Reklama

Niedziela Małopolska

Abby Johnson podczas spotkania w Krakowie: Aborcja to czyste zło

- Proszę, zróbcie coś. Zróbcie wszystko, co w waszej mocy, by oddalić ten kompromis. Nigdy nie można iść na kompromis ze złem. Aborcja od początku jest czystym złem i nie jest akceptowalna w żadnym wypadku - mówiła Abby Johnson podczas świadectwa, którym podzieliła się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie.

2020-02-13 10:23

[ TEMATY ]

Abby Johnson

Archidiecezja Krakowska

Na początku Abby opowiedziała swoją historię związaną z Planned Parenthood. W college’u spotkała kobietę, która pracowała dla tej kliniki i powiedziała jej, że to organizacja, która pomaga kobietom w kryzysowych sytuacjach. Abby przyznała, że uwierzyła jej i została tam wolontariuszką, a następnie zatrudniła się na stałe. W ósmym roku pracy wiele się zmieniło. – Głęboko wierzę, że ostatniego roku Bóg zaczął otwierać moje serce na prawdę, bo do tej pory nie chciałam Go słyszeć – powiedziała. Została poinformowana, że planuje się budowę kliniki, w której będzie dokonywana aborcja nawet w szóstym miesiącu ciąży. Zaplanowano również podwojenie liczby aborcji, ze względu na konieczność zwiększenia dochodów.

Abby została poproszona o asystowanie przy jednym z zabiegów. Na ekranie maszyny ultrasonograficznej zobaczyła dziecko.

– Zobaczyłam, że ssak jest coraz bliżej i bliżej ciała dziecka, aż do momentu, kiedy go dotknął i dziecko odskoczyło. Zobaczyłam jak to ciało, ręce, nogi trzynastotygodniowego dziecka zaczynają się ruszać, tak jakby chciało uciec od ssaka, który za chwilę odbierze mu życie, wessie go do maszyny.
Starało się uciekać, ale nie było dla niego drogi ucieczki. Została włączona maszyna ssąca i to, co zobaczyłam, to był horror. Widziałam, jak część po części ciało tego dziecka jest rozrywane i wsysane do maszyny. Po następnych kilku sekundach ekran maszyny zrobił się czarny – powiedziała. Po tym wydarzeniu stwierdziła, że już nigdy nie chce brać udziału w zabiegach aborcyjnych.

Podczas dwóch dni pobytu w Polsce dowiedziała się, że Polska idzie na kompromis, ponieważ każdego roku zabija się dzieci z powodu wyboru. – Podejmujecie decyzje za dzieci, które z nich powinny żyć, a którym możecie tego odmówić. I to się dzieje dlatego, że idziecie na kompromis. Cały świat patrzy na was, Kościół patrzy na Was, abyście przestali iść na kompromis, jeśli chodzi o aborcję – powiedziała. Opowiedziała historię położnych, które opowiadały, że jeśli aborcja się nie uda to dzieci są wkładane do pojemnika z formaliną. Abby stwierdziła, że to się dzieje w katolickim kraju jakim jest Polska. – Co ludzie robią w tej sprawie? Co wy zamierzacie z tym zrobić? Małe dzieci są topione w waszych szpitalach. Dzieci, które przeżyłyby z małą ilością pomocy, żyłyby normalnie – powiedziała poruszona. Przyznała, że około dwóch tysięcy dzieci jest zabijanych w polskich szpitalach. – Polsko, to jest twoje przebudzenie, twoje ostrzeżenie – stwierdziła.

Reklama

Zwróciła się do księży zauważając, że w polskich kościołach jest wiele osób wspierających aborcję i nie można udzielać im Komunii. Kościół musi się włączyć silnie w walkę z aborcją. – Musimy modlić się, ale też zacząć działać. To nie wystarczy, niewinne istoty są zabijane w tym momencie – powiedziała.

Przyznała, że aborcja w USA się rozwinęła ze względu na to, że Kościół nie chce stracić wiernych i milczy. Na całym świecie z powodu kompromisu dzieje się wiele zła: Islandia ogłosiła, że wyeliminowała zespół Downa, zrobiono to zabijając dzieci nim dotknięte, w Chinach kobiety zmusza się do aborcji. – Myślicie sobie, że to się nigdy nie zdarzy w Polsce, ale to już puka do waszych drzwi. Są ludzie w parlamencie, którzy czekają na to, by podpisać prawo aborcyjne. W waszym kraju zbliżają się wybory. Zamierzacie zagłosować za życiem? – zapytała. Powiedziała, że trzeba pomóc kobietom, które chcą urodzić dziecko i borykają się z różnymi trudnościami oraz głosować zawsze za życiem.

Abby stwierdziła, że należy szukać sprawiedliwości dla niewinnie zabijanych dzieci, to jest odpowiedzialność i zobowiązanie katolików. – Proszę, zróbcie coś. Zróbcie wszystko, co w waszej mocy, by oddalić ten kompromis. Nigdy nie można iść na kompromis ze złem. Aborcja od początku jest czystym złem i nie jest akceptowalna w żadnym wypadku. Żadnych wymówek, żadnych kompromisów, Po prostu jest zła – powiedziała.

Nawiązała do słów Jana Pawła II: – Nie lękajcie się. Bóg nie dał nam ducha bojaźni, dał nam ducha siły. Użyjcie tej siły, żeby bronić te najmniejsze, które nie mogą się same obronić. Brońcie ich. Cały świat na was patrzy, Polsko. Patrzymy na was i oczekujemy, że będziecie walczyć, robić to co powinniście. Czekamy aż wstaniecie i zaczniecie działać, bronić nienarodzonego życia – zakończyła.

Abby Johnson była jedną z najmłodszych dyrektorów kliniki aborcyjnej Planned Parenthood. Zrezygnowała z tego stanowiska w 2009 roku, nawróciła się i została działaczką pro-life. Jest założycielką organizacji, która pomaga byłym pracownikom branży aborcyjnej, którzy również przeszli nawrócenie. Obecnie pracuje w organizacji Life Action. Jest autorką książki „Nieplanowane”, na podstawie której powstał film pod tym samym tytułem. Przyjazd do Polski Abby połączony jest z premierą jej nowej książki: „Ściany będą wołać”.

Ocena: +9 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abby Johnson: nigdy nie możemy się bać stanąć w obronie słabszych

2020-02-12 13:15

[ TEMATY ]

aborcja

pro‑life

pro life

Abby Johnson

Archiwum prywatne Abby Johnson

Abby Johnson

„Pamiętajcie, nigdy nie możemy się bać stanąć w obronie słabszych – tych, którzy sami nie mogą się bronić” – mówiła w Bydgoszczy Abby Johnson. Amerykańska aktywistka pro-life, jedna z najmłodszych dyrektorów kliniki aborcyjnej oraz bohaterka filmu „Nieplanowane”, spotkała się mieszkańcami miasta w salezjańskiej parafii św. Marka.

Opowiadając historię swojego nawrócenia, które dokonało się w 2009 roku, Abby Johnson wróciła do czasów college’u, kiedy to przeszła swój pierwszy zabieg aborcyjny. Przyznała, że wzrastała w chrześcijańskim domu, w którym nigdy nie rozmawiało się o aborcji. – Chciałabym wam powiedzieć, że kiedy zaszłam w ciążę, myślałam o rodzicielstwie czy adopcji. Ale nie mogę tego zrobić. Mój chłopak w tym samym czasie zawiózł do klinik kilka swoich dziewczyn. Mnie też. Wysadził i zostawił. Z samego zabiegu za dużo nie pamiętam – wspominała.

Ponowne zetknięcie z kliniką Planned Parenthood nastąpiło rok później – Abby była już na uniwersytecie. Podczas kolejnej rozmowy – na pytanie, co myśli na temat takiej działalności – odpowiedziała, że jest za życiem, że jest pro-life. – Pracownica kliniki opowiedziała mi wówczas o wszystkich kobietach, które muszą szukać aborcji drogą nielegalną. Byłam młoda, naiwna, naprawdę wierzyłam, że oni chcą pomóc dziewczynom w trudnych sytuacjach. Zostałam wolontariuszką. A po studiach pracowałam tam osiem lat. Jednak już w ostatnim roku zaczęłam sobie zadawać pytanie, co ja właściwie robię i czy to jest dobre – mówiła.

Abby nawróciła się po tym, jak poproszono ją o asystowanie przy zabiegu aborcyjnym z użyciem USG, co zdarzało się rzadko. – Jedynym moim zadaniem było trzymanie głowicy USG. Dziecko było w 13 tygodniu ciąży. Pamiętam ssak, który wszedł do kobiecego łona. Dziecko poruszyło rękoma, nogami – jakby chciało uciekać.

Maszyna została włączona. Rozrywała je kawałek po kawałku. Patrzyłam, jak ono umiera. Po kilku sekundach monitor zrobił się czarny. Wróciłam do biura. Zaczęłam się modlić i prosić o wskazówki – co robić? Nie wiedziałam, czy Bóg mi wybaczy – mówiła, wspominając moment swojej przemiany.

Abby Johnson przestrzegała przed tym, by nie iść na kompromis w sprawach moralnych – zwłaszcza tych, w których stawką jest życie niewinnych dzieci. – Musimy głośno mówić, że w łonie matki jest dziecko – od samego momentu poczęcia – podkreśliła.

Spotkanie połączone było z premierą nowej książki Abby „Ściany będą wołać” – wydanej w lutym tego roku nakładem Wydawnictwa Esprit – prezentującej świadectwa tych, którzy przez lata brali udział w procederze aborcyjnym.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: chrześcijan przez łagodność powinien zdobyć serce drugiego

2020-02-19 10:54

[ TEMATY ]

audiencja

katecheza

błogosławieństwo

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

O misji jaką dla chrześcijanina jest zbawienie brata, którego serce można zdobyć łagodnością mówił Ojciec Święty podczas audiencji ogólnej w Watykanie. W swojej katechezie papież omówił dziś trzecie z ośmiu błogosławieństw: „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5). Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało około 7,5 tys. wiernych.

Na wstępie Franciszek wyjaśnił, że termin „cisi” dosłownie oznacza słodki, grzeczny, łagodny, wolny od przemocy. Dodał, że łagodność przejawia się w chwilach konfliktu, kiedy można wówczas zobaczyć, jak reagujemy na sytuację wrogości. Przypomniał, że doskonale łagodnym był Pan Jezus.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że błogosławieństwo cichych jest powiązane z obietnicą odziedziczenia ziemi, której posiadanie niejednokrotnie jest przedmiotem konfliktu i walk.

Podkreślił, że istnieje nie tylko ziemia w wymiarze doczesnym, ale także „nowe niebo i ziemia nowa, do której idziemy”, jaką jest Niebo. Zatem cichy jest „uczniem Chrystusa, który nauczył się bronić zupełnie innej ziemi. Broni swego pokoju, broni swojej relacji z Bogiem i Jego darów, strzegąc miłosierdzia, braterstwa, zaufania, nadziei” – stwierdził papież.

Franciszek przypomniał, że chwila gniewu może zniszczyć wiele rzeczy, w tym nasze braterskie relacje.

Natomiast „cichość potrafi podbić serce, ocalić przyjaźnie”. „«Ziemią» którą trzeba zdobyć jest zbawienie tego brata, o którym mówi Ewangelia Mateusza: „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata» (Mt 18,15). Nie ma piękniejszej ziemi, niż serce drugiego, nie ma piękniejszego terytorium do osiągnięcia, niż pokój z bratem. Jest to ziemia, którą mamy przyjąć w dziedzictwo przez łagodność!” – stwierdził Ojciec Święty na zakończenie swej katechezy.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej katechezie napotykamy trzecie z ośmiu błogosławieństw Ewangelii Mateusza: „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5).

Używany tutaj termin „cisi” dosłownie oznacza słodki, grzeczny, łagodny, wolny od przemocy. Łagodność przejawia się w chwilach konfliktu. Można wówczas zobaczyć, jak reagujemy na sytuację nieprzyjazną. Każdy może wydawać się łagodny, gdy wszystko jest spokojne, ale jak reaguje „pod presją”, jeśli jest atakowany, obrażany i napadnięty?

W jednym z fragmentów św. Paweł przywołuje „cichość i łagodność Chrystusa” (2 Kor 10,1). Z kolei św. Piotr przypomina postawę Jezusa podczas męki: nie odpowiadał i nie złorzeczył, ponieważ „oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie” (1 P 2,23). Łagodność Jezusa widać szczególnie w Jego męce.

W Piśmie Świętym słowo „cichy” wskazuje także na tego, kto nie ma własności ziemskiej. Dlatego uderza nas fakt, że trzecie błogosławieństwo mówi właśnie, iż cisi „na własność posiądą ziemię”.

W istocie to błogosławieństwo cytuje Psalm 37, którego wysłuchaliśmy na początku katechezy. Również tam wiąże się łagodność z posiadaniem ziemi. Te dwie rzeczy, gdy się nad tym zastanowić, wydają się nie do pogodzenia. Istotnie posiadanie ziemi jest typowym obszarem konfliktu: często walczy się o jakieś terytorium, aby uzyskać panowanie na pewnym obszarze. W wojnach najsilniejszy zwycięża i podbija inne ziemie.

Ale spójrzmy uważnie na czasownik zastosowany do wskazania posiadania cichych: nie zdobywają oni ziemi, to błogosławieństwo nie mówi: „Błogosławieni cisi, bo zdobędą ziemię”, ale „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię”, ją „odziedziczą”. W Piśmie Świętym czasownik „odziedziczyć” ma jeszcze wspanialsze znaczenie. Lud Boży nazywa ziemię Izraela, która jest Ziemią Obiecaną, „dziedzictwem”, a termin ten odnosi się do podziału terytorium w Księdze Jozuego (por. 11,23; 13,7), w której każde plemię Izraela w spadku otrzymało swój udział.

Ta ziemia jest obietnicą i darem dla ludu Bożego i staje się znakiem czegoś znacznie wspanialszego i głębszego, niż zwykłe terytorium.

Istnieje „ziemia” – wybaczcie grę słowami – jaką jest Niebo, to znaczy ziemia, do której podążamy: nowe niebo i ziemia nowa, do której idziemy (por. Iz 65:17; 66,22; 2 P 3,13; Ap 21,1).

Zatem cichy jest tym, który „dziedziczy” najbardziej wzniosłe z terytoriów. Nie jest tchórzem, „chwiejnym”, który znajduje sobie pokrętną moralność, by nie popaść w tarapaty. Wręcz przeciwnie! Jest osobą, która otrzymała spadek i nie chce go rozproszyć. Cichy nie jest osobą niefrasobliwą, ale jest uczniem Chrystusa, który nauczył się bronić zupełnie innej ziemi. Broni swego pokoju, broni swojej relacji z Bogiem i Jego darów, darów Boga strzegąc miłosierdzia, braterstwa, zaufania, nadziei. Osoby ciche są bowiem ludźmi miłosiernymi, braterskimi, ufnymi, ludźmi obdarzonymi nadzieją.

Tutaj musimy wspomnieć o grzechu gniewu, który jest przeciwieństwem łagodności, gwałtownym ruchu, którego popęd wszyscy znamy. Któż się czasami nie zezłościł? – Wszyscy. Musimy odwrócić błogosławieństwo i zadać sobie pytanie: ile rzeczy zniszczyliśmy poprzez gniew? Ile rzeczy straciliśmy? Chwila gniewu może zniszczyć wiele rzeczy; tracimy samoopanowanie i nie doceniamy tego, co jest naprawdę ważne, i możemy zniszczyć relację z bratem, czasem bez zaradzenia tej sytuacji. Z powodu gniewu wielu braci już ze sobą nie rozmawia. Oddalają się od siebie nawzajem. To przeciwieństwo cichości. Cichość gromadzi, gniew oddziela.

Natomiast cichość zdobywa wiele rzeczy. Cichość potrafi podbić serce, ocalić przyjaźnie i wiele więcej, ponieważ ludzie się denerwują, ale potem się uspokajają, przemyślą, odpuszczają, i w ten sposób z łagodnością można odbudować relacje.

„Ziemią” którą trzeba zdobyć cichością jest zbawienie tego brata, o którym mówi Ewangelia Mateusza: „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata” (Mt 18,15). Nie ma piękniejszej ziemi, niż serce drugiego – pomyślmy o tym - nie ma piękniejszej ziemi, niż serce drugiego, nie ma piękniejszego terytorium do osiągnięcia, niż pokój z bratem. Jest to ziemia, którą mamy przyjąć w dziedzictwo przez łagodność! Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Białystok: warsztaty duszpasterskie dla księży poświęcone uzależnieniom

2020-02-19 19:43

[ TEMATY ]

uzależnienia

©freshidea – stock.adobe.com

W Archidiecezjalnym Wyższym Seminarium Duchownym w Białymstoku zakończyły się dwudniowe warsztaty formacyjno-pastoralne dla księży archidiecezji białostockiej poświęcone profilaktyce różnego rodzaju uzależnień. Tegoroczne spotkanie, przygotowane przez Zespół ds. Stałej Formacji Kapłanów we współpracy z Katedrą Teologii Katolickiej UwB, podobnie jak ubiegłoroczne poświęcone seksualności, wpisuje się w działania Kościoła na rzecz ochrony dzieci i młodzieży.

Warsztaty prowadzili terapeuci z Ośrodka Profilaktyki i Terapii dla Młodzieży i Dorosłych „Etap”, współpracującym z białostockim Stowarzyszeniem Pomocy Rodzinie „Droga”. Zajęcia obejmowały trzy prelekcje dotyczące rodzajów, przyczyn oraz sposobów przeciwdziałania uzależnieniom.

Prezes Stowarzyszenia „Droga”, o. Edward Konkol SVD, pracujący od lat z osobami uzależnionymi, podkreślał zróżnicowanie pomiędzy osobą a jej chorobą. Zaznaczał, że są oni często „swoiście skonstruowani, podatni na zranienia i najczęściej z zaburzonym poczuciem własnej wartości”.

Krzysztof Paliński, doświadczony terapeuta uzależnień, przedstawił poszczególne ich rodzaje: od alkoholu, narkotyków i zmodyfikowanych narkotyków (tzw. dopalaczy), leków, hazardu, pornografii, zakupów, internetu i korzystania z mediów społecznościach, okaleczania się i innych. Wyjaśnił ich złożone w sensie psychologicznym podłoże, choć wszystkie one – jak tłumaczył – w badaniach neurologicznych dają taki sam obraz choroby.

Prelegent wskazywał, że każde uzależnienie jest zaburzeniem psychicznym, sprawiając, że człowiek traci niezależność wewnętrzną i komunikację z otoczeniem. „Pierwszą ofiarą uzależnienia jest sam człowiek” – stwierdził, wskazując na jego skutki fizyczne i psychiczne. Tłumaczył również, co sprzyja uzależnieniom, wymieniając m.in. przekaz kulturowy, dziedziczenie genetyczne oraz przyczyny wewnętrzne (psychiczne). Wskazywał, jak rozeznać moment, w którym można mówić uzależnieniu i o jego mechanizmach.

Na zakończenie wystąpienia przytoczył „Elementarz nadziei”, który stosowany jest w terapii i może pomóc osobom uzależnionym wyjść z nałogu.

Elżbieta Powichrowska, dyrektor Młodzieżowego Ośrodka „Etap”, mówiła o profilaktyce uzależnień. Jako najczęstsze przyczyny zachowań ryzykownych wśród młodzieży wskazała brak dialogu i więzi emocjonalnej, nieumiejętność komunikowania uczuć oraz zaburzone poczucie własnej wartości.

Wymieniła również podstawowe błędy wychowawcze, które mogą sprzyjać powstawaniu uzależnień: podkreślanie złych nawyków czy cech, a niewydobywanie dobrych; porównywanie z innymi oraz „etykietowanie”. Podkreślała, jak ważny jest dialog motywujący, akceptacja, empatia oraz wydobywanie z młodego człowieka dobra.

„Problematyka uzależnień współcześnie dotyka wiele różnych środowisk, jak również poszerza się zakres uzależnień – podkreślał bp Henryk Ciereszko, przewodniczący Zespołu ds. Formacji Duchowieństwa. - Jako kapłani jesteśmy w tych środowiskach – pracujemy z dziećmi, z młodzieżą, z rodzinami. Ludzie przychodzą do nas ze swoimi problemami, dlatego tak ważne jest wiedzieć, jak im pomóc, jaki im radzić, gdzie ich skierować, jak pomóc im znaleźć fachową pomoc” - mówił biskup.

Duchowny wskazywał, że problem uzależnień dotyka także duchownych „Dlatego my, jako kapłani, musimy być również świadomi tych zagrożeń i wiedzieć, jak sobie nawzajem pomagać” – stwierdził.

Zapowiedział przeprowadzenie w archidiecezji białostockiej pogłębionych szkoleń dla zainteresowanych kapłanów i stworzyć grupę towarzyszenia, wiedzieć jak sobie i innym pomagać – dodał duchowny.

Podsumowując dwudniowe warsztaty abp Tadeusz Wojda podkreślił, że osoby duchowne, żyjąc w świecie są również dotykane jego problemami. "Jako kapłani jesteśmy zobowiązani do stanięcia w pierwszym szeregu w walce z uzależnieniami, które nas tak bardzo dotykają. Dlatego każda tego typu formacja, która poszerza nam pole ich widzenia, daje nam, choćby najprostsze narzędzia do ręki, aby podjąć z nimi walkę" – mówił arcybiskup.

Doroczne warsztaty dla kapłanów archidiecezji białostockiej dotyczą aktualnych zagadnień i problemów duszpasterskich oraz są okazją do poszerzania wiedzy i wypracowania wspólnych stanowisk i postulatów do przyszłej realizacji w parafiach. W tegorocznych warsztatach duszpasterskich uczestniczyło ponad 300 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję