Reklama

Europa

Hiszpania: Kościół wobec koronawirusa

W związku z szerzeczniem się koronawirusa wierni archidiecezji madryckiej zostali zwolnieni z obowiązku uczestniczenia w niedzielnych Mszach. Kard. Carlos Osoro Sierra zachęca do śledzenia Eucharystii przez radio lub telewizję oraz do komunii duchowej. W Madrycie jest ok. 2 tys. chorych. Swoje meczety zamknęli również muzułmanie.

2020-03-13 17:33

[ TEMATY ]

Msza św.

Hiszpania

koronawirus

Vatican News

„Prewencja przed zakażeniem jest w obecnej chwili odpowiedzialnością obywatelską i chrześcijańską najwyższej wagi (…). Mamy obowiązek, aby ograniczyć do maksimum działalność grupową we wszystkich środowiskach Kościoła diecezjanego” – czytamy w komunikacie. Kard. Osoro udzielił dyspensy wszystkim wiernym od obowiązku uczestniczenia w niedzielnej Eucharystii, szczególnie osobom w podeszłym wieku oraz dzieciom i młodzieży. W oczekiwaniu na nowe rozporządzenia władz sanitarnych „nasze świątynie pozostaną otwarte, abyśmy mogli wejść i modlić się w milczeniu”. Kard. Osoro zachęca wiernych do komunii duchowej. „Jest to tradycyjna praktyka Kościoła, którą powinniśmy odzyskać w tych bolesnych okolicznościach”.

Kapłani mają zatroszczyć się także o chorych, samotnych i osoby starsze. W chwili obecnej w Madrycie jest ok. 2 tys. osób zakażonych koronawirusem. Władze spodziewają się, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć w ciągu najbliższych dni.

Także inne hiszpańskie diecezje przygotowują się do epidemii. Baskijska diecezja Vitoria, w której liczba osób zakażonych jest bardzo wysoka, wczoraj zamknęła wszystkie kościoły i kaplice na dwa tygodnie.

Reklama

Podobną decyzję podjęła Komisja Islamska w Hiszpanii zamykając madryckie meczety dla wspólnych modlitw.

Pierwsze arcybractwa pokutne już odwołały tradycyjne procesje podczas Wielkiego Tygodnia. Przewodniczący episkopatu Hiszpanii kard. Juan José Omella zapewnia, że ostateczna decyzja zostanie podjęta w ścisłej wpółpracy z władzami i w zależności od regionu kraju.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Walczył z zarazą w Neapolu. Czy obroni nas przed epidemią?

2020-04-08 08:49

[ TEMATY ]

modlitwa

koronawirus

wyd. Esprit

To on był jednym z lekarzy, którzy w 1911 roku walczyli z epidemią cholery w Neapolu. Św. Józef Moscati to patron na dzisiejsze czasy: w Neapolu Włosi modlą się do niego żarliwie nie tylko o oddalenie epidemii, ale też o ochronę dla walczących z chorobą lekarzy.

Święty Józef Moscati nie był kapłanem, nie należał też do żadnego, nawet trzeciego zakonu. Był świeckim lekarzem. Moscati w leczeniu swoich pacjentów starał się wykorzystywać najnowsze osiągnięcia w dziedzinie medycyny. Był pionierem leczenia cukrzycy z użyciem dopiero co odkrytej insuliny. Uczył też innych lekarzy stosowania tego leku.

ZAMÓWI BIOGRAFIĘ ŚW. JÓZEFA MOSCATIEGO: Zobacz

W tych trudnych czasach to św. Józef Moscati może być też dla nas wsparciem w modlitwie o ochronę przed epidemią.

W walce z chorobą

W 1911 roku Neapol dotknęła epidemia cholery. Ludzie umierali na zakaźną chorobę, ulice miasta wyglądały dramatycznie. Jednym z cichych bohaterów walki o życie mieszkańców miasta był właśnie skromny lekarz, Józef Moscati. Jako zastępca ordynatora oraz członek Królewskiej Akademii Medyczno­Chirurgicznej, czynnie włączył się w udzielanie pomocy dotkniętym zarazą, narażając się na poważne niebezpieczeństwo.

Trzeba pamiętać, że Neapol był wówczas przeludniony, a miejskie władze zmagały się z problemem biedy. Moscati jako ekspert, został wezwany przez Inspektorat Sanitarny, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Biuro Ochrony Zdrowia w celu przeprowadzenia badań nad chorobą oraz przestudiowania sposobów jej pokonania. Józef poświęcił się temu z typowym dla siebie zaangażowaniem, zlecając całą serię działań w zakresie prac publicznych, niezbędnych do odnowy miasta. W dużej części zostały one zrealizowane.

To z jego pomocą plaga cholery została pokonana we włoskim mieście. Czy dzisiaj również znalazłby sposób na walkę z epidemią koronawirusa? Wiele na to wskazuje, że tak. Józef Moscati uchodził bowiem za lekarza, którzy uwielbiał czerpać z nowinek medycznych. W czasach, gdy dokonywał się radykalny postęp w medycynie, Moscati był jednym z pionierów.

Bohater Neapolu

W słynnym włoskim mieście go kochają. Jest tam bohaterem. W jezuickim kościele, gdzie znajduje się jego grób, stoi imponująca, pozłacana figura Moscatiego. Ludzie przyklękają przed nią i dotykają jej dłoni. To symbol, przypieczętowujący prośbę, którą złożono przy grobie świętego.

Trudno powiedzieć ile istnień ludzkich uratował. Pomagał ubogim, lecząc ich za darmo, a trzeba pamiętać, że praktykował w Neapolu już na początku XX wieku, gdy w mieście panowała bieda. Obok leczenia ciała, podsuwał też sposoby na uzdrowienie duszy – zdawał sobie sprawę, że człowiek potrzebuje przede wszystkim zbawienia.

W historii miasta z południa Włoch zapisały się dramatyczne dni wybuchu Wezuwiusza w 1906 roku. Wówczas Moscati walczył o życie chorych, którzy przebywali w narażonym na spalenie szpitalu Torre del Greco. To on zaproponował ich ewakuację do innej placówki, gdzie pełnił funkcję zastępcy ordynatora. Początkowo nikt nie zakładał, że Torre del Greco może zostać zniszczony z powodu wybuchu, ale gdy ewakuowano ostatniego chorego, dach szpitala zawalił się pod ciężarem popiołu.

Gdyby nie szybkie działanie Moscatiego, doszłoby do tragedii.

Innym przejawem bohaterskiej postawy lekarza z Neapolu była jego postawa podczas I wojny światowej. W latach 1915–1918 Moscati pełnił funkcję dyrektora oddziału wojskowego. Pod jego opiekę, jak wynika z rejestrów Szpitala Nieuleczalnie Chorych, trafiło 2524 żołnierzy. A zwierzchnictwo wojskowe w Neapolu, wiedząc o nominacji profesora Moscatiego na ordynatora wojskowego, wysyłało do tego szpitala najtrudniejsze przypadki. Jego nazwisko i obecność budziły szacunek nawet u tych, którzy mogli mieć inny punkt widzenia. Mówiono, że podczas pewnej inspekcji w Szpitalu Nieuleczalnie Chorych dyrektor generalny okazał niezadowolenie, widząc, że niektórzy żołnierze mieli przy sobie sakramentalia. Ale kiedy pielęgniarz powiedział, że niektóre z tych przedmiotów podarował sam profesor Moscati, dyrektor uspokoił się i zamilkł.

Nie wszystkim podobała się pobożność Józefa Moscatiego, ale wszyscy bardzo go szanowali. Dzisiaj może on stać się dla Polaków ważnym orędownikiem. „Kto może niech wrzuci, a kto nie ma, niechaj bierze” – taką kartkę Józef Moscati dawał każdemu, kto przychodził do niego z prośbą o diagnozę, czy poradę lekarską. W ten sposób albo zbierał datki na biednych, albo dawał jałmużnę. Kto mógł, wrzucał Moscatiemu określoną kwotę pieniędzy, a kto potrzebował – choćby na lekarstwo – brał ze skarbonki potrzebne środki. Dzisiaj, św. Józefie Moscati, potrzebujemy przede wszystkim twojego wsparcia. Ubodzy i bezradni, musimy walczyć z nieznaną chorobą.

W Neapolu już trwają modlitwy, czy teraz czas na Polskę?

TEKST POWSTAŁ NA PODSTAWIE BIOGRAFII JÓZEFA MOSCATIEGO: Zobacz

Wydawnictwo Esprit

CZYTAJ DALEJ

Watykan: zadowolenie z uniewinnienia kard. Pella

2020-04-07 12:41

[ TEMATY ]

Watykan

kard. Pell

Grzegorz Gałązka

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej opublikowano następujące oświadczenie odnośnie wyroku Sądu Najwyższego Australii w sprawie kard. Georga Pella:

Stolica Apostolska, która zawsze obdarzała zaufaniem australijskie władze sądownicze, z zadowoleniem przyjmuje jednogłośne orzeczenie Wysokiego Trybunału wobec kardynała George'a Pella, które uwalnia go od zarzutów o wykorzystywanie małoletnich i odwołuje wyrok skazujący.

Kardynał Pell – poddając się osądowi wymiaru sprawiedliwości zawsze podkreślał swoją niewinność, czekając na stwierdzenie prawdy.

Przy tej okazji Stolica Apostolska potwierdza swoje zaangażowanie w zapobieganie i ściganie wszelkich nadużyć wobec małoletnich.

CZYTAJ DALEJ

Walczył z zarazą w Neapolu. Czy obroni nas przed epidemią?

2020-04-08 08:49

[ TEMATY ]

modlitwa

koronawirus

wyd. Esprit

To on był jednym z lekarzy, którzy w 1911 roku walczyli z epidemią cholery w Neapolu. Św. Józef Moscati to patron na dzisiejsze czasy: w Neapolu Włosi modlą się do niego żarliwie nie tylko o oddalenie epidemii, ale też o ochronę dla walczących z chorobą lekarzy.

Święty Józef Moscati nie był kapłanem, nie należał też do żadnego, nawet trzeciego zakonu. Był świeckim lekarzem. Moscati w leczeniu swoich pacjentów starał się wykorzystywać najnowsze osiągnięcia w dziedzinie medycyny. Był pionierem leczenia cukrzycy z użyciem dopiero co odkrytej insuliny. Uczył też innych lekarzy stosowania tego leku.

ZAMÓWI BIOGRAFIĘ ŚW. JÓZEFA MOSCATIEGO: Zobacz

W tych trudnych czasach to św. Józef Moscati może być też dla nas wsparciem w modlitwie o ochronę przed epidemią.

W walce z chorobą

W 1911 roku Neapol dotknęła epidemia cholery. Ludzie umierali na zakaźną chorobę, ulice miasta wyglądały dramatycznie. Jednym z cichych bohaterów walki o życie mieszkańców miasta był właśnie skromny lekarz, Józef Moscati. Jako zastępca ordynatora oraz członek Królewskiej Akademii Medyczno­Chirurgicznej, czynnie włączył się w udzielanie pomocy dotkniętym zarazą, narażając się na poważne niebezpieczeństwo.

Trzeba pamiętać, że Neapol był wówczas przeludniony, a miejskie władze zmagały się z problemem biedy. Moscati jako ekspert, został wezwany przez Inspektorat Sanitarny, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Biuro Ochrony Zdrowia w celu przeprowadzenia badań nad chorobą oraz przestudiowania sposobów jej pokonania. Józef poświęcił się temu z typowym dla siebie zaangażowaniem, zlecając całą serię działań w zakresie prac publicznych, niezbędnych do odnowy miasta. W dużej części zostały one zrealizowane.

To z jego pomocą plaga cholery została pokonana we włoskim mieście. Czy dzisiaj również znalazłby sposób na walkę z epidemią koronawirusa? Wiele na to wskazuje, że tak. Józef Moscati uchodził bowiem za lekarza, którzy uwielbiał czerpać z nowinek medycznych. W czasach, gdy dokonywał się radykalny postęp w medycynie, Moscati był jednym z pionierów.

Bohater Neapolu

W słynnym włoskim mieście go kochają. Jest tam bohaterem. W jezuickim kościele, gdzie znajduje się jego grób, stoi imponująca, pozłacana figura Moscatiego. Ludzie przyklękają przed nią i dotykają jej dłoni. To symbol, przypieczętowujący prośbę, którą złożono przy grobie świętego.

Trudno powiedzieć ile istnień ludzkich uratował. Pomagał ubogim, lecząc ich za darmo, a trzeba pamiętać, że praktykował w Neapolu już na początku XX wieku, gdy w mieście panowała bieda. Obok leczenia ciała, podsuwał też sposoby na uzdrowienie duszy – zdawał sobie sprawę, że człowiek potrzebuje przede wszystkim zbawienia.

W historii miasta z południa Włoch zapisały się dramatyczne dni wybuchu Wezuwiusza w 1906 roku. Wówczas Moscati walczył o życie chorych, którzy przebywali w narażonym na spalenie szpitalu Torre del Greco. To on zaproponował ich ewakuację do innej placówki, gdzie pełnił funkcję zastępcy ordynatora. Początkowo nikt nie zakładał, że Torre del Greco może zostać zniszczony z powodu wybuchu, ale gdy ewakuowano ostatniego chorego, dach szpitala zawalił się pod ciężarem popiołu.

Gdyby nie szybkie działanie Moscatiego, doszłoby do tragedii.

Innym przejawem bohaterskiej postawy lekarza z Neapolu była jego postawa podczas I wojny światowej. W latach 1915–1918 Moscati pełnił funkcję dyrektora oddziału wojskowego. Pod jego opiekę, jak wynika z rejestrów Szpitala Nieuleczalnie Chorych, trafiło 2524 żołnierzy. A zwierzchnictwo wojskowe w Neapolu, wiedząc o nominacji profesora Moscatiego na ordynatora wojskowego, wysyłało do tego szpitala najtrudniejsze przypadki. Jego nazwisko i obecność budziły szacunek nawet u tych, którzy mogli mieć inny punkt widzenia. Mówiono, że podczas pewnej inspekcji w Szpitalu Nieuleczalnie Chorych dyrektor generalny okazał niezadowolenie, widząc, że niektórzy żołnierze mieli przy sobie sakramentalia. Ale kiedy pielęgniarz powiedział, że niektóre z tych przedmiotów podarował sam profesor Moscati, dyrektor uspokoił się i zamilkł.

Nie wszystkim podobała się pobożność Józefa Moscatiego, ale wszyscy bardzo go szanowali. Dzisiaj może on stać się dla Polaków ważnym orędownikiem. „Kto może niech wrzuci, a kto nie ma, niechaj bierze” – taką kartkę Józef Moscati dawał każdemu, kto przychodził do niego z prośbą o diagnozę, czy poradę lekarską. W ten sposób albo zbierał datki na biednych, albo dawał jałmużnę. Kto mógł, wrzucał Moscatiemu określoną kwotę pieniędzy, a kto potrzebował – choćby na lekarstwo – brał ze skarbonki potrzebne środki. Dzisiaj, św. Józefie Moscati, potrzebujemy przede wszystkim twojego wsparcia. Ubodzy i bezradni, musimy walczyć z nieznaną chorobą.

W Neapolu już trwają modlitwy, czy teraz czas na Polskę?

TEKST POWSTAŁ NA PODSTAWIE BIOGRAFII JÓZEFA MOSCATIEGO: Zobacz

Wydawnictwo Esprit

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję