Reklama

Przedsiębiorcy u Maryi

2019-10-07 14:52

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Marek Kępiński, Biuro Prasowe Jasnej Góry

„Wiele zostało wam powierzone” - pod takim hasłem 6 października na Jasnej Górze odbyła się 1. Ogólnopolska Pielgrzymka Przedsiębiorców. Z inicjatywą powstania nowej pielgrzymki wyszedł abp Józef Kupny, przewodniczący Rady ds. Społecznych Konferencji Episkopatu Polski, który objął patronat nad spotkaniem. Pielgrzymka została zorganizowana w odpowiedzi na duchowe potrzeby środowisk katolickich przedsiębiorców.

- Oni oczekują obecności Kościoła, potrzebują formacji, o to proszą. Zaczęło się od duszpasterstw i teraz jest najwyższy czas, żeby przyjechać na Jasną Górę, pokłonić się Matce Bożej i zawierzyć wszystkie sprawy przedsiębiorców, pracodawców, i prosić o potrzebne łaski i błogosławieństwo – mówi abp Józef Kupny.

Nawiązując do hasła pielgrzymki „Wiele zostało wam powierzone” – abp Kupny mówił: -To nie jest żadną przesadą, a raczej jest to zobowiązanie, żeby tym służyć, to rozwijać, dzięki temu budować dobro wspólne naszej Ojczyzny. Przedsiębiorcy, ci, którzy kreują życie gospodarcze, prowadzą firmy, zostali bogato przez Pana Boga obdarowani. Bo do tego potrzeba pewnej kreatywności, sprawności do zarządzania, prowadzenia firmy, potrzeba czegoś, co nie każdy posiada.

Reklama

Podczas pielgrzymki osoby zaangażowane w różne rodzaje działalności gospodarczej mają okazję do wspólnej modlitwy, umocnienia w wierze, wzajemnego poznania się i nawiązania współpracy, a także wysłuchania świadectwa gości specjalnych, którymi są: Jolanta Grabowska-Markowska, lekarz medycyny, pediatra, założycielka i prezes Społecznego Towarzystwa Hospicjum Cordis oraz Roman Kluska, polski przedsiębiorca, założyciel i wieloletni prezes Optimus S.A., twórca marki Prawdziwe Jedzenie.

- Pan Bóg obdarzył mnie życiem obfitującym w wiele sytuacji, często trudnych. Chciałbym dzisiaj podzielić się niektórymi moimi drogami do Pana Boga. Jeśli ktoś będzie mógł coś wartościowego dla siebie przyswoić, to myślę jest to, po co tutaj przyjechałem – mówił Roman Kluska.

- Tych zdarzeń było bardzo wiele. Jest to droga od osoby, która otrzymała wiarę na bazie tradycji, raczej płytkiej wiary, natomiast bez odczuwania tej obecności i miłości Pana Boga do nas, po drogę przez różne trudne doświadczenia, które pokazały, że tylko oparciem się na prawdzie, na dobroci i miłości do nas naszego Stwórcy, można budować szczęście, można dać sobie radę z każdą trudnością – podkreśla Roman Kluska - Dzisiaj jestem rolnikiem, przedsiębiorcą, chowam owieczki, robię sery owcze, staram się, aby były pyszne, zdrowe i naturalne, i jeszcze szereg innych różnych działalności”. Jak stwierdza były prezes Optimusa, nie ma żalu o przeszłość: „Dziękuje Panu Bogu za wszystkie doświadczenia, wszystkie trudy, i coś, co ja nazywałem kłopotami, zmartwieniami, bo bez tego mógłbym pobłądzić. Dziękuję Bogu za tyle miłości, za całe dobro. Niczego nie żałuję poza tym, że czasami oczywiście błądziłem.

Organizatorami Pielgrzymki nyli: Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent” i Stowarzyszenie Chrześcijańskich Przedsiębiorców i Menadżerów „Nostra Res”.

- Od 20 lat towarzyszymy przedsiębiorcom w ich rozwoju duchowym – mówił ks. Przemysław Król, sercanin, moderator Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent” - Nasze cele są stricte duchowe – formacja, rozwój życia duchowego, ale także zajmujemy się etyką biznesu i tworzymy pewnego rodzaju wspólnotę środowiska katolickich przedsiębiorców w Polsce.

- Widzimy w dzisiejszym świecie bój o wartości. Jako chrześcijanie musimy mówić, na jakich zasadach się opieramy. Dla przedsiębiorców to jest szczególnie istotne – bo jest pokusa w dzisiejszym świecie, aby pójść na skróty, aby zrobić biznes szybko. My mówimy inaczej – trzeba go oprzeć na wartościach. Każdy z nas gdzieś pracuje, ma swojego szefa, tutaj mówimy chociażby o etyce zatrudniania, o wynagradzaniu pracowników, o tym, żeby świat przedsiębiorczości stawał się bardziej ludzki, aby nie był światem walki o pieniądze, ale aby był światem współpracy, budowania wspólnego dobra – mówił ks. Król.

- Jest to poczucie łączności ze środowiskiem ludzi biznesu, którzy wyznają takie same wartości. Wspieramy się wzajemnie, tworzymy społeczność, możemy na siebie liczyć – mówi Dagmara Konarska, właścicielka firmy New Culture Institute. Swoją działalność prowadzi od 4 lat.

- Bardzo ważne jest, żeby ludzie się angażowali. Myślenie tylko w kategoriach zysku, pieniądza, i takiego przedmiotowego traktowania ludzi, na dłuższą metę się nie sprawdza – podkreśla Dagmara Konarska – Bardzo ważne jest, żeby ludzie widzieli sens swojej pracy, jej wartość, żeby czuli się doceniani, i żeby mogli się rozwijać i wykorzystywać w pełni swój potencjał. I do tego muszą być świadomi menadżerowie czy liderzy, którzy zarządzają takimi ludźmi, po to, żeby oni wzrastali. To staram się przekazywać, bo wiem, że to działa, i tak naprawdę takie firmy, które są zarządzane w ten sposób, osiągają najlepsze rezultaty. To jest ten styl pracy, sposób zarządzania, które są w stanie doprowadzić do efektywności i do wysokich wyników w biznesie.

Jak podkreśla Dagmara Konarska, zaczynając działalność razem ze swoją wspólniczką postanowiły zawierzyć firmę Panu Bogu. „Od tego zaczęłyśmy. I wówczas odkryłyśmy Duszpasterstwo ‘Talent’, które nas tą drogą prowadziło. I teraz jest czas na odnowę tego zawierzenia, na ponowną prośbę o wsparcie, o opiekę”.

Radosław Ciaś, przedsiębiorca i menadżer, od 10 lat zarządzą własną firmą KRAFC CONSULTING. Jak podkreśla, na spotkanie przyjechał, „aby czerpać z darów Ducha Świętego, które są pracodawcom, kierownikom, wszystkim tym, którzy zarządzają innymi ludźmi, niezmiernie potrzebne”. „Często decyzje, które musimy podejmować, są decyzjami trudnymi. Mało jest przewodników, jak być dobrym pracodawcą, jak być dobrym szefem dla innego człowieka, dobrym przedsiębiorcą, jak pomnażać ze spokojem sumienia to, co zostało nam powierzone. Jak się okazuje, Pismo Święte jest bardzo bogate w instrukcje, jak ze spokojem ducha i sumienia pomnażać te dobra, które nam Pan Bóg powierzył.

- Warto przyjrzeć się z pokorą samemu sobie, że to nie jest moje, co zostało nam powierzone, my jesteśmy tylko współzarządcami – podkreśla Radosław Ciaś.

W programie Ogólnopolskiej Pielgrzymki Przedsiębiorców znalazła się Msza św. pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego o godz. 12.30 w Kaplicy Matki Bożej oraz uroczysty Akt Oddania się Przedsiębiorców Maryi.


źródło: http://www.jasnagora.com


Reklama

Pytania o stan wiary

2019-10-16 12:28

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 10-11

Sceptycy twierdzą, że stajemy się krajem, w którym jego mieszkańcom trzeba mówić o Jezusie Chrystusie tak, jak czyni się to w dalekiej Amazonii. A niektórzy dodają nawet, że w Polsce misjonarzom byłoby znacznie trudniej niż wśród dzikich plemion. Że spora część Polaków, mimo trwającej niemal trzecią dekadę katechizacji w szkole, wierzy naskórkowo, a praktykuje okazjonalnie. Ktoś trafnie napisał, że to religijność bez wiary i pobożność bez modlitwy.

Bożena Sztajner/Niedziela

To u nas opowiadana jest anegdota, jak to ksiądz przy załatwianiu formalności przedślubnych zapytał narzeczonego, czy przystąpił do sakramentu bierzmowania. Gdy ten nie wiedział zupełnie, o czym mowa, zdenerwowana narzeczona syknęła: – To było wtedy, jak ci ksiądz w Wielki Piątek sypał popiół na język!

A zupełnie poważnie – czy Polska powinna znów zostać krajem misyjnym? Może warto właśnie to pytanie zadać w Światowym Dniu Misyjnym, 20 października. A jeśli tak jest, to jakie są objawy tego zjawiska i jego przyczyny? I czy Kościół ma jakąś receptę, by ten proces zatrzymać...

Zadaliśmy to niełatwe pytanie trzem kapłanom z trzech regionów Polski. Dodajmy – z trzech nie tylko terytorialnie oddalonych od siebie regionów. Coraz częściej mówi się bowiem, że polska religijność nie jest już jednorodna. Do tradycji bardziej przywiązana jest ponoć wschodnia niż zachodnia część kraju. Inaczej wierzą ludzie w wielkich miastach, a inaczej na wsi. Najwyraźniejszą granicę stanowi jednak wiek – młodzi inaczej niż starsi traktują Kościół, inne miejsce w ich wartościowaniu zajmuje wyznawana wiara.

Ks. Piotr Bączek, południe Polski:

– Jestem księdzem diecezji bielsko-żywieckiej. Nasz diecezjalny Kościół w statystykach dotyczących liczby kapłanów, powołań czy też religijności wiernych prezentuje się nieźle. W porównaniu z miejscami prawdziwie misyjnymi jest wręcz bardzo dobrze. Kiedy odwiedziłem Boliwię – a to stricte misyjny kraj – tamtejszy biskup zaproponował mi „na dzień dobry” parafię liczącą 50 tys. wiernych, w której nie ma duszpasterza. A takich placówek jest tam znacznie, znacznie więcej. W mojej parafii – to największa w diecezji – na dwadzieścia kilka tysięcy wiernych przypada sześciu duchownych. Czy to misyjne wskaźniki? Nie sądzę.

Zdaję sobie sprawę z tendencji, które odczuwamy w całym polskim Kościele. One dotykają także naszą diecezjalną wspólnotę. Niepokoją nas spadek liczby powołań – u nas może nie drastyczny, ale od dłuższego czasu ciągły, słabnąca religijność młodego pokolenia etc., etc. Tego nie da się przemilczeć.

Daleki jednak jestem od kreślenia czarnych scenariuszy. Dlaczego? Bo wierzę w Boga, wierzę w Kościół i wierzę w ludzi. Z braku miejsca podam jeden przykład. W związku z Rokiem Świętym Miłosierdzia wprowadzono w dziesięciu miejscach naszej diecezji tzw. „stały konfesjonał”. Prawie każdy kapłan w ramach tej duszpasterskiej inicjatywy pełni swój dyżur spowiednika. Chętni do spowiedzi są zawsze; nie wspomnę już, że często są to bardzo dojrzałe i głębokie wyznania. Moje doświadczenie posługi w konfesjonale wcale nie wskazuje na kryzys wiary wśród ludzi.

Zmierzając do odpowiedzi na postawione pytanie – nie ma jakiegoś idealnego Kościoła w ziemskim wydaniu, do którego musimy strukturalnie, instytucjonalnie, statystycznie aspirować. I czuć się zadowoleni/niezadowoleni, gdy przejrzymy wspomniane statystyki. Te bowiem mówią wiele, ale nie mówią wszystkiego. Dwunastu Apostołów statystycznie wypadało bardzo słabo wobec całych narodów pogańskich.

Odpowiedź nie jest więc przesądzona. Nasz Kościół przyszłości będzie taki, jakie będą nasze wiara, odwaga, radość z tego, że jesteśmy uczniami Chrystusa. Polska nie stanie się pogańska sama z siebie, nie będzie też bardziej chrześcijańska. Będzie taka, jaką ją uczynimy. Naszej wiary nie uratuje ktoś z zewnątrz, tylko my sami.

Na koniec – czy Kościół ma na kryzys receptę? Oczywiście, że ma. Miał ją zawsze. Receptą jest głoszenie Chrystusa. Niezależnie od statystyk, w każdym czasie, w każdej sytuacji.

Ks. Adrian Put, ziemie zachodnie:

– Powiem trochę przekornie, że nie możemy sobie pozwolić na to, by krajem misyjnym nie być. Kościół jest przecież posłany, tzn. misyjny ze swej natury. Jeśliby nie był misyjny, to nie byłby Kościołem.

Jest jednak w tym pytaniu także drugi znak zapytania, odnoszący nas do postępującej laicyzacji i desakralizacji naszej ojczyzny. Gdy obserwujemy nasze współczesne życie społeczne, polityczne czy kulturalne, szczególnie po śmierci Jana Pawła II, nie sposób nie dostrzec postępującego poganienia Polski. Przez stulecia spotykaliśmy się w kraju z ukrytym lub jawnym antyklerykalizmem, odrzucaniem skrycie lub powszechnie pewnych norm wiary, a także ze zmienianiem się postaw religijnych Polaków. Dziś jednak ten proces jakby przyspieszył. Medialnie stał się bardziej nośny. Czy zatem możemy nadal mówić, że jesteśmy krajem katolickim, czy może jednak zjawisko zeświecczenia tak postąpiło, że powinniśmy się sytuować raczej w gronie krajów misyjnych? Nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno zabrakło nam myślenia o nas w kategoriach misji.

Posługuję jako proboszcz w niewielkiej parafii obejmującej część śródmieścia i budujące się osiedle w Zielonej Górze. Systematycznie, co niedzielę, w Mszach św. uczestniczy 15 proc. mieszkańców. Niewiele jest tutaj tradycyjnych rodzin, w których wiara przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Zresztą na tzw. ziemiach zachodnich tradycja wiary to raptem trzy lub cztery pokolenia. Pierwsi powojenni mieszkańcy Pomorza Zachodniego, ziemi lubuskiej czy Dolnego Śląska, wyrwani przed 75 laty z własnych domów i przewiezieni do obcych miejscowości, musieli organizować życie od początku. Często to właśnie wiara pozwalała im się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości, ale równie często ta nowa rzeczywistość stawała się okazją do odejścia od wiary. Brak zakorzenienia, porozrywane więzi społeczne oraz niepewność jutra powodowały, że Kościół miał tutaj trudniej. A dzisiaj bliskość granicy, przejmowanie wzorców życia z Zachodu, a także znacznie większa ciekawość nowinek obyczajowych powodują, że związki z wiarą stają się tutaj coraz słabsze. Co zatem zrobić w tej sytuacji? Na nowo podjąć misję. Kościół nigdy nie może sobie pozwolić na okres bez misji. Nawet gdy ochrzczone są całe pokolenia, to misja musi być podstawowym zadaniem Kościoła, szczególnie na zachodzie Polski.

Ks. Marcin Gołębiewski, Podlasie:

– Polska nie powinna nigdy przestać być krajem misyjnym. Niezależnie od tego, czy ktoś jest osobą, która z jakichś względów nie słyszała u nas o Chrystusie, czy na skutek różnych doświadczeń o Nim zapomniała. A nawet jeśli żywo doświadcza relacji do Boga, to potrzebuje ciągle orędzia Ewangelii. Nakaz jej głoszenia, pozostawiony przez Jezusa, jest przecież nakazem misyjnym.

Niestety, obserwujemy wiele zjawisk, które wskazują na to, że poganiejemy, że wiara staje się tylko zwyczajem, piękną tradycją. Zdarza się nader często, że chrześcijaństwo, katolicyzm zostają zredukowane do zwyczajów wyniesionych z domu rodzinnego: Wigilii, opłatka, choinki, kolorowej palmy czy wielkanocnej święconki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie liczne przypadki zaniedbywania życia sakramentalnego czy rozluźnienie obyczajów oraz życia moralnego. Ochrzcić dziecko wypada, Pierwsza Komunia św. to małe wesele, bierzmowanie przyda się do ślubu, sakrament małżeństwa to wzruszający moment dla całej rodziny, spowiedź to moja prywatna sprawa, a do kościoła na Mszę św. wystarczy pójść w okresie wielkanocnym. Tak się będzie działo, jeśli nasze chrześcijaństwo zostanie pozbawione nieustannego głoszenia Ewangelii.

Odkrycie misyjnej tożsamości Kościoła, również w Polsce, jest bezpiecznikiem, który chroni przed swoistą pychą: że oto my, katolicy z tradycjami, będziemy ewangelizować resztę świata. Zakorzeniony w polskiej tradycji katolicyzm jest wielką wartością i potencjałem, których mogą nam pozazdrościć inne kraje Europy, i bez wątpienia jest to powód do dumy. Musi on być jednak ożywiany duchem misyjnym, ewangelizacyjnym. Trzeba na nasze wspólnoty patrzeć okiem misjonarza, bo one potrzebują misyjnego odnowienia. W dobie pluralizmu kulturowego i religijnego, rozluźnienia obyczajów również wśród katolików potrzeba budowania i umacniania tożsamości chrześcijańskiej, promowania wartości ewangelicznych w przestrzeni publicznej. Realizacja nakazu misyjnego Chrystusa: „Idźcie i głoście”, ma jednak przede wszystkim przynosić owoce w życiu konkretnej osoby i umacniać w niej wiarę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystości 35. rocznicy śmierci ks. Popiełuszki

2019-10-19 21:35

Łukasz Krzysztofka/KAI

Rodzina i przyjaciele bł. ks. Popiełuszki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, parlamentarzyści, kilkadziesiąt pocztów sztandarowych NSZZ „Solidarność” z całego kraju i tłumy wiernych uczestniczyły we Mszy św. w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu w 35. rocznicę męczeńskiej śmierci kapelana „Solidarności”.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Uroczystej, koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, który przed Mszą św. poświęcił kaplicę z wystawionymi relikwiami sutanny, którą miał na sobie w momencie śmierci męczennik.

Kard. Nycz zaznaczył, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Zobacz zdjęcia: 35. rocznica śmierci ks. Popiełuszki

Metropolita warszawski przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie wskazywał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że dziesięć lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Kazanie wygłosił bp Józef Guzdek, Biskup Polowy Wojska Polskiego. Zwrócił uwagę, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił i dodał, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, a nie siły.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego, co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Bp Guzdek wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość stwarza okazję do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

Po Mszy św. odmówiono litanię do bł. ks. Jerzego, a następnie złożono wieńce na grobie męczennika.

19 października obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Kapłanów Niezłomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem