Reklama

Komputer a rodzina


Edycja małopolska 32/2011

Wakacje to czas, kiedy nasi najmilsi wiele godzin potrafią spędzić przed komputrem. Rodziców często niepokoi występująca w grach przemoc, magia lub erotyka. O te, i inne zagrożenia wynikające z nieumiejętnego korzystania z komputera, zapytaliśmy ks. prof. Andrzeja Zwolińskiego - wykładowcę katolickiej nauki społecznej i autora wielu książek poświęconych zagrożeniom duchowym i społecznym

MARCIN KONIK-KORN: - Czy zabawa w przemoc i zabijanie jest grzechem?

KS. ANDRZEJ ZWOLIŃSKI: - Na pewno nie jest grzechem, gdy mówimy tylko o zabawie. Samo określenie zabawa mówi o czynnościach człowieka, które są ukierunkowane na odpoczynek, relaks. Smutny jednak jest fakt, że w ten sposób kształtuje się osobowość i pogląd na przemoc. Sama zabawa intencjonalnie nie jest grzechem. Jej celem nie jest dokuczenie, zranienie, uderzenie tylko odpoczynek. Człowiek musi sobie jednak zadać pytanie, czy taka zabawa i taki odpoczynek pozostaje bez skutków dla jego osobowości, także dla kształtowania sfery duchowej. Taka zabawa może prowadzić do takiego kształtowania osobowości, która ułatwia grzech. Obcowanie w ten sposób ze złem, z mechanizmami przemocy, jest stwarzaniem okazji do grzechu. W przypadku rodziców czy wychowawców młodego człowieka, który bawi się w przemoc, możemy mówić o zaniedbaniu wychowawczym. Trzeba bowiem postawić pytanie: dlaczego bawi się on w przemoc?

- Wiele razy zwraca się uwagę na to, że „utonięcie” dziecka w grach komputerowych jest wtórnym problemem, wynikającym z wcześniejszej utraty więzi z bliskimi.

- Oczywiście. Psychologia społeczna mówi, że najważniejszym czynnikiem w wychowaniu dziecka i w budowaniu więzi międzypokoleniowej jest dostępność rodzica. Niedostępność rodzica powoduje osamotnienie. Postaci tej nieobecności może być bardzo dużo, m.in. może nią być włączenie dziecku komputera czy skazanie go na telewizję lub wałęsanie się po osiedlu. Dawniej używano takiego steoretypowego pojęcia: „dziecko z kluczem na szyi”.

- Ale wielu rodziców wręcz odwrotnie - niepokoi to, że dziecko spędza za dużo czasu przed ekranem i wcale sobie tego nie życzą. Obraz dziecka, które nie chce zejść na obiad czy na spotkanie z babcią, bo woli grać na komputerze, jest przykry dla rodzica.

- Jednak jeszcze wcześniej pojawił się komputer i kształtowane były z nim kontakty, do których, tak jak w przypadku telewizji i każdego innego medium, dziecko musi być wychowywane. Może to być ograniczanie czasu tego kontaktu i zwrócenie uwagi na inne możliwe funkcje komputera. Zwykle organizuje się dziecku komputer z myślą o celach edukacyjnych. Gdy więc rodzice określają taki konkretny cel, powinni konsekwentnie pilnować, aby był on przestrzegany. Dziecko samo zorganizuje sobie od kolegów grę zawierającą przemoc, elementy magiczne czy inne antywychowawcze treści. Dziecko samo poszerza ten asortyment i czas spędzany przed komputerem. Wtedy właśnie zaczyna się ta sprawa wymykać rodzicom spod kontroli i prowadzić do uzależnienia. Bowiem w kontakcie z komputerem czy z telewizją rodzi się tak zwane uzależnienie sieciowe. Nowa choroba, rodzaj dewiacji, która wiąże się z brakiem kontroli nad kontaktem z tymi mediami. Tzw. „uzależnienie ekranowe” jest reakcją wynikającą z długiego przebywania człowieka z mediami. Polega na tym, że dziecko musi spędzać czas przed komputerem. Około 20% ludzi korzystających z telewizji wpada w uzależnienie ekranowe.

- Niekiedy widać taki odruch bezwarunkowy, że ktoś po powrocie do domu lub po przebudzeniu od razu włącza telewizor lub komputer.

- I to już jest pierwsza oznaka owego uzależnienia. Jeżeli człowiek robi to bezmyślnie, bezcelowo, czyli bez określenia sobie samemu celu, po co włącza ekran (np. bo chce coś poznać, nauczyć się czegoś, obejrzeć wiadomości) jest to oznaką uzależnienia.

- Wchodząc już w szczegóły gier komputerowych: zastanawia mnie, czy pojawianie się w nich coraz większej ilości elementów magicznych lub nawet satanistycznych, jest wynikiem zapotrzebowania na takie treści, czy też celowym działaniem producentów?

- Trudno tu określić przyczyny. Z pewnością, ze względów czysto komercyjnych, gdyby nie było zapotrzebowania wśród młodego pokolenia na modę magiczną, gry te nie byłyby tak popularne. Ktoś tę modę zauważył, ale także i kształtował. To są typowe sztuczne potrzeby człowieka. Człowiek potrzebuje odpoczynku i zabawy, ale należy zadać pytanie, jak się bawić? Czy młodzi ludzie mają się bawić nożem, bronią, przemocą, magią? Co im to daje? W niewielu społecznościach rodzice i pedagodzy zastanawiają się nad tym, czy dana zabawa pomaga młodemu człowiekowi, czy nie pomaga. W Norwegii kiedyś rodzice zaprotestowali przeciwko bajkom z Kaczorem Donaldem, gdyż jego osobowość jest osobowością lekkoducha, lenia, który nie pracuje i nie podejmuje żadnych trudów życia, a zawsze w sposób przebiegły wychodzi na swoje. Do tego naśmiewa się z innych i kpi sobie z tych, którzy są słabsi. To po prostu niepedagogiczne. Bardzo ważne jest, jakie treści podajemy młodzieży. Czy historyczne, pedagogiczne, zabawy ruchowe, czy też skazujemy dziecko na telewizję i komputer. Określić więc intencję tych, którzy są twórcami gier, jest bardzo trudno. Gdyby bowiem uznać takie działania za celowe, należałoby wpisać te zjawiska w szersze zjawisko kultury śmierci. Gdy powie się jedynie o komercji, mamy do czynienia z teorią kultury czysto ekonomicznej, w której liczy się tylko zysk. Faktem jest, że zalew tego typu treści jest niebezpieczny i przeszkadza w budowaniu spokoju społecznego. Konsekwencje są dramatyczne.

- Wiele obserwowanych w ostatnich latach tragedii, zabójstw dokonywanych przez dzieci w szkołach czy działań morderców-szaleńców miały w tle komputer...

- We wszystkich tych przypadkach komputer brał jakoś udział. Wiele gier zostało o to oskarżonych przez amerykańskie sądy. Jedna z pierwszych gier komputerowych - „D&D” (skrót od „Dungenons and Dragons”, czyli „Lochy i smoki”) - jest oskarżona o ponad sto morderstw, jako czynnik wspomagający młodego człowieka w zabójstwie, np. własnych rodziców czy rodzeństwa, zgodnie ze scenariuszem owej gry. Uznano, że dziecko nie doszłoby do takiego scenariusza zbrodni, gdyby nie podsunęła mu go gra. U nas, niestety, nie ma takich praktyk, żeby sądownie szukać źródła agresji danego człowieka. Możemy jednak łatwo sformułować prostą zasadę: „czym karmimy to pokolenie, tym się ono powoli staje”. Jeżeli od młodych ludzi oczekuje się spokoju, szacunku dla starszych, cierpliwości, to nie możemy ich karmić przemocą, obrazami magicznymi i poczuciem bycia panem świata. Warto powiedzieć, że nasz największy pisarz science fiction, Stanisław Lem, stwierdził, że przez kontakt z komputerem wchodzimy w obszar poza etyczny. W tym widział największe zagrożenie dla cywilizacji i społeczności. W grach bowiem warto niekiedy być postaciami złymi i robić złe rzeczy, bo ma się za to więcej punktów, niż za realizację dobrych celów. Jeżeli za mordowanie mam punkty lub pieniądze, to warto być złym. Lem zwraca uwagę, że komputer nie uczy odpowiedzialności za wybory etyczne. Natomiast filozof Karl Jaspers wprost mówił o „elektronicznym skretynieniu”, które polega na tym, że człowiek nie poddaje rozważaniu swoich zachowań. Należy bowiem pamiętać, że reguły gry przenoszone są następnie na życie poza grą: nastawienie wobec kolegów, starszych, inwalidów, chorych, ludzi innej rasy. Człowiek przestaje myśleć i wprowadza proste odpowiedzi zero-jedynkowe: zabić lub pozwolić żyć.

- Gry jednak dają dzieciom niekiedy coś, czego nie mają w rzeczywistości, np. poczucie satysfakcji lub więzi.

- Jest to fałszywe poczucie. Człowiek, który lepiej czuje się w świecie wirtualnym, niż w rzeczywistym, jest niebezpieczny. Jest bardzo dramatyczna scena w filmie „Sala samobójców”. Ofiara komputerowego nałogu mówi w rozmowie z rodzicami, że te postacie z komputera to była jego rodzina. Rodzice są przegrani i pytają: kim zatem my jesteśmy? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Osoby spotkane wirtualnie miały dla dziecka zawsze czas. Prawdziwi rodzice nie. Komputer potrafi nawet zastąpić rodzinę i dziecko nie chce siedzieć z rodzicami przy obiedzie, bo woli komputer. W nim ma bliższych sobie ludzi. To podobne uzależnienie do tego, jak w sytuacji, kiedy przychodzimy z wizytą do babci, a ona woli sobie obejrzeć kolejny odcinek serialu. Ona po prostu również stworzyła sobie wirtualny świat (tyle, że w telewizji, a nie przed komputerem), bo wcześniej nikt nie miał dla niej czasu. To utrąca chrześcijańską naukę i przykazanie miłości bliźniego w istotnym punkcie - nie potrzebujemy drugiego człowieka. Często jest to pójście na łatwiznę, bo o relacje z prawdziwymi ludźmi trzeba dbać. Nie można ich zranić, należy czytać ich emocje, trzeba relację podbudowywać. Postacie z ekranu są zaś zawsze idealnie takie, jakie chcemy. To czysty egoizm, w którym nie mamy wobec innych żadnych zobowiązań i odpowiedzialności.

- Co więc mogą zrobić rodzice, którzy obawiają się, że ich dziecko jest uzależnione od komputera?

- Na etapie uzależnienia konieczna jest terapia i udział psychologów. Prawdopodobnie młodzi sami z uzależnienia nie wyjdą.

- Niekiedy rodzice po prostu wyjmują wtyczkę od komputera i wtedy zaczyna się tragedia...

- Ten nastolatek, który uderzył babcię krzesłem, bo wyłączyła mu komputer, nie chciał tego zrobić. To klasyczna reakcja samoobronna przy uzależnieniach. Odebranie dziecku głównego dostarczyciela wrażeń rodzi spontaniczną agresję. Dziecko, nienauczone dyskutowania ze światem, poddaje się odruchom obronnym i zaczyna kląć, wyzywać, atakować albo też po prostu zatrzaskuje się w swoim pokoju. Bardzo ważny jest jednak początek kontaktów z komputerem, który sam z siebie jako narzędzie jest czymś dobrym. Umiejętne wychowywanie do korzystania z niego, polegające na dawkowaniu czasowym i treściowym, jest najważniejsze. Jednocześnie należy zachowywać troskę o utrzymanie atrakcyjności kontaktów dziecka z rodzicami, żeby ono wolało być z nimi, a nie z komputerem. Pierwszy niebezpieczny sygnał jest wtedy, kiedy na propozycję rozmowy i spaceru dziecko woli pozostać jeszcze kilka minut z grą komputerową. Do prostych reguł należy zasada, aby korzystać z komputera jak z odkurzacza, czyli tylko wtedy, kiedy jest on potrzebny. Kiedy chcemy coś poznać, nauczyć się czegoś. Można dziecku powiedzieć też: „Zasłużyłeś na odpoczynek, masz godzinę na zabawę na komputerze”. Dziecko zasłużyło. Nie włącza gry „bo chcę”. Jest też druga zasada: zawsze pierwszeństwo osoby przed komputerem. Także osoby przed telewizją. Jeżeli dziecko przychodzi poprosić o coś lub coś powiedzieć, NIE MOŻNA nie wyłączyć komputera lub telewizora i rozmawiać z nim przy włączonym ekranie. Nie dlatego, że to komuś zaszkodzi, lecz po to, by nauczyć dziecko szacunku do innych poprzez okazywanie szacunku jemu.

Watykan: obraduje Rada Kardynałów

2019-06-25 12:45

st (KAI) / Watykan

Pod przewodnictwem Ojca Świętego obraduje na swoim 30. posiedzeniu Rada Kardynałów - poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Jednocześnie przypomniano, że w związku z tym wydarzeniem 27 czerwca o godz. 13.00 zaplanowano briefing, który poprowadzi tymczasowy dyrektor watykańskiej Sala Stampa, Alessandro Gisotti.

Grzegorz Gałązka

Jak zauważają dziennikarze specjalizujący się w tematyce watykańskiej, obecne posiedzenie Rady Kardynałów dokona zapewne podsumowania procesu konsultacji projektu nowej konstytucji apostolskiej o Kurii Rzymskiej, która będzie najprawdopodobniej nosiła tytuł „Predicate Evangelium”. Pomimo, że większość konsultowanych wyraziła opinię pozytywną, nie oznacza to zakończenia prac. Ponadto należy pamiętać, że organ ten ma także pomagać Ojcu Świętemu w zarządzaniu Kościołem powszechnym, a zatem funkcja Rady Kardynałów nie skończy się wraz z opublikowaniem konstytucji apostolskiej.

Do ustanowionej 13 kwietnia 2013 roku Rady Kardynałów należy obecnie 6 purpuratów (kardynałowie Óscar Andrés Rodríguez Maradiaga (Honduras); Giuseppe Bertello (Watykan/Włochy), Oswald Gracias (Indie); Reinhard Marx (Niemcy); Sean O’Malley (USA); Pietro Parolin (Watykan/Włochy). Ponadto sekretarzem Rady, nie będącym jednak jej członkiem, jest bp Marcello Semeraro (Włochy), a jego zastępcą bp Marco Mellino (Włochy).

Pod koniec ubiegłego Radę Kardynałów roku opuściło trzech kardynałów: George Pell (Australia), Francisco Javier Errázuriz (Chile) i Laurent Monsengwo Pasinya (Demokratyczna Republika Konga).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: świeccy zapraszają na modlitwę za zranionych przez księży

2019-06-25 19:25

dg / Kraków (KAI)

W niedzielę 30 czerwca o godz. 19:00 w kościele św. Idziego w Krakowie odbędzie się modlitwa za „zranionych w Kościele” – za osoby dotknięte przemocą seksualną w Kościele katolickim. W trakcie spotkania zebrani wysłuchają świadectw ludzi, którzy doświadczyli molestowania seksualnego ze strony księży.

Alex Motrenko/fotolia.com

Po nabożeństwie odbędzie się spotkanie z przedstawicielami inicjatywy „Zranieni w Kościele” (telefonu zaufania i środowiska wsparcia dla osób poszkodowanych) oraz Centrum Ochrony Dziecka (jednostki zajmującej się edukacją i prewencją w tematyce związanej z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich). Będzie istniała możliwość finansowego wsparcia „Zranionych w Kościele”.

Nabożeństwo odbędzie się po Mszy św. o godz. 18:00. Organizatorzy zapraszają wszystkie osoby poruszone sytuacją bliźnich, którzy doznali krzywdy ze strony Kościoła.

- Często otrzymujemy pytanie, czy organizujemy wydarzenie, które powinien zorganizować "Kościół", czyli biskupi i księża. My, świeccy, też jesteśmy Kościołem i śmiało można mówić, że "Kościół" to wydarzenie organizuje. Po prostu pragniemy zrobić coś na rzecz osób zranionych - mówi Karol Wilczyński, jeden z organizatorów spotkania.

Maria Pajor ze Wspólnoty Helena (zajmującej się osobami w kryzysie bezdomności) wskazuje na chęć wsparcia zranionych: "Zależy mi na tym, aby te osoby wiedziały, że nie są same. Jako członek Kościoła katolickiego czuję się za nich odpowiedzialna i wierzę w to, że modlitwa pomoże uleczyć ich z ran, które zostały im zadane, oraz przyniesie nadzieję niosącą życie. O to będę się modlić podczas niedzielnej modlitwy za zranionych w Kościele katolickim".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem