Reklama

Diecezjalne uroczystości z kard. Tarcisio Bertone

Kongres Młodych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jezus jest waszym Przyjacielem i do przyjaźni z Nim namawiam was - droga młodzieży - zwracał się do zebranych na placu przy kościele na Osiedlu Młodych w Świdnicy wyjątkowy gość kard. Tarcisio Bertone, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. Zanim jednak młodzież mogła usłyszeć te słowa oraz uczestniczyć we wspólnej wieczornej modlitwie z Kardynałem, przeżyła piękny dzień przepełniony radością i modlitwą. Wszystko zaczęło się tuż przed godziną 16.00. Do młodych zwrócił się ks. Krzysztof Iwaniszyn, duszpasterz młodzieży diecezji świdnickiej, podziękował za przybycie i zachęcił do radosnego świętowania. O godz. 16.00 rozpoczęła się Eucharystia pod przewodnictwem ks. inf. Kazimierza Jandziszaka z udziałem wielu kapłanów z całej diecezji. Nie zabrakło ks. Romualda Brudnowskiego - głównego przewodnika Pieszej Świdnickiej Pielgrzymki na Jasną Górę, ks. Zbigniewa Stanka SAC - opiekuna Grupy Inicjatywnej Ludzi Jana Pawła II oraz ks. Roberta Begierskiego - duszpasterza akademickiego. Homilie wygłosił ks. Sławomir Marek nasz redakcyjny kolega: - Godzina 11.35 - złamałem znalezionego papierosa, w środku tytoń - smakuje słabo, 11.45 jadłem wykładzinę, smak oryginalny - jedzenie wykładziny zabronione, 12.30 wyplułem zieloną sałatę - nie do jedzenia - wypluwanie zabronione, 13.15 poobiednia drzemka wcale się nie położyłem tylko siedziałem na brzegu lóżka, zmarzłem na złość mamie - marznięcie zabronione, 14.00 zdenerwował mnie już ten głupi świat, wszystko tutaj albo zabronione albo karalne, po co w ogóle istnieję na świecie? - zaczął kontrowersyjnie swoją homilię Ksiądz Sławek. - Gdyby dwulatki pisały swoje blogi albo pamiętniki, prawdopodobnie tak mógłby jeden z nich wyglądać. Tak naprawdę jednak jest to najstarsze pytanie, jakie zadają sobie ludzie: po co tu jestem? Po co tu żyć? Albo jeszcze inaczej: jak być szczęśliwym? I do średniowiecza odpowiedź była dosyć prosta: Bóg mnie stworzył, Bóg chce, żebym był szczęśliwy, więc ja szczęśliwy razem z Nim będę. Ale średniowiecze się skończyło i w miejscu Pana Boga ktoś mądry w swoim zdaniu postawił człowieka i od tamtej pory, od rewolucji francuskiej, od oświecenia te proste pytanie po co tutaj żyć? Stało się bardzo skomplikowane, odpowiadając na pytanie, jak być szczęśliwym, usłyszymy rożne odpowiedzi: dla mądrego to będzie mądra książka, dla głupiego to będzie zabawa, dla pijaka będzie nalewka za 3, 20 zł, jak być szczęśliwym, będąc młodym człowiekiem wierzącym w Jezusa Chrystusa? Jak być szczęśliwym, wypełniając nakazy Ewangelii? Jednym z największych kłamstw okresu oświecenia, okresu rewolucji francuskiej, w końcu okresu postmodernizmu, w jakim my żyjemy, kiedy wszystko jest wolno, jest właśnie kłamstwo pod tytułem: wszystko ci wolno, co chcesz to rób. Jacek Kaczmarski, bard Solidarności, śpiewał kiedyś taką ładną piosenkę pt. „Postmodernizm”: „...wszystko wolno hulaj dusza do niczego się nie zmuszaj, nikim się nie przejmuj, za nic nie wyznaczaj sobie granic i nie próbuj nic zrozumieć, nie pochodzi mieć od umieć. Nie wyznaczaj sobie zadań, kto się nie wspiął ten nie spada. Nie stać cię na luksus troski, jesteś wszakże dziełem boskim, no a Boga przecież nie ma i to tyle na ten temat...”. Po co żyć, jeżeli człowiekowi wolno wszystko, a jeżeli szczęście płynie z tego, że wolno wszystko, to dlaczego na świecie jest tylu ludzi nieszczęśliwych? - pytał kaznodzieja. W dalszej części homilii wskazywał na podstawowe kłamstwo postmodernizmu, które polega na tym, że wmówiono człowiekowi, że nie ma granic myślenia i postępowania. - Nie ma granic, to po co cokolwiek przekraczać? - podkreślał Ksiądz Sławek. - Jeśli nie ma zobowiązań, to po co wyznaczać sobie jakiekolwiek cele? I człowiek pozostał bezsilny. Dlatego trzeba wrócić do tego myślenia średniowiecznego, w środku naszego patrzenia przynajmniej nas chrześcijan musi być Pan Bóg. Trzeba zadać sobie pytanie, co Pan Bóg ode mnie chce? Czego oczekuje? Wiedzcie, że Pan Bóg nie chce, żebyście się martwili grzechami, Bóg nie wymyślił przykazań, żebyś był zmęczony ich przestrzeganiem, przykazania są płotem, które nie pozwolą ci spaść w przepaść. Jeśli stoisz na czerwonym świetle, unikasz niebezpieczeństwa wpadnięcia pod rozpędzone auto, tak więc przepisy są po to, by łatwiej się żyło, a nie po to, by człowieka ograniczać. Jeśli nie będzie tych przepisów, a tak chcą niektórzy to wtedy w miejsce Pana Boga trzeba będzie wprowadzić cokolwiek, bo ludzki umysł, ludzka natura nie lubi próżni i to cokolwiek to w najgorszym przypadku jest pieniądz, zwierzaczek, nawet inny człowiek, ale to nigdy nie będzie powodowało, że człowiek jest szczęśliwy. Dzisiaj niektórzy próbują wam mówić, że wszystko wam wolno, możecie wszystko robić, spróbuj nieprzygotowaną wejść do wody, nie da się tak, jeśli dzisiaj ktoś powie, że możesz nieprzygotowany iść w życie to nie miej do takiego człowieka zaufania - przekonywał młodzież. - Jan Paweł II mówił, że człowiek jest drogą Kościoła, każdy człowiek, ten, który się przewróci, ten który ma problemy i ten który daje przykład. Każdy z was, gdyby na świecie nie było więcej ludzi, tylko ty jeden albo ty jedna to Pan Jezus by dla Ciebie umarł! Wiedz więc, że Jemu możesz zaufać. Zapamiętajcie, że Pan Bóg chce was takimi, jakimi jesteście ludźmi z krwi i kości, upadających i powstających, mających problemy i umiejących z nich wychodzić, i żeby mądrze przygotować się na to, że kiedyś przyjdzie zdać sprawę z tego, co tutaj na ziemi robiliśmy - zakończył. Po Eucharystii odbyła się wspólna agapa, a po niej rewelacyjny koncert Magdy Anioł, podczas którego bawiono się i wspólnie śpiewano. Około godz. 19.30 rozpoczęły się przygotowania do wieczornego Nabożeństwa Słowa. Zespół Ludzi Jana Pawła II pięknym śpiewem wprowadzał w klimat tego nabożeństwa. Gdy wybiła godz. 20.00 wszyscy z niecierpliwością zaglądali na drogę, którą miał przybyć oczekiwany gość. Wkrótce pojawił się sznur samochodów prowadzonych przez wozy policyjne na włączonych sygnałach i po chwili z zaparkowanego tuż przy kościele samochodu wysiadł uśmiechnięty Kardynał w towarzystwie naszego Biskupa Ignacego i dostojnych infułatów i prałatów. Zespół i zebrana młodzież radośnie śpiewała: „... Jesus Christ you are my life alleluja...” oraz włoską wersję piosenki: „Czy wy wiecie, że jesteśmy Świątynią...” czym najwyraźniej sprawiła olbrzymią radość kard. Bertone. Dostojny gość po dotarciu do miejsca przewodniczenia na scenie radośnie pozdrowił wszystkich, unosząc dłonie i powitał szerokim uśmiechem. Słowa powitania skierował pasterz diecezji bp Ignacy Dec. Po chwili rozpoczęło się Nabożeństwo Słowa, najpierw kard. Tarcisio odmówił modlitwę na rozpoczęcie, a później młodzież czytała wybrane fragmenty Pisma. Modlącym towarzyszył piękny śpiew Ludzi Jana Pawła II. Kardynał zwracając się w krótkiej homilii do zebranych, nawiązał do swojej przyjaźni z Janem Pawłem II, za co otrzymał burzę oklasków, opowiedział również historię pewnego młodego człowieka, który mieszkał gdzieś we Włoszech i każdego dnia w południe dosłownie wpadał z plecakiem na plecach do świątyni i po chwili wybiegał. Zaniepokojone pobożne kobiety opowiedziały wszystko proboszczowi i z troską zastanawiały się, co ten młody człowiek robi w świątyni, czy czasem nie okrada skarbonek? Proboszcz postanowił wraz z kobietami zaczaić się w południe i sprawdzić, co ten chłopak wyprawia. Tak więc schowani, proboszcz w konfesjonale, a kobiety za filarami czekali na chłopaka. A ten wpadł w południe, podbiegł prosto przed ołtarz, uczynił znak krzyża i głośno zaczął mówić: „Ciao Jezus, to ja Dżim, przyniosłem ci nowe kłopoty, w pracy źle, przyjaciele chorują, znajomym grozi rozpad małżeństwa, oddaje Ci to wszystko...”, po czym spojrzał na zegarek, powiedział: „Ciao Jezus, muszę biec do pracy” i pospiesznie się żegnając, wybiegł z świątyni nieświadomy obecności osłupiałych świadków tego zdarzenia. I tak było każdego dnia. Aż pewnego razu nie przyszedł, pobożne kobiety w końcu dotarły do smutnej wiadomości, że uległ ciężkiemu wypadkowi. Wkrótce odwiedził go proboszcz i mówi do Dżima: „Źle Ci? Jesteś osłabiony masz prawo źle się czuć”. Na co Dżim zaprzeczył: - Jest mi wspaniale, w południe ktoś mnie zawsze odwiedza. - Przecież w południe nie ma odwiedzin - mówi proboszcz. Na co Dżim: - ale ten Ktoś ma prawo zawsze przychodzić, przychodzi i mówi: - Ciao Dzim, to Ja - Jezus. Proboszcz nie uwierzył, ale tak było - przekonywał radośnie Kardynał zebraną młodzież. Dostojnik okazał się być bardzo kontaktowym człowiekiem, bardzo szybko zyskał sympatię młodych, która oklaskami nagradzała niemal każde kolejne zdanie i gest. Prostymi i ciepłymi słowami oraz wymownymi obrazowymi gestami namawiał do przyjaźni z Jezusem. Dlatego nie dziwi fakt, że po chwili, kiedy zbliżył się do brzegów sceny, młodzież entuzjastycznie wyciągnęła do niego dłonie, które cierpliwie ściskał. Ten wieczór na długo zapadnie w pamięci zebranych, uśmiech pojawiał się również na zatroskanej twarzy naszego Księdza Biskupa i wielu duszpasterzy zebranych na placu przy kościele. Młodzież kwiatami i ciepłymi słowami dziękowała Kardynałowi z Watykanu. Przedstawiciele Ludzi Jana Pawła II wręczyli Dostojnikowi charakterystyczną czerwoną kurtkę oraz białą koszulkę z napisami JPII i BXVI. Kardynał z radością przyjął dary, a kurtkę od razu założył. Centralnym punktem była uroczysta procesja i wniesienie obrazu Jezusa Miłosiernego. Później błogosławieństwa udzielił kard. Bertone i po chwili zniknął w tłumie, który odprowadził go do samochodu.
To był piękny dzień, pełen radości i modlitwy. Żal, że tylko kilkuset młodych ludzi postanowiło spotkać się i wspólnie modlić. Jednocześnie jest radość, że byli i zaniosą to do innych, co i ja niniejszym uczyniłem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Norwegia: Rap i black metal zamiast noblistów w kanonie szkolnym

2026-03-14 17:31

[ TEMATY ]

Norwegia

Adobe Stock

Rap imigranckich artystów, black metal i klasyczna muzyka Edwarda Griega znalazły się wśród treści edukacyjnych dla szkół zaproponowanych w tym tygodniu przez norweskie ministerstwo edukacji. Na listach zabrakło klasyków literatury – Henryka Ibsena oraz noblistów Knuta Hamsuna i Jona Fosse.

Podziel się cytatem Wśród propozycji znalazła się m.in. kompozycja Griega „W grocie Króla Gór”, napisana do dramatu „Peer Gynt”. Obok niej pojawiają się utwory tworzonego przez artystów o indyjskich i egipskich korzeniach duetu Karpe oraz raperki o somalijskim pochodzeniu Musti. Listę uzupełniają nagrania blackmetalowego zespołu Dimmu Borgir.
CZYTAJ DALEJ

Franciszkanin z Libanu: ludzie się boją, w kraju nie ma już bezpiecznych miejsc

2026-03-15 12:48

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/ATEF SAFADI

Cały Liban przestał być bezpiecznym miejscem. Ostrzeliwane są nie tylko tereny zajmowane przez bojówki Hezbollahu, ale wioski i miasta w całym kraju. „Wśród przesiedleńców panuje ogromny strach, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, sprawiając, że bezpieczne miejsce w jednej chwili stanie się śmiertelną pułapką” - mówi brat Tony Choukri. Franciszkanin z Kustodii Ziemi Świętej jest gwardianem klasztoru św. Józefa w Bejrucie.

Od pierwszych godzin wojny, franciszkanie otworzyli swój klasztor i przylegające do niego budynki duszpasterskie dla potrzebujących. „Będziemy nadal przyjmować tych, którzy są w potrzebie - zapewnia zakonnik. - Dość już tego cierpienia, człowiek nie jest przedmiotem, śmierć nie jest ani środkiem, ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję