Reklama

List Pasterski Biskupa Sosnowieckiego z okazji Międzynarodowego Dnia Zapobiegania Narkomanii

Narkomanii zdecydowane "nie"

Niedziela sosnowiecka 26/2000

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Umiłowani Diecezjanie!

Co się wydarzyło na jeziorze Genezaret?

Reklama

To musiała być rzeczywiście ogromna burza, skoro uczniowie - doświadczeni rybacy - zaczęli się bać o swoje życie. Wyczerpani zmaganiem z wiatrem i wysoką falą, kierują do Mistrza słowa wyrzutów i pretensji: "Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?" Wydawało się im bowiem, że Bóg o nich zapomniał, że ich opuścił i zostawił na pastwę okrutnego losu.

Dosłownie kilka dni wcześniej byli świadkami niezwykłych znaków, jakich na ich oczach dokonał Jezus, który teraz spał w rozkołysanej łodzi: uzdrowił trędowatego, sługę setnika z Kafarnaum, teściową Piotra, paralityka. A jednak w chwili próby uczniowie stracili głowę i zaczęli działać na własną odpowiedzialność, miotając się na wzburzonym jeziorze. Nic przeto dziwnego, że słyszą od swego Mistrza, iż są ludźmi bez wiary.

Narkomania - współczesne doświadczenie życiowych burz

Ewangeliczna burza dawno już się zakończyła. Apostołowie przeżyli jeszcze jedną próbę, kolejny raz doświadczyli swojej słabości i wielkiej mocy Boga, któremu są posłuszne nawet wichry i fale.

Jednak ta trudna lekcja co jakiś czas się powtarza, także we współczesnym świecie. Niekiedy bowiem w najmniej oczekiwanym momencie, nagle czujemy się zagrożeni przez wydarzenia i fakty, które nas przytłaczają, paraliżują, odbierają ochotę do działania, a w sercu zasiewają wątpliwość: " Czy Bóg naprawdę istnieje, czy naprawdę kocha i czy jest zatroskany o moje życie?".

Taką życiową burzą jest dramat narkomanii. Droga od pierwszych doświadczeń w przyjmowaniu środków odurzających do okrutnego nałogu jest niestety bardzo prosta. Wywoływane uczucie błogostanu, które ma rzekomo pomóc w pokonywaniu życiowych trudności, w rezultacie prowadzi do psychicznego i fizycznego uzależnienia oraz do postępującej w szybkim tempie moralnej i społecznej degradacji. Nieodparta konieczność przyjmowania coraz to nowych środków, w odpowiednio zwiększonych dawkach, jest często powodem podejmowania nawet najbardziej amoralnych czy przestępczych działań, w celu zdobycia narkotyków. Wówczas cierpi już nie tylko ten, kto decyduje się na okrutny los narkomana, ale cierpią często całe rodziny, społeczności szkolne, grupy rówieśnicze, całe społeczeństwo.

Nawet jeżeli uzna się prawdziwość specjalnych orzeczeń mówiących o tym, iż niektóre z zażywanych substancji odurzających nie prowadzą do uzależnienia, to nie da się zaprzeczyć, że wszystkie one stwarzają poważne i bezpośrednie zagrożenie dla ludzkiego zdrowia oraz życia. Wszelkie więc pogłoski o tzw. bezpiecznych narkotykach należy uznać za całkowicie bezpodstawne, wielce szkodliwe i ostatecznie wymierzone przeciw ludzkiemu szczęściu i godnemu życiu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Po pierwsze - kochać i wymagać

Współczesna rzeczywistość, usłana tysiącami ofiar źle rozumianej wolności, potwierdza, że narkotyczna droga ku iluzorycznemu szczęściu najczęściej kończy się okrutną śmiercią człowieka.

Bogu niech będą dzięki, że na tych drogach nie brakuje także ludzi wielkiego serca, którzy podejmują różne działania, mające na celu ratowanie osób dotkniętych tym nałogiem. W obecnej dobie należy podkreślić słuszność i wręcz konieczność takiej samarytańskiej posługi. Trzeba także wyraźnych gestów naszej solidarności z inicjatorami wszelkich działań terapeutycznych czy resocjalizacyjnych, które narkomanom dają szansę fizycznego i moralnego wyzwolenia.

Nie ulega wątpliwości, iż szeroko rozumianą chrześcijańską miłością trzeba otoczyć osoby dotknięte okrutnym nieszczęściem narkomanii, pamiętając o tym, by zawsze akceptować osobę, nie zaś jej negatywne zachowania. Trzeba tu cierpliwej, konsekwentnej i wymagającej miłości, otwierającej drogę wyjścia z rezygnacji i rozpaczy w kierunku nadziei oraz prawdziwej wolności.

Złu powiedzieć "nie"

Reklama

Przede wszystkim jednak należy zabiegać o rychłe podjęcie prewencyjnych działań, które pozwoliłyby zbudować tamę narkotycznemu szaleństwu. Nie można dłużej tolerować skandalu łatwej dostępności do substancji odurzających czy obojętności wobec osób wytwarzających, sprzedających i proponujących narkotyki.

Trzeba powiedzieć zdecydowane "nie" tym przejawom kultury masowej, które w sposób jawny lub podstępny, publicznie lub skrycie propagują przedziwną modę na stawanie się w pełni dojrzałym, nowoczesnym człowiekiem poprzez "niewinną" przygodę z narkotykami.

To nie jest żadna kultura, ani nawet subkultura. To nie jest żadna niewinność! To nie jest żadna przygoda! To jest bez wątpienia igranie ze śmiercią! To jest droga do samozniszczenia, która - o zgrozo - jednym pozwala się bogacić, a innych prowadzi ku pewnej zagładzie.

Odbudować rodzinę - to ocalić człowieka

Reklama

Przyczyn prawdziwej eksplozji zjawiska narkomanii można szukać w swoistej skłonności do nałogów, którą przejawiają najczęściej osoby nadwrażliwe, słabe psychicznie, samotne i bezradne wobec swoich życiowych problemów. W wielu przypadkach odpowiedzialność za ludzkie tragedie ponoszą rówieśnicy reprezentujących narkomański styl życia.

Nie ulega wątpliwości, że pierwszą przyczyną obserwowanego dzisiaj lawinowego rozwoju narkomanii jest kryzys więzi rodzinnych.

O tym, że wielu młodych ludzi nigdy nie sięgnęło po narkotyki, nie zadecydowały grupy wynajętych ochroniarzy, bez których niekiedy już niestety nie można się obejść. Nie było to także zasługą wytresowanych psów, penetrujących szkolne szatnie. Ich ocaleniem była przede wszystkim rodzina silna wiarą, nadzieją i miłością, silna Bogiem, stojąca na straży ludzkiego powołania do godnego życia, do szczęścia i do świętości.

Nie zawsze da się uniknąć wychowawczych trudności, nasilających się zwłaszcza w okresie dorastania, gdy młodzież realizuje swe dążenia poprzez różne działania, popełniając - często nieświadomie - liczne błędy. Ważne jest jednak to, by młody człowiek zawsze mógł wrócić do swego domu, by zapamiętał ten dom jako szczególne miejsce na ziemi, gdzie jest się u siebie, gdzie jest się kochanym, chcianym, oczekiwanym, gdzie jest się bezpiecznym, gdzie jest się z innymi i dla innych.

Można więc powiedzieć, że los narkomanów jest głośnym wołaniem o obecność rodziców w życiu każdego człowieka. Parafrazując słowa Apostoła Narodów trzeba zapytać: co Was - Drodzy Rodzice - może pozbawić czułej i wymagającej miłości, na którą oczekują wasze dzieci? Co Wam może przeszkodzić w uczeniu ich tego, jak wypełniać wolę Boga, jak żyć według Jego Ewangelii? Czy jest coś, jakaś materialna wartość ważniejsza od wiecznego szczęścia Waszych pociech?

Uchowaj Was, Boże, od takich trudności, od takiej pracy i od takich zajęć, które kazałyby Wam zapomnieć o prawdziwej rodzicielskiej miłości, o Waszym istotnym powołaniu, o misji przekazywania i obrony życia!

Nasza wspólna troska o człowieka i jego wiarę

Los uzależnionych sióstr i braci jest dla każdego z nas wezwaniem do rachunku sumienia. Nie możemy się usprawiedliwiać czysto zewnętrznym udziałem w rozmaitych akcjach wspierających ideę życia bez narkotyków.

Tu chodzi o coś więcej. Tu chodzi o świadectwo wiary tak potrzebne dzisiejszemu światu. Tu chodzi o to, by ludzie młodzi, zgorszeni niekiedy naszym antyświadectwem czy brakiem zaangażowania, już nigdy nie chcieli odchodzić z naszych rodzin czy wspólnot parafialnych.

Módlmy się więc o głęboką wiarę, o autentyczną wiarę dla nas wszystkich, tym bardziej, że właśnie do nas Chrystus adresuje swoje słowa z dzisiejszej Ewangelii: "Jakże wam brak wiary?".

W Bogu nasza nadzieja!

Po co więc była burza na jeziorze? Nie po to, by Apostołów przerazić widokiem rychłej śmierci, żeby ich pozbawić wszelkiej nadziei na ocalenie, ale żeby ich pouczyć, że nawet w czasie największych trudności trzeba ufać Bogu, że trzeba Go szukać i wołać do Niego, bo tak naprawdę tylko On może pomóc: jednym swoim skutecznym słowem i jednym swoim cudownym gestem.

Najpierw jednak użyczmy miejsca w swojej łodzi Chrystusowi, zaprośmy Go w tę trudną podróż na drugą stronę jeziora życia. Wówczas, mając takiego sternika, można będzie spokojnie zawinąć do portu zbawienia. Nie traćmy więc nadziei! Pan jest z nami! W Nim nasz ratunek i nasze zbawienie!

Umiłowani!

Polecam Was wszystkich: szczególnie osoby dotknięte nieszczęściem narkomanii, ich rodziny oraz tych, którzy propagują ideę życia bez narkotyków i działają na rzecz uwolnienia człowieka z grzesznych przyzwyczajeń; polecam Was wszystkich opiece Bożej Matki. Polecam Wasze dążenia i wszelkie dobre dzieła Jej przemożnemu orędownictwu. Modlę się za Was i z serca błogosławię:

W Imię Ojca + i Syna + i Ducha Świętego +

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Joanna d´Arc

[ TEMATY ]

Joanna d'Arc

pl.wikipedia.org

Drodzy bracia i siostry, Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią. Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989). Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących. Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki. Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę. 22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica. Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy. Podziel się cytatem
CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: Za klauzurą powstają różańce na wizytę Papieża

2026-05-30 14:55

[ TEMATY ]

różaniec

Vatican Media

Hiszpańskie klasztory klauzurowe przygotowują tysiące ręcznie wykonanych różańców, które będą towarzyszyć czerwcowej wizycie Papieża Leona XIV. W inicjatywę, realizowaną przez 16 wspólnot żyjących na co dzień z dala od życia publicznego, zaangażowali się także młodzi wolontariusze pomagający w pakowaniu różańców. Jak informuje Vatican News, projekt stał się jednym z symboli przygotowań do papieskiej podróży.

Przed wizytą Papieża Leona XIV w Hiszpanii, zaplanowaną na 6–12 czerwca, szesnaście klasztorów kontemplacyjnych z różnych regionów kraju przygotowuje tysiące dziesiątek różańca dla pielgrzymów. Inicjatywa jest związana z podróżą apostolską odbywającą się pod hasłem „Podnieście oczy” („Alzad la mirada”).
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Orchówek. Finał podróży u stóp Matki Bożej Pocieszenia

2026-05-30 19:46

[ TEMATY ]

Majowe podróże z Maryją

Orchówek

orchowek.kapucyni.eu

Obraz Matki Bożej Pocieszenia w Orchówku

Obraz Matki Bożej Pocieszenia w Orchówku

Nasza wielka jubileuszowa wędrówka, którą zaczynaliśmy na lubelskiej ziemi, dobiega końca w miejscu szczególnym – w Orchówku nad Bugiem. Tu, gdzie rzeka wyznacza granice, a historia splata losy narodów, Maryja od wieków króluje jako Matka Boża Pocieszenia. W progach tego barokowego kościoła, pod troskliwą opieką Ojców Kapucynów, składamy wszystkie trudy, radości i owoce naszej pielgrzymki szlakiem franciszkańskich sanktuariów.

Kiedy stajemy przed cudownym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem, nasze oczy spotykają wizerunek, który przetrwał pożary, wojny i kasaty zakonu. To obraz pełen królewskiego dostojeństwa, a jednocześnie matczynej bliskości. Maryja w Orchówku od XVII wieku jest dla mieszkańców nadbużańskich krain prawdziwą ostoją. Jej oczy, pełne spokoju, zdają się mówić każdemu z nas: „Nie lękaj się, Ja jestem z tobą”. To tutaj, po przejściu setek kilometrów, odnajdujemy najgłębsze pocieszenie – pewność, że żadna modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję