Reklama

Orzech, którego kocham

2019-11-07 19:19

Agata Pieszko

Agata Pieszko

Był sierpień 2009 roku. Miesiąc przed moimi czternastymi urodzinami. Ostatni wakacyjny weekend postanowiłam spędzić na Spotkaniu Młodych Diecezji Legnickiej w Krzeszowie. Skusiła mnie wtedy duża grupa młodzieży i mnóstwo warsztatów. Nie zdawałam sobie jeszcze wtedy sprawy, ile może na tym zyskać mój duch. To był wspaniały czas. Pierwszy raz zobaczyłam żywy Kościół, księży, którzy wychodzą do młodych i mówią ich głosem. Nie spodziewałam się także, że najbliższy będzie mi język 70-latka wspierającego się o lasce!

Takiego go poznałam

Zanim nieznany mi wtedy ksiądz wyszedł do nas, by głosić konferencję, krzeszowską bazylikę wypełniły głośne brawa, a na telebimie widniał napis: „Orzech na ambonie!” Młodzież go kocha i szanuje - pomyślałam. Moim oczom ukazał się postawny mężczyzna, o silnych dłoniach. Widać, że musiały dużo przepracować. Kolejny charakterystyczny element-okulary zsunięte do połowy nosa, znad których świeciły mądre oczy. No i oczywiście Pani Orzechowska – laska, która była jego wsparciem. Pamiętam, jak opowiadał pyszne historie o kostusze, która niejednokrotnie zasadzała się na jego życie, ale natychmiast uciekała, gdy Orzech po wielkopolsku ją wypraszał, mówił nam o Negro, swoim ukochanym psie pasterskim, mówił dużo o swoim domu... To mnie urzekło. Na „dzień dobry” dawał nam dostęp do swojego życia i swojej historii, a przy tym pięknie mówił o Panu Jezusie –zawsze jak o swoim ukochanym, zawsze obecnym przyjacielu.

10 lat temu na Spotkanie Młodych jeździło się właśnie po to, by posłuchać Orzecha, czy jeszcze starszego od niego o. Leona Knabita. Nie potrzeba było gwiazd specjalnych. Już wtedy opowiadał o „studentach z Bujwida”. Zupełnie nie wyobrażałam sobie, o jakim miejscu mówi. Co więcej, nigdy nie myślałam, że będzie mi dane tam być.

Reklama

Takiego pokochałam

Nadszedł wrzesień 2015 r. Byłam po pierwszym roku studiów. Za namową studentów spotkanych na Pielgrzymce Legnickiej zapisałam się na Biały Dunajec-legendarny Obóz Adaptacyjny studentów Wrocławia i Opola. Przed wyjazdem pierwszy raz przekroczyłam wawrzynowy próg. Po lewej stronie od wejścia były niewielkie drzwi z tabliczką „Pokój Orzecha”. Czyli to prawda - on rzeczywiście pomieszkuje ze studentami! Nie mogłam się doczekać poznania księdza, który był moim nastoletnim autorytetem. Na Białym Dunajcu w Wawrzynowej chacie sprawowaliśmy dyżury kuchenne. Pobudka między 5:00, a 6:00. W końcu woda na ponad 100 osób w wielkim garze musiała zdążyć się zagotować do śniadania o godz. 7:00. Po śniadaniu ja i jeszcze kilku dyżurnych zostaliśmy przygotowywać obiad. To była pierwszy styczność z Orzechem i pierwsze…skubanie gęsi. Mi przypadło w udziale obieranie ziemniaków. – Nic trudnego – pomyślałam. Zabrałam się do zadania pewnie i ruszyłam do kuchni po czystą wodę, do której mogłabym wrzucać obrane już ziemniaki.

– Dokąd idziesz? – zatrzymał mnie zachrypnięty głos.

– Nalać czystą wodę do popłukania ziemniaków – odpowiedziałam.

– Łeb se popłucz! –usłyszałam zza pleców.

Wtedy przekonałam się, że obieranie ziemniaków wcale nie jest takie proste, jak mi się wydawało! Przecież w jednej wodzie można ziemniaki i obrać i ugotować! Pierwsze spotkanie z Orzechem wybiło mnie z pantałyku. Jeszcze większe zdziwienie nastąpiło wtedy, gdy zasiedliśmy do wspólnego stołu. Zauważyłam, że tylko on nie ma łyżki.

– Nie ma ksiądz łyżki. Przynieść? – zapytałam nieśmiało.

– Nie interesuj się – odpowiedział Orzech.

Bardzo szybko zorientowałam się, że Orzech nie chciał sprawiać nam przykrości. Chciał nas wychować. Na kogo? Na ludzi z dystansem, nie rozczulających się nad sobą, na dorosłych, którzy będą potrafili działać. Za to jestem mu bardzo wdzięczna. To on wybrał mnie w moich początkach przychodzenia do duszpasterstwa na premiera wspólnoty. Mnie, która wstydziła się poprosić o znaczek na poczcie! Dzięki tej funkcji nabrałam odwagi, doświadczania w pracy z ludźmi, a przede wszystkim głębokiego przekonania o mocy modlitwy całej wspólnoty, która wspierała mnie w moich działaniach duszpasterskich i życiowych.

Czego nauczył mnie Orzech? Że jedzenia się nie marnuje, że mam przenigdy nie brać sobie męża, który nie będzie sentymentalny, i że do zupy kalafiorowej nigdy nie dodaje się cebuli!

Poznałam Orzecha. Czy miałam inne wyobrażenia co do tego spotkania? Na początku pragnęłam, by mnie zapamiętał, wiedział, jak mam na imię, wiedział, co u mnie. To się nie udało. Nie dlatego, że ja, czy on tego nie chcieliśmy. Relacji z Orzechem trzeba się po prostu nauczyć. Po czasie, bardziej niż to, że zapamięta moje imię, cieszyło mnie, gdy posmakował mu barszcz, który zrobiłam na Wigilię, i który podałam mu w holu, gdy był zziębnięty. Po tylu latach nie jest w stanie zapamiętać nas wszystkich. Choroba sprawia także, że jego pamięć jest coraz słabsza. Wiem jednak, że jestem w jego sercu, jako jedno z wielu wawrzynowych dzieci, których imiona i życiorysy zawsze nosi przy sobie i ogarnia modlitwą.

Kard. Sarah: módlcie się i pokutujcie za waszych pasterzy

2019-11-12 17:30

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Mediolan (KAI)

„Dzięki nieustannej modlitwie w swym klasztorze Benedykt XVI dodaje nam sił. Ta modlitwa jest najpiękniejszą encykliką, jaką mógł przekazać dziś Kościołowi, który musi nauczyć się modlić” – uważa kard. Robert Sarah. Jego zdaniem to właśnie modlitwa jest głównym remedium na kryzys współczesnego Kościoła. „Jeśli myślicie, że wasi kapłani i biskupi nie są święci, to bądźcie święci dla nich! Pokutujcie i pośćcie za ich wady” – mówił prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego podczas spotkania z katolikami w Mediolanie.

Magdalena Miła

Afrykański purpurat przypomniał, że to modlitwa, a nie zniesienie celibatu jest również podstawową odpowiedzią na brak powołań. Jezus przewidział taką sytuację i nie powiedział: musicie się jakoś przeorganizować, ale powiedział „módlcie się!”. Zdaniem kard. Saraha zniesienie celibatu wyrządziłoby w Kościele wielkie szkody.

Zachęcając wiernych do modlitwy, kard. Sarah zapewnił, że w ten sposób zdołają się obronić przed zagrożeniami, które niesie współczesny świat. Przeżywany przez niego kryzys ma różne przejawy, ale jego podstawową przyczyną jest odrzucenie Boga, zamknięcie Go w swoistym areszcie domowym. Tam gdzie Bogu odmawia się centralnego miejsca, tam i człowiek traci przynależną mu pozycję. Na tym opierały się totalitaryzmy XX w. i z tego wypływa też współczesny totalitaryzm relatywizmu. Jednym z tego przejawów jest ideologia gender, która jest lucyferiańską odmową przyjęcia od Boga swej natury. Dociera to również do Kościoła. Kard. Sarah ujawnił, że on sam musiał zająć się sprawą kobiety, która po zmianie płci została przyjęta do seminarium. „Musiałem interweniować, aby zatrzymać święcenia diakonatu” – powiedział prefekt watykańskiej kongregacji.

Afrykański kardynał zaznaczył, że mówiąc o współczesnym świecie musimy pamiętać, że to my doprowadziliśmy do jego dechrystianizacji. „Boli mnie, kiedy widzę, jak wielu biskupów zaprzedaje nauczanie Kościoła i tworzy podziały wśród wierzących” – mówił w Mediolanie kard. Sarah.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileusz na Manhattanie

2019-11-13 20:31

ks. Adrian Put

W parafii pw. Pierwszych Męczenników Polskich w Gorzowie dziękowano Bogu za 30 lat istnienia parafii. Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który jednocześnie wizytował dekanat Gorzów-Katedra.

Ks. Adrian Put
Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który jednocześnie wizytował dekanat Gorzów-Katedra.

Parafia pw. Pierwszych Męczenników Polskich powstała w 1989 roku. Utworzył ją bp Józef Michalik. Początkowo ośrodek duszpasterski powstał w szczerym polu. Dziś jest to największe osiedle Gorzowa i jednocześnie największa parafia w diecezji zielonogórskio-gorzowskiej. Pierwszym proboszczem i budowniczym kościoła oraz całego kompleksu duszpasterskiego był ks. prał. Władysław Pawlik. Po nim parafią kierował ks. Jan Mikołajewicz, a dziś przewodzi jej ks. Bogusław Kaczmarek.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz parafii pw. Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie.

Jubileuszowa Msza święta zgromadziła wielu dawnych wikariuszy, którzy przez lata pracowali na gorzowskim Manhattanie.

W homilii bp Tadeusz przypomniał znaczenie męczeńskiej śmierci dla współcześnie żyjących na terenie naszej diecezji. Biskup podkreślił ogrom pracy, którą wykonali kapłani pracujący w tej części Gorzowa. - Męczennicy przypominają nam, że Bóg nie jest daleki, ale chce być blisko każdego i każdej z nas. Gdy dziś wspominany w liturgii Pierwszych Męczenników Polskich to chcemy pamiętać że to oni przynieśli na naszą ziemię Chrystusa. Bóg stał się dla nas bliski także dzięki ich życiu, posłudze i męczeńskiej śmierci. - podkreślił bp Lityński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem