Reklama

Medale św. Jadwigi Ślaskiej dla zasłużonych pracowników Poradni Rodzinnych w archidiecezji

Medal za służbę rodzinom

2019-10-05 15:52

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Dekoracja Medalami św. Jadwigi w prezbiterium wrocławskiej katedry wzbudziła wiele wzruszeń i słów podziękowań skierowanych do abp. Józefa Kupnego. – Ja was tylko nagradzam, to wasza praca, wasze zasługi i świadectwo życia sprawiło, że tu jesteście – mówił metropolita. – To właśnie służbą taka, jak wasza, zapisujecie sobie miejsce w niebie.

Galeria zdjęć z wręczenia Medali w katedrze wrocławskiej:

Zobacz zdjęcia: 60 lat Poradnictwa Rodzinnego

Reklama

Medale św. Jadwigi nadawane są za aktywny udział w życiu religijnym, duszpasterskim i katechetycznym, kulturalnym, ze szczególnym uwzględnieniem dzieł charytatywnych. Lista nagrodzonych w każdym roku wydłuża się. Dziś (5 października 2019 r.) z racji jubileuszu 60. lecia Poradnictwa Rodzinnego w archidiecezji abp Kupny uhonorował tym najwyższym odznaczeniem diecezjalnym osoby, które od już ponad pół wieku pracują w szeregach doradców rodzinnych. Medale otrzymało 15 pań:

Jadwiga Dymara

Wanda Kondrat

Anna Górecka - Drzazga

Krystyna Matejko

Ewa Ostrowska

Marta Potrykus

Urszula Pliszki

Helena Stadniczenko

Wiesława Stefan

Maria Jolanta – Szostkowska

Mirosława Tas

Elżbieta Tomaszewska

Elżbieta Winkler

Anna Wróbel

Barbara Zawistowska

Medal św. Jadwigi to najwyższe odznaczenie, które w archidiecezji wrocławskiej otrzymują osoby świeckie i konsekrowane, a także instytucje i osoby prawne. Został ustanowiony przez abp. Józefa Kupnego (1 września 2017 r.) w Roku Jadwiżańskim i był związany z obchodami 750. rocznicy kanonizacji św. Jadwigi Śląskiej w 2017 r.

O przyznanie medalu może wystąpić kustosz sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy, a także każdy administrator i proboszcz parafii. Wniosek może przedstawić także kościelna osoba prawna, dołączając opinię proboszcza parafii, w której zamieszkuje osoba przedstawiona do odznaczenia. Metropolita wrocławski może też przyznać medal z własnej inicjatywy. Odznaczenie przyznawane jest jedynie osobom o nienagannym życiu religijnym i moralnym. Można je otrzymać tylko raz, za całokształt dorobku.

Tagi:
rodzina medal

Reklama

Przybywa dzieci bez doświadczenia życia rodzinnego – rozmowa z Rzecznikiem Praw Dziecka

2019-12-11 12:45

Rozmawiał Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Będę bronić rodzin, bo to najlepszy sposób na obronę praw dzieci – stwierdza w rozmowie z KAI Rzecznik Praw Dziecka. Zdaniem Mikołaja Pawlaka za 10 lat będziemy mieć około 40 proc. dzieci bez faktycznego doświadczenia rodziny. Rzecznik opowiada się za wprowadzeniem w Polsce blokowania treści pedofilskich i pornograficznych, tak, jak zrobiono to w Wielkiej Brytanii. 14 grudnia mija rok od objęcia przez Mikołaja Pawlaka funkcji Rzecznika Praw Dziecka.

youtube.com

Tomasz Królak (KAI): Czy Pańskim zdaniem istnieje szansa na zbudowanie szerokiej koalicji społecznej na rzecz ochrony dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym? Ten temat żyje praktycznie wyłącznie w odniesieniu do Kościoła.

Mikołaj Pawlak: - Niektórzy posłowie zarzucili mi niedawno w Sejmie, że nie zajmuję się tym problemem. Mają albo wyjątkowo złą wolę, albo krótką pamięć, bowiem przez ostatnie pół roku, od czasu pamiętnej konferencji prasowej biskupów i filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, to właśnie ja działałem bardzo aktywnie przy tworzeniu ustawy o komisji badającej nadużycia seksualne. Zgłaszałem wiele merytorycznych, krytycznych uwag do ustawy, tak aby uczynić z niej realne, skuteczne narzędzie do wyjaśnienia wszystkich przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci. Nie słyszałem jednak w trakcie procedowania ustawy opinii Sądu Najwyższego czy Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie. Rozumiem więc, że ci strażnicy prawa nie mają uwag, choć nie będę zdziwiony, jak po rozpoczęciu prac przez komisję usłyszę falę krytyki z ich strony.
Zawsze podkreślałem, że kwestia ochrony dzieci wymaga ścisłej współpracy nas wszystkich, bowiem są to istoty najsłabsze i niezależnie od naszych poglądów musimy strzec ich praw. W walce z wykorzystywaniem dzieci musimy rozpoznać wszystkie zagrożenia, w świecie wirtualnym i realnym, a nie skupiać się jedynie na jednej grupie społecznej czy jednej instytucji, gdzie odkryto takie haniebne praktyki.
Episkopat podał, że od 1 stycznia 1990 roku do 30 czerwca 2018 roku zgłoszenia wykorzystywania seksualnego małoletnich dotyczyły 382 duchownych. A samych skazań za przestępstwa seksualne wobec dzieci w ciągu jednego roku jest w Polsce kilkaset, bywa że prawie tysiąc. W skali 25 lat daje to kilkadziesiąt tysięcy wyroków. To nie jest problem jakiegoś konkretnego środowiska, tylko niestety powszechny.

- Jakie kroki zamierza Pan podjąć, żeby dzieci były lepiej chronione?

- – Ogromnym zagrożeniem jest internet. Niedawno spotkałem się na Sycylii z ekspertami ze stowarzyszenia „Meter” założonego przez ojca Fortunato di Noto. Oni od lat ściśle współpracują z włoską policją przy wykrywaniu siatek pedofilskich. Z ich ustaleń wynika, że w internecie są trzy miliony zdjęć pedofilskich i milion filmów, działają setki stron i ponad 200 czatów. Część z nich to „inicjatywy” polskie. Gdy Włosi mają już potwierdzone informacje, że coś podejrzanego dzieje się w naszym kraju, alarmują polskie służby. Ten system monitoringu działa dosyć sprawnie. Ale problemem wciąż pozostaje edukacja i niestety kwestia wyciągania konsekwencji prawnych. Jeśli jest przestępstwo, cyberprzemoc, powinna być kara. Odpowiednie paragrafy Kodeksu karnego są. Odnoszę jednak wrażenie, że nie wszystkim zależy, aby wszystkie takie przypadki ścigać z równą surowością i zaangażowaniem.

- Komu nie zależy?

- – Tym, którzy na tym zarabiają. I mam na myśli nie tylko sprawców cyberprzemocy, ale także różnego rodzaju pośredników, platformy internetowe, serwisy, które nie kwapią się, by blokować patotreści. Bez ich aktywnego zaangażowania w obronę dzieci nie da się powstrzymać cyberprzemocy, bo w miejsce jednego zamkniętego źródła cyberprzemocy powstanie pięć nowych, bo wciąż będą mieli gdzie rozpowszechniać swoje brudne materiały i na nich zarabiać.

- Widzi Pan szansę takiej szerokiej koalicji w obronie dzieci?

- – Kluczowe są działania finansowe. Całe zło bierze się bowiem ze szlamu internetu. To tam skupia się pedofilia i zły przekaz. Przestępcy zarabiają na reklamach, na oglądalności, klikalności. Musimy odciąć ich od pieniędzy. Musimy zebrać wszystkie instytucje - od NASK, przez operatorów internetu, po prawodawców - żeby wspólnie opracować sposób na powstrzymanie tego szlamu. Może na wzór brytyjski da się tego dokonać, wprowadzając odpowiednie algorytmy czy blokady. Skoro można było zablokować na kilka dni moje konto na Twitterze jedynie za użycie pewnych określeń, które algorytm uznał za podejrzane, a były to tylko cytaty z artykułów prasowych, to tym bardziej można zablokować treści wprost mówiące o pornografii albo wprowadzić metodę weryfikacji dostępu do takich treści, np. poprzez kartę kredytową, której nie mogą używać dzieci. To na pewno ten proceder ograniczy.

- Czy jednak nie powinno się dążyć do tego, by wytyczne obowiązujące już teraz w Kościele wypracowały także inne środowiska, grupy zawodowe, instytucje, tak aby mocniejsza ochrona dzieci obowiązywała w całym społeczeństwie?

- – Kościół wprowadził takie regulacje, wewnętrzne komisje koordynują działania i nie ma już w Kościele akceptacji dla takiego zachowania. Czy da się je wprowadzić w każdym innym środowisku? Wątpię. Czy np. środowisko artystów byłoby w stanie przeprowadzić taką skoordynowaną akcję, odpowiednie dochodzenie? A potem pilnować przestrzegania regulacji? Nie sądzę, bo to zbyt różnorodna grupa.
Musimy skupić się na przestrzeganiu obowiązującego prawa, bo to wciąż kuleje. Trzeba np. pilnować zasady, że każdy pracodawca sprawdza kandydatów do pracy z dziećmi w rejestrze pedofilów. Tak stanowi prawo, ale z praktyką jest już różnie, a to przecież podstawy prewencji. Całemu złu nie zapobiegniemy, ale musimy tworzyć narzędzia do walki ze złem i ich konsekwentnie używać.

- Problem polega chyba i na tym, że znacząca część przestępstw seksualnych wobec nieletnich dokonuje się w rodzinach, gdzie sprawcą okazuje się ojciec, wujek, dziadek, ojczym, konkubent, więc wprowadzenie norm do poszczególnych grup zawodowych niewiele by dało...

- – Dlatego musimy głośno mówić o każdym przypadku molestowania dziecka i surowo karać sprawców. Musimy edukować, tłumaczyć nie tylko to, co jest przestępstwem, lecz także jakie zachowania grożą deprawacją czy demoralizacją, niezależnie od tego, czy sprawcą jest muzyk, ksiądz, edukator, wujek, ojczym czy ciocia. Być może pod moimi auspicjami powinien powstać – skonsultuję to z naukowcami i specjalistami – leksykon wyjaśniający podstawowe pojęcia, takie jak rodzina, małżeństwo, deprawacja, demoralizacja... Jaka jest etymologia danego słowa, co ono oznacza oraz co niektórzy chcieliby, żeby oznaczało.

- Sądzę, że kulturowo jesteśmy w Polsce w takim punkcie, że opublikowanie wspomnianego leksykonu wznieciłoby ogromną wrzawę. Trudno byłoby dziś o porozumienie wobec tych podstawowych pojęć.

- – Niestety to prawda, bo tak już było z opublikowanym przeze mnie 24 października listem otwartym o prawach dziecka do życia i wychowania w rodzinie. Czy zawarłem w nim cokolwiek sprzecznego z naturą? Napisałem tylko, że życie bierze się z mężczyzny i kobiety. Słowo rodzina pochodzi od „rodzić”. Cóż, nie będzie rodzenia z dwóch panów, to się po prostu nie uda.
Odnoszę się z pełnym szacunkiem i prawidłowo rozumianą tolerancją do wszelkich odmienności. Musimy jednak pamiętać o właściwej hierarchii praw. Ich utrwalenie byłoby jednym z celów wspomnianego leksykonu. Czasami podnoszą się bowiem głosy w obronie aborcji i wydłużania czasu, do którego zabicie dziecka miałoby być dopuszczalne. Są prawa kobiet, ale jest prawo do życia i musimy rozstrzygnąć, które jest pierwsze, ważniejsze. Chodzi o hierarchię.
Słynne krakowskie sześcioraczki, które niedawno odwiedziłem, urodziły się w 22. tygodniu życia. Najmłodsza dziewczynka miała około 800 gramów. W Holandii mogłoby się zdarzyć, że takie dzieci byłyby zabite w majestacie prawa, bo tam aborcja jest dopuszczalna do 22. tygodnia. Rzecznik Praw Dziecka ma stać na straży prawa do życia, zdrowia, wychowania w rodzinie, edukacji, spraw społecznych i socjalnych. Taka jest hierarchia praw.

- Czy myśli Pan, że pornografię w internecie udałoby się jednak jakoś prawnie okiełznać, kontrolować, ograniczyć, skoro powszechnie wiadomo, że sieje ona spustoszenie w dziecięcej psychice i może skutkować bardzo niedobrze w realnym życiu? Jak w tym aspekcie wygląda polskie ustawodawstwo?

- Słabo wygląda. Złe treści są powszechnie dostępne, także dla dziecka. Nie ma żadnych realnych przeszkód, żeby np. 9-latek mógł obejrzeć sobie w internecie dowolny film pornograficzny czy dowolny materiał z patotreściami najgorszego typu. To choroba cywilizacyjna, zaraza, której nie było 20 czy 30 lat temu. W tamtych czasach były „świerszczyki” i kasety sprzedawane na bazarach. Dostęp do pornografii był mocno ograniczony. Internet zło upowszechnił. Czy można to zmienić? Nie mam wątpliwości, że tak, bo technologia pozwala na wprowadzenie daleko idących ograniczeń. Dzięki technologiom stosowanym np. na lotniskach potrafimy identyfikować ludzi po siatkówce oka, mamy już samochody bez kierowców, rozwiniętą sztuczną inteligencję... Nie jest, moim zdaniem, żadnym problemem, aby skutecznie blokować treści pedofilskie i pornograficzne. Bardzo dobrze rozwiązują to już Brytyjczycy, którzy po wielkiej rewolucji obyczajowej dostrzegli problemy, jakie z niej wyniknęły, i próbują to naprawić.

- Będzie się Pan starał, żeby pójść tym tropem?

- – Kontaktuję się z rzecznikami z Wielkiej Brytanii, tam własnych rzeczników ma Anglia, Szkocja, Walia, Irlandia Północna, a nawet wyspa Jersey. Poznaję ich metody działania. Być może ich pomysły da się wprowadzić w Polsce, np. ograniczenie dostępu do pornografii poprzez konieczność autoryzacji kartą kredytową. Nie chodzi o wprowadzenie odpłatności, tylko weryfikację, że dana osoba skończyła 18 lat. Przecież w świecie realnym takie ograniczenia funkcjonują od lat, np. przy zakupie alkoholu czy papierosów. Dlaczego nie mielibyśmy wprowadzić realnych ograniczeń dla dzieci w dostępie do pornografii w internecie, która także uzależnia i przynosi złe skutki?

- Kiedy patrzy Pan na wszelkie problemy występujące wśród dzieci, kwestia samobójstw musi być szczególnie niepokojąca?

- – Co roku znika w ten sposób kilka klas w Polsce. To jest bardzo poważny problem.

- Pojawia się pytanie o stan psychiatrii dziecięcej, który, jak zewsząd słychać, jest alarmistyczny.

- – Zaniedbania dotykają nie tylko psychiatrii, ale w ogóle medycyny dziecięcej. Począwszy od neonatologii po pediatrię. I nie jest to tylko kwestia brakujących finansów, ale przede wszystkim wielu lat zaniedbań kadrowych i braku perspektywicznego myślenia. Jeżeli chcemy mieć zdrowe społeczeństwo za lat 15, to musimy pracować nad tym już dzisiaj. Jest taki projekt Ministerstwa Zdrowia, który mocno wspieram i chciałbym, by jak najszybciej wszedł w życie.

- Jakie sprawy trafiają do Pana najczęściej?

- – Konflikty rodzinne, zwłaszcza spory rodziców o dzieci. Przystępuję do takich spraw i chciałbym, żeby w ciągu najbliższych kilku lat sądy, Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie, ale także całe społeczeństwo miało świadomość, że dzieci mają swojego niezależnego obrońcę - że nie będą już tak łatwo traktowane jak piłeczka pingpongowa w rozgrywce rodziców. Często pouczam rodziców, ostrzegam ich, powstrzymuję przed eskalacją żądań. To zazwyczaj działa. Niestety, to najczęściej z problemów rodzinnych biorą się też patologiczne zachowania dzieci. Dochodzi nawet do tragedii, jak zabójstwo w szkole na warszawskim Wawrze, atak bombowy na Kujawach, zabójstwo dziewczynki we Wrocławiu, znana sprawa Dawidka zabitego przez ojca – wszystko było efektem degrengolady relacji rodzinnych.

- Degrengolada postępuje, więc pracy będzie Panu raczej przybywało.

- – Gdy jako adwokat chodziłem do sądu okręgowego, było tam 12 sal, z czego w ośmiu od rana do wieczora były same rozwody. Statystyki mówią same za siebie: w 2018 roku na 192 tysiące zawartych małżeństw było 63 tysiące rozwodów. Każdy rozwód to dramat, zwłaszcza dla dziecka. Dlatego tak bardzo zależy mi na uchwaleniu ustawy dotyczącej rodzinnego postępowania informacyjnego. Szacunki mówią, że dzięki temu rozwiązaniu liczba rozwodów może zmaleć o 20 procent, bo rodzicom uda się porozumieć. Obecny stan powoduje, że za 10 lat będziemy mieć już nie 20, ale 40 proc. dzieci bez faktycznego doświadczenia rodziny. Te dzieci będą dorastać bez prawidłowych wzorców rodzinnego życia.

- Społeczeństwo budowane przez ludzi, którzy nie mają doświadczenia rodzinnego będzie z pewnością innym społeczeństwem.

- – Rodzina w rozumieniu klasycznym, naturalnym, w pełni ukształtowana „produkuje” znacznie mniej patologii. I żadna inżynieria społeczna, żadna antyrodzinna propaganda tego nie zmieni. Przestępczość rodzi się ze zła, a zło rozwija się łatwiej w toksycznym środowisku. Zdrowo funkcjonująca rodzina przeciwdziała złu – dlatego trzeba wspierać, i zawsze to będę robił, wszelkie inicjatywy, które promują prawidłowe postawy rodzinne jako sposób na przeciwdziałanie złu, patologiom, a w efekcie przestępczości. Dlatego musimy pomagać rodzinom, a nie z nimi walczyć. I ja, dopóki będę Rzecznikiem Praw Dziecka, będę bronić rodzin, bo to najlepszy sposób na obronę praw dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Adrian Józef Galbas SAC – biskupem pomocniczym diecezji ełckiej

2019-12-12 12:37

KAI

Ks. Adrian Józef Galbas SAC, prowincjał Księży Pallotynów w Poznaniu został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka biskupem pomocniczym diecezji ełckiej. Decyzję Papieża ogłosiła dziś w południe Nuncjatura Apostolska w Polsce.


Ks. Adrian Józef Galbas SAC

Biskup nominat Adrian Józef Galbas ma 51 lat. Jest doktorem teologii duchowości. Studiował też dziennikarstwo. W czasie dotychczasowej posługi pełnił m.in. funkcję prefekta alumnów w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Ołtarzewie. Był też proboszczem parafii pw. św. Wawrzyńca w Poznaniu oraz radcą prowincjalnym. Od 2011 roku pełni funkcję przełożonego prowincjalnego pallotyńskiej Prowincji Zwiastowania Pańskiego z siedzibą w Poznaniu.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC, urodził się 26 stycznia 1968 roku w Bytomiu. W 1987 roku został przyjęty do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. W latach 1987-1993 studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie. Śluby wieczyste złożył 10 września 1993 roku w Zakopanem, a 7 maja 1994 r. roku w Ołtarzewie został wyświecony na kapłana.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC od 1994 do 1995 r. był wikariuszem w parafii św. Michała Archanioła w Łodzi. W latach 1995 – 1998 studiował na KUL-u teologię oraz komunikacje i dziennikarstwo. W latach 1998-2002 pełnił funkcje prefekta w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie., a od 2002 do 2005 był radcą w zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu. W latach 2002 – 2003 był też sekretarzem ds. Apostolstwa w Częstochowie. W 2003 roku został proboszczem parafii św. Wawrzyńca w Poznaniu i był nim do 2011 roku. Jednocześnie od 2008 do 2011 roku pełnił także funkcję radcy w zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC w 2012 roku otrzymał tytuł doktora teologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od 2011 roku jest prowincjałem Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu.

BP KEP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem