Reklama

Kościół

Labolatorium Wolności Religijnej

W minioną sobotę i niedzielę w wielu miejscach w Polsce dokonano licznych aktów wandalizmu i profanacji, zakłócano celebrację Mszy Świętej i nabożeństw, miały miejsce zamieszki pod kościołami, wobec przedstawicieli Kościoła kierowano wulgaryzmy i obelżywe słowa, dokonano wielu dewastacji i zniszczenia mienia.

[ TEMATY ]

wolność

Sosnowiec

wolność religii

diecezja.sosnowiecka.pl

W związku z tym w imieniu Laboratorium Wolności Religijnej (www.laboratoriumwolnosci.pl) prosimy o udostępnianie informacji o wszystkich takich zdarzeniach mających miejsce na terenie w diecezji sosnowieckiej.

Reklama

Cenna byłaby nie tylko ogólna informacja o skali tego zjawiska, lecz również bardziej dokładne informacje wraz z podaniem charakteru tych zdarzeń, kościołów/parafii, w których miały one miejsce, a także zdjęć je dokumentujących (dane te mogą stać się podstawą składanych do prokuratury doniesień).

Projekt Laboratorium Wolności Religijnej jest finansowany ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

2020-10-26 20:02

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zabijanie nienarodzonych w kontekście prawdy i wolności

2020-11-27 18:36

[ TEMATY ]

nienarodzone dzieci

wolność

prawda

zabijanie dzieci

Ivan Kmit/Fotolia

Człowiek, o czym przypomina m.in. Karol Wojtyła w swojej adekwatnej antropologii, różni się istotowo od pozostałego świata stworzeń żyjących między innymi tym, że posiada duszę nieśmiertelną, z jej duchowymi władzami: rozumem i wolną wolą.

Rozum pozwala człowiekowi pozostawać w możliwie wszechstronnym kontakcie z rzeczywistością. Posiada on zdolność ujmowania prawdy i odróżniania jej od błędu, fałszu oraz kłamstwa. Istotna dla poznawczej relacji rozumu do wszelkiego bytu jest prawda i prawdziwość. Prawda (zgodność tego, co myślimy i mówimy, z tym co jest w rzeczywistości) stanowi istotną rację bytu ludzkiego poznania. Prawda jest celem dążenia osoby, ponieważ „wyzwala” ją z bytowania przedrefleksyjnego. Człowiek poprzez poznanie prawdy konstytuuje swoją osobową podmiotowość, dlatego z tego powodu, nie może nie chcieć poznawać prawdy, ponieważ tylko przez nią spełnia się jako osoba – staje się osobą. W pierwszym rzędzie, człowiek poznaje prawdę o dobru - w tym prawdę o dobru i godności ludzkiego życia, od poczęcia, aż po naturalną śmierć.

Prawda chroni rozum przed zrelatywizowaniem dobra, zwłaszcza dobra moralnego. Prawda broni też przed sprowadzeniem dobra do uczuć (jak chciał D. Hume), do emocji (jak uczył M. Scheler), czy też do czystej formy apriorycznego rozumu praktycznego (jak widział to I. Kant). Prawda o dobru jest zasadą świadomego i wolnego działania osoby. Jest momentem rozszczepienia czynów ludzkich na dobre i złe. I tutaj dochodzimy do drugiej duchowej władzy człowieka – do wolnej woli, przez którą dokonuje się ludzka wolność.

Wola wyraża się zarówno w prostym akcie „ja chce”, jak i złożonych: „ja rozstrzygam” i „ja wybieram”. Dojrzały akt wolnej woli zakłada akt poznania, co oznacza, że wolność, aby była prawdziwa, służąc pojedynczemu człowiekowi i całej ludzkości, musi być organicznie związana z prawdą oraz dobrem i w gruncie rzeczy powinna być zawsze na usługach miłości.

Dobro poznane jako prawdziwe, powinno być wprowadzone w czyn. Nie wystarczy poznać prawdę o dobru, ani nawet ją przeżywać. Dobro poznane w świetle prawdy, jeśli nie ma pozostać tylko w sferze intelektualnej, musi stać się zasadą chcenia i działania. Szukanie i ujmowanie prawdy jest doskonałością rozumu. Moralność natomiast jest doskonałością woli. Istoty obdarzone właściwością poznawczą mogą (powinny zawsze) ujmować prawdę, dociekać jej i do niej dążyć. Istoty obdarzone wolą wolą, oświeconą prawdą rozumu mogą (powinny) realizować dobro moralne. I to jest moralność charakterystyczna tylko dla człowieka, bowiem rzeczy, rośliny i zwierzęta z natury nie „poruszają się” w świecie dobra i zła moralnego, bo nie posiadają rozumu, odkrywającego prawdę i wolnej woli realizującej poznaną prawdę.

Prawda o dobru ludzkiego życia

Odkrywana przez rozum prawda o ludzkim życiu, wskazuje na podstawowy fakt, że jest ono - od poczęcia, aż po naturalną śmierć - fundamentalną wartością – dobrem samym w sobie. Św. Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae. O wartości i nienaruszalności życia ludzkiego (25.03.1995) zaprezentował czytelną wykładnię Kościoła i jej uzasadnienie dotyczące omawianej problematyki podkreślając, że życie ludzkie w każdej swojej fazie i etapie jawi się jako szczególne dobro z kilku powodów.

Po pierwsze, jest ono „inne i odrębne od życia wszelkich innych stworzeń żyjących” (EV nr 34). Jest ono bowiem„owocem specjalnej decyzji Boga i Jego postanowienia, aby połączyć człowieka ze Stwórcą szczególną i specyficzna więzią: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego nam» (Rdz 1, 26)” (EV nr 34).

Po drugie, życie ludzkie „jest w świecie objawieniem Boga, znakiem Jego obecności, śladem Jego chwały”, przez co człowiek z woli Stwórcy jawi się jako „szczyt i ukoronowanie stwórczego działania Boga”, który wszystko w rzeczywistości stworzonej ukierunkował ku człowiekowi (EV nr 34).

Po trzecie, wartość ludzkiego życia pomimo „osłabienia” i „zamazania” jej przez grzech, zarówno pierworodny, jak i każdy późniejszy, została na nowo potwierdzona i objawiona w tajemnicy Wcielenia (EV, nr 1) i Odkupienia (EV, nr 25).

Po czwarte, nieporównywalna wartość ludzkiego życia wynika także i z tego, że będąc „podstawowym warunkiem, początkowym etapem i integralna częścią całego i niepodzielnego procesu ludzkiej egzystencji” (EV nr 2), „jest czymś więcej niż tylko istnieniem w czasie. Jest dążeniem ku pełni życia; jest zalążkiem istnienia, które przekracza granice czasu: «Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności» (Mdr 2, 23)” (EV nr 34). Życie ludzkie jest przeznaczone ku pełni życia, ku wieczności (EV nr 2, 37-38).

W świetle nauczania Kościoła katolickiego ludzkie życie jest święte, bo „pochodzi od Boga, jest Jego darem, Jego obrazem i odbiciem, udziałem w Jego ożywczym tchnieniu [...]. Życie i śmierć człowieka są zatem w ręku Boga, w Jego mocy” (EV nr 39).

Po piąte, życie ludzkie od poczęcia, aż po naturalną śmierć, jest także genetycznie pierwszym i podstawowym prawem każdego człowieka. Jeśli odmówi się komukolwiek tego prawa, wszystkie inne nie mają racji bytu – są zawieszone w próżni! Bo po co człowiekowi prawo do godności, do edukacji, do pracy, godziwej płacy itd., jeżeli jest unicestwiony w imię pseudoprawa do zabijania, będącego w gruncie rzeczy bezprawiem? Jan Paweł II podczas homilii w Radomiu, dnia 4 czerwca 1991 r. tak komentował ten stan rzeczy: „Korzeń dramatu - jakże bywa on rozległy i zróżnicowany. Jednakże pozostaje i tutaj ta ludzka instancja, te grupy, czasem grupy nacisku, te ciała ustawodawcze, które «legalizują» pozbawienie życia człowieka nienarodzonego. Czy jest taka ludzka instancja, czy jest taki parlament, który ma prawo zalegalizować zabójstwo niewinnej i bezbronnej ludzkiej istoty? Kto ma prawo powiedzieć: «wolno zabijać», nawet: «trzeba zabijać», tam, gdzie trzeba najbardziej chronić i pomagać życiu?”.

Zakłamywanie prawdy rozumu o wartości ludzkiego życia

W 1920 roku profesor filozofii i prawa Karl Binding oraz profesor nauk medycznych Alfred Hoche wydali swoją pracę „Die Freigabe der Vernichtung lebensunwerten Lebens” (Wydanie zniszczeniu istot nie wartych życia). W przywołanej publikacji, za reprezentantów „lebensunwertes Leben” (życia pozbawionego wartości) uznano osoby borykające się z chorobami psychicznymi, z niepełnosprawnością fizyczną, a także z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, bez względu na wiek zachorowania. Do tej grupy zaliczano zarówno noworodki z wadami genetycznymi, jak i dojrzałych mężczyzn walczących w niemieckich oddziałach w czasie I wojny światowej, u których – w wyniku doświadczonej traumy – rozwinęły się objawy psychotyczne. Autorzy w przywołanej rozprawie twierdzili, że osoby te powinny być pozbawione życia, przy czym, podkreślali, że nie będzie to akt zabicia/morderstwa w sensie prawnym, lecz wyrazem aktu łaski, dobry uczynek. Takie rozumowanie tłumaczyli „troską” zarówno o los tych osób, jak i o dobro całego społeczeństwa. Byli przekonani, że ich życie jest bezużyteczne, bo nie jest w stanie przynieść żadnego zysku, a tylko naraża społeczeństwo na niepotrzebne straty. Ich eksterminacja miałaby być zatem korzyścią zarówno dla państwa, jak i dla rodzin”uwolnionych” z ciężaru opieki nad nimi. Szukając argumentów przemawiających na rzecz powyższych tez, dokonali chłodnej, nieludzkiej kalkulacji. Wyliczyli bowiem średni, roczny koszt przeznaczany na osobę przebywającą w szpitalu psychiatrycznym. W dalszej kolejności pomnożyli go przez liczbę chorych osób znajdujących się na terenie Niemiec, po czym wynik ten pomnożyli przez liczbę 50 (szacowaną średnią długość życia). Uzyskana przez nich suma została określona mianem majątku narodowego przeznaczanego na cele nieproduktywne.

Spekulacje na temat zagłady „istot nie wartych życia” do lat 30 'XX wieku pozostawały w obszarze rozważań teoretycznych. Jednak sugestie te zostały wprowadzane już w życie 19 lat później przez Niemcy i rozszerzone na różne grupy osób, które uznano za „niewarte życia”.

Choć w naszych czasach, nie używa się publicznie kategorii „lebensunwertes Leben”, to w jakiś sposób jej miejsce zajmuje dzisiaj wieloznaczna i trudna do operacjonalizacji kategoria „jakość życia” (ang. quality of life QOL), występująca w różnych dyscyplinach naukowych, także w medycynie.

Niechlubni ojcowie „prawa” aborcyjnego, stanowionego wbrew rozumowi

Choć podstawowe fakty antropologiczne wskazują na życie ludzkie od poczęcia, aż po naturalną śmierć jako wartość samą w sobie i niezbywalne oraz nienaruszalne prawo każdego człowieka, to pewne grupy ludzi z racji ideologicznej przynależności – łatwe zresztą do zidentyfikowania, zarówno w przeszłości, jak i obecnie - uzurpują sobie m.in. „prawo” do zabijania dziecka poczętego, a nie narodzonego.

Jako pierwszy na świecie Związek Radziecki zalegalizował aborcję. Włodzimierz Lenin w 1920 roku zaczął domagać się „bezwarunkowego zniesienia wszystkich ustaw ścigających sztuczne poronienia”. W 1933 roku identyczną politykę prowadził Adolf Hitler. Dążąc do utworzenia czystej rasy, doprowadził do legalizacji zabijania nienarodzonych dzieci, które posiadały, lub mogły posiadać wady wrodzone. W Polsce władze okupacyjne pozwoliły na aborcję 9 marca 1943 roku. Wydały wówczas rozporządzenie zezwalające Polkom na zabijanie polskich nienarodzonych dzieci bez żadnych konsekwencji, równocześnie zaś kara śmierci groziła za zabicie niemieckiego, nienarodzonego dziecka. 27 kwietnia 1956 roku władza komunistyczna zapatrzona w „osiągnięcia” - także prawne ZSRR - zalegalizowała w Polsce aborcję. Ustawa dopuszczała przerywanie ciąży do 12 tygodnia w trzech przypadkach: z powodu wskazań lekarskich, przy uzasadnionym podejrzeniu, że ciąża jest wynikiem przestępstwa oraz ze względu na trudne warunki życiowe kobiety ciężarnej. W 1959 roku Ministerstwo Zdrowia wydało nowe rozporządzenia o dopuszczalności przerwania ciąży. Wystarczyło wtedy ustne zeznanie o trudnej sytuacji, aby aborcja zastała wykonana.

W 1993 roku, po uzyskaniu przez Polaków suwerenności i demokracji, uchwalona została ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Polska stała się pierwszym krajem na świecie, który w warunkach demokracji odrzucił ustawę aborcyjną i wprowadził ustawę chroniącą życie. Przywołana ustawa w artykule 4a. 1 delegalizuje aborcję poza trzema przypadkami: a) gdy „ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej; b) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu; c) jeśli ciąża pochodzi z gwałtu”.

Fałszywa i zdeprawowana wolność na usługach „prawa” aborcyjnego

Brakowi szacunku dla ludzkiego życia od chwili poczęcia, a nawet bezpardonowemu atakowi na nie, sprzyja wypaczona koncepcja wolności, zniekształcająca życia indywidualne i społeczne człowieka. W słowie skierowanym do młodzieży zgromadzonej w Krakowie, dnia 10.06.1987 roku Jan Paweł II nauczał, że „wolności nigdy nie można posiadać. Jest bardzo niebezpiecznie ją posiadać. Wolność trzeba stale zdobywać”. Ciągle na nowo, także w naszych czasach – tu i teraz - należy uświadomić sobie zagrożenia wolności.

Pierwszym zagrożeniem dla prawdziwej wolności jest jej „bałwochwalczy kult” (Jan Paweł II, Encyklika Veritatis splendor, 54), rodzący dwa główne niebezpieczeństwa: immanentyzm i relatywizm etyczny. Immanentyzm wyraża się w tym, że wolność staje się swoistym absolutem w stosunku do innych wartości, jawiąc się jako ich źródło (VS, 32) i moc stwórcza (VS, 35). Z kolei relatywizm sprawia, że „wolność pragnąc wyswobodzić się od wszelkiej tradycji i autorytetu, zamyka się nawet na pierwotne najbardziej oczywiste pewniki prawdy obiektywnej i powszechnie uznawanej, stanowiącej podstawę życia osobistego i społecznego, wówczas człowiek nie przyjmuje już prawdy o dobru i złu jako jedynego i niepodważalnego punktu odniesienia dla swoich decyzji, ale kieruje się wyłącznie swoją subiektywną i zmienną opinią lub po prostu swym egoistycznym interesem i kaprysem” (EV, 19).

Kolejnym, ważnym zagrożeniem dla wolności jest sekularyzm, „który w swej naturze i definicji jest zespołem poglądów i zwyczajów broniących humanizmu całkowicie oderwanego od Boga i całkowicie skoncentrowanego na kulcie działania oraz produkcji, wypaczonego przesytem konsumpcji i przyjemności, nie troszczącego się o niebezpieczeństwo utraty własnej duszy” (Jan Paweł II, Adhortacja Reconcilatio et paenitentia, 18).

Bałwochwalczy kult wolności i sekularyzm obdzierający człowieka z tego co boskie i duchowe, znajdują się u podstaw wielu współczesnych doktryn i ideologii (neoliberalizm, postmodernizm, feminizm, gender, posthumanizm, LGBT+ itd.), „które przyznają poszczególnym jednostkom lub grupom społecznym prawo decydowania o tym, co jest dobre, a co złe: według nich ludzka wolność może „stwarzać wartości” i cieszy się pierwszeństwem przed prawdą do tego stopnia, że sama prawda uznana jest za jeden z wytworów wolności. Wolność zatem rościłaby sobie prawo do takiej autonomii moralnej, która w praktyce oznaczałaby zupełną jej suwerenność” (VS, nr 35).

Wypaczone rozumienie wolności, obdartej z prawdy i dobra, skutkuje także: a) patologicznym indywidualizmem, który zawsze i wszędzie akcentuje własną niezależność i odrębność, często połączoną z niechęcią do uczestniczenia w życiu społecznym, odrzucającą normy moralno-społeczne. chce w imię jakiejś obiektywnej prawdy (Jan Paweł II, List do Rodzin,14); b) hedonizmem, rozumiejącym życie jako intensywne poszukiwanie szczęścia w stopniu maksymalnym, przy minimalnej odpowiedzialności za własne decyzje i czyny, bez względu na obiektywne wymagania prawdziwego dobra (LR, 14); c) utylitaryzmem, dla którego liczy się tylko to, co przynosi zysk.

Patologiczny indywidualizm, hedonizm i utylitaryzm wzięte razem sprawiają, że człowiek ze swoim ciałem (nie ma tutaj mowy o duszy, bo nie ma Boga!) zostaje zredukowany do wymiaru materialnego. Człowiek jawi się tylko jako zespołem organów, funkcji i energii (EV, nr 23). Z kolei ludzka płciowość jest pozbawiona wymiaru osobowego, stając się narzędziem afirmacji własnego «ja» oraz samolubnego zaspokajania przeróżnych pragnień i popędów. Przestaje ona być znakiem i miejscem miłości. Zachowania seksualne człowieka zostają pozbawione ich naturalnego odniesienia, jakim jest zachowanie gatunku, co prowadzi do oddzielenie zachowań seksualnych od prokreacji.

Zasygnalizowane powyżej złowrogie trendy (i pochodne od nich) infekujące kulturę w jej różnych obszarach, takich jak: etyka/moralność, nauka i sztuka oraz gospodarkę, a także politykę i prawo sprawiają, że coraz wyraźniej widoczna jest „wojna silnych przeciw bezsilnym” (EV, nr 12). W takim kontekście życie, które powinno być przyjęte z miłością, staje się ciężarem odrzucanym na wszelkie możliwe sposoby, a w sytuacji choroby, czy niepełnosprawności jest unicestwiane, bo zagraża „dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom (…) osób uprzywilejowanych” (EV, nr 12).

„Bronic życia i umacniać je, czcić je i kochać...” (EV, 42)

Wartość i piękno ludzkiego życia od poczęcia, aż po naturalną śmierć nie da się uchwycić i przeżywać maszerując po ulicach z wulgaryzmami na ustach, nienawiścią w sercu i z destrukcyjnymi hasłami. W ogóle, aby moc zrozumieć otaczający nas świat i jego sens, pomimo cierpienia, trudności i problemów, potrzeba używać rozumu, który poszukuje prawdy - w tym prawdy o dobru i głębi istnienia, a następnie należy zaangażować całą swoją wolę (wolność), aby rozpoznane dobro realizować dzień po dniu, przeciwstawiając się wszelkim przejawom zła i kłamstwa.

Współczesna walka z poczętym, a nienarodzonym dzieckiem jest owocem – jakby powiedział Georg W. F. Hegel w Fenomenologii ducha - „lekkomyślności i nudy podkopujące istniejącą rzeczywistość”. Jest także owocem posthumanizmu, który głosi, że człowiek takim jakim go znamy dotychczas, jest mało wartościowy i w gruncie rzeczy banalny. Gdy rozum nie szuka już prawdy, a wolna wola nie podażą za dobrem, człowiek ucieka w świat iluzji o swojej wszechmocy i samowystarczalności mniemając, że jest w nim jeszcze coś wart, pocieszając się hardością, którą bierze za odwagę, zarozumiałością, która stwarza mu pozory mądrości, cynizmem, który staje się jego moralnością.

Gdy człowiek rezygnuje z poszukiwania prawdy i myślenia według wartości – wtedy pojawia się głupota, będąca głębokim problem filozoficznym i egzystencjalnym. Jej przejawem jest m.in. walka z faktami i postępowanie wbrew logice oraz wszelkiej racjonalności. Głupota – jak zauważa ks. M. Heller w Moralności myślenia - to ma do siebie, że nie milczy, ale wprost przeciwnie mówi wiele i głośno, powiększając sumę bezsensu we Wszechświecie.

Wniosek jest prosty. Uda się przywrócić podziw i szacunek dla ludzkiego życia od poczęcia, aż po naturalną śmierć, gdy na nowo człowiek zacznie w pełni używać władz duchowych nieśmiertelnej duszy – rozumu i wolnej woli, pamiętając o swoim boskim pochodzeniu (genealogia divina) i przeznaczeniu do życia wiecznego.

„Bronić życia i umacniać je, czcić je i kochać - oto zadanie, które Bóg powierza każdemu człowiekowi, powołując go - jako swój żywy obraz - do udziału w Jego panowaniu nad światem” (EV, 42).

CZYTAJ DALEJ

Trzy wielkie postaci Adwentu

Zazwyczaj każdy człowiek, któremu przypadło choćby przez jeden rok służyć przy organach Panu Bogu, ma wyraźne pojęcie o roku kościelnym oraz liturgicznym. Podczas gdy "przeciętny" katolik wyobraża go sobie mniej więcej tak. Na początku mamy Adwent, po którym następuje Boże Narodzenie, czyli czas kolęd, no i niekiedy wędrówki "po kolędzie" . Potem przychodzi krótka przerwa, w sam raz na tyle, aby nabrać mocy do Gorzkich Żali i do Rezurekcji. Po odpoczynku znów wielki zryw: Boże Ciało, dodać jeszcze nabożeństwa majowe i czerwcowe, po których następuje trzymiesięczne wytchnienie aż do października, zakończonego Zaduszkami z miesięcznymi wypominkami. Cały ten cykl powtarza się rokrocznie i znowu Adwent, który przypomina nam trzy wielkie postaci: proroka Izajasza, św. Jana Chrzciciela i Matkę Bożą Niepokalaną.

Wyraz "adwent" będący spolszczeniem łacińskiego "adventus" - przyjście, przez skojarzenie fonetyczne przywodzi na pamięć słowo Modlitwy Pańskiej wypowiadane w języku liturgicznym przed Soborem Watykańskim II, a więc po łacinie - adveniat regnum tuum. Związek pomiędzy tymi słowami wykracza daleko poza podobieństwo dźwiękowe. Adwent to czas narastającego wciąż wołania ludzkości o przyjście królestwa Bożego, o przyjście samego Boga.

W dziejach ludzkości przyjście Syna Bożego na ziemię jest podwójne: przez łaskę narodził się On w ubogiej grocie w Betlejem, przez łaskę także ma się Bóg narodzić w naszych duszach - aby je uświęcić, abyśmy mogli skorzystać z owoców Jego pierwszego przyjścia na ziemię i aby dane nam było usłyszeć przepełniający wielką radością Jego wyrok, gdy na końcu wieków jako Sędzia po raz drugi przyjdzie na ziemię. Ale z łaską trzeba nam współpracować i owo narodzenie Boga w nas nie nastąpi, jeżeli nie przygotujemy na nie naszych dusz. Aby nam w tym niełatwym dziele dopomóc, liturgia stawia przed nami trzy wielkie postaci adwentowe.

Pierwsza z nich to Izajasz, mąż na wielką miarę urodzony i żyjący w Jerozolimie za panowania królów: Ozjasza, Jotama, Achaza, Ezechiasza i Manassesa. Pochodził podobno z rodu arystokratycznego i był spokrewniony z domem panujących. W czasach dla ojczyzny swojej bardzo trudnych, za panowania Achaza, miał Izajasz znaczne wpływy polityczne, a wzrosły one bardziej jeszcze, gdy stał się bliskim doradcą Ezechiasza. Jednak gdy berło Judy dostało się w ręce króla Manassesa, Izajasz znikł ze sceny politycznej i jakiś czas potem - jak głosi tradycja - na rozkaz tegoż króla poniósł męczeńską śmierć ok. 696 r. przed Chrystusem. Ale nie za zasługi polityczne, nie za bohaterstwo męczeństwa zdobył tak ważne miejsce wśród autorów ksiąg Starego Testamentu i w Liturgii Adwentowej. Izajasz był przede wszystkim prorokiem.

Termin "prorok" odpowiada łacińskiemu "propheta" i w potocznej mowie stosuje się do ludzi obdarzonych zdolnością przepowiadania przyszłości. We wszystkich czasach i we wszystkich krajach trafiali się ludzie widzący rzeczy przyszłe. "Propheta" znaczy właściwie tyle, co "rzecznik", ktoś przemawiający w imieniu kogoś innego, można powiedzieć: rzecznik Boży, człowiek mówiący w imieniu Boga. Od VIII wieku przed Chrystusem, gdy nauki proroków kierować się poczęły nie tylko do współczesnych, ale i do potomnych zaczęto je spisywać. Prorocy występowali w obronie moralności, wyjaśniali Stary Testament, zapowiadali Nowy Testament.

Przedmiotem pism prorockich są zazwyczaj: grzech Izraela, ukaranie tego narodu, nawrócenie i królestwo mesjańskie. Izajasz, który młodo, bo między 20 a 30 rokiem życia, rozpoczął swoją działalność prorocką, choć nie był chronologicznie pierwszy, zajmuje w kanonie ksiąg świętych pierwsze miejsce wśród proroków, on bowiem, według słów św. Hieronima, mówi o Chrystusie, jakby nie był prorokiem, lecz ewangelistą. Najpełniej prorok Izajasz staje przed nami w Adwencie, kiedy to przez cztery tygodnie czyta się jego proroctwa w Liturgii Słowa w czasie Eucharystii, jak i w Liturgii Godzin. Z jego słów zaczerpnięty jest werset: "Rorate coeli desuper et nubes pluant iustum: Aperiatur terra et germinet Salvatorem", który tak często powtarza się w Liturgii Adwentowej Mszalnej i brewiarzu.

Druga postać, która dominuje w Adwencie, to św. Jan Chrzciciel. Sam Chrystus świadczy o wielkości tego męża. Kościół poświęca mu co roku dwie uroczystości, 24 czerwca wspomina jego narodzenie i 29 sierpnia jego ścięcie. Jest to jeden jedyny święty, którego Kościół tak wspomina. Hymn, który wyśpiewał Zachariasz, ojciec jego, gdy nadano mu imię, stanowi w Jutrzni codzienny fragment modlitwy liturgicznej Kościoła. Rola św. Jana Chrzciciela w Adwencie polega na daniu świadectwa, zbliżającemu się Chrystusowi i na przygotowaniu nas na Jego przyjście. Słyszymy też słowa Janowego świadectwa, ilekroć przyjmujemy Komunię św.: Oto Baranek Boży...

Ale najbliżej Chrystusa stoi trzecia postać Adwentu. To Maryja, ta żywa monstrancja dająca nam Syna Bożego Jezusa Chrystusa. " Witaj, Jezu, Synu Maryi" śpiewamy w pieśni eucharystycznej. Wśród świąt Adwentu na pierwszy plan występuje Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny. Obchodzimy to święto 8 grudnia. Bądź pozdrowiona, pełna łaski. Cud, który się w Tobie spełnił, przewyższa wszystko i nic nie dorówna łasce, jaką Maryja otrzymała. Wydała na świat Boga. " Błogosławiona jesteś między niewiastami", bo przez Maryję Bóg pobłogosławił ludziom i wyzwolił ich z ciążącej nad nimi niełaski. Nosiła Boga, który wziął z Niej ludzkie ciało i przyniósł radość, wszystkich oświecił blaskiem swego Bóstwa. Matka Boga, Matka nasza dająca nam życie. Pismo Święte mówi: "Chwalcie Pana w świętych Jego". Jeżeli Pana chwalić należy w Jego świętych, przez których działa cuda i czyni wielkie rzeczy, to o ile bardziej trzeba Go chwalić w Tej, z której wziął ciało. Z Ciebie bowiem wzeszło nam słońce sprawiedliwości, Chrystus nasz Bóg, przez którego zostaliśmy zbawieni i odkupieni. Pan z Tobą, Maryjo, bo On sprawił, że Jemu wszelkie stworzenie tak wiele będzie zawdzięczać, a razem z Nim i Tobie.

W Adwencie każdego dnia, gdy odprawiamy Roraty, czcimy Matkę Boga. Król Polski Zygmunt Stary wyjednał sobie w Stolicy Apostolskiej przywilej, aby w jego kaplicy na Wawelu przez cały Adwent mogła być odprawiana Msza św. do Matki Bożej. Przywilej ten został później rozszerzony na cały kraj i tak zapoczątkowały się tak bardzo popularne w Polsce Roraty.

Tak - w bardzo szkicowym ujęciu - przedstawia się Adwent, czas oczekiwania na przyjście Boga, czas pragnienia Boga, czas przyzywania Boga całą pełnią człowieczeństwa. Ale nawet największy traktat nie wyczerpie głębi tej treści, której zakosztować może czytelnik, skupiając myśli swoje na jakimś fragmencie tekstów adwentowych. To pragnienie jednoczy nas z prorokami Starego Testamentu, z największymi umysłami starożytności, ze świętymi wszystkich czasów, z ludźmi żyjącymi pełnią człowieczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Papież ponownie wyraził sprzeciw wobec kary śmierci

2020-11-30 18:01

[ TEMATY ]

Franciszek

kara śmierci

Grzegorz Gałązka

Papież Franciszek ponownie wyraził sprzeciw wobec kary śmierci. - Zdecydowane odrzucenie kary śmierci pokazuje, jak bardzo możliwe jest uznanie niezbywalnej godności każdego człowieka - podkreślił w dzisiejszym wpisie na Twitterze.

- Pamiętajmy, że nawet zabójca nie traci swej osobowej godności i Bóg sam czyni się jej gwarantem (por. "Evangelium vitae", 9). Zdecydowane odrzucenie kary śmierci pokazuje, jak bardzo możliwe jest uznanie niezbywalnej godności każdego człowieka. #FratelliTutti #NoDeathPenalty - napisał papież.

Dzisiaj obchodzony jest Dzień „Cities for Life” (Miasta za Życiem). Obchody organizuje Wspólnota św. Idziego (Sant’Egidio) we współpracy z organizacjami obywatelskimi. Celem tej – jak twierdzą organizatorzy – największej na świecie mobilizacji miast i obywateli jest „humanitarność i taki system prawny, który zawsze będzie szanował życie”.

Liczba krajów świata, w których prawnie lub w praktyce kara śmierci nie jest stosowana, wzrosła w ostatnich latach do 142.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję