Na ile sposobów można zjechać z góry mając na nogach po raz pierwszy narty? Dlaczego one nie chcą się słuchać właściciela? Ile razy można lądować w tej samej zaspie śniegu po manewrze skręcania w lewo? Czy na pewno narty wymyślił Pan Bóg?
Te i wiele innych pytań przemykało po głowach uczestnikom tegorocznych narciarskich spotkań ministranckich w Rabce. W zimowym, górskim krajobrazie od 6 lutego w Diecezjalnym Ośrodku Formacyjno-Wypoczynkowym „Betania” grupa ministrantów z Pradeł i Staromieścia uczestniczyła w feryjnym obozie narciarskim. Organizatorem tego wypoczynku, jak co roku, był referat liturgiczny Kurii Diecezjalnej w Kielcach. Opiekę duszpasterską i wychowawczą sprawował ks. Grzegorz Pałys, a pomocą służyli mu diakoni kieleckiego WSD.
* * *
Wydaje się, że kilkugodzinna przymiarka butów, pierwsze chwyty kijków w dłoni i ćwiczenia „na sucho” na środku pokoju w pozycji „na Małysza”, to tylko zachowanie najmłodszych uczestników tego turnusu. Jednak również dla starszych zmierzenie się ze stokiem narciarskim było wyzwaniem wymagającym wcześniejszych przygotowań. Z zapałem więc ćwiczono szusowanie po dywanach i parkietach.
Pierwsze spotkanie z górą. Na szczycie grymasy niepewności na twarzach, skrzętnie ukrywany strach w oczach i odgłosy okrzyków radości po osiągnięciu upragnionej mety. Potem jedynie obrazy kolejnych upadków w stylu mniej lub bardziej klasycznym, wymrożone nosy, policzki i wszystko, co widać spod skrzętnie opatulonego kombinezonem narciarza. Na koniec z daleka ledwo dostrzegalne sylwetki bohaterskich amatorów białego szaleństwa w coraz wyższych partiach stoku.
W górach narty to jednak nie wszystko. Dodatkowe emocje w skrzypiących kolorowych saniach, przy rytmicznych dźwiękach dzwonków i lekko prószącym śniegu. Kulig. Dla najmłodszych pierwsza wyprawa prawdziwym zaprzęgiem konnym. A potem bitwa na śnieżki i nacieranie się śniegiem. W metrowych zaspach „giną” nawet najwytrwalsi - przy głośnej aprobacie najmłodszej publiki.
Przed kolacją jeszcze czas na wyciszenie. Wskazówki i inspiracje do „bycia lepszym” zawarte w Piśmie Świętym oraz odczytywanie sensu znaków liturgicznych, które towarzyszą każdej wspólnej Eucharystii.
Wreszcie po całym dniu wrażeń pomysły na wieczorne spotkania z gitarą i humorem. Jak ugryźć jabłko zawieszone na sznurku, zostać królem strzelców w zdobywaniu bramki byle czym, zmierzyć się w ping-pongowej rywalizacji, a przede wszystkim wyśpiewać chwałę Panu Bogu za to, że warto być w piękny sposób ministrantem nie tylko przy ołtarzu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
