Na uroczystość przybyło też wielu innych duchownych z archidiecezji wrocławskiej, diecezji świdnickiej i z diecezji legnickiej. Zespół pałacowo-parkowy w Wojanowie koło Jeleniej Góry to dziś jedna z najpiękniejszych rezydencji na Dolnym Śląsku. Odzyskał świetność w 100 proc. dzięki polskiemu kapitałowi. Prace remontowe i adaptacyjne pochłonęły ok. 30 mln zł. - Inwestycja powinna zwrócić się za kilkanaście lat - uważa Piotr Napierała, szef spółki z Wrocławia, do której należy obiekt. Pałac z pewnością uatrakcyjni turystycznie okolice Jeleniej Góry, która słynie z pałaców i ogrodów. To zaś szansa dla mieszkańców - turystyka generuje miejsca pracy. Wojanów to stare dobra rycerskie. Zadebiutowały w 1281 r. To z tego roku mamy o nich pierwszą pisemną wzmiankę. Dzięki temu wiemy, że należały jako lenno do Eberharda von Schildau, który faktycznie nazywał się zapewne von Zedlitz. Gniazdem rodowym Zedlitzów była w tym regionie pobliska Maciejowa, dziś część Jeleniej Góry. Po Zedlitzach, którzy związali się z Maciejową, pozostały w miejscowym kościele liczne epitafia. Dowody pisemne na związki Zedlitzów z Wojanowem mamy dopiero od połowy XIV w. W Wojanowie wciąż można natknąć się na prawdziwego rycerza. Jego wspaniałe epitafium stoi przy wejściu do miejscowego, zabytkowego kościoła. Towarzyszy mu kamienna arystokracja. Najwcześniejsze nagrobki pochodzą z 1508 r. Związane są głównie z rodami von Zedlitz, Stange i Schaffgotsch. Są wśród nich nagrobki m.in. Elżbiety Busowoy z 1506 r., Bernarda Gotscha z 1560 r., żony Kacpra von Stange z 1567 r., Zofii z domu von Kitlitzin z 1582 r. i Alberta Zedlitza z 1633 r. Rycerz, o którym mowa na początku, to Schaffgotsch - tak przynajmniej wynika z herbu na epitafium. Skoro Wojanów był siedzibą dóbr rycerskich, to musiała istnieć tu jakaś szlachecka siedziba. Ale nie wiemy, jak wyglądała. Potem powstał tu renesansowy dwór, który uległ zniszczeniu podczas wojny 30-letniej. Został odbudowany, a potem w okresie baroku przebudowany. Następnie w XIX-w. przebudowany został w duchu neogotyku.
Największy prestiż pałac w Wojanowie zyskał po 1839 r., gdy wystawiony do sprzedaży kupił go Fryderyk Wilhelm III, król pruski, spędzający co roku lato w pobliskich Mysłakowicach. Władca podarował pałac ukochanej, najmłodszej córce, Luizie Auguście Pruskiej. Po ślubie książęca para mogła pozwolić sobie na wszystko, co najlepsze. Także na ogrodnika światowej sławy. Sprowadziła Josepha Petera Lenné, dyrektora pruskich ogrodów królewskich. Dyrektor urządził im park po królewsku. W 1889 r. pałac w Wojanowie odziedziczyła najmłodsza córka Luizy Augusty i Fryderyka - Maria. W latach 1839-1908 był własnością pruskiego domu panującego, po czym kupił go Carl Krieg, porucznik rezerwy regimentu dragonów w Bredow. A w 1925 r. nabył go niemiecki konsul dr Effenberg, który dwa lata później sprzedał część posiadłości Kammerowi, wrocławskiemu wydawcy prasy. Naziści ulokowali w zabudowaniach pałacowych robotników przymusowych, którzy pracowali w fabryce papieru w Dąbrowicy. Effenberg i Kammer byli posiadaczami pałacu do 1945 r. W 1945 r., podobnie jak w innych tego typu obiektach, rozgościli się żołnierze sowieccy. Wyposażenie wywieziono w głąb Rosji. Resztą zadowolili się szabrownicy. W Polsce Ludowej w pałacu ulokowano częściowo biura PGR-u, częściowo mieszkania dla pracowników. Pokoje poprzerabiano. W połowie lat 90. pałac kupiła włoska firma i zaczęła remontować. W maju 2002 r. spłonął w tajemniczych okolicznościach. Spółka, która kupiła pałac w 2004 r., doprowadziła go do obecnej świetności. Podczas renowacji korzystano m.in. z dawnych rycin i litografii. W parku trwają wciąż prace renowacyjne.
Pomóż w rozwoju naszego portalu