Reklama

Chełm

Jubileusz koronacji

2019-07-16 16:17

Tadeusz Boniecki

Tadeusz Boniecki
Koronacja łaskami słynącego wizerunku św. Antoniego

W czerwcu w sanktuarium św. Antoniego - u oo. Franciszkanów w Chełmie odbyły się doroczne uroczystości odpustowe ku czci świętego z Padwy. Połączone były z obchodami 10 rocznicy koronacji cudownego obrazu św. Antoniego znajdującego się we franciszkańskiej świątyni. Sumie odpustowej przewodniczył bp Witalij Skomorowski, ordynariusz diecezji łuckiej na Ukrainie.

Ku czci św. Antoniego

Pochodzący z II połowy XVII w. obraz św. Antoniego w chełmskim kościele Ojców Franciszkanów jest od dawna. Cudowny wizerunek znajduje się obecnie w ołtarzu bocznym świątyni. Wierni czciciele św. Antoniego Padewskiego przychodzą do franciszkańskiego kościoła z całego miasta, aby wypraszać za jego wstawiennictwem u Boga potrzebne łaski. Osoby zagubione duchowo błagają o radę w trudnych i często beznadziejnych sytuacjach życiowych. U św. Antoniego wszyscy znajdują duchowy spokój i ukojenie oraz opiekę.

Reklama

Starania o koronację słynącego łaskami cudownego obrazu św. Antoniego trwały ponad 2 lata. W 2007 r. rozpoczął je u Metropolity Lubelskiego ówczesny gwardian, a obecny kustosz sanktuarium ojciec Maksymilian Wasilewski. Zarówno duchowe jak i materialne przygotowania do tego historycznego wydarzenia trwały ponad dwa lata. Datę samej koronacji ustalono na 27 czerwca 2009 r.

Przez ten czas we wszystkich parafiach regionu chełmskiego Ojcowie Franciszkanie głosili rekolekcje i kazania. Były też specjalne nabożeństwa do św. Antoniego oraz sesja naukowa w całości poświęcona obecności Franciszkanów Chełmie. Zwieńczeniem ówczesnych duchowych przygotowań były tygodniowe Misje Święte przeprowadzone przez Sekretariat Ewangelizacji krakowskiej Prowincji Ojców Franciszkanów. Przygotowaniom duchowym towarzyszyły również i te materialne, w które ochoczo włączyli się mieszkańcy całego miasta. Na gorącą prośbę o. Maksymiliana Wasilewskiego wierni przynosili złotą biżuterię, której wystarczyło na zrobienie koron.

Wielkie święto

W sobotę, 27 czerwca 2009 r., od samego rana do kościoła Ojców Franciszkanów w Chełmie przybywały pielgrzymki z różnych miejscowości krakowskiej prowincji wraz ze swoimi duszpasterzami, wśród których był też ówczesny ojciec prowincjał Nikodem Gdyk. Samą uroczystość rozpoczęła uliczna procesja z obrazem św. Antoniego. Wyruszyła z kościoła ojców Franciszkanów. Ulicami miasta szli w niej rozmodleni przedstawiciele wspólnot parafialnych, ruchów religijnych, pielgrzymi, młodzież, mieszkańcy miasta. Radosną atmosferę duchowej peregrynacji potęgowały śpiewy religijnych pieśni i gra orkiestry z chełmskiej cementowni. Przed obrazem św. Antoniego na miejsce polowej celebry podążało też ponad dwustu kapłanów zarówno diecezjalnych jak i zakonnych. W centrum Chełma na placu Łuczkowskiego przybycia obrazu oczekiwało kilka tysięcy mieszkańców.

- Niesiony przez mężczyzn wizerunek wzbudzał szacunek i pobożność. Na czas uroczystości obraz umieszczono na specjalnie zbudowanej scenie. Był udekorowany pięknymi białymi liliami - wspomina o. Maksymilian. Mszy św. koronacyjnej przewodniczył Metropolita Lubelski abp Józef Życiński. W koncelebrze uczestniczył też bp Antoni Pacyfik Dydycz ordynariusz diecezji drohiczyńskiej oraz lubelscy księża biskupi: bp Artur Miziński i bp Józef Wróbel. Słowa powitania do zgromadzonych wygłosił wówczas ojciec Nikodem Gdyk, prowincjał franciszkańskiej prowincji Matki Bożej Anielskiej z Krakowa. - W chełmskim klasztorze postać św. Antoniego jest czczona od XVIII w obrazie, który dzisiaj będzie ozdobiony koronami. Dla nas wszystkich zebranych to prawdziwa radość, a dla nas franciszkanów to ponadto wyróżnienie i powód do nieustannego dziękczynienia Bogu. Radość tym większa, że uroczystość ta wpisuje się w trwający jubileusz 800-lecia zatwierdzenia przez papieża reguły naszego zakonu braci mniejszych. Dzisiaj św. Antoni Padewski przypomina nam o najważniejszym celu naszego chrześcijańskiego powołania. Niech ta uroczystość umocni naszą wiarę i miłość do Boga, abyśmy byli wiarygodnymi świadkami zmartwychwstałego Chrystusa, a św. Antoni Padewski niech nam pomoże odnaleźć zagubione karty Ewangelii Pana - mówił.

Wciąż aktualna homilia

Ówczesny Metropolita Lubelski wspomniał, że św. Antoni potrafił głosić prawdę o Królestwie Bożym wtedy, gdy w wielu sercach panowało zwątpienie. Przypomniał też życiorys świętego. Abp Józef Życiński podkreślał przed dziesięciu laty potrzebę ciągłego stawiania pytania o wartości, jakie są w przekazie św. Antoniego najważniejsze. Przypomniał też historię obecności Ojców Franciszkanów w Chełmie. - Dzielili los ludu, jego dramaty. Marzenia o wolności, tęsknoty za piękniejszym życiem. Niejednokrotnie płacili cenę wierności tradycji, w której ich troska o to, co najpiękniejsze w tradycji narodowej, spotykała się z niezrozumieniem, choćby Rosjan w okresie rozbiorów. Trzeba wspomnieć, że ojciec gwardian Zachariasz Mikołajczyk otrzymał dozór policyjny ze strony rosyjskiego zaborcy, bo w kościele kazał śpiewać „Boże coś Polskę”. Ojciec Wincenty Markiewicz w 1863 r. za pomoc powstańcom został skazany na karę śmierci. Takich przykładów, gdzie dzieje obecności synów św. Franciszka na tej ziemi wpisują się w wielkie i ważne karty historii, możny przytoczyć jeszcze wiele - mówił. Metropolita przywołał też pamięć o braciach z chełmskiego klasztoru, którzy zginęli podczas ostatniej wojny. W kazaniu z troską podjął też tematy związane z ówczesną sytuacją moralną naszego kraju. Zauważył, że wielkim zagrożeniem jest obojętność religijna, lekceważenie spraw modlitwy, duchowości i traktowanie życia tylko w kategoriach sukcesu i przyjemności. Słowa abp. Józefa Życińskiego nadal pozostają aktualne, pomimo upływu dekady od ich wygłoszenia.

Radość koronacji

Po kazaniu nastąpił najważniejszy czas całej uroczystości. Abp Józef Życiński odmówił specjalną modlitwę, po której nałożył korony św. Antoniemu i Dzieciątku Jezus, którego święty trzyma na rękach. Rozległ się śpiew pieśni: „Jeśli cudów szukasz, idź do Antoniego, wszelkich łask dowody odbierzesz od niego”. Swoją radość z ukoronowania świętego wierni zgromadzeni na placu Łuczkowskiego wyrazili gromkimi oklaskami. Na zakończenie Liturgii były jeszcze podziękowania. Głos zabrała wówczas przedstawicielka III Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. - Wielce radosną i podniosłą uroczystość przeżywa dzisiaj wspólnota wiernych i nasz ukochany patron i orędownik przed tronem Boga, od lat czczony na tym miejscu i otaczany wielką miłością. Do niego często zwracali się mieszkańcy naszego grodu, w trudnych chwilach swojego życia, zawsze znajdując pokrzepienie i pociechę. Każda koronacja ma się przyczyniać do rozsławiania miejsca i przedmiotu kultu. Tak więc i nasz kościółek zaowocuje z pewnością wzrostem pobożności franciszkańskiej w Chełmie - mówiła. Końcowe podziękowania wszystkim którzy pomagali w przygotowaniu całej uroczystości, złożył ówczesny gwardian chełmskiego klasztoru o. M. Wasilewski. - Gdybym naprawdę chciał podziękować wszystkim ludziom, którzy przez ostanie półtora roku, w jakikolwiek sposób pomogli nam, w sposób fizyczny, materialny i duchowy, mówiłbym pewnie przez kilka godzin i nie skończyłbym tych ludzi wymieniać. Nie byłoby tego sanktuarium i tej koronacji, gdyby nie ogromna życzliwość abp. Józefa Życińskiego - mówił. Trzygodzinne uroczystości na placu Łuczkowskiego zakończyła uroczyste błogosławieństwo udzielone wiernym przez wszystkich celebransów oraz pieśń pt. „Święty Antoni” w wykonaniu chóru Hejnał. Po tym obraz św. Antoniego procesjonalnie powrócił na swoje stałe miejsce do kościoła Ojców Franciszkanów. Sama świątynia 4 października 2009 r. dekretem abp. Józefa Życińskiego została podniesiona do rangi sanktuarium Św. Antoniego.

Od koronacji minęło 10 lat

Bezpośrednim przygotowaniem całej wspólnoty franciszkańskiej do obchodów 10 rocznicy koronacji cudownego obrazu św. Antoniego w Chełmie były tygodniowe Misje Święte. Przeprowadził je ojciec dr Andrzej Duk z Krakowa. Główną częścią obchodów była uroczysta suma odpustowa odprawiona 13 czerwca w święto św. Antoniego Padewskiego. Przewodniczył jej bp. Witalij Skomorowski, ordynariusz diecezji łuckiej na Ukrainie. Wraz z księdzem biskupem koncelebrowało kilku kapłanów, wśród nich był m.in. ojciec Jacek Koman prowincjał franciszkańskiej Prowincji Matki Bożej Anielskiej z Krakowa, Wikariusz Prowincji o. Rufin Maryjka OFM, dziekan Dekanatu Chełm Wschód ks. kan. Andrzej Sternik i o. Tadeusz Fostakowski OFM proboszcz i gwardian z Kowla na Ukrainie. W Eucharystii uczestniczył też proboszcz prawosławnej parafii św. Apostoła Jana Teologa w Chełmie ks. mitrat Jan Łukaszuk.

Na początku Mszy św. kustosz sanktuarium o. Maksymilian Wasilewski powitał wszystkich uczestników uroczystości. Wyraził też wdzięczność wszystkim, którzy pomagali w dwuletnich przygotowaniach do koronacji, szczególnie Siostrom Benedyktynkom Misjonarkom z Chełma. W kazaniu bp Skomorowski nawiązał do życia św. Antoniego Padewskiego. Wspomniał, że głoszenie Ewangelii przez tego świętego budziło życie duchowe wiernych w całych regionach ówczesnej Europy. Podkreślił, że święci prowadzą nas, abyśmy widzieli całą historię Kościoła jako dzieje „w roku łaski Pańskiej”. Prosił aby przykład św. Antoniego pobudzał wszystkich rozwoju życia duchowego. Liturgię muzyczną ubogacił śpiewem chór „Hejnał” z chełmskiego Domu Kultury pod dyrekcją Danuty Bałki - Kozłowskiej. Na zakończenie bp Witalij Skomorowski poświęcił na Krzyżu Misyjnym tabliczkę upamiętniającą odnowienie Misji Świętych oraz obchody X-lecia koronacji obrazu św. Antoniego Padewskiego z Dzieciątkiem Jezus. Ostatnim punktem rocznicowych obchodów była procesja po placu przykościelnym oraz pobłogosławienie białych lilijek i chlebków św. Antoniego. Chleb, który uczestnicy odpustu zabrali do domów, jest symbolem jałmużny dla potrzebujących. To także prośba do Pana Boga i św. Antoniego, aby nigdy nie zabrakło chleba w rodzinach.

We Włoszech zmarła Paola Bonzi

2019-08-21 16:00

Włodzimierz Rędzioch

Jej nazwisko prawie nikomu nic nie mówi, nawet we Włoszech, gdzie się urodziła, działała i zmarła nagle w wieku 76 lat, 9 sierpnia w Brindisi, gdzie spędzała wakacje. A Paola Bonzi była jedną z najwspanialszych postaci ruchu obrońców życia.

YouTube

Od kiedy założyła jesienią 1984 r. pierwszy Ośrodek Pomocy Życiu (Centro di Aiuto alla Vita – CAV)) w mediolańskiej klinice Mangiagalli, wraz z wieloma wolontariuszami uratowała od aborcji 22 702 dzieci. Aborcja została zalegalizowana we Włoszech w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem na papieża kard. Karola Wojtyły, co doprowadziło do wielkiego rozłamu w społeczeństwie i licznych kontrowersji. W maju 1981 r. prawo, które przeszło do historii jako „Legge 194” zostało poddane pod głosowanie w referendum, które obrońcy życie przegrali. Jednak „Prawo 194” dawało pewne możliwości obrony życia. Przede wszystkim podkreślało, że dobrowolne przerwanie ciąży „nie jest środkiem kontroli urodzeń”. Państwo, regiony i władze lokalne, w ramach swoich funkcji i kompetencji powinny „promować i rozwijać usługi socjalne i zdrowotne, a także inne niezbędne inicjatywy mające na celu zapobiegania aborcji jako środka kontroli urodzeń”. Prawo to nakładało na doradców rodzinnych „zadanie aktywnego wspierania kobiety znajdującej się w trudnej sytuacji z powodu ciąży, aby ograniczyć przyczyny, które mogą skłonić kobietę do podjęcia decyzji o aborcji”.

Biura doradztwa rodzinnego miały możliwości korzystania ze współpracy z „dobrowolnymi stowarzyszeniami, które mogą również pomóc w trudnym macierzyństwie po porodzie”. I to otwierało drogę do współpracy z ruchami broniącymi życia i zorganizowanymi w Ośrodkach Pomocy Życiu. Tak jak inny, wybitny działacz ruchu „pro-life”, Carlo Casini, pracował na polu kultury i polityki, tak Bonzi poświęciła się codziennej pracy z kobietami. A były to osoby przeżywające dramatyczne chwile swojego życia – kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu lub przypadkowego raportu seksualnego, kobiety samotne, bez stałego partnera, kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej, ale przede wszystkim kobiety zagubione i przestraszone. I to takim kobietom Paola Bonzi pomagała przez 35 lat. W młodości straciła wzrok, co sprawiło, że potrzebowała w kontaktach z innymi bliskości i osobistego ciepła. Ale to samo potrafiła dać innym. Dlatego kobiety, które w większości były pod presją społeczną i kulturalną namawiającą je do aborcji, otwierały się przed nią, zwierzały, wyrażały wątpliwości prosząc o pomoc. Potrafiła być delikatna, dyskretna i wyrozumiała, nigdy nikogo nie krytykowała ani nie potępiała. Zawsze powtarzała, że dzieci rodzą się dzięki ich matkom, ponieważ to w sercu kobiety kryje się „tak” dla życia. Dlatego aby urodziło się dziecko, najpierw musi „urodzić się” matka, a Paola potrafiła wzbudzać w kobietach pragnienie macieżyństwa. Nie wystarczą prawa ograniczające czy zakazujące aborcję. Możnaby powiedzieć, że Bonzi była prawdziwą feministką – broniła kobiet pomagając im zrobić najpięknięjszą rzecz w życiu – wydać na świat dziecko. Często powtarzała, że „nigdy nie poznała kobiety, która żałowała tego, że urodziła dziecko” a jednocześnie „spotkała wiele kobiet, które przez całe życie cierpiały i płakały, ponieważ dokonały aborcji”.

Oczywiście aby pomagać trzeba było najpierw zdobyć środki na pomoc kobietom. Bonzi potrafiła przekonać przedsiębiorców i znaleźć benefaktorów, którzy gotowi byli dawać oferty Ośrodkom Pomocy Życiu, bo mieli pewność, że ich pieniądze służą ratowaniu życia. Aby zbierać fundusze Paola organizowała między innymi specjalne wieczory galowe – w tym roku też przygotowała taki wieczór, który miał być też okazją do świętowania 35° rocznicy założenia pierwszego Ośrodka CAV. Nie dożyła tej chwili ale pozostał po niej ten wielki spadek jakim jest 22702 dzieci (dzisiaj niektórzy mają już ponad 30 lat) i tyleż kobiet, które zostały matkami dzięki jej pomocy i wsparciu. Była świadkiem godności i świętości ludzkiego życia, ponieważ uważała, że obrona życia jest fundamentem każdego cywilizowanego społeczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W siedem dni 1000 km!

2019-08-23 19:21

Marian Florek

Najdłuższa polska pielgrzymka jaka w tym roku dotarła na Jasną Górę liczyła 640 km. Na jej pokonanie pątnicy z Helu mieli 19 dni. A ile dni potrzebowali uczestnicy, liczącej ponad 1000 km. „Pielgrzymki Biegowej” wiodącej z Şumuleu Ciuc w Rumunii na Jasną Górę? 7 dni! I własnie po tygodniu od startu w dniu 23 sierpnia br. biegacze dotarli do Częstochowy.

Marian Florek

Idea takiej formy uczczenia Matki Bożej Jasnogórskiej zrodziła sie trzy lata temu – powiedział w rozmowie z „Niedzielą” pomysłodawca pielgrzymki Marian Płaszczyk, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę.

Trasa była ciężka, pełna niespodzianek i dramatycznych wydarzeń. Do pomocy w pokonywaniu trudności na szlaku poproszono rowerzystów, którzy osłaniali biegnących od np. watah bezpańskich psów – zwierzał się p. Plaszczyk. Czasami trzeba było się bronić i przed nieżyczliwymi ludźmi. Ale dzięki opiece Matki Najświętszej wszystko dobrze się skończyło – podkreślił w dalszej części rozmowy nasz interlokutor. Oczywiście było też sporo radości, zwłaszcza na postojach w poszczególnych miejscowościach, gdzie witali się z Matką Bożą o różnych obliczach ale zawsze o jednym sercu i gdzie ojcowie paulini okazywali wiele troski wobec zmęczonych pielgrzymów. Tę opinię potwierdziło w rozmowie z naszym tygodnikiem wielu młodych i starszych uczestników biegu.

Biegaczy było dziesięciu a rowerzystów dwóch. System biegu jaki obrali uczestnicy pielgrzymki był nie tyle sztafetowy co – jak określił pomysłodawca - „po sznurku”. Na Szczycie pielgrzymów powitał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który z serca ich pobłogosławił, odmówił wspólną modlitwę i chwilę życzliwie porozmawiał.

Hasłem Biegowej Pielgrzymki były słowa papieża św. Jana Pawła II: „Bóg dokonał już rzeczy niezwykłych, trzeba dalej iść w tym kierunku z ufnością i zapałem (…), wierząc w Chrystusa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem