Reklama

Niedziela Rzeszowska

Rzeszów: 11 kleryków rozpoczęło naukę w seminarium duchownym

Jedenastu kleryków seminarium duchownego odebrało 23 września z rąk bp. Jana Wątroby indeksy. W poniedziałek odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego 2019/2020 w Wyższym Seminarium Duchownym w Rzeszowie. W sumie formację na sześciu rocznikach rozpoczęło 58 kleryków.

[ TEMATY ]

seminarium

Rzeszów

WSD w Częstochowie

Inauguracja rozpoczęła się Mszą św. w kaplicy seminaryjnej pod przewodnictwem bp. Jana Wątroby. Eucharystię koncelebrowali m.in. delegat Papieskiego Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie, do którego jest afiliowane WSD w Rzeszowie, przedstawiciele seminariów duchownych z sąsiednich diecezji oraz przełożeni seminarium i księża wykładowcy z Rzeszowa. Wśród uczestników Eucharystii były osoby konsekrowane, rektorzy rzeszowskich uczelni, władze samorządowe, służby mundurowe i pracownicy świeccy seminarium.

W homilii bp Wątroba nawiązał do słów Jezusa Chrystusa: „Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą”. Kaznodzieja podkreślił, że wszyscy ochrzczeni, których zadaniem jest głoszenie światła Ewangelii, a zwłaszcza powołani do kapłaństwa, muszą być czujni, aby ich światło świeciło intensywnie.

„Zdarza się, że światło gaśnie gwałtownie i wtedy od razu wiadomo, że nastała ciemność. Ale zdarza się, że światło gaśnie powoli, tak dzieje się gdy do oliwy doleje się wody. Ciemności nastają powoli, oczy się do nich przyzwyczajają i można się nie zorientować, że jest coraz ciemniej” – mówił hierarcha nawiązując do słów św. Augustyna.

Reklama

Bp Wątroba zachęcił zebranych, a zwłaszcza kleryków, aby troszczyli się o światło wiary podążając za Jezusem Chrystusem. „Jesteśmy wezwani, aby podążać za światłem, którym jest Jezus – wówczas żyjemy w prawdziwej światłości” – podkreślił biskup.

Po Mszy św. w auli Instytutu Teologiczno-Pastoralnego odbyła się uroczysta sesja inauguracyjna zapoczątkowana tradycyjnym „Gaude Mater Polonia” w wykonaniu chóru kleryków WSD. W sesji uczestniczyli bp Kazimierz Górny i bp Edward Białogłowski.

Po powitaniu przez ks. Pawła Pietrusiaka, rektora WSD, zebrani obejrzeli prezentację multimedialną z najważniejszymi wydarzeniami ubiegłego roku akademickiego.

Reklama

W dalszej części odbyła się immatrykulacja. Każdy z jedenastu kleryków pierwszego roku otrzymał z rąk bp. Jana Wątroby indeks. Klerycy pochodzą z parafii w Głogowie Małopolskim (parafia farna), Gorlicach (parafia św. A. Boboli), Jaśle (parafia Matki Bożej Częstochowskiej), Niechobrzu (dwóch kleryków), Rudnej Wielkiej, Rzeszowie (parafia Matki Bożej Królowej Polski i parafia Podwyższenia Krzyża Świętego), Sokołowie Małopolskim (dwóch kleryków) i Tarnowcu.

Wszyscy nowi klerycy byli związani z Liturgiczną Służbą Ołtarza, a ośmiu było animatorami LSO. Pięciu z nich zdawało maturę w bieżącym roku, pozostali mają za sobą częściowe studia albo pracę.

Po immatrykulacji ks. Tomasz Bąk, adiunkt przy Katedrze Filologii Biblijnej i Literatury Międzytestamentalnej na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i wykładowca WSD w Rzeszowie wygłosił wykład inauguracyjny pt. „Wiarygodność wybranych fragmentów Pięcioksięgu w świetle egipskich źródeł hieroglificznych”.

Po wystąpieniach zaproszonych gości inaugurację zakończył bp Jan Wątroba.

Nowy rok formacji klerycy rozpoczęli z nowym prefektem ks. Sławomirem Jeziorskim, dotychczasowym wykładowcą liturgiki. Ksiądz Grzegorz Wójcik, który pełnił obowiązki prefekta od 2015 r., został katechetą w LO Sióstr Prezentek w Rzeszowie.

2019-09-23 21:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Paradyski kościół staje się sanktuarium diecezjalnym

2020-08-11 15:33

[ TEMATY ]

seminarium

sanktuarium

Paradyż

Archiwum Aspektów

Przed nami kolejne ważne prace remontowe kompleksu klasztornego w Paradyżu. Pocysterski klasztor jest dla diecezji zielonogórsko-gorzowskiej miejscem niezmiernie ważnym nie tylko ze względu na estetyczne i historyczne walory. Od 15 sierpnia miejsce to stanie się sanktuarium maryjnym!


Pierwotny kościół w Paradyżu wzniesiony został w drugiej połowie XIII w. Zbudowany został – jak nakazywały reguły gotyckiej architektury - na planie krzyża łacińskiego. Świątynia była budowlą bazylikową, trójnawową, orientowaną. Wzniósł ją najprawdopodobniej zespół budowniczych z macierzystego klasztoru w Brandenburgii. Zbudowana została z cegły palonej na fundamentach z kamienia polnego powiązanego wapnem. Części konstrukcyjne i detale dekoracyjne wykonano z formowanej cegły.

Już pierwsza połowa XIV w. przyniosła zmiany w kształcie świątyni. Bliżej nieokreślona katastrofa budowlana spowodowała zniszczenie wschodniej części kościoła z transeptem, chórem i kaplicami. Podczas odbudowy nie powrócono już do pierwotnego charakteru kościoła - nie odbudowano już np. transeptu ani partii chóru. Po przebudowie kościół – pierwotnie zbudowany na planie krzyża łacińskiego – miał już rzut prostokąta.

Pożary w latach 1633 i 1722 stały się przyczyną kolejnych przemian. Ostatecznie odnawianie kościoła klasztornego zakończyło się w 1793 r. - właśnie XVIII w. jest czasem, kiedy budowle pocysterskiego opactwa zyskały obecny barokowy charakter. Mimo licznych zmian do dziś zachowały się wczesnogotyckie mury i sklepienia krzyżowo-żebrowe z ok. połowy XIII w.

Cystersi opuścili klasztor w XIX w. po tym, jak nastąpiła jego kasacja. Do rąk Kościoła wrócił dopiero w 1947 r. W latach 1964 - 1969 dokonany został generalny remont obiektu, który znajdował się w stanie poważnego zaniedbania i dewastacji. Wtedy też wnętrze kościoła przemalowane zostało na kolor biały.

W lutym 2007 roku rozpoczęły się poprzednie prace restauracyjne. Prace konserwatorskie, architektoniczne i technologiczne objęły najważniejsze elementy wystroju wraz z organami. Nie zajmowano się natomiast ołtarzem głównym ani bocznymi ołtarzami św. Walentego, św. Stanisława, św. Jana Kantego i św. Bernarda., zostawiono również konfesjonały, ambony i Kaplicę Matki Bożej Paradyskiej.

Badaniom podległy m.in. tynki i polichromie na ścianach i sklepieniach. Przeanalizowano również układ warstw dekoracyjnych m.in. na stallach, ławkach i bocznych ołtarzach. Pozwoliło to na jeszcze dokładniejsze zapoznanie się z wyglądem kościoła na przestrzeni wieków.

Okazało się, że przetrwały fragmenty gotyckich i manierystycznych polichromii, jednak to barokowy splendor był tym, co dominowało zarówno we wnętrzu kościoła, jak i na zewnątrz. Dzięki tym odkryciom konserwatorzy byli w stanie stwierdzić, jak wyglądało i zmieniało się przez stulecia wnętrze świątyni. Z tego też powodu zdecydowano się na wydobycie i odrestaurowanie XVIII-wiecznej kolorystyki - było to główne konserwatorskie zadanie projektu.

Podczas konserwacji ścian i sklepień nie tylko wyszły na jaw interesujące odkrycia – okazało się również, że sklepienia w nawie głównej i ściany w nawie północnej wymagają natychmiastowych napraw konstrukcyjnych. Zaniedbanie groziłoby katastrofą budowlaną – mogło dojść do zawalenia całego przęsła nawy głównej.

Swoiste odrodzenie przeszły też prawie wszystkie obrazy stanowiące wystrój świątyni. Nie mogły zostać pominięte, gdyż w większości powstały w XVIII w. jako przemyślane uzupełnienie wystroju kościoła – zarówno pod względem ikonograficznym, jak i estetycznym. Po szeregu zabiegów z płócien zniknęły zabrudzenia i przemalowania. Podobrazia płócienne przeszły techniczną konserwację (m.in. wymieniono lite deski na krosna drewniane). Również ramy doczekały się nowego wizerunku – a właściwie wróciły do swego wyglądu sprzed wieków, bowiem przywrócono im ich barokową kolorystykę.

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Sztab: Cichanouska wywieziona z kraju przez władze

2020-08-11 10:29

[ TEMATY ]

Białoruś

Litwa

PAP

Swiatłana Cichanouska

Swiatłana Cichanouska została wywieziona z Białorusi przez białoruskie władze, nie miała wyboru - powiedziała agencji Reutera przedstawicielka kandydatki w niedzielnych wyborach prezydenckich Wolha Kawalkowa. Wyjazd pozwolił na uwolnienie szefowej jej sztabu Maryi Maroz - pisze porta Tut.by.

"Została wywieziona z kraju przez władze. Nie miała wyboru. Pięć minut przed wizytą omawialiśmy nasze plany na przyszłość i z pewnością nie miała zamiaru opuszczać kraju" - powiedziała Kawalkowa w rozmowie z agencją Reutera.

"Ważne, że jest wolna i żyje. Wyjechały razem z Maryją Maroz. Jednak zakładnikami jest część zespołu Swiatłany" - przekazała Kawalkowa, cytowana we wtorek na kanale niezależnego portalu Tut.by w serwisie Telegram.

Minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius poinformował wcześniej we wtorek, że Cichanouska jest na Litwie. (PAP)

ndz/ ap/

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Trzecia noc protestów: zamieszki na osiedlach

2020-08-12 08:20

[ TEMATY ]

Białoruś

Aleksandr Łukaszenka

Swietłana Cichanouska

PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

W Sieriebriance na południowym wschodzie Mińska doszło we wtorek wieczorem do starć demonstrantów z milicją. „Boją się obie strony, dlatego jest coraz więcej agresji”- powiedział PAP jeden ze świadków wydarzeń. Natężenie protestów maleje.

Na prospekcie Rokossowskiego w Mińsku zaczęło się od korka i trąbiących samochodów. W pewnym momencie ruch w kierunku ulicy Dzianisouskiej ustał, bo samochody na czele stanęły i zablokowały drogę. W coraz większym zatorze nasilał się protest, ludzie wyszli z samochodów, krzycząc „Niech żyje Białoruś”.

Do akcji wkroczyli funkcjonariusze OMON-u, zwani „kosmonautami” ze względu na okrągłe hełmy. Pomiędzy autami na ulicy doszło do starć, ale funkcjonariusze musieli się wycofać na chodnik, gdzie uformowali ścisły szereg z tarczami.

„Napuścili młodzież na młodzież. Przecież to dzieci, młodziaki, pałki im się trzęsą w tych rękach” – powiedział PAP jeden z gapiów.

Do starć doszło we wtorek jeszcze w kilku miejscach Mińska, m.in. przy stacjach metra Puszkińska na południu i Uruczja na północy. W tym drugim miejscu przed północą wokół wejścia do podziemia przy centrum handlowym Spektr można było zobaczyć dość nietypowy widok. Na pustej i głuchej ulicy ze dwie setki „kosmonautów” z tarczami.

Wtorkowe protesty były inne niż w poprzednie dni. Ludzie nie próbowali skupiać się w jednym miejscu w centrum jak w niedzielę, bo było ono szczelnie zablokowane. Nie udało się też, jak w poniedziałek, koncentrować się w różnych punktach dalej od centrum, bo na ulicach czuwały struktury bezpieczeństwa, natychmiast wyłapując wszelkich podejrzanych ich zdaniem „spacerowiczów”.

Cały wtorek od strony oficjalnej płynęły ostrzeżenia: protest spotka się z „adekwatną” odpowiedzią, samochody blokujące ruch będą konfiskowane. Do miasta wjechało jeszcze więcej maszyn wojskowych i pojazdy do niszczenia barykad. Pojawiła się plotka, że zostanie wyłączony nie tylko internet, ale nawet połączenia komórkowe. Według oficjalnej propagandy protest organizują wyszkoleni kryminaliści, bojownicy i chuligani, którzy przybyli z zagranicy, w tym z Ukrainy i z Rosji, a białoruska młodzież uległa oszustwu i złudzeniu, że o coś walczy. Tymczasem jest wykorzystana w cynicznej rozgrywce, przekonują władze.

Przy niedziałającym cały dzień internecie i braku liderów protest był rozproszony, a jego symbolem stały się niezdecydowane grupy ludzi, które gromadzą się na ulicach i nie za bardzo wiedzą, jak mają się zachować. Gdy pojawia się milicja – rozbiegają się, by potem znowu się zebrać, lecz już mniej licznie.

Wobec braku planu i rosnącego ryzyka (w tym kary kilkunastu lat więzienia) na ulicy zostają tylko ci, którzy są gotowi do bardziej radykalnej formy protestu, a władzy jest to na rękę – bo przedstawia wszystko jako ekscesy ekstremistów.

We wtorek na ulicach było widać, że struktury siłowe mają zielone światło na stosowanie przemocy, w tym wobec dziennikarzy. Jeszcze przed protestem na Rokossowskiego omonowcy biegali po ulicach i „na wszelki wypadek" walili pałkami po samochodach.

W Kammiennej Gorce, gdzie również doszło do protestu, funkcjonariusze wtargnęli do supermarketu Ałmi i tam próbowali wyłapywać uciekających. Na ulicach, jak w poprzednich dniach, stosowano granaty hukowe, gaz łzawiący i gumowe kule. OMON wyciągał uciekających z podwórek i klatek schodowych.

We wtorkowy wieczór ucierpiało wielu dziennikarzy - nieoznaczeni funkcjonariusze w cywilu pobili akredytowanych i ubranych w kamizelki reporterów BBC, OMON pobił ekipę białoruskiego Onlinera, ale także co najmniej kilku innych dziennikarzy i to nie tylko w stolicy, lecz także w Brześciu i Grodnie. Niszczono im kamery, odbierano karty pamięci.

Według internetowej Naszej Niwy do protestów doszło we wtorek także w innych miejscowościach – w Witebsku, Wołkowysku, Asipowiczach, Nieświeżu, Finipolu.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

just/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję