Reklama

Włochy: 14 września w Forlì beatyfikacja Benedykty Bianchi Porro – świeckiej mistyczki

2019-09-13 20:23

kg (KAI) / Forli

FB - użytkownik: Benedetta Bianchi Porro
Benedetta Bianchi Porro

W sobotę 14 września prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu w katedrze w Forlì w północno-wschodnich Włoszech ogłosi błogosławioną pochodzącą z tych stron Benedyktę Bianchi Porro. Żyła ona na przełomie pierwszej i drugiej połowy XX wieku, od dziecka była doświadczona licznymi chorobami, a jednak potrafiła zachować niezachwianą wiarę w Jezusa, stając się dla swych bliskich i przyjaciół żywym wzorem zaufania w miłosierdzie Boże,

Poniżej podajemy krótki życiorys przyszłej błogosławionej.

Benedykta (Benedetta) Bianchi Porro urodziła się 8 sierpnia 1936 w miasteczku Dovadola. Gdy dziewczynka miała zaledwie 3 miesiące, zapadła na paraliż dziecięcy (chorobę heinemedina), a chociaż po pewnym czasie wyzdrowiała, to jednak do końca życia miała prawą nogę krótszą i nazywano ją „zoppetta” (kulawa w formie zdrobniałej). Był to dopiero początek jej cierpień, gdy z latami dochodziły nowe choroby, coraz bardziej utrudniające jej normalne życie.

Od 1945 musiała nosić ciężki gorset, aby choć trochę wyrównać skrzywienie kręgosłupa. W wieku 13 lat zaczęła się uskarżać na stopniową utratę słuchu, która doprowadziła do całkowitej głuchoty; niedługo potem miała coraz większe trudności z zachowaniem równowagi tak, iż musiała korzystać z laski. Mając 20 lat zaczęła tracić wzrok i na rok przed śmiercią całkowicie zaniewidziała. W 1957 stwierdzono u niej początki choroby Recklinghausena, której zewnętrznym objawem są liczne guzy i wrzody na całym ciele. Od 1959 była prawie całkowicie sparaliżowana z wyjątkiem prawego ramienia.

Reklama

Mimo wszystkich narastających problemów zdrowotnych i okropności wojennych lat 1939-45 zdołała w wieku 17 lat wstąpić na uniwersytet w Mediolanie, gdzie zaczęła studiować fizykę za namową ojca – inżyniera. Ale już po miesiącu przeszła na medycynę, uważała bowiem, że jej prawdziwym powołaniem jest służenie ludziom jako lekarka. I chociaż była bardzo zdolna i inteligentna, nauka szła jej z wielkim wysiłkiem, była już bowiem prawie całkowicie głucha i miała wielkie trudności z porozumiewaniem się z otoczeniem.

Studia przeplatane były ciągłymi wizytami u lekarzy i operacjami, które miały poprawić jej stan zdrowia, tymczasem nie tylko nie poprawiły, ale raczej pogorszyły go. W maju 1962 udała się z pielgrzymką innych włoskich chorych do Lourdes, a jej marzeniem było odzyskanie zdrowia, aby móc służyć innym. Ale cudu nie było, podobnie jak w rok później, gdy też znalazła się w tym francuskim sanktuarium maryjnym.

Mimo to młoda kobieta ani przez chwilę nie straciła wiary i zaufania do Boga. W miarę, jak słabło jej zdrowie, rozwijała się w niej duchowość i pełne zdanie się na Jego wolę. Gdy głuchota i paraliż niemal zupełnie uniemożliwiły jej rozmowę, wraz z matką i innymi członkami rodziny wypracowała własny „alfabet”, dzięki któremu porozumiewała się z najbliższymi. Często odwiedzali ją koleżanki i koledzy jeszcze z czasów studiów i dzieciństwa, którzy z jednej strony pomagali jej i opiekowali się nią, z drugiej sami otrzymywali „pokarm” duchowy, umocnienie w wierze, napełniał ich pokój i spokój, który z niej promieniował. Jak powiedział później jeden z jej przyjaciół, „uczyliśmy się od Benedykty przyjaźni z Bogiem, odkrywania na nowo kontemplacji, umiłowania przyrody i stworzeń”.

Na początku 1964 stan jej zdrowia gwałtownie się pogorszył. Na krótko przed śmiercią powtórzyła słowa Magnificat: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”. Zmarła w opinii świętości, opatrzona sakramentem chorych 23 stycznia 1964 w Sirmione (prow. Brescia) nad jeziorem Garda, dokąd w 1951 przeprowadziła się cała rodzina. Jej ostatnim słowem było: „Dziękuję”.

Proces beatyfikacyjny trwał w latach 1975-77, po czym jego akta przesłano do Watykanu. 7 listopada 2018 Franciszek zatwierdził dekret uznający cudowne uzdrowienie 20-letniego Włocha w 1986 za wstawiennictwem sługi Bożej Benedykty Bianchi Porro. Jutro odbędzie się jej beatyfikacja.

Tagi:
mistycy beatyfikacja błogosławiona Włochy

Fizyk i mistyczka

2017-10-31 11:27

Z prof. Valerio Marinellim rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 12-14

Valerio Marinelli urodził się w Kalabrii, na południu Włoch, w Rosarno. A Rosarno znajduje się 15 km od Paravati, rodzinnej wioski Natuzzy Evolo, największej włoskiej mistyczki naszych czasów, zmarłej w 2009 r. Natuzza, zwana „Ojcem Pio w spódnicy”, miała wizje Jezusa, Maryi i świętych, rozmawiała z aniołami, spotykała dusze zmarłych, miała stygmaty i dar bilokacji (zjawisko paranormalne polegające na możliwości znajdowania się w dwóch miejscach jednocześnie). W młodości prof. Marinelli nie interesował się tą niezwykłą kobietą, która przyciągnęła tłumy ludzi do tego odległego zakątka Kalabrii. Na pewnym etapie swojego życia udał się do Turynu. Ukończył studia i został fizykiem jądrowym. Przez wiele lat pracował w różnych ośrodkach badawczych w północnych Włoszech, ale gdy powstał Uniwersytet Kalabryjski, w 1975 r. powrócił w swe rodzinne strony i zaczął wykładać fizykę na tej uczelni. Tutaj usłyszał o Natuzzie. Prof. Marinelli wychował się wprawdzie w religijnej rodzinie, ale w czasie studiów i pracy naukowej oddalił się od Kościoła. Natuzza go zafascynowała, ponieważ wydawało się, że dostarcza dowodów na istnienie rzeczywistości niewidzialnej. Aby zrozumieć to zjawisko, a jednocześnie odpowiedzieć na swoje wątpliwości religijne, zdecydował się podjąć badania naukowe. Marinelli zaczął odwiedzać tę mistyczkę analfabetkę i dzięki temu stał się jej najbardziej kompetentnym biografem.
W. R.

Włodzimierz Rędzioch
Prof. Valerio Marinelli – biograf mistyczki Natuzzy Evolo

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak wyglądało Pańskie pierwsze spotkanie z Natuzzą?

PROF. VALERIO MARINELLI: – Pojechałem do Natuzzy, przedstawiłem się i wyjaśniłem, że jako naukowiec chciałem zaprosić ją do uczestniczenia w eksperymencie – dzięki darowi bilokacji miała pojawić się na Uniwersytecie Kalabryjskim. Wcześniej przygotowałem swoich kolegów, którzy mieli sfilmować jej bilokację. Zjawisko to interesowało mnie szczególnie, bo nie zostało zbadane naukowo. Ale Natuzza odpowiedziała mi, że nie kontroluje tych zjawisk, które zdarzają się z woli Bożej. Wyjaśniła mi to z rozbrajającą prostotą.

– I co się działo dalej?

– Ponieważ nie mogłem wykonać eksperymentu z bilokacją, a chciałem zbadać to zjawisko, poprosiłem Natuzzę, aby skontaktowała mnie z ludźmi, którzy ją znali i mogli mi coś powiedzieć na ten temat. Zacząłem jeździć po całym regionie, aby spotkać się z tymi osobami i zebrać ich świadectwa – przeprowadziłem setki wywiadów. Bardzo mnie intrygowała bilokacja i zdałem sobie sprawę, że to zjawisko nie może wiązać się z przemieszczaniem się ciała, ale duchowego elementu – duszy, która jest odłączona od ciała i jest jakoś widziana. W czasie bilokacji Natuzzy ludzie często widzieli ją jako prawdziwą osobę, z którą mogli porozmawiać, która mogła przenosić przedmioty lub zabrać je do Paravati. A o tym darze Natuzzy opowiadali mi ludzie ze wszystkich klas społecznych, prości i wykształceni, i wszyscy podkreślali prawdziwość tego zjawiska.

Archiwum Fundacji „Cuore Immacolato di Maria Rifugio delle Anime”
Natuzza Evolo otrzymała stygmaty, które sprawiały jej wiele bólu w okresie Wielkiego Postu

– Czy badał Pan też inne zjawiska związane z Natuzzą?

– Innym zjawiskiem jest hemografia. Natuzza od dzieciństwa „pociła się” krwią, a zjawisko to szczególnie nasilało się podczas Mszy św., zwłaszcza w czasie poświęcenia. Chusteczki, którymi się wycierała, w nadzwyczajny sposób pokrywały się symbolami chrześcijańskimi i napisami po łacinie i w innych językach (zjawisko to naukowcy nazywają hemografią, czyli tworzeniem obrazów za pomocą krwi – przyp. W. R.). W Kalabrii setki ludzi ma chusteczki tego typu, chociaż po 20-30 latach krew ma tendencję do zanikania. To wymierny dowód czegoś nadzwyczajnego. Zjawisko to powtarzało się przez długie lata – od 1940 do 2008 r.

– Do Natuzzy przyjeżdżali ludzie z całego świata. Czego chcieli od tej prostej kalabryjskiej kobiety?

– Natuzza miała wielki charyzmat pocieszania i podnoszenia na duchu. Zapewniała ludzi, że jeśli Bóg tego chce, można rozwiązać każdy problem, i w ten sposób przekazywała ludziom wiarę i nadzieję. Miała dar wzmacniania i budzenia wiary ludzi. Wszyscy wychodzili od niej pocieszeni na duchu, z poczuciem wielkiego komfortu psychicznego, a stan ten trwał 3-4 dni.

– Natuzza mogła również porozumiewać się z duszami zmarłych. I to był jeden z głównych powodów wizyt wielu osób...

– To prawda, ale ona nie przywoływała dusz zmarłych, a te kontakty nie zależały od jej woli. Gdy Natuzza jako dziewczynka miała pierwsze widzenia dusz, była bardzo przestraszona. Dlatego poddano ją egzorcyzmom, ale bez skutku. Ta wizja dusz była wielkim darem, który otrzymała. Mogła pocieszyć rodziny zmarłych, zapewniając, że ich dusze nie są w piekle, lub prosić o modlitwy za dusze, bo często to same dusze mówiły jej, iż potrzebują modlitw.

– W ten sposób Natuzza uczyniła niemal widoczną rzeczywistość pozagrobową...

– To prawda, stworzyła coś w rodzaju pomostu ze światem pozagrobowym. Z pewnością pomogła wielu duszom w czyśćcu pójść do nieba. Ważne jest również to, że potwierdziła istnienie nieba, ale także piekła, co jest dla nas ostrzeżeniem.

– A co z wizjami Jezusa i Maryi?

- Miała wizje Jezusa i Matki Bożej od 14. roku życia. Często powtarzała, że darzyła wielką miłością Jezusa, że była w Nim zakochana, a miłość ta była czymś większym od miłości do męża i dzieci. Powiedziałbym, że duchowość Natuzzy była bardzo chrystocentryczna. Prosiła nawet Madonnę, aby jej przebaczyła, bo nie kochała Jej tak jak Jezusa.

Archiwum Fundacji „Cuore Immacolato di Maria Rifugio delle Anime”
Na chusteczkach, bandażach, ubraniach, które były w kontakcie z krwią Natuzzy, pojawiały się symbole chrześcijańskie (krzyże, serca, hostie, korony cierniowe) i napisy – fragmenty Biblii, hymnów religijnych, modlitw w różnych językach

– Ale przecież miała też objawienia Matki Bożej...

– To prawda, ale dopiero potem. Ważną wizję Madonny miała 17 stycznia 1944 r., kilka dni po swoim ślubie, kiedy mieszkała w bardzo skromnym domu. Przeprosiła Madonnę, mówiąc: „Najświętsza Panno, jak mogę Was przyjmować w tak brzydkim domu!”. Matka Boża uspokoiła ją: „Nie martw się, będzie tu nowy i piękny dom, aby zaspokoić potrzeby młodych i starych, i tych wszystkich, którzy znajdą się w potrzebie. Będzie też duży kościół pod wezwaniem Niepokalanego Serca Maryi, Schronienia Dusz”. W ten sposób Matka Boża zapowiedziała powstanie w Paravati ośrodka dla osób w podeszłym wieku oraz nowego kościoła. Należy również powiedzieć, że Matka Boża objawiała się Natuzzie każdego 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia, i przekazywała jej swoje przesłanie.

– Jaki był Jezus, którego widziała Natuzza?

– Jezus w wizjach Natuzzy był bardzo wysokim, pięknym mężczyzną o kasztanowych włosach.

– A Matka Boża?

– Była bardzo młoda, niska, o oliwkowej skórze.

– Jacy byli aniołowie, z którymi rozmawiała?

– Według Natuzzy, wyglądali jak piękni 8-letni chłopcy bez skrzydeł, poruszający się bez dotykania ziemi. Również dusze przebywające w raju były zawieszone nad ziemią, natomiast dusze z czyśćca stały na ziemi. Często ludziom, którzy przybywali do Natuzzy, towarzyszyły dusze ich zmarłych krewnych, które tylko ona widziała.

– Dzięki aniołom była w stanie udzielić porad dotyczących zdrowia...

– To prawda. Do Natuzzy często przybywali ludzie, by rozmawiać o swoich problemach zdrowotnych. Komuś np., kto przyszedł z silnym bólem w klatce piersiowej i mówił, że umiera, odpowiedziała: „To nic nie jest. Anioł mi mówi, że to tylko bóle reumatyczne”. Innej osobie, która skarżyła się na bóle w żołądku i obawiała się raka, powiedziała: „Anioł mi mówi, że to nie rak”. Wielu ludzi pytało ją, czy powinni się poddać operacji, czy nie. A ona odpowiadała: tak lub nie. Jej odpowiedzi i porady były prawie w 100 proc. trafne i ludzie łatwo mogli je sprawdzić. Ale zawsze były to, jak powtarzała Natuzza, słowa aniołów: albo jej anioła, albo anioła osoby, z którą rozmawiała.

– Dzięki aniołom Natuzza mogła rozumieć wiele rzeczy...

– To prawda. Dzięki aniołom Natuzza rozumiała także języki, ponieważ jej anioł tłumaczył słowa wypowiadane w innych językach. Dzięki pozycji anioła – w zależności od tego, czy stał po prawej, czy po lewej stronie osoby – wiedziała też, czy ktoś jest kapłanem.

– Co może Pan powiedzieć o stygmatach Natuzzy?

– Natuzza miała stygmaty, które sprawiały jej wiele bólu podczas Wielkiego Postu. Najwyraźniej Jezus wybiera specjalne dusze, szczególnie silne, aby dzielić się z nimi swoją Pasją. Były to ostre bóle, trudne do zniesienia, ale w takich momentach pocieszeniem Natuzzy były wizje Jezusa i Madonny. Gdy kończył się Wielki Post, opowiadała o rozmowach z Jezusem, które były publikowane i rozpowszechniane.

– Jak się Pan zmienił pod wpływem tak częstych spotkań z Natuzzą i uprzywilejowanych relacji?

– Natuzza z pewnością wzbudziła, a następnie umocniła moją wiarę, która wcześniej wygasła. Sprawiła, że zrozumiałem znaczenie modlitwy i zaangażowania na rzecz innych. Oczywiste jest, że wiara wymaga stałego wysiłku z naszej strony.

– Pan, naukowiec, deklaruje się jako wierzący. Dlaczego tak wielu Pańskich kolegów uważa, że wiara jest nie do pogodzenia z nauką, a naukowcy muszą być agnostykami czy materialistami?

– Aby mieć wiarę, zawsze potrzebny jest jakiś wewnętrzny bodziec lub spotkanie, które zmienia życie. Dla mnie, podobnie jak dla setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi, takim decydującym wydarzeniem było spotkanie z Natuzzą.

– Co Pan osiągnął, odzyskując wiarę?

– Przede wszystkim nadzieję na życie wieczne, co nie jest sprawą drugorzędną. Wiara pozwala nam wyzbyć się lęków, daje pocieszenie, pomaga stawić czoła naszemu losowi z większą pogodą ducha oraz otwiera horyzont naszego życia na wieczność.

Natuzza Evolo (1924 – 2009)

Współczesna mistyczka i stygmatyczka, która całe życie spędziła w niewielkim miasteczku na południu Włoch. Żona i matka pięciorga dzieci, prosta kobieta, która od dzieciństwa doświadczała niezwykłych spotkań ze zmarłymi. Przez swoje całkowite zawierzenie Bogu otrzymała także inne nadzwyczajne dary: stygmaty, możliwość jednoczesnego przebywania w dwóch różnych miejscach, dar hemografii, spotkania ze świętymi, aniołami i zmarłymi. Do jej ubogiego domu ściągały codziennie tłumy ludzi proszących o modlitwę, szukających pocieszenia i rady.

W 2014 r., w piątą rocznicę śmierci, rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny.

Renzo Allegri, włoski dziennikarz i autor poczytnych książek poświęconych m.in. Ojcu Pio, wielokrotnie rozmawiał z Natuzzą, po raz pierwszy w 1977 r., kiedy nie była jeszcze znana. W książce „Natuzza Evolo. Rozmawiałam z aniołami i zmarłymi” zaprezentowane są niepublikowane dotąd świadectwa, uzyskane dzięki rozmowom przeprowadzonym z samą Natuzzą oraz osobami znającymi ją od dziecka. Ta opowieść porusza do głębi i sprawia, że chce się żyć lepiej.

Renzo Allegri, "Natuzza Evolo. Rozmawiałam z aniołami i zmarłymi". Kraków 2017, Wydawnictwo Franciszkanów "Bratni Zew", ul. Grodzka 54, 31-044 Kraków, tel. 12 428 32 40, www.bratnizew.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: premiera Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego z udziałem Prezydenta RP

2019-10-16 17:08

tk, maj, mp / Warszawa (KAI)

Z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy w warszawskim Wilanowie odbyła się premiera muzeum Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. „Jan Paweł II był największym Polakiem w naszych dziejach i postacią, która mocno odcisnęła się w historii świata” - powiedział podczas uroczystości prezydent Andrzej Duda. Podczas uroczystości zorganizowanej w dniu 41. rocznicy wyboru kard. Wojtyły na papieża zaprezentowano 9 głównych stref muzealnych, zlokalizowanych na wysokości 26 metrów - w pierścieniu kopuły Świątyni Opatrzności Bożej.

Magdalena Wojtak/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Premiera Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego

Prezydent stwierdził, że wkład kard. Wyszyńskiego, Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki, którego 35. rocznica męczeńskiej śmierci przypada za kilka dni, pozwolił Polakom przetrwać najtrudniejsze chwile w historii, podnosić się i zwyciężać. „Jestem pewien, że pomoże to nam także przetrwać przyszłe kryzysy” – powiedział Andrzej Duda.

Prezydent wyznał, że pamięta jeszcze kard. Wyszyńskiego zaś wielokrotnie miał okazję obserwować i słuchać Jana Pawła II, także pod oknem na Franciszkańskiej. „Nie mam wątpliwości, że to był najważniejszy Polak w polskiej historii, który też mocno odcisnął się w historii świata” – mówił Andrzej Duda podkreślając też wkład polskiego papieża upadek komunizmu.

Prezydent nazwał Świątynię Opatrzności Bożej „jednym z najpiękniejszych symboli stolicy i wielkim symbolem tego, że Polska rośnie w siłę”.

O znaczeniu Kościoła w czasach PRL dla przetrwania polskiej tożsamości mówił wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotr Gliński, który nazwał Jana Pawła II „dziedzicem kard. Wyszyńskiego”. Wicepremier wyraził wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się do zbudowania Muzeum i wyraził nadzieję, że będzie ono ważnym miejscem zwłaszcza dla polskiej młodzieży.

Prof. Gliński wyraził opinię, że gdy zabrakło Jana Pawła II, w polskim życiu politycznym rozpoczęło się piekło, w tym „przemysł pogardy” dodając, że gdy papież żył, to „nikt się na to nie odważył”. Zwracając się do młodzieży minister kultury powiedział: „Pamiętajmy o tym, że potrzebujemy siły wartości i najprostszej uczciwości w życiu publicznym. To miejsce będzie wam pokazywało jak można wybierać wartości i zachowywać je”.

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz wskazywał, że zarówno Karol Wojtyła jak i kard. Wyszyński wpłynęli na to, kim jesteśmy jako Kościół, naród, społeczeństwo. „To muzeum będzie się rozwijało a ufam, że za pół roku trzeba będzie dodać jeszcze jedną strefę: Beatyfikacja kard. Wyszyńskiego” – dodał.

Kard. Nycz wyraził wdzięczność dla rządu i ministerstwa za wsparcie Muzeum i utrzymywanie placówki wraz z archidiecezją warszawską. Życzył młodzieży, by potrafiła tu odczytywać symbolikę muzealnej ekspozycji. Dyrektor Muzeum, Marcin Adamczewski powiedział, że powstało ono głównie z myślą o młodym pokoleniu, o urodzonych po roku 2000, a więc tych, którzy nie zetknęli się z Janem Pawłem II ani kard. Wyszyńskim. Te postacie uformowały Polaków jako naród i wspólnotę - dodał.

Podczas uroczystości zaprezentowano 9 głównych stref muzealnych. Każda z nich - „Wspólnota”, „Dom”, „Kraków”, „Będziesz miłował”, „Mamo”, „Zło dobrem zwyciężaj”, „Pokój łez”, „Urbi et Orbi” oraz „Dekalog” - związana jest z kluczowymi momentami życia Patronów muzeum. Ekspozycja główna znajduje się na wysokości 26 metrów (ósmego piętra) i zajmuje około 2000 metrów kwadratowych powierzchni.

Przed premierą Mt, 5,14 Muzeum Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego odbył się performance znanego artysty, jednego z pierwszych performerów w Polsce, Jerzego Kaliny pt. "Strumień pamięci. Suplikacja". Zgodnie z zapowiedzią autora była to "akcja obrzędowa w obecności i ze współudziałem publiczności zgromadzonej przed frontonem Świątyni Opatrzności Bożej". Przed wejściem głównym do Świątyni, na długości 80 metrów rozłożone zostały dwie części flagi - biała i czerwona. Części te były zszywane nićmi w kolorze flagi papieskiej, co symbolizowało papieża - Polaka, który łączy.

Wraz z premierą Mt 5,14 - jak zapewnia Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy Muzeum - rozpoczną się testy techniczne ekspozycji głównej jej uzupełnianie oraz ostateczne odbiory techniczne. Potrwa to jeszcze pewien czas. Nie wyklucza to odwiedzin muzeum przez pierwszych gości, którymi będą zaproszone na lekcję muzealną grupy młodzieży szkolnej. W ten sposób ekspozycja główna muzeum jeszcze w tym roku zostanie udostępniona zwiedzającym.

Ekspozycję muzealną stanowi m.in.– wielkoformatowa projekcja filmowa pt. „Wspólnota”, prezentująca historyczną homilię wygłoszoną przez Jana Pawła II 2 czerwca 1979 r. na placu Zwycięstwa.

Część zatytułowana „Dom” składa się z trzech mniejszych stref. Strefa rosyjska wskazuje, że Stefan Wyszyński urodził się w zaborze rosyjskim, w mazowieckiej Zuzeli. Strefa polska prezentuje losy bohaterów muzeum w niepodległej Polsce: dzieciństwo i młodość Karola Wojtyły w Wadowicach oraz działalność duszpasterską, publicystyczną i społeczną młodego ks. Stefana Wyszyńskiego we Włocławku. Część niemiecka, dotycząca okupacji przedstawia działalność kapłańską ks. Wyszyńskiego w Kozłówce, Żułowie i Laskach, gdzie pełnił funkcję kapelana w Powstaniu Warszawskim oraz aktywność poetycką i teatralną Karola Wojtyły, jego pracę fizyczną w fabryce Solvay i wreszcie wstąpienie do tajnego seminarium duchownego. W strefie znajdują się eksponaty z lat dziecięcych Karola Wojtyły, w tym laska jego ojca.

Z kolei „Kraków” – to strefa zaaranżowana na przedwojenne atelier fotograficzne, służąca jako tło do pokazania aktywności studenckiej, aktorskiej i twórczej Karola Wojtyły. Atrakcją są autentyczne meble z zakładu fotograficznego Pawła Bielca, w którym wykonano słynny portret Wojtyły, tableau aktorskie oraz aparat fotograficzny, którym ten portret wykonano

Strefa zatytułowana „Będziesz miłował” przybliża stalinizm, okres największego prześladowania Kościoła. Apogeum tego prześladowania stanowi aresztowanie prymasa Stefana Wyszyńskiego. Wśród eksponatów znajduje się m.in. stuła prymasa, której używał podczas ostatniej Mszy św. przed aresztowaniem.

Dwie duże projekcje filmowe prezentujące konfrontację Stefana Wyszyńskiego i Władysława Gomułki można zobaczyć w strefie zatytułowanej „Dialog” a poświęconej okresowi po odzyskaniu wolności przez Stefana Wyszyńskiego.

„Forma Polonia” to ukazanie Jasnej Góry jako duchowej stolicy Polski, najważniejszego miejsce dla Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły. Przybliżone są tu doniosłe wydarzenia: Śluby Jasnogórskie, Wielka Nowenna i Milenium Chrztu Polski. W centrum znajduje się wierna kopia obrazu Czarnej Madonny. Z założenia jest to strefa przeznaczona na refleksję.

Część „Zło dobrem zwyciężaj” odnosi się do ponurej rzeczywistość PRL-u, z akcentem na polskie miesiące: czerwiec 1956, grudzień 1970, czerwiec 1976, sierpień 1980. W tej samej strefie nawiązuje się do Soboru Watykańskiego II jako przełomowego wydarzenia w życiu Kościoła, z uwzględnieniem roli prymasa Stefana Wyszyńskiego i arcybiskupa Karola Wojtyły.

Z kolei „Pokój łez” przybliża okoliczności wyboru Karola Wojtyły na papieża, reakcje świata (także komunistów), pierwsze gesty i słowa Jana Pawła II. Scenograficzną atrakcją jest tzw. pokój łez (garderoba w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie nowo wybrany papież przebiera się z szat kardynalskich w papieskie), w którym eksponowane są realistyczne obrazy Aldony Mickiewicz.

Strefa „Pontifex – Budowniczy Mostów” stara się przybliżyć ogrom tematów związanych z pontyfikatem i stanowi opowieść o polskich i zagranicznych pielgrzymkach, encyklikach i działalności papieża w Watykanie. Symbolicznym środkiem wyrazu jest łódź. Przełamanie łodzi podkreśla dramatyczne wydarzenia związane z 1981 r. – zamach na Jana Pawła II, śmierć prymasa Wyszyńskiego i wprowadzenie stanu wojennego. Kluczem do zrozumienia pontyfikatu są następujące wartości: Miłość, Odpowiedzialność, Odwaga, Pokój, Prawda, Przyjaźń, Wierność, Wolność, Pamięć, Piękno, Dobro i Pokora.

Strefa „Urbi et Orbi” (Miastu i światu) odnosi się do odchodzenia Jana Pawła II, jego ostatniego – niemego – błogosławieństwa i pogrzebu. W strefie eksponowana jest kopia kapy, w której Jan Paweł II otwierał Drzwi Święte w bazylice św. Piotra, inaugurując Wielki Jubileusz Roku 2000.

W „Dekalogu” autorzy ekspozycji przybliżają nauczanie i życie Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły, z cytatami, wyrażonymi w symbolice malarskiej przez Stefana Gierowskiego, wybitnego przedstawiciela polskiej awangardy.

Muzeum Mt 5,14 | Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego mieści się na terenie Centrum Opatrzności Bożej, stanowiąc jego integralną część. Jest ono instytucją kultury współprowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Archidiecezję Warszawską.

Dyrektorem Muzeum jest Marcin Adamczewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bielsko-Biała: najstarsza bielska świątynia znowu w średniowiecznym blasku

2019-10-17 19:30

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Zakończyły się prace konserwatorskie przy najstarszej na terenie Bielska-Białej, XIV-wiecznej świątyni pw. św. Stanisława BM. Dzięki przedsięwzięciu kościół uchroniono przed postępującym niszczeniem, ale i przywrócono do jego pierwotnego, średniowiecznego kształtu estetycznego. Podczas prac specjaliści odkryli fragmenty barwnej polichromii na wschodniej ścianie prezbiterium.

Silar / Wikipedia
Tryptyk ołtarzowy w kościele św. Stanisława

Radości nie ukrywa proboszcz parafii ks. Zygmunt Siemianowski. „To ważny dzień dla naszej wspólnoty. Świątynia była pęknięta w dwóch miejscach - od fundamentu po strop. Zahamowano dalszy proces niszczenia, przywrócono wygląd oryginalny” – dodał.

Właściciel firmy konserwatorskiej „AC Konserwacja Zabytków” Aleksander Piotrowski poinformował, że w wyniku prac usunięto cementowe tynki na świątyni. „Przywróciliśmy natomiast, o ile to jest dziś możliwe, we wszystkich wymiarach pierwotny aspekt technologiczny budowy tej świątyni, polegający na użyciu wapna gaszonego” – zaznaczył i zaznaczył, że zewnętrzna warstwa obiektu została pomalowana farbą wapienną.

Dzięki inwestycji konserwatorsko-budowlanej wykonane zostały m.in. takie prace jak: izolacja fundamentów kościoła, konserwacja więźby dachowej oraz zabezpieczenie stropu kościoła. Przywrócono nawiązujące do średniowiecza tynki na elewacjach zewnętrznych, które zostały niefortunnie pokryte w minionym wieku tynkami cementowymi. Ich obecność stanowiła zagrożenie dla bezcennych polichromii gotyckich i renesansowych zachowanych w prezbiterium i na łuku tęczowym we wnętrzu świątyni.

Zdaniem ks. dr. Szymona Tracza, konserwatora architektury i sztuki sakralnej diecezji bielsko-żywieckiej, prawdziwą sensacją było odkrycie fragmentów barwnej polichromii na wschodniej ścianie prezbiterium. Historyk sztuki z UPJPII i przypomniał, że na ziemiach polskich na zewnątrz budowli zachowało się bardzo mało średniowiecznych wypraw tynkarskich i dekoracji malarskich.

Zabiegi konserwatorskie związane były z projektem „Stare Bielsko – odNowa – prace konserwatorskie, restauratorskie i roboty budowlane w zabytkowym kościele św. Stanisława BM dla utworzenia nowej oferty kulturalnej regionu”. Jego realizacja stała się możliwa dzięki funduszom z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego, wkładu własnego parafii oraz wydatnej pomocy Urzędu Miasta Bielska-Białej. Koszt realizacji projektu wyniósł ponad 2 miliony złotych.

Gotycki kościół św. Stanisława wybudowano w drugiej połowie XIV w. Został ufundowany przez księcia cieszyńskiego Przemysława I Noszaka. To najstarszy obiekt na terenie miasta. W kościele oprócz imponującego, późnogotyckiego tryptyku z początku wieku XVI, przypisywanego Mistrzowi Rodziny Marii, znajdują się m.in. portale z 1380 roku, drzwi z zakrystii do prezbiterium z 1500 r., gotyckie polichromie.

Świątynia pełniła funkcję kościoła parafialnego dla miasta Bielska i wsi Bielsko do 1447 r. Wówczas stała się kościołem filialnym parafii św. Mikołaja w Bielsku. W 1953 r. została erygowana parafia św. Stanisława w Starym Bielsku. Od 1992 r. parafia należy do diecezji bielsko-żywieckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem