlatego przez całą pielgrzymkę niosłem flagę Maryjną. Podczas pielgrzymki przede wszystkim chciałem przeprosić za moje upadki, czy też obrażanie Maryi przez różne osoby oraz podziękować za Jej opiekę, miłość i za tak wiele wysłuchanych próśb.”

Końcowy etap pielgrzymki wspólnie z radomszczańskimi pielgrzymami pokonał bp Andrzej Przybylski, który w tym czasie wygłosił także dla pielgrzymów pokrzepiającą i motywującą konferencję.

Ostatnimi czasy wzmagają się ataki na Kościół, jednak jak widać po docierających na jasnogórski szczyt pielgrzymkach, także tej z Radomska, wierni nie poddają się kłamstwom o wszechobecnym złu w Kościele i radośnie, ze śpiewem na ustach, tłumnie, w coraz większych liczbach ukazują jego prawdziwe oblicze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem