Reklama

Dziecko w aucie

Weronika Różycka
Edycja sosnowiecka 35/2011

Jak wykazują badania, co roku na polskich drogach w zdarzeniach drogowych uczestniczy ponad 6 tys. dzieci, z czego ponad 300 ze skutkiem śmiertelnym. Od nas, odpowiedzialnych rodziców zależy zdrowie i życie małego pasażera. Stosując się do zaleceń producenta i użytkując fotelik samochodowy zgodnie z obowiązującymi przepisami optymalnie zabezpieczamy nasze dziecko przed skutkami nie tylko kolizji drogowych, ale zapewniamy także komfort jazdy.
O ile każdy dorosły może przewidzieć, jakie skutki niesie za sobą kolizja drogowa, nie każdy wie, jaki takie zdarzenie ma przebieg. Na podstawie wyników eksperymentu z pojazdem poruszającym się z prędkością 80 km/h możemy wyobrazić sobie, jak zachowuje się ciało dziecka nie zabezpieczone fotelikiem (w przypadku niezapięcia pasów śmiertelność wynosi ponad 70 proc.).

Linia czasowa

A oto linia czasowa kolizji: po 0,026 sek. od początku wypadku zderzak i przód samochodu jest już zgnieciony, a niezapięty pasami kierowca kontynuuje ruch z prędkością 80 km/h; po 0,039 sek. kierowca wraz z siedzeniem zostaje uniesiony o 15 cm; po 0,044 sek. uderza klatką piersiową w kierownicę; po 0,068 sek. ciało kierowcy uderza w deskę rozdzielczą z siłą 6 t; po 0,092 sek. głowa kierowcy uderza w przednią szybę; po 0,100 sek. ciało kierowcy po uderzeniu w kolumnę kierownicy, wypada na zewnątrz wybijając przednią szybę - obrażenia powodują śmierć na miejscu!

Fundamentalne znaczenie

Musimy pamiętać, iż niezabezpieczone dziecko będzie poddane tym samym siłom, co kierowca w teście, nie ma więc ono większych szans na przeżycie. Dlatego też tak ważne jest przewożenie dzieci w odpowiednio dobranym foteliku. Nawet najbardziej przewidujący kierowca nie ma wpływu na to, co czynią inni użytkownicy dróg. Przepisy obowiązujące w Europie nakładają obowiązek przewożenia dzieci w wieku do lat 12 o wzroście poniżej 150 cm w specjalnych, homologowanych urządzeniach, dostosowanych do wieku i masy dziecka. Stosowne regulacje prawne obowiązują w Polsce od 1999 r. Przewożenie dzieci w fotelikach, które są trwale i pewnie zamontowane w pojeździe, ma fundamentalne znaczenie, ponieważ podczas zderzeń na ciało młodego człowieka działają znaczne siły. Zderzenie pojazdu jadącego z prędkością 50 km/h niesie ze sobą skutki porównywalne z upadkiem z wysokości 10 m. Dzieci nie mogą być przewożone na kolanach pasażerów. W przypadku zderzenia z innym pojazdem pasażer przewożący dziecko nie będzie w stanie utrzymać go nawet wtedy, gdy ma zapięte pasy. Zabrania się także przewożenia dziecka umieszczonego w foteliku ochronnym tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu w aucie z poduszkami powietrznymi. Przepisy zabraniają przewożenia poza fotelikiem ochronnym dziecka w wieku do 12 lat na przednim siedzeniu pojazdu. Aby uniknąć dowolności w dziedzinie systemów bezpieczeństwa przewożonych dzieci opracowano przepisy homologacyjne, wg których bada się foteliki.

Reklama

Zabezpieczenie przed skutkami kolizji

Zgodnie z międzynarodowymi uregulowaniami urządzenia zabezpieczające dzieci przed skutkami kolizji dzielą się na 5 kategorii obejmujących masę ciała do 36 kg. Foteliki w tych grupach znacznie różnią się wymiarami, budową i spełnianymi funkcjami ze względu na różnice w budowie anatomicznej dziecka. Do 2. roku życia (kategoria do 10 kg) głowa dziecka jest stosunkowo duża, a szyja bardzo delikatna. Dla zmniejszenia skutków zderzeń zaleca się przewożenie dzieci tej kategorii wagowej tyłem do kierunku jazdy, w foteliku z obudową w formie muszli z niezależnymi pasami bezpieczeństwa. Wtedy kierowca widzi, co robi dziecko, podczas gdy maluch może spoglądać na mamę czy tatę. Kategoria 1., do której kwalifikują się dzieci między 2. a 4. rokiem życia o masie ciała 9-18 kg - w tym czasie miednica dziecka nie jest jeszcze całkowicie ukształtowana, co sprawia, że 3-punktowy pas bezpieczeństwa samochodu nie stanowi wystarczającego zabezpieczenia, a dziecko jest narażone na poważne obrażenia brzucha w razie zderzenia czołowego. Dlatego dla tej grupy dzieci zaleca się korzystanie z fotelików z niezależnymi pasami. Polecane są pasy 5-punktowe z regulacją dopasowaną do wzrostu dziecka. Korzystnie jest, gdy fotelik ma regulację kąta nachylenia siedzenia i regulację wysokości bocznych zagłówków. Kategoria 2., która obejmuje dzieci w wieku 4-7 lat o masie 15-25 kg. Kategoria 3. obejmuje dzieci powyżej 7 lat, o masie 22-36 kg. W tym przypadku zaleca się stosowanie poduszki podwyższającej, wyposażonej w prowadnice pasów. Gdy używa się poduszki bez oparcia, zagłówek znajdujący się w pojeździe musi być ustawiony stosownie do wzrostu dziecka. Górna krawędź zagłówka powinna znajdować się na wysokości wierzchołka głowy dziecka, nigdy poniżej poziomu oczu.

„Rosną” wraz z dzieckiem

Konstrukcja fotelików ogranicza skutki wypadków drogowych, dzięki przejmowaniu sił bezwładności działających na dziecko, do granic fizjologicznie dopuszczalnych. Fotelik powinien być miękki, aby dziecku było w nim wygodnie nawet podczas długiej podróży. Dla małych dzieci można dokupić akcesoria, które umilają podróż, takie jak poduszka dla noworodków czy daszek przeciwsłoneczny. Jeśli nie chcemy montować fotelika na stałe, należy sprawdzić, czy mieści się w bagażniku, czy łatwo go włożyć i wyjąć z auta i czy nie jest zbyt ciężki. Najbezpieczniejsze są foteliki wyposażone we własne pasy bezpieczeństwa, które skutecznie przytrzymują dziecko. Ponieważ dziecko rośnie, długość pasów powinna być regulowana. W ostatnich latach nastąpił znaczny postęp w konstrukcji fotelików. W oparciu o współpracę z lekarzami opracowano grupę fotelików „rosnących razem z dzieckiem”, obejmujących kategorie wagowe 9-36 kg. Dzięki szerokim możliwościom regulacji ciało dziecka jest prawidłowo chronione. Foteliki wykonuje się z materiałów o dużym stopniu pochłaniania energii, co wpływa na podniesienie bezpieczeństwa, a materiały tapicerskie można prać. Wysoki koszt zakupu rekompensuje długi okres użytkowania.

Najwyższa kara

Niezastosowanie się do obowiązujących przepisów w zakresie przewozu dzieci grozi nam mandatem karnym. Taryfikator mandatów przewiduje dwie sytuacje, kiedy kierowca jest narażony na karę. Mandat w wysokości 150 zł i 3 punkty karne grożą za jazdę bez fotelika lub za jego zamocowanie tyłem do kierunku jazdy w aucie z poduszkami powietrznymi. Pamiętajmy jednak, iż największą karą za brak odpowiedniego zabezpieczenia może być kalectwo lub śmierć dziecka na skutek odniesionych obrażeń.

Reklama

Okryci szatą Maryi

2019-07-10 09:40

Julia A. Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 16-17

Brązowy szkaplerz to nie talizman, nie ma właściwości magicznych. Noszenie go nie zagwarantuje nam automatycznie zbawienia. Od wieków jest on natomiast symbolem pójścia za Chrystusem na wzór Maryi, najdoskonalszej uczennicy Pana

Grażyna Kołek

Historia szkaplerza świętego sięga XIII wieku, kiedy pewnemu bogobojnemu człowiekowi – Szymonowi Stockowi w Cambridge w Anglii ukazała się Matka Boża. Szymon był generałem Zakonu Karmelitańskiego i dostrzegając zagrażające zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie do Matki Bożej o pomoc. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, synu najmilszy, szkaplerz twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej chwili karmelici noszą szkaplerz jako znak szczególnej więzi z Maryją. W 1910 r. papież Pius X zezwolił na zastąpienie szkaplerza (dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami) medalikiem szkaplerznym.

Dwie obietnice i dwie łaski

Tradycja Karmelu wiąże ze szkaplerzem obietnice i łaski Maryi, które przekazała Ona generałowi zakonu i zapewniła je noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. Papież Jan XXII ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z 1322 r. i dzięki niemu szkaplerz stał się powszechny. W bulli jest mowa o tzw. przywileju sobotnim. Po pierwsze, Matka Boża obiecała, że „kto w nim (szkaplerzu – przyp. aut.) umrze, nie dozna ognia piekielnego”, a w drugiej obietnicy zapewniła o wybawieniu z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci. Rychłe wybawienie z czyśćca otrzymają ci, którzy nosząc szkaplerz, zachowają czystość według stanu i wierność modlitwie: „Ja Matka w pierwszą sobotę po ich śmierci miłościwie przyjdę po nich i ilu ich zastanę w czyśćcu, uwolnię i zaprowadzę na świętą Górę żywota wiecznego”. Obok tego Matka Boża obiecała wspierać noszących szkaplerz na drodze naśladowania Chrystusa, a w ostatniej godzinie życia pomóc w ostatecznej walce o wieczne zbawienie. Noszący szkaplerz święty ma również uczestnictwo w dobrach duchowych całego Zakonu Karmelitańskiego za życia i po śmierci (Mszach św., pokutach, modlitwie i ofiarach).

Szkaplerz to potężna tarcza

– Znam wiele osób okrytych szatą Maryi – szkaplerzem świętym i propozycję podzielenia się doświadczeniem opieki Matki Bożej z Góry Karmel skierowaną właśnie do mnie przyjęłam z zaskoczeniem. Jestem tylko cząstką Bractwa Szkaplerza Świętego w parafii pw. Świętych Pierwszych Męczenników Polski – mówi Irena Karpeta z Częstochowy. – Po zastanowieniu propozycję odebrałam jako znak Bożej ekonomii w moim życiu. Z perspektywy lat rozumiem, że całe moje życie i to, co przede mną – łącznie z wiecznością – jest realizacją Bożego planu dla mnie i obecności w nim Maryi. W realizację tego planu wpisuje się też przyjęcie szkaplerza świętego z rąk ówczesnego księdza wikariusza, a obecnie karmelity – o. Adama Hrabiego. To przez jego kapłańską posługę i przykład życia zostało we mnie zasiane ziarenko duchowości karmelitańskiej i pojawiło się pragnienie przyjęcia szkaplerza. Data też jest znacząca – mamusia i ja przyjęłyśmy szkaplerz w uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel 16 lipca 2001 r. Otrzymałyśmy wtedy dar matczynej opieki Maryi i szczególnych łask obiecanych wszystkim okrytym Jej płaszczem, ale też dar, który stawia wymagania, by doskonalić się w Jej cnotach. Napisałam kiedyś: „Maryjo – Drabino Jakubowa/ Flos Carmeli/cnót boskich najpiękniejszy wzorze,/ kto Ciebie naśladuje/ Niebo osiągnąć może!”. Wstępując w 2002 r. do Bractwa Szkaplerznego, przyjęłam wszystkie wypływające z tego zobowiązania i zawierzyłam się całkowicie Matce Karmelu. Ona pomagała mi opiekować się chorą mamusią i jest obecna w moich własnych doświadczeniach zdrowotnych. Od Niej uczę się pokory, zaufania, posłuszeństwa, wdzięczności, radości wbrew wszelkim przeciwnościom i otwartości na drugiego człowieka. Przez te wszystkie lata, obleczona szczególnym znakiem bliskości Maryi, Jej zawierzam się na nowo każdego ranka i z Nią zanurzam się w sen. Dla mnie szkaplerz jest potężną tarczą i osłoną przed złym, ale i wielkim zobowiązaniem, by szata mojego życia była tkana na wzór życia Maryi.

Życiowy drogowskaz

– Odkąd tylko pamiętam, kochałem Matkę Bożą. Zachwycały mnie Jej matczyna miłość i opieka, którą zawsze odczuwałem – mówi Kazimierz Świeżak, animator Bractwa Szkaplerza Świętego w Prowincji Krakowskiej. – Dlatego kiedy w 2001 r. karmelita o. Dawid w przystępny sposób opowiedział nam, jakim darem Matka Boża obdarzyła swoje dzieci, nie wahałem się i od razu wiedziałem, że pragnę też przyjąć szkaplerz święty. Celem każdego katolika jest przecież osiągnięcie zbawienia, a Pan Bóg nigdy nie nakłada na nas ciężarów nie do uniesienia i nie żąda zbyt wiele. Przyjmując szkaplerz święty, zobowiązałem się do codziennego odmawiania modlitwy „Pod Twoją obronę”, noszenia szkaplerza świętego i pobożnego życia. Daje mi to nadzieję na szczególne miejsce w sercu Matki Bożej i wierzę, że moje życie jest pod Jej szczególnym spojrzeniem i że nie pozwoli mi Ona pogubić się w drodze do nieba. Widzę też, jak Matka Boża przez te wszystkie lata nieustannie pobudza mnie do przemiany życia. Staram się regularnie spowiadać w czasie pierwszych piątków miesiąca, a w 2017 r. obudziło się we mnie pragnienie, żeby zostać nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. Wszystko, co dobre w moim życiu, zawdzięczam Bożej łasce, opiece Królowej szkaplerza świętego i, oczywiście mojej żonie.

Szkaplerz przyjąłem 16 lipca 2001 r. z rąk o. Dawida Ulmana, karmelity z Czernej. Do jego przyjęcia zachęciło mnie zapewnienie Matki Bożej o Jej szczególnej opiece, pomocy i obronie w niebezpieczeństwach duszy i ciała oraz o tym, że kto w nim umrze, nie dozna ognia piekielnego, a Matka Boża wybawi go z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci. Zachwyciło mnie to. Szkaplerz stał się dla mnie drogowskazem w życiu, ponieważ jego przyjęcie zobowiązuje również do naśladowania cnót Matki Bożej, starania się o świętość życia, codziennej modlitwy.Widzę, jak to ważne wydarzenie wpłynęło na całe moje życie i ciągle je zmienia.

* * *

Maryja stanowi klucz do zrozumienia Pana Boga i jako Matka dba o wszystkie swoje dzieci. Św. Jan Paweł II podczas audiencji ogólnej 25 lipca 1988 r. w Watykanie powiedział: „A może dzieci potrzebują jakiejś szczególnej szaty, czegoś więcej niż zwykłe odzienie? (...) I właśnie Ona, Dziewica Karmelu, Matka szkaplerza świętego, mówi nam o swej macierzyńskiej trosce, o swym zatroskaniu o nasze odzienie; o nasze odzienie w sensie duchowym, którego szkaplerz jest symbolem, o odzianiu nas łaską Bożą i o wspomaganiu nas, aby zawsze była białą ta szata, którą (...) otrzymaliśmy podczas chrztu świętego. Ta biała szata jest symbolem owej duchowej szaty, w którą została przyobleczona nasza dusza – szaty łaski uświęcającej. Współpracujcie z tą dobrą Matką, Matką szkaplerza świętego, która dba bardzo o wasze szaty, a szczególnie o tę szatę, którą jest łaska uświęcająca w duszach Jej dzieci”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem