Reklama

Wiara

Matka Boża, patronka polskich parafii

Sierpień to oprócz maja i października kolejny miesiąc „maryjny”. Zwiera bowiem dwie wielkie uroczystości: Wniebowzięcia NMP i Matki Boskiej Częstochowskiej, z którymi wiąże się wzmożony ruch pątniczy. Około jednej czwartej polskich parafii nosi wezwanie Matki Bożej, co dobitnie potwierdza przekonanie o tym, że maryjność jest jedną z charakterystycznych cech polskiego katolicyzmu. O wszechobecności kultu maryjnego świadczy też szereg innych faktów.

[ TEMATY ]

Matka Boża

Graziako

Piesze pielgrzymki diecezjalne ze wszystkich diecezji polskich wyruszają ustalonymi od lat szlakami do Częstochowy, uzupełniają je pielgrzymki autokarowe, stanowe, brackie i continua peregrinatio – nieustanny ciąg wiernych.

W sierpniu Jasna Góra staje się jak nigdy w roku rzeczywistą duchową stolicą Polski jako uniwersalne sanktuarium narodowe, kondensujące kult, cześć i zawierzenie Matce Bożej, Królowej Nieba i Ziemi, a przede wszystkim Królowej Polski.

Charakterystyczną cechą polskiego katolicyzmu jest mariocentryzm, można nawet mówić o dominacji kultu Maryi, który w znacznym stopniu kształtował religijność w Polsce, a szczególnie wpłynął na religijność masową (ludową), stając się jej głównym nurtem. Nasilony kult Matki Bożej trwa od XV w., a jego wzlot nastąpił w XVII w. zwanym „stuleciem maryjnym”. Wiek XIX, okres zaborów, wzbogacił polską maryjność o element patriotyczny i niepodległościowy. Wówczas Jasna Góra mimo nieistnienia państwa pozostawała nadal jego stolicą, gdzie rezydowała Królowa, której nikt nie zdołał zdetronizować.

Reklama

O wszechobecności kultu maryjnego świadczy mnogość faktów: uroczystości, święta, liturgia, nabożeństwa, akty zawierzeń, litanie, nowenny, bractwa, sanktuaria (prawie 800), ruch pielgrzymkowy. Znane jest stwierdzenie: „o Maryi nigdy dosyć”. Przyczynkiem świadczącym o natężeniu kultu maryjnego jest ilość parafii pw. Matki Boskiej we wszystkich diecezjach polskich oraz zestawienie wszystkich wezwań maryjnych jakie te parafie noszą. Wezwania parafii świadczą bowiem także o istnieniu, rozwoju i natężeniu kultu świętych osób i preferencjach religijnych wiernych i Kościołów lokalnych.

W Polsce po regulacjach struktury Kościoła w 1992 i 2004 r. dokonanych przez Jana Pawła II istnieje 41 diecezji rzymskokatolickich i 2 diecezje greckokatolickie. Diecezje rzymskokatolickie liczą 10 248 parafii, greckokatolickie - 128 parafii.

W diecezjach rzymskokatolickich istnieje 2693 parafii noszących wezwania maryjne; w diecezjach greckokatolickich jest ich 38.

Parafie z wezwaniami maryjnymi stanowią zatem w przybliżeniu jedną czwartą wszystkich parafii, co potwierdza prawdę o wyjątkowej pozycji Matki Boskiej i Jej czci w polskiej religijności i w obu Kościołach katolickich.

Przyjrzyjmy się teraz gradacji parafii maryjnych w poszczególnych diecezjach. Można stwierdzić, że przeciętnie wypada jedna czwarta parafii maryjnych na każdą diecezję. W poszczególnych przypadkach proporcja ta jest zmienna, od jednej trzeciej do jednej dziesiątej, na co wpływa ogólna liczba parafii danej diecezji.

Pod względem ilości parafii z wezwaniem maryjnym przodują diecezje tarnowska – 157 (wszystkich 450), następnie przemyska – 148 (388), krakowska – 136 (441), kielecka 96 (303), szczecińska – 94 (271), poznańska – 90 (402), katowicka – 85 (317), radomska – 83 (299). Greckokatolicka diecezja przemysko-warszawska posiada 25 parafii maryjnych (wszystkich 72), wrocławsko-gdańska – 13 (56).

Trudno doszukiwać się pewnych prawidłowości (w grę wchodzą także czynniki niewymierne), można jednak zakładać, że znaczna ilość parafii maryjnych występuje w diecezjach o „starej” organizacji kościelnej (krakowska, poznańska, kielecka) oraz cechujących się najwyższymi wskaźnikami religijności (dominicantes, communicantes), jak diecezje tarnowska i przemyska. Znaczna liczba parafii maryjnych w diecezji szczecińskiej jest wynikiem zasiedlania ludnością polską po 1945 r., z czym łączyło się integralnie wprowadzanie katolicyzmu z kultem maryjnym na czele.

Najmniejsza ilość parafii maryjnych występuje w diecezjach: ordynariatu polowego – 21 (92), płockiej – 23 (248), bydgoskiej – 27 (149), łomżyńskiej – 29 (194), drohiczyńskiej – 31 (48), elbląskiej – 34 (157), gliwickiej – 36 (155). Należy zauważyć, że z wyjątkiem ordynariatu polowego (jest to diecezja specyficzna), diecezji płockiej i drohiczyńskiej, pozostałe z wymienionych powstały w wyniku reorganizacji struktury Kościoła w 1992 i 2004 r. z części diecezji sąsiednich. Dziedziczą więc one parafie z większych historycznie ukształtowanych całości, czym można w pewnym stopniu tłumaczyć mniejszy odsetek parafii maryjnych. Diecezja płocka natomiast, mimo znacznej liczby parafii posiada jedynie 23 maryjne, co można częściowo tłumaczyć silnymi wpływami mariawityzmu szerzącego się na Mazowszu od 1906 r. Diecezja drohiczyńska (administratura apostolska do 1992 r.) jest cząstką przedwojennej diecezji pińskiej z licznymi parafiami maryjnymi i odziedziczyła po niej parafie pw. Matki Bożej. Dlatego też proporcja wszystkich parafii diecezji i maryjnych wynosi 3 do 1, co stawia diecezję drohiczyńską w czołówce pod względem „nasycenia” parafiami maryjnymi.

Jak już powiedziano, w diecezjach rzymskokatolickich istnieje 2693 parafii maryjnych (38 w diecezjach greckokatolickich). Do tych pierwszych odnosi się 111 wezwań maryjnych, którymi są przywileje, tytuły i cnoty Matki Boskiej oraz tytuły cudownych wizerunków maryjnych i nazwy miejsc objawień maryjnych uznanych przez Kościół (greckokatolickie parafie maryjne mają 8 wezwań).

Ta wielość ukazuje miejsce Maryi w teologii, liturgii, w życiu Kościoła i w życiu religijnym i społecznym wiernych. Świadczy także o historycznym rozwoju kultu, uroczystości, świąt, wspomnień i nabożeństw do Matki Boskiej.

Wezwania maryjne, które występują w największej liczbie to: Wniebowzięcie NMP – 398 parafii, Narodzenie NMP – 269 parafii, Matki Boskiej Częstochowskiej – 212 parafii, Nawiedzenie NMP – 152 parafie, Niepokalane Poczęcie NMP – 146 parafii, Matki Boskiej Nieustającej Pomocy – 143 parafie, NMP Królowej Polski – 139 parafii, Matki Boskiej Królowej Polski – 116 parafii, Niepokalanego Serca NMP – 89 parafii, Matki Boskiej Różańcowej – 75 parafii, Matki Boskiej Bolesnej – 61 parafii, Matki Boskiej Szkaplerznej – 58 parafii, matki Boskiej Fatimskiej - 58 parafii.

Wśród wezwań maryjnych przoduje zdecydowanie Wniebowzięcie NMP. Oprócz tego wezwania do ścisłej czołówki należą wezwania Narodzenia NMP, Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Bożej Królowej Polski. Trzeba zauważyć, że wezwanie Matki Bożej Królowej Polski „uzupełnione” jest wezwaniem NMP Królowej Polski – 139 parafii, Matki Bożej Królowej Korony Polskiej – 10 parafii i NMP Jasnogórskiej Królowej Korony Polskiej 1 parafia, co daje razem 265 parafii. Można je potraktować łącznie, wyrażają bowiem wszystkie ideę królowania Matki Bożej nad Polską.

2019-08-01 09:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Kamiński: Prawdziwe odrodzenie naszego narodu przychodziło przez Maryję

2020-01-28 09:48

[ TEMATY ]

Matka Boża

bp Romuald Kamiński

Magdalena Wojtak

Bp Romuald Kamiński

Prawdziwe odrodzenie naszego narodu i zwycięstwa przychodziły przez wstawiennictwo Maryi. Tak było, jest i będzie. To nie jest nasz wybór, ale to Bóg postawił Ją na drogach Polski i Polaków – powiedział bp Romuald Kamiński. We wspomnienie bł. abp Jerzego Matulewicza odnowiciela Zgromadzenia Księży Marianów biskup warszawsko-praski przewodniczył uroczystościom w prowadzonym przez zakonników w stolicy - sanktuarium Matki Bożej z Lourdes. Liturgię koncelebrował m.in. Prowincjał Zgromadzenia, o. Tomasz Nowaczek MIC.

W homilii bp Kamiński podkreślił znaczenie zgromadzenia w dziejach polskiego narodu. – Wspominamy historię wielkich rodzin jakim są franciszkanie, jezuici, dominikanie, paulini, czy pallotyni, dziękując Bogu za ich obecność i zaangażowanie duszpasterskie. Trzeba jednak pamiętać, że te wspólnoty zakonne przyszły do nas z zewnątrz. Tymczasem już w XVI wieku nasz kraj zrodził własną rodzinę zakonną jaką było założone przez o. Stanisława Papczyńskiego Zgromadzenie Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Przypomniał, że XVI wiek był okresem niezwykle burzliwym w dziejach Polski, kiedy w skutek wojen wielu ludzi odchodziło z tego świata niepojednanych. Brakował wówczas też kapłanów.

Nowe zgromadzenie, którego charyzmatem było szerzenie kultu Niepokalanej, troska o zbawienie umierających oraz pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny było dla nas darem Bożej Opatrzności – powiedział biskup warszawsko-praski. Stwierdził, że mimo upływu lat i zmian ten charyzmat niezmiennie odpowiada na znaki czasu. - Za ten dar dziękować powinien nie tylko Kościół, ale przede wszystkim nasza Ojczyzna. Jest to pierwsze w historii Najjaśniejszej Rzeczypospolitej zgromadzenie o korzeniach i początkach stąd, z tej ziemi na której dziś żyjemy – podkreślił bp Kamiński.

Zwrócił uwagę, że odrodzenie zgromadzenia, które podupadło w czasach zaborów, kiedy miały miejsce kasaty zakonów, było niejako kolejną interwencją Pana. – Poprzez odrodzenie do którego przyczynił się bł. abp Jerzy Matulewicz z dwóch zakonników, którzy zostali, dziś jest kilkuset kapłanów posługujących w kraju i na misjach – zauważył bp Kamiński.

Nawiązując do maryjności zgromadzenia zwrócił uwagę, że wpisuje się ona ducha całego polskiego narodu. Tym żył zarówno św. Jan Paweł II, jak i kard. Wyszyński, którego beatyfikację będziemy niebawem obchodzić. Oni doskonale wiedzieli, że prawdziwe odrodzenie będzie przychodzić przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny. To Bóg postawił Ją na drogach naszego narodu, na drogach ludzkości – podkreślił bp Kamiński.

Mówiąc o znaczeniu kultu świętych i błogosławionych zaapelował, by doceniać w różnych środowiskach ludzi autentycznie dobrych. – Potrzeba nam dziś promocji ludzi, którzy czynią dobrze i dowartościowania dzieł które służą innym. Natomiast eliminować trzeba zło i zły przykład – zachęcał.

Na zakończenie liturgii Prowincjał Zgromadzenia, o. Tomasz Nowaczek MIC wyraził nadzieję, że obchody jubileuszu 350 lat istnienia zgromadzenia przyczynią się do odnowy duchowej całej wspólnoty zakonnej. - Św. o. Stanisław Papczyński w regule życia, którą nam zostawił zalecał poważne dążenie do świętości, czyli poważne zmaganie z własnym grzechem i krnąbrnością charakteru. Traktuję więc te lata jako czas nawiedzenia Boga poprzez nawrócenie serca – przylgnięcie do Bożego Słowa i otwartości na działanie łaski Ducha Świętego, byśmy nie stali bezczynnie w Winnicy Pańskiej, ale szli i owoc przynosili. By ten owoc trwał w ludzie Bożym do którego Pan nas posyła – powiedział prowincjał.

Zgromadzenie Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (łac. Congregatio Clericorum Marianorum ab Immaculata Conceptione Beatissimae Virginis Mariae) zostało założone 11 grudnia 1670 roku. przez św. Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego w Krakowie. Jego odnowienia i reformowania dokonał w 1910 roku bł. abp Jerzy Matulewicz.

Jest ono pierwszym zgromadzeniem zakonnym kleryckim założonym na ziemiach polskich.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Piotr Pawlukiewicz – o kryzysie i najsilniejszych markach (twarzach) w Kościele

2020-01-28 08:06

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube.com

Jak ktoś w naszym towarzystwie zacznie wyśmiewać Kościół, to nie wpadajmy od razu w panikę: „O Jezu, krytykuje Kościół, ma rację, bo przecież faktycznie księża to i tamto…”. Kościół jest tak stabilną i silną firmą, że od błędu jednego czy drugiego księdza się nie rozleci.

Pamiętacie zapewne niedawną sprawę emisji filmu o pedofili w Kościele, prawda? Oglądałem go i w swojej małości myślałem, że nazajutrz mój kościół będzie świecił pustkami, że księży to pewnie będą zamykać w klatkach i gdzieś wywozić…

A co się zmieniło? Nic! Kościół w Polsce się nie zawalił. Miałem nawetspotkanie z młodzieżą raptem kilka dni po nagłaśnianej przez media emisji tego filmu. Spodziewałem się, że pomidory polecą w moim kierunku, bo faktycznie film sam w sobie jest wstrząsający i szokujący. Nic takiego się nie stało. Ci, co przed emisją filmu chodzili do kościoła, nadal chodzą, ci, co się modlili, modlą się.

Dziś myślę, że dobrze, iż ten film się ukazał. Bo może choć jednego księdza powstrzyma przed złymi uczynkami, może coś naprawi… To jest dobry film, bo piętnuje zło. I pokazał prawdę, choć – jak to w sztuce – pewne aspekty uwypuklił bardziej niż inne.

Gdyby ktoś zapytał mnie, kogo uważam za taką najsilniejszą markę – twarz Kościoła w Polsce czy w ogóle Kościoła, to miałbym chyba trudność z odpowiedzią. Ostatnio bliski stał mi się ksiądz Jerzy Popiełuszko. Swego czasu nie bardzo mi się jego kazania podobały. Wciąż tylko: Ojczyzna, wolność, zbawienie…

(Ja wolałem kazania à la ksiądz Twardowski). Ale potem zrozumiałem, że to wcale nie głoszenie wybitnych homilii było życiowym powołaniem księdza Popiełuszki – on miał coś innego, sto razy lepszego. Był odważny. Wiedział, że w każdej chwili może dostać kulkę w łeb, że mogą go skatować na śmierć w ciemnym zaułku, a jednak robił to, co robił. Ja bym chyba uciekł. A on się nie bał. I wlewał odwagę w serca ludzi. Stawał na ambonie i mówił jawnie to, co myślał. I temu robotnikowi, któremu groziło wyrzucenie z pracy, i temu studentowi, któremu bruździli ubecy. Jego postawa dodawała ludziom siły, widzieli w nim świadka.

Jeśli chcemy, by marka chrześcijanina znaczyła coś we współczesnym świecie, musimy znaleźć w sobie odwagę. Takim odważnym świadkiem był też ksiądz kardynał Stefan Wyszyński. Z pewnością miał świadomość, że w każdej chwili może zginąć (władza z łatwością wymyśliłaby sposób, żeby zatuszować zbrodnię), a jednak odważnie wrócił do archidiecezji warszawskiej.

Dziś także są wśród nas ludzie odważni. Nadal są odważni ludzie.

_____________________________________________

Artykuł zawiera treści z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką”, wyd. RTCK. Szczegóły:Zobacz

rtck.pl

CZYTAJ DALEJ

Dlaczego Bóg przyjął ciało?

2020-01-28 13:27

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

©Mazur/episkopat.pl

Pytania o wiarę, które rodzą się w naszych sercach często pozostawiamy samym sobie. A może nareszcie czas stawić im czoła i wspólnie na nie odpowiedzieć? Wychodzimy na przeciw naszym czytelnikom rozpoczynając cykl "Pytania o wiarę", w którym przedstawimy odpowiedzi biskupa Andrzeja Przybylskiego na niekiedy niełatwe pytania stawiane przez młodych ludzi.

Szczęść Boże! Przygotowując się do Bożego Narodzenia, często się zastanawiam, dlaczego Bóg przyjął ciało, to znaczy normalnie się urodził, normalnie się rozwijał, wzrastał, pewnie też przybierał na wadze i musiał jeść, jak każdy człowiek. Ciało sprawia przecież człowiekowi sporo trudności, zwłaszcza gdy jest niesprawne i chore. Czy Chrystus musiał zbawiać nas w sposób cielesny, skoro ma taką moc, aby wszystko stwarzać jednym gestem, pragnieniem woli czy swoim Boskim słowem?

Konrad

bp Andrzej Przybylski: Nie wiem czy musiał, ale z pewnością bardzo tego chciał i pewnie taki sposób zbawienia Bóg uznał za najbardziej skuteczny. Dla mnie w Twoim pytaniu najpiękniejszy jest wątek cielesności Boga. Wcielenie, czyli Boże Narodzenie, to cudowna tajemnica, w której Bóg przyjmuje ludzkie ciało, aby je konsekrować, czyli uświęcać. Konsekwencje grzechu dotknęły nie tylko ludzkiej duszy, sumienia czy nawet intelektu, ale zainfekowały również ludzkie ciało. To dlatego ono choruje, umiera, męczy się, ma w sobie wiele trudnych do opanowania pragnień.

Przecież w każdym okresie naszego życia mamy wiele kłopotów z ciałem. To z powodu cielesnej wygody często się nie modlimy, to ciało pcha nas w kierunku nieczystości i jest źródłem wielu grzechów. Mimo to Chrystus udowodnił nam przez swoje Wcielenie, że ciało nie musi być tylko źródłem grzechu, ale może być „mieszkaniem Boga”.

Z tej teologii cielesności wynika więc, że Kościół, w ślad za Chrystusem, jest jednym z największych obrońców ludzkiego ciała. Często błędnie oskarża się Kościół, że w imię wartości duchowych, jest przeciwko cielesności, tymczasem jest zupełnie odwrotnie.

Jezus tak bardzo dowartościował ludzkie ciało, że staje się ono dla każdego chrześcijanina wartością, o którą powinien dbać i którą powinien wydoskonalać.

Kiedy wstąpiłem do seminarium, naiwnie myślałem, że będę musiał żyć w celibacie, bo wszelka cielesność jest brzydka, a ja, świętobliwy ksiądz, nie mogę mieć w sobie tego co brzydkie.

Szybko wytłumaczono mi, że moja cielesność jest wielkim i pięknym darem, a celibat to znak ofiarowania Bogu tego, co w człowieku najpiękniejsze.

Myślę, że Chrystus miał wiele powodów, aby przyjąć ludzkie ciało. Najpierw chciał nam pokazać, że jest ono „świątynią Ducha Świętego”, że jest też miejscem naszego zbawienia. Cielesność Jezusa, to także wielka szkoła pracy nad ciałem.

Kiedy spoglądam na krzyż i widzę na nim rozpięte Ciało Chrystusa, to uświadamiam sobie, ile wysiłku, a niekiedy cierpienia, kosztuje praca nad cielesnością. Cała Jego droga cierpienia jest znakiem kierowania cielesnością. I tak przecież jest z naszym ciałem.

Nieźle się musimy namęczyć, żeby nauczyć się nim kierować i żeby to ciało nie kierowało całym naszym życiem.

Kiedy przyjmuje na Mszy św. Jezusa, to słyszę z ust kapłana: „Ciało Chrystusa”. Zastanawiało mnie zawsze, dlaczego, skoro przyjmujemy całego Chrystusa, kapłan w takim momencie podkreśla Jego cielesność. Dziś już rozumiem, że danie komuś swojego ciała jest pieczęcią prawdziwej miłości.

Chrystus daje nam swoje Ciało, aby przypieczętować swoją miłość. Z tego wynika też nauczanie o tym, że pieczęcią miłości jest ofiarowanie swojego ciała w małżeństwie sakramentalnym, że ja jako kapłan przez sakrament kapłan przez sakrament kapłaństwa chcę oddać Bogu swoje ciało, aby tym samym przypieczętować moją wielką miłość do Niego.

Wcielenie Jezusa Chrystusa to wielka szkoła przeżywania naszej ludzkiej cielesności. Kiedy będziesz w Boże Narodzenie zastanawiał się nadal, dlaczego Chrystus przyjął ludzkie ciało, to pomyśl sobie o swoim ciele i wszelkich kłopotach z nim związanych. Może właśnie dlatego Jezus przyjął ciało, aby nauczyć nas, jak sobie z nim radzić?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję