Reklama

Posługa kapłańska - dekanat Dębno (1)

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 22/2010

Wspominając pionierów polskiego Kościoła nad Odrą i Bałtykiem, dostrzegamy u wszystkich ich determinację wiary i ufność w Bożą Opatrzność, która wspomagała ich heroiczną nierzadko pracę. Takie świadectwa dostrzeżemy w kolejnym dekanacie, który odwiedzamy na południu archidiecezji, czyli we wspólnotach parafialnych zjednoczonych dekanatem Dębno.

Cychry

Dekanat ten jest ściśle związany przede wszystkim z jedną postacią. W Cychrach tuż obok Dębna należy wymienić nazwisko ks. prał. Ottona Okulicza-Kozaryna i z pokorą pochylić się nad dziedzictwem lat, które dane mu było przeżyć od chwili ustanowienia parafii (2 lipca 1957 r.), aż do dnia jego niedawnej śmierci w sierpniu ub.r. Pochodził z Dzisnej - to teren dawnej archidiecezji wileńskiej. Tuż po wojnie przybył na tzw. Ziemie Odzyskane. Pan Bóg chciał, by służył Mu w kapłaństwie - co spełniło się 29 czerwca 1954 r., gdy w Gorzowie Wlkp. przyjął święcenia kapłańskie. Pierwszą placówką był Rzepin, gdzie ks. Otton pracował przez 3 lata. Trudne powojenne dzieje charakteryzowały się powstawaniem nowych parafii, dlatego już w 4. roku kapłaństwa Ksiądz Prałat mianowany został proboszczem parafii w Cychrach.
7 sierpnia 2001 r. odszedł na zasłużoną emeryturę. Nie rozstał się jednak z Cychrami. Pozostał tu jako rezydent i duchowy doradca młodego proboszcza ks. Roberta Szumowskiego obecnie już dziekana tego dekanatu. Z zaciekawieniem słuchało się gawędy ks. Ottona charakteryzującego okoliczną ludność i tego, co do tej pory stało się udziałem jego parafian. Większość powojennych osadników przybyła pod Dębno z dawnych województw: tarnopolskiego i lwowskiego. Co ciekawe, są tu także przesiedleńcy z Mazur, co rzadko zdarza się na zachodniopomorskiej ziemi. Równie nietypowym zjawiskiem było przybycie w kilka lat po wojnie dość dużej rzeszy, bo ponad 70 rodzin z pobliskich Mieszkowic. Świadectwem piękna kapłańskiego życia Księdza Prałata była uroczystość pogrzebowa, podczas której wspominający go księża mówili o mężu modlitwy, kapłanie, który umiłował konfesjonał, a szczególnym dowodem był gest Arcybiskupa, który już zniszczony różaniec ks. Ottona pozostawił w dłoniach ks. dziekana Szumowskiego, aby był relikwią i służył tym, którzy potrzebują wsparcia duchowego.

Reklama

Różańsko

Dekanat Dębno zdynamizowany jest przez pracę Księży Salezjanów, którzy posiadają tutaj trzy swoje placówki. O centralnej w Dębnie przeczytamy za tydzień, a teraz odwiedźmy pozostałe dwie. W Różańsku duchowi synowie św. Jana Bosko posługują oficjalnie od 1951 r., jednak historia parafii sięga kilku lat wstecz i świadczy o miłości tutejszych wiernych do Boga, Kościoła i kapłaństwa. Już bowiem w 1946 r. do Kurii Biskupiej w Gorzowie Wlkp. udała się delegacja z prośbą o przydzielenie do Różańska księdza. Prośba ta została uwzględniona i 29 września 1946 r. przybył tu uroczyście witany proboszcz parafii w Myśliborzu ks. Jan Wojtysiak. Dokonał poświęcenia kościoła, dając mu za patrona św. Michała Archanioła. Ks. J. Wojtysiak odprawił również pierwszą Mszę św. Z polecenia Kurii ksiądz ten przyjeżdżał odtąd do Różańska co parę tygodni. Jednak pierwszym proboszczem, który zamieszkał w Różańsku od 25 grudnia 1947 r., był ks. Andrzej Misztal - również kapłan diecezjalny, który był tutaj 10 miesięcy. Na jego miejsce przybył kolejny ksiądz diecezjalny Mieczysław Kaniewski, który, niestety, 18 lutego 1948 r. odszedł z Różańska. Przez pewien czas parafia pozostawała bez księdza. Przełomowym momentem był 30 maja 1949 r., gdy parafię w Różańsku powierzono Księżom Salezjanom, jednak dekret erekcyjny datowany jest dopiero na 1 czerwca 1951 r. Pierwszym proboszczem został ks. Jan Romanowicz SDB; od 1956 r. pracował tu ks. Wiktor Jacewicz SDB. W 1970 r. na jego miejsce przybył ks. Kazimierz Jach. Za jego obecności 5 września 1971 r. do parafii dołączono kościół w Chłopowie, dotychczas należący do Warnic, a w 1972 r. otwarto kaplicę w Ostrowcu. W 1973 r. przyszedł do parafii ks. Józef Boraski SDB, który pełnił funkcję proboszcza przez 9 lat. Kolejnym proboszczem od 1982 r. był ks. Tadeusz Krupa SDB. W czasie jego pracy duszpasterskiej rozpoczęła funkcjonowanie kaplica w Pszczelniku. Po odejściu do Bań ks. T. Krupy na rok mianowany został ks. Antoni Ciemięga SDB, później przez 2 lata proboszczem był ks. Józef Balawander SDB, po nim ks. Stanisław Pikor SDB. Od 1999 r funkcję proboszcza sprawował ks. Leszek Balicki SDB, a obecnie ks. Krzysztof Łada SDB, któremu pomaga ks. Adam Kiziuk SDB.

Sarbinowo

Podobnie długą historię posługi kapłańskiej ma najdalej wysunięta na południe parafia w naszej archidiecezji, czyli Sarbinowo. Parafia w Sarbinowie została erygowana 31 sierpnia 1948 r. Pierwszym proboszczem został ks. Michał Smętek SDB, choć poświęcenie kościoła nastąpiło już 12 maja 1946 r. Dokonał go ks. kan. Franciszek Sobolewski z Dębna. Kolejnymi administratorami sarbinowskiej parafii po śmierci ks. M. Smętka byli: ks. J. Jeszke SDB (1960-67), ks. Cz. Lauferski SDB (1967-72), ks. F. Warniewski (1972-73), ks. M. Staszków SDB (1973-76), ponownie ks. F. Warniewski (1976-82), ks. B. Wegnerowski SDB (1982-89), ks. S. Sztuba SDB (1989-92), ks. T. Podołowski SDB (1992-99). Przez kolejne 10 lat proboszczem parafii był ks. Waldemar Grzelec SDB, a obecnie proboszczem jest ks. Janusz Wróblewski SDB, któremu pomaga na emeryturze ks. Tadeusz Żebrowski SDB, do niedawna dziekan dekanatu Banie. Co ciekawe, ks. Janusz, pracując w Baniach, podlegał pod jurysdykcję ks. Tadeusza, a teraz ich funkcje zgodnie z regułą zgromadzenia odwróciły się. Jednak faktem bezcennym w obliczu uroczystości beatyfikacyjnej w dniu 6 czerwca jest informacja, o której powiedział mi w 2003 r. poprzednik ks. Waldemar Grzelec, o odnalezieniu w Sarbinowie śladów pobytu sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki. Przybył on wtedy do swego przyjaciela salezjanina - ks. Antoniego Gwiazdy, który tuż po święceniach pracował w Sarbinowie. W czerwcu 1974 r. na kilka dni zatrzymał się tu ks. Jerzy, gdy udawał się z wizytą do Niemiec. Z ks. A. Gwiazdą znał się z archidiecezji warszawskiej, z której właśnie pochodził pracujący w Sarbinowie salezjanin. Jak opowiadają świadkowie tej wizyty, ks. Jerzy Popiełuszko interesował się specyfiką pracy na zachodzie Polski, pracy - dodajmy - tak diametralnie różniącej się od tego, czego był świadkiem w Warszawie. Był tutaj pierwszy raz i obraz niemal misyjnego wysiłku tutejszych księży wywarł na nim ogromne wrażenie. Wraz z ks. Antonim zwiedził okolice, m.in. słynny kościół Templariuszy w Chwarszczanach. Z pobytu Sługi Bożego w Sarbinowie pozostała swoista relikwia. Pokój, w którym gościł ks. Jerzy, został zamieniony w domową salezjańską kaplicę. Sprawowana jest tu czasem Eucharystia, a codziennie kapłani przychodzą na adorację znajdującego się w Najświętszym Sakramencie Chrystusa.

Najlepszy rząd w historii III RP

2019-10-15 12:55

Artur Stelmasiak

Polacy podsumowali czteroletnią pracę polityków. Ich zdaniem rząd Prawa i Sprawiedliwości jest najlepszy w historii III RP, bo nikt wcześniej nie miał takiego poparcia. Zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych nikogo nie dziwi. Pytanie było raczej o to, jak duża będzie przewaga partii rządzącej nad konkurencją polityczną i czy będą mogli samodzielnie rządzić?

Facebook/pis

Okazuje się, że PiS nie tylko będzie samodzielnie rządzić, ale poprawiło swój wynik wyborczy z 2015 roku o ok. 6 punktów procentowych. - Żadna partia nigdy nie miała tak wysokiego wyniku wyborczego. Te miliony Polaków którzy nam zaufali, to wielkie zobowiązanie do spełnienia ich nadziei, by kolejne cztery lata były kluczowym etapem dla Polski jako państwa dobrobytu dla wszystkich - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

O wiele bardziej stonowaną radość z historycznego zwycięstwa pokazał prezes PiS. - Przed nami kolejne 4 lata rządzenia, ale najpierw czeka nas refleksja nad tym co się nie udało, że wielu ludzi nas nie popiera, mimo oczywistych naszych osiągnięć - podkreślił Jarosław Kaczyński. Jego słowa jak zwykle były kierowane do Polaków, ale także do członków partii, by nie ulegali triumfalizmowi. - To co było naszą główną siłą, czyli wiarygodność, musi dalej trwać - mówił do członków PiS.

Jednostronna kampania

Kampania wyborcza, która wyniosła Prawo i Sprawiedliwość do kolejnego sukcesu była spokojna i merytoryczna. Koalicja Obywatelska zachowywała się tak, jakby już po wiosennych wyborach do europarlamentu wiedziała, że nie ma szans. Nie było więc prezentacji programu, a w kampanii co chwila zmieniano zdanie np. w sprawie programu 500plus. Walka polityczna ograniczyła się do przepychanek wewnątrzpartyjnych. - Zaletą tej kampanii wyborczej jest fakt, że pojawiła się dyskusja na temat opieki zdrowotnej, czy walki ze smogiem. Liczę na to, że teraz skończą się emocje i polaryzacja, a zacznie się minimum współpracy - mówi prof. Norbert Maliszewski, politolog z UKSW.

Niektórzy twierdzą nawet, że kampania była nudna w porównaniu do tej wiosennej, gdy emocje były rozpalone przez ataki środowisk LGBT na Kościół i wartości chrześcijańskie. Tym razem mieliśmy do czynienia jedynie z programową ofensywą PiS, który merytorycznie podkreślał swoje osiągnięcia, skutecznie ukrywał potknięcia i jednocześnie składał nowe obietnice. Skalę przewagi nad konkurencją najlepiej pokazały badania IBRiS, w którym prawie 60 proc. Polaków uznało, że najlepszą kampanię wyborczą miała partia rządząca. Na drugim miejscu była Koalicja Obywatelska tylko z 4,8 proc., a na Lewicę wskazało 3,5 proc. ankietowanych.

Kampanijnym ciosem dla Koalicji Obywatelskiej bez wątpienia były taśmy Sławomira Neumanna, w których dzień po dniu ujawniano kompromitujące kulisy partyjnej kuchni jednego z czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. Rezygnacja z funkcji przewodniczącego klubu KO na niewiele się zdała, bo uznano ją za nic nie warty gest na końcu kadencji sejmu.

Wygrani przegrali

Natomiast w wyborach do Senatu większym sprytem wykazała się opozycja. W jednomandatowych okręgach wyborczych nie wystawiali konkurencyjnych dla siebie kandydatów. W ten sposób wszystkie partie opozycyjne były przeciwnikami PiS, który procentowo uzyskał do Senatu wyższy wynik niż do Sejmu, ale w gruncie rzeczy przegrał.

Efekt jest taki, że w 100 osobowym senacie PiS ma obecnie tylko 48 senatorów, a w poprzedniej kadencji było ich aż 61. Przyczyną tej porażki jest zmowa opozycji, ale także zlekceważenie przez partię rządzącą wyborów do wyższej izby parlamentu. - Było za małe wsparcie polityczne szczególnie w okręgach dla nas „trudnych” okręgach. Okazuje się wystarczyło zaniedbać dwa okręgi, które zdecydowały, kto ma większość w obecnym Senacie - mówi dla portalu Wpolityce senator Jan Maria Jackowski.

W kilku okręgach senackich zaszkodziły też wewnętrzne walki personalne w PiS. Albo struktury partyjne nie chciały pracować w kampanii senatora, albo dochodziło do "bratobójczych" walk, gdy byli senatorowie PiS zdecydowali o stracie z własnego komitetu. - Na przykład pan senator Bąkowski, startując ze swojego komitetu, wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości, odebrał część elektoratu naszemu kandydatowi, panu wojewodzie Drelichowi, i to spowodowało, że skorzystał trzeci kandydat z Platformy Obywatelskiej - tłumaczy Jackowski.

Teraz trwają rozmowy i próby przeciągania pojedynczych senatorów na stronę PiS, bo gra toczy się o większość oraz kształt prezydium Senatu. Oczywiście utrata Senatu przez partię rządzącą nie jest katastrofą, ale może poważnie utrudnić legislację, a na pewno ją spowolni. Każdą ustawę Senat może blokować przez 30 dni, a przez ten czas dawać paliwo polityczne dla mediów i opozycji w Sejmie. - Ale Senat nie zatrzyma nas w realizacji naszego programu. Będzie zrealizowany w 100 procentach - zapewnia wicepremier Jacek Sasin.

Konkurencja po prawej stronie

Z dwucyfrowego wyniku wyborczego do Sejmu zadowolona jest lewica, Konfederacja z wejścia do Sejmu, a także o wiele lepszy niż sondażowy wynik ma PSL z Pawłem Kukizem na pokładzie. Sumując w miarę konserwatywne elektoraty PiS, PSL i Konfederacji okazuje się, że ok. 60 proc. Polaków ma tradycyjne preferencje wyborcze.

Polacy pokazali, że są konserwatystami, co zauważają także zagraniczne media. - Sukces PiS jest rezultatem bazowania na wartościach wyznawanych przez w przeważającej mierze konserwatywne społeczeństwo oraz na wyrównywaniu głębokich nierówności społecznych. PiS zapowiadał też obronę tradycyjnych wartości katolickich przed ofensywą zwolenników praw gejów i innych liberalnych haseł napływających z Zachodu - czytamy w komentarzach Amerykańskiej Agencji Associated Press.

W tej kadencji sejmu PiS będzie miał opozycję zarówno po lewej stronie sceny politycznej, jak i po prawej. Dobry wynik Konfederacji oznacza, że część konserwatywnych i młodych wyborców odchodzi od partii rządzącej, co może być efektem buntu, ale także zaniedbań ws. ochrony życia dzieci nienarodzonych i zbyt uległej postawy wobec agresji środowisk LGBT. - Zapewne politycy Konfederacji będą podnosić teraz temat amerykańskiej ustawy 447, czy postulat ochrony dzieci przed aborcją, a władze PiS będą musiały się do tego odnieść - mówił w studiu wyborczym red. Cezary Krysztopa z Tygodnika Solidarność.

Pierwszy raz od 2007 r. w Sejmie będzie formacja na prawo od PiS, a przecież sprawdzoną strategią Jarosława Kaczyńskiego była taktyka polityczna, by po prawej stronie od PiS nic znaczącego nie było. Jeśli politycy Konfederacji nie pokłócą się miedzy sobą i wygenerują spójny przekaz, to w kadencji 2019-2023 rządząca partia będzie musiała się z nimi liczyć, by nie stracić jeszcze większej liczby konserwatywnych wyborców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Japonia: huragan Hagibis nie ma wpływu na papieską wizytę

2019-10-16 13:14

tom (KAI) / Tokio

Niszczycielski huragan Hagibis nie ma wpływu na planowaną wizytę papieża Franciszka w Japonii pod koniec listopada. - Miejsca, które odwiedzi papież: Tokio, Nagasaki i Hiroszimę, nie poniosły żadnych szkód - powiedział rzecznik japońskiego episkopatu azjatyckiej agencji katolickiej „Ucanews”. „Nie spodziewamy się zmiany planów. Harmonogram wizyty jest tak napięty, że nie wyobrażam sobie żadnych zmian” - dodał.

youtube.com

W minioną sobotę huragan Hagibis z prędkością wiatru dochodzącą do 216 kilometrów na godzinę i ulewnymi deszczami, przetoczył się przez część Japonii. Dwadzieścia jeden rzek wystąpiło z brzegów i zalało całe połacie ziemi. Według ostatnich informacji w wyniku kataklizmu śmierć poniosło ponad 70 osób.

Najwięcej ofiar śmiertelnych z powodu powodzi odnotowano w prefekturze Fukushima. To w Fukushimie, w trzech blokach elektrowni jądrowej, w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami doszło w 2011 r. do awarii. Wyciek materiałów radioaktywnych spowodował zanieczyszczenie powietrza, gleby, wody i żywności. Ok. 150 tys. mieszkańców musiało opuścić cały region czasowo lub na stałe.

Prawdopodobnie konsekwencjom katastrof nuklearnych papież Franciszek zajmie się podczas swoich wizyt w miastach Nagasaki i Hiroszima zniszczonych przez bomby atomowe w 1945 r. podczas II wojny światowej oraz podczas spotkania z ofiarami katastrofy w Fukushimie.

19 listopada papież Franciszek wyrusza z Rzymu do Tajlandii. Po wizycie w Bangkoku od 20 do 23 listopada odleci do Japonii, gdzie będzie gościł do 26 listopada. Hasłem podróży Franciszka do Japonii są słowa: „Chronić każde życie”. Pochodzą one z "zielonej" encykliki papieża „Laudato si`”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem