Reklama

I tyś to wszystko sam napisał?

Z Andreą Torniellim, watykanistą i autorem książki „Santo Subito”, rozmawia Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 13/2010

Andrzej Tarwid: - Mija pięć lat od śmierci Jana Pawła II. Jak Pan zapamiętał dzień 2 kwietnia 2005 r.?

Andrea Tornielli: - Rano poszedłem do redakcji mojej gazety „Il Giornale”, której siedziba mieści się w Mediolanie. Napisałem artykuł, a zaraz potem pojechałem na lotnisko, skąd wyleciałem do Rzymu. Bezpośrednio po wylądowaniu udałem się do biura prasowego Stolicy Apostolskiej. Był tam tłum dziennikarzy. Wszyscy wiedzieli, że Ojciec Święty jest bardzo słaby i w każdej chwili może umrzeć. Tego dnia w oczach wielu kolegów widziałem łzy.

- W Polsce w chwilę po śmierci Jana Pawła II ludzie masowo zaczęli wychodzić z domów. Modlili się w kościołach, na placach i ulicach. Naukowcy, którzy obserwowali to zjawisko, zaczęli mówić o „pokoleniu JP2”. Czy we Włoszech także można mówić o papieskim pokoleniu?

- Reakcja na śmierć Jana Pawła II była podobna, również bardzo wielu Włochów modliło się. Plac św. Piotra był np. miejscem takiej spontanicznej i masowej modlitwy. A także okrzyków: „Santo Subito”.
Jeżeli zaś chodzi o samo określenie „pokolenie JP2”, to nikt we Włoszech tak nie mówił. I myślę, że nie powinno się tak twierdzić ani w odniesieniu do jednego pokolenia, ani jednej generacji czy też jednej grupy. Przecież Karol Wojtyła był papieżem przez 27 lat i przez wszystkie te lata wychowywał ludzi w wierze. Tak więc, moim zdaniem, trafniej byłoby, gdybyśmy używali liczby mnogiej i mówili „o pokoleniach JP2”.

- Podobne głosy pojawiły się także w polskich dyskusjach, ale teraz proponuję wrócić do samego początku pontyfikatu. Proszę powiedzieć, jak we Włoszech odebraliście wybór Karola Wojtyły na papieża?

- Wśród Włochów odczuwalny był powiew świeżości. Był to bowiem Papież „z dalekiego kraju”. Mało tego, przecież Karol Wojtyła przyjechał zza żelaznej kurtyny, o której niewiele wiedzieliśmy, ale to właśnie rodziło dodatkowe zainteresowanie. Nie bez znaczenia był również fakt, że Jan Paweł II był bardzo młody w stosunku do swoich poprzedników.

- A jak odebraliście nauczanie Papieża „z dalekiego kraju”?

- Jeżeli chodzi o papieskie katechezy, to Jan Paweł II ukazywał w nich przede wszystkim głęboką wiarę. Powiedziałbym nawet wiarę wcieloną, która była obecna w historii Kościoła i historii ludzkości. Myślę, że to wszystko można by nazwać swoistym DNA mojego pokolenia, którego większość życia przypadła na pontyfikat Jana Pawła II. Ale, jak powiedziałem, nie tylko mojego, lecz również tych wszystkich osób, które z uwagą słuchały jego nauk.

- Jako dziennikarz brał Pan udział w wielu pielgrzymkach Ojca Świętego do różnych krajów. Ponadto kilkakrotnie miał Pan okazję osobiście spotkać się z nim. Co z tych obserwacji i spotkań najbardziej zostało Panu w pamięci?

- W trakcie pielgrzymek, ale również obserwując jego posługę w Watykanie, najbardziej uderzał mnie sposób, w jaki Papież zanurzał się w modlitwie. To było coś niezwykłego, ponieważ Jan Paweł II w każdym momencie swojej posługi umiał modlić się do Pana Boga. Sądzę że ta cecha powodowała, iż nawet niewierzący musieli uznać w nim człowieka Boga.
Jeżeli zaś chodzi o osobiste spotkania, to było ich raptem kilka. Niemniej za każdym razem - nawet gdy Papież był już bardzo chory - miał on zdolność uważnego patrzenia i słuchania. Zaskakiwał również swoim poczuciem humoru. Kiedy podczas jednego ze spotkań pokazano mu książkę, jaką napisałem o Pawle VI, Jan Paweł II z uśmiechem powiedział: „I tyś to wszystko sam napisał?”.

- Jest Pan autorem kilku książek, które przybliżają dzieje papiestwa. Co z perspektywy zawodowego watykanisty stanowi klucz do zrozumienia pontyfikatu Jana Pawła II?

- Według mnie, kluczem tym jest pierwsza encyklika „Redemptor hominis”. W dokumencie tym Papież bardzo mocno podkreśla, że Chrystus jako Odkupiciel człowieka na nowo musi być głoszony w Europie. Szczególnie w Europie Zachodniej, która wyzbywa się chrześcijańskich korzeni. Inny akcent w tej encyklice podkreśla - że drogą Kościoła jest człowiek. Niejednokrotnie jest to człowiek cierpiący, mający swoje problemy. I to właśnie jemu ma być głoszona dobra nowina o Jezusie Chrystusie Zbawicielu.

- Tymczasem młodzi ludzie na Starym Kontynencie zamiast opiekować się swoimi rodzicami, wolą jechać na wakacje. Z czego to wynika, że dzisiaj ludzi starszych tak łatwo spycha się na margines?

- To jest typowe dla szalonego społeczeństwa zachodniego, które chce pokazywać człowieka jedynie wtedy, kiedy on się dobrze czuje. Kiedy jest piękny i kiedy go nic przykrego nie dotyka.

- To postawa hedonistyczna, ale czy to od razu szaleństwo?

- Tak uważam, ponieważ współczesne europejskie społeczeństwo chce wyeliminować ze sfery publicznej i prywatnej cierpienie oraz śmierć. I właśnie dlatego jest szalone, bo tego nie da się wyeliminować. Przecież prędzej czy później każdego z nas dotyka cierpienie i śmierć.

- O Europie generalnie chyba można powiedzieć, że kiedyś nie bardzo chciała się otworzyć na nauczanie Jana Pawła II, a teraz na nauki Benedykta XVI. Dlaczego?

- Faktem jest, że Europa, która ma korzenie chrześcijańskie, dzisiaj zamyka się na chrześcijaństwo. Wydaje mi się jednak, że kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji nie jest pytanie: Dlaczego Europa zamyka się na chrześcijaństwo?, ale: Jakie świadectwo dają dzisiaj sami chrześcijanie żyjący w tej Europie? I na to pytanie każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć.

- W książce „Santo Subito” opisuje Pan wiele nieznanych tajemnic związanych z Janem Pawłem II. Jak to możliwe, skoro opublikowano już tak wiele książek o polskim Papieżu, a jego pontyfikat nazywany był pierwszym pontyfikatem medialnym?

- To, że wiele z tajemnic związanych z życiem Jana Pawła II zostało odkrytych po jego śmierci, jest rzeczą naturalną. Wynika to z tego, że rozpoczęty proces beatyfikacyjny niejako zmusił pewne osoby, aby dały swoje świadectwo o Papieżu. Wcześniej ludzie ci nie chcieli o tym mówić. A niektórzy z nich uważali nawet, że nie można było tego mówić.

- Jak więc udało się Panu namówić te osoby do zwierzeń?

- Przyznam, że nie było to łatwe. W wielu przypadkach pomogła mi osobista znajomość, a nawet przyjaźń z tymi osobami. Lecz nawet wówczas nie było prosto namówić je, aby zwierzyły się ze swoich najgłębszych przeżyć.

- Jakie świadectwa zrobiły na Panu największe wrażenie?

- Szczególnie poruszyły mnie dwie historie. Pierwsza dotyczy śmiertelnie chorego miliardera z USA, który pragnął zobaczyć Papieża. Człowiek ten wziął udział w prywatnej Mszy św. w Castel Gandolfo. Chociaż był niewierzący, to przyjął Komunię św. z niewiedzy. Sekretarz Papieża bardzo się wtedy zdenerwował, lecz po jakimś czasie do Watykanu przyszła informacja, że ten niewierzący człowiek całkowicie wyzdrowiał. Druga historia dotyczy uzdrowienia synka mojej koleżanki po fachu. Dziecko to chorowało na zakażenie krwi. Zostało uzdrowione po tym, jak Papież uścisnął mu rękę. Kiedy o obu tych zdarzeniach opowiedziano Janowi Pawłowi II, stwierdził on, że to nie jest jego zasługa, lecz taki był plan Boga.

- Czy dużo może być jeszcze podobnych świadectw?

- Z tego, co wiem, to kolejne świadectwa co rusz dochodzą do Watykanu. Nie dziwi mnie to, bo przecież życie Jana Pawła II było nadzwyczajne. Dlatego myślę, że możemy się spodziewać jeszcze wielu książek opowiadających o tajemnicach polskiego Papieża.

- A jaki aspekt samego pontyfikatu wymaga szczególnego zbadania?

- Wydaje mi się, że cały ten pontyfikat musi być przestudiowany. Po pierwsze dlatego, że są archiwa, które nie zostały otwarte. Jest więc bardzo wiele pism, które trzeba zanalizować. Po drugie, wydaje mi się, że trzeba na nowo odkryć Jana Pawła II jako wikariusza Chrystusa. Proszę bowiem zauważyć, że znane są biografie, które decyzje Papieża odczytują w kluczu wyborów politycznych. A moim zdaniem, nie można ich w pełni zrozumieć, jeśli nie uwzględni się faktu, że Jan Paweł II przede wszystkim był wikariuszem Chrystusa.

- Chyba właśnie w kluczu decyzji politycznych pojawiają się również informacje, że np. Jan Paweł II chciał zrezygnować z bycia papieżem. Pan pisze coś innego…

-...ta wiadomość pojawiła się, ponieważ został opublikowany list, w którym Papież napisał, że podałby się do dymisji w przypadku choroby uniemożliwiającej mu sprawowanie urzędu Piotrowego.
Watykaniści wiedzą jednak, że już Paweł VI napisał podobny list. I to w tamtym dokumencie padło stwierdzenie, że nie można zrezygnować z uniwersalnego ojcostwa, a papież jest ojcem wszystkich ludzi. Dlatego też Jan Paweł II nie podał się do dymisji, mimo że bardzo cierpiał.

- Cierpienie Papieża mogliśmy obserwować aż do końca. Co Ojciec Święty chciał poprzez to pokazać?

- Uważam, że właśnie przez swoje cierpienie Jan Paweł II przypomniał nam, że jest to ważny aspekt ludzkiej egzystencji, który nie powinien być chowany. Papież udowodnił, że człowiek stary i schorowany zachowuje swoją godność i wielkość nawet wtedy, kiedy cierpi.
Myślę również, że w tym cierpieniu była zawarta również moc ewangelizacyjna. Proszę sobie bowiem przypomnieć, że ten Papież, który w pierwszych latach swojego pontyfikatu poruszał pastorałem jakby walcząc z komunizmem, pod koniec swojego życia ukazał, że to on jest tym ukrzyżowanym. Wydaje mi się, że to jeszcze bardziej przemawiało do tych wszystkich, którzy go obserwowali.

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wysłannik ONZ u papieża: jak chronić miejsca kultu religijnego?

2019-12-09 21:09

pb / Watykan (KAI)

Papież Franciszek przyjął dziś na audiencji Miguela Angela Moratinosa, wysokiego przedstawiciela Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. przymierza cywilizacji. Przedstawił on przyjęty we wrześniu plan działań ONZ w dziedzinie ochrony miejsc kultu religijnego. Audiencja trwała 40 minut.

Włodzimierz Rędzioch

Były minister spraw zagranicznych Hiszpanii poinformował po spotkaniu, że rozmawiał z papieżem także o Dokumencie nt. Ludzkiego Braterstwa, podpisanym przez Franciszka w lutym w Abu Zabi wraz z wielkim imamem kairskiego uniwersytetu Al-Azhar Ahmedem al-Tayebem. Moratinos zauważył, że dokument ten i wyrażone w nim uniwersalne wartości zostały uwzględnione we wspomnianym planie ONZ.

Plan działań w dziedzinie ochrony miejsc kultu religijnego przedstawił sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres 12 września. Przemawiając w siedzibie organizacji nazwał go „ważnym krokiem w walce z nienawiścią i przemocą w świecie”.

- Nasz świat stawia czoła wzrostowi antysemityzmu, nienawiści antymuzułmańskiej, atakom na chrześcijan i nietolerancji wobec innych grup religijnych. Tylko w ostatnich miesiącach zabito żydów w synagogach, muzułmanów w meczetach, chrześcijan w czasie modlitwy - podkreślił Guterres przedstawiając plan wypracowany na jego prośbę przez Moratinosa po masakrze w meczetach w Christchurch w Nowej Zelandii, synagodze w Pittsburghu w USA i kościołach katolickich w Sri Lance.

Według sekretarza generalnego ONZ, „miejsca kultu religijnego są ważnymi symbolami w naszej zbiorowej świadomości”. - Kiedy ludzie są atakowani z powodu swej religii lub swoich przekonań, całe społeczeństwo zostaje osłabione. Miejsca kultu na całym świecie powinny stanowić spokojną przystań, sprzyjającą refleksji i pokojowi, a nie miejscami przelewu krwi i terroru. Ludzie na całym świecie powinni móc wyznawać i praktykować swą wiarę w pokoju - zaznaczył Guterres.

Plan działań, który w zamyśle Guterresa ma dopełnić przedstawiony w czerwcu br. plan walki z mową nienawiści, zawiera rekomendacje, mające pomóc państwom w ich wysiłkach mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa miejscom kultu, a także zalecenia dla ONZ, zwierzchników religijnych, społeczeństwa obywatelskiego i dostawców internetu.

Jedną z propozycji jest rozpoczęcie przez ONZ światowej kampanii medialnej, wspierającej wzajemny szacunek i zrozumienie, a także stworzenie „kartografii miejsc kultu religijnego na całym świecie, aby uzyskać interaktywne narzędzie internetowe umożliwiające ukazanie powszechności miejsc kultu i przyczyniające się do wspierania szacunku i zrozumienia ich głębokiego znaczenia dla poszczególnych osób i wspólnot na wszystkich kontynentach.

Ze swej strony Moratinos oświadczył wówczas, że „sukces planu zależeć będzie od jego wprowadzania w życie i trwałego zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron, a szczególnie państw członkowskich ONZ, w aktywne działania na rzecz ochrony miejsc kultu”. Dodał, że plan działań zostanie dopełniony przez światowy program ochrony tzw. celów miękkich, w tym miejsc kultu, przed zagrożeniem terrorystycznym. Wypracowany on zostanie przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Walki z Terroryzmem. Będzie miał on na celu „wzrost zdolności łagodzenia [zagrożenia], zarządzania kryzysowego i planowania środków nadzwyczajnych przez państwa członkowskie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem