Reklama

III Rajd Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej na Podlasiu

„Inko” - pamiętamy!

Niespełna stu młodych ludzi z całego kraju uczestniczyło w III Rajdzie Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej na Podlasiu. Rajd rozpoczął się w Rudce, a zakończył w Narewce Mszą św. i refleksją historyczną przy obelisku upamiętniającym Danutę Siedzikównę „Inkę”, sanitariuszkę 5. Brygady Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielorza „Łupaszki”. „Inka” za działalność w partyzantce antykomunistycznej po ciężkim śledztwie została skazana na śmierć. Wyrok - strzał w głowę wykonano w sierpniu 1946 r. na kilka dni przed jej 18. urodzinami

Niedziela podlaska 38/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Rajd rozpoczął się w Rudce, skąd młodzież podzielona na cztery szwadrony rozpoczęła wędrówkę po miejscowościach, które bohatersko zapisały się w historii Podlasia. Przez trzy dni młodzi zmagali się z trudami żołnierskiego życia. Podejmowali różne zadania, m.in. akcje upowszechniające wiedzę o żołnierzach wyklętych wśród okolicznych mieszkańców, prowadzili rozmowy z osobami pamiętającymi akcje tych żołnierzy i zbierali relacje na ich temat. Dużym zainteresowaniem cieszyły się gry terenowe, np. zawody w strzelaniu, pokazy przygotowane przez Trójmiejską Grupę Rekonstrukcji Historycznych, która zaprezentowała im umundurowanie, typy broni żołnierzy wyklętych. - Wchodząc do wsi, musieliśmy prosić o mieszkańców o pomoc. Nieraz trzeba było opatrzyć rany. Zdobywaliśmy pożywienie, wodę, tak samo jak kiedyś partyzanci. Ale przede wszystkim uczyliśmy się historii - wspominał Karol Stefaniuk, uczestnik rajdu.
27 sierpnia podczas drugiej koncentracji nastąpił przemarsz szwadronów z Ciechanowca do miejscowości Czaje. Uczestnicy, pokonując trasę, wykonywali zadania terenowe związane z działalnością 5. i 6. Wileńskiej Brygady AK, jak również oddziałów NSZ, NZW oraz UBK. Przy pomniku kpt. Władysława Łukasiuka „Młota” zajęcia poprowadziła Trójmiejska Grupa Rekonstrukcji Historycznej. Ze strony miejscowości Pobikry dołączył dobrze znany już na Podlasiu szwadron konny Krzysztofa Tołwińskiego, posła PiS. Dzień zakończył koncert pieśni patriotycznej w kościele w Ciechanowcu.

Eucharystia w Narewce

Reklama

W niedzielę podczas trzeciej koncentracji uczestnicy rajdu udali się autokarami do Narewki. Po drodze zatrzymali się w Kiersnowie, gdzie złożyli kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”.
Podczas koncelebrowanej Mszy św. pod przewodnictwem dziekana ks. Zbigniewa Niemyjskiego z Narwi słowo powitania skierował ks. Grzegorz Kołakowski, gospodarz uroczystości. Przywitał kombatantów, przedstawicieli władz samorządowych, pracowników IPN i z Uniwersytetu Gdańskiego, Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych, Nadleśnictwa, Straży Granicznej, młodzież ze Związku Strzeleckiego oraz poczty sztandarowe.
- Na zakończenie III Rajdu spotykamy się w kościele w Narewce, w tym miejscu, gdzie przed laty biegała słynna „Inka”, młoda dziewczyna, żyjąca tutaj niedaleko w Puszczy Białowieskiej wraz ze swoimi rodzicami, później z ukochaną babcią, nawet i sama. Jeszcze w starym kościele, który spłonął w latach 60., klękała, modliła się, poznawała swoją drogę życiową, wierząc mocno w Boga, kochając Ojczyznę - mówił w homilii, witając serdecznie zebranych, ks. kan. Zygmunt Bronicki. - Przywołujemy słowa proroka Jeremiasza z I czytania: „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść, ujarzmiłeś mnie i przemogłeś”, aby wobec Boga wyśpiewać pieśń wdzięczności, że nas stworzył, że chciał, żebyśmy byli Polakami, że dał nam żywą wiarę w Boga, pozwolił żyć historią i stawia dzisiaj tak wielkie wymagania, byśmy byli Jego dziećmi, Polakami i mieli świadomość naszego przeznaczenia, tak jak miało je wielu w naszej historii. Może się komuś wydawać, że wskrzeszanie pamięci o „Ince”, o żołnierzach 5. Brygady Wieleńskiej AK, którzy walczyli o wolną niepodległą chrześcijańską Polskę, nie jest potrzebne. Dzisiaj obowiązuje powszechnie poprawność polityczna. Jak najmniej historii, jak najmniej wspomnień o Katyniu, o Smoleńsku, o 5. Brygadzie Wileńskiej, jak najmniej nawet i o Polsce, niech inni za nas decydują, mamy być wszyscy poprawni. Homileta wskazał też wiele negatywnych wydarzeń, chociażby ostatnio z placu Słońca w Madrycie, gdzie odbyła się manifestacja przeciwko wizycie papieża Benedyka XVI. Tym bardziej więc wołanie proroka Jeremiasza powinno nas niepokoić. Inaczej zginiemy na swojej drodze indywidualnej, społecznej i narodowej - konkludował ks. Bronicki.
Wezwania modlitewne skierowali do Boga młodzi strzelcy, obejmując modlitwą Danutę Siedzikównę „Inkę”, Feliksa Selmenowicza „Zagończyka”, żołnierzy wyklętych, aby Bóg był ich wieczną nagrodą.
Ks. Bronicki w imieniu zgromadzonych podziękował gościom z Gdańska, którzy przed 3 laty zapoczątkowali rajd śladami żołnierzy AK najpierw po Puszczy Białowieskiej, a teraz na terenie naszej diecezji przez Rudkę, Ciechanowiec, Kobusy, Łempice, Czaje, gdzie toczyły się walki żołnierzy AK z NKWD, gdyż pomagają żyć żywą wiarą w Boga i miłością do Ojczyzny, wskrzeszając pamięć o naszej przepięknej polskiej i podlaskiej historii.
Harcmistrz ks. Piotr Jurczak podziękował tym, którzy pomogli, aby ten rajd mógł się odbyć. Księżom za sprawowaną Eucharystię, ks. Bronickiemu za homilię, ks. Kołakowskiemu, gospodarzowi uroczystości, burmistrzowi Mirosławowi Reczce z Ciechanowca, Eugeniuszowi Świeckiemu, dyrektorowi Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Ciechanowcu, za przygotowaną bazę i posiłki, Jarosławowi Krawczykowi, przedstawicielowi Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, pocztom sztandarowym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Niech żyje Polska!”

Reklama

Dzieciństwo Danki Siedzikówny „Inki”, jej dwóch sióstr i rodziców Wacława Piotra Siedzika i Eugenii Tymińskiej Siedzikówny toczyło się wokół leśniczówki koło Narewki. Tam Danka z miejscowymi dziećmi uczyła się w czteroklasowej szkole podstawowej i pod nadzorem matki, spokrewnionej z Elizą Orzeszkową.
Ojciec jako leśniczy deportowany został przez władze sowieckie, w 1941 r. dotarł do armii gen. Andersa. Wycieńczony, zmarł po dotarciu do Teheranu. Matkę, aresztowaną w listopadzie 1942 r., rozstrzelało gestapo we wrześniu 1943 r. za współpracę z podziemiem. Danka w wieku 16 lat została zaprzysiężona. Została sanitariuszką AK. 6 czerwca 1945 r. aresztowano ją razem z pracownikami nadleśnictwa Hajnówka, w którym pracowała, za współpracę z leśnymi oddziałami. W czasie transportu do siedziby UBP w Białymstoku zostali oni odbici przez patrol 5.Wileńskiej Brygady AK dowodzony przez Stanisława Wołoncieja „Konusa”. Pod opieką wachmistrza Wacława Beynara „Orszaka” dotarła do miejsca postoju 5. Brygady w miejscowości Śpieszyn. Danka zgłosiła się do oddziału, gdzie została sanitariuszką pod pseudonimem „Inka”. Walczyła w szwadronach por. Jana Mazura „Piasta”, a następnie por. Władysława Plucińskiego „Mścisława”. Już w styczniu 1946 r. podjęła służbę jako sanitariuszka w szwadronie ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego”. W lipcu 1946 r. por. Olgierd Christa „Leszek” wysłał ją do Gdańska. Tam w nocy z 19 na 20 lipca 1946 r. została aresztowana. W trakcie rozprawy Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku 3 sierpnia 1946 r. oskarżył ją o mordowanie rannych i nakłanianie do egzekucji. 28 sierpnia 1946 r., mimo braku jakichkolwiek dowodów, została skazana na karę śmierci. Zgodnie z relacją obecnego przy egzekucji ks. Mariana Prusaka przed śmiercią krzyknęła „Niech żyje Polska!”.

Historia zatoczyła koło

Po Mszy św. od odśpiewania hymnu narodowego rozpoczęła się druga część uroczystości przy obelisku „Inki”. - Stoimy w miejscu upamiętniającym 17-letnią dziewczynę „Inkę”, na którą został wydany wyrok śmierci, a jednym dowodem, jaki znalazł się w aktach śledczych, jest podwójna kartka ze zwykłego uczniowskiego zeszytu, na której na 4 stronach jest sporządzona lista leków i medykamentów, które jako sanitariuszka miała nabyć. I za to została nazwana bandytką - mówił Bogusław Łabędzki. - Stoimy w tym miejscu, ponieważ jej grobu nie ma, ponieważ wyklęto ją z historii Polski. Na szczęście my w tej chwili tę historię tworzymy. On też odczytał przesłanie Jarosława Kaczyńskiego, w którym prezes PIS napisał m.in.: „W okresie walk o niepodległość wartości, takie jak Bóg Honor i Ojczyzna, wymagały ofiary żołnierzy wyklętych. Do naszych posłów apeluję o zachowanie pamięci i przekazywanie spuścizny następnym pokoleniom. Śmierć «Inki», żołnierzy wyklętych była kolejną zbrodnią komunistycznych władz. «Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba». Niech wymowa tego zdania wskazuje na wielkość patriotycznego przesłania, niech przypomina o obowiązku wobec tych, u których zaciągnęliśmy dług wdzięczności za wolną Polskę i naród”. Łabędzki przypomniał, że patronat honorowy nad III Rajdem objęli arcybiskup białostocki Edward Ozorowski i biskup drohiczyński Antoni Dydycz. Dziękował pocztom sztandarowym Osób Więzionych i Represjonowanych, a szczególnie pocztowi z Gimnazjum nr 2 w Ostrołęce, które nosi imię „Inki”.
- Bardzo mile wspominam Danutę. Zawsze próbowała coś organizować. A my w naszych zabawach robiliśmy wszystko, co nam mówiła - wspominała Stanisława Jakubowska, koleżanka z lat szkolnych Danki. - Jej dużo starsi koledzy nie przechodzili tak ciężkich śledztw. Danka cały czas pamiętała o tym, że najważniejszą rzeczą, którą ma do uratowania, nie jest życie, tylko godność - wspominał dr Andrzej Kołakowski.
W imieniu żołnierzy AK za zaproszenie podziękował przedstawiciel kombatantów. - W rajdzie nie mogliśmy uczestniczyć ze względu na wiek i możliwości fizyczne, dziś jesteśmy usatysfakcjonowani, widząc twarze młodych ludzi zaangażowanych w odkrywanie historii. - Rajd to jest zupełnie coś innego niż lekcja historii przeprowadzona w klasie w normalnych warunkach szkolnych. Myślę, że taka forma poznania bardziej do nas trafia. Mamy wolną Polskę i możemy już mówić o żołnierzach, którzy po 1945 r. nie złożyli broni. Propagowaniu tej wiedzy służył rajd - mówiła Beata Noskowicz z organizacji „Strzelca”. - Pamięć o tych, którzy nie chcieli pogodzić się z narzuconym systemem w Polsce Ludowej, nie istniała. Bohaterowie tamtych dni owiani byli niepamięcią i w ogóle nie można było o nich wspominać. Moja mama cierpiała, bardzo przeżywała te czasy - wspomina siostrzenica „Inki” Danuta Ciesierska. - Nie możemy zapominać o takich osobach, jak „Inka”, mjr „Łupaszka”, ppor. „Zagończyk”, por. „Rekin”, ppor. „Lufa”. To są postacie, które powinno się w tej chwili przedstawiać młodym ludziom jako przykład do naśladowania.
Za bohaterów tego dnia i zmarłych w obronie Ojczyzny odmówiono „Anioł Pański”. Przy pomniku „Inki” złożono kwiaty.
III Rajd zakończył się wspólnym śpiewem przy ognisku w pobliskich Świnorojach. Wsłuchiwaliśmy się w piękne piosenki śpiewane przez Andrzeja Kołakowskiego. Były bigos, pieczone kiełbaski i wspomnienia kart historii powojennej. Dowódca drużyny Beata Noskowicz złożyła raport organizatorom, rozwiązując III Rajd.

* * *

Dzięki działalności Biura Edukacji Publicznej Oddziału Gdańskiego IPN postać „Inki” w ostatnich latach coraz bardziej znana jest w całym kraju. 27 sierpnia 2006 r. w Narewce na Podlasiu, z okazji 60. rocznicy śmierci „Inki”, z inicjatywy miejscowego nauczyciela katechety Bogusława Łabędzkiego został osłonięty pomnik poświęcony Danucie Siedzikównej autorstwa rzeźbiarza Marka Szczepaniaka. Uroczystość była próbą przywrócenia dobrego imienia wszystkim tym, którzy zginęli, zmagając się ze zbrodniczym komunistycznym reżimem powojennej Polski. Uroczystość zaszczycił swoją obecnością mjr Zygmunt Błażejewicz, ps. „Zygmunt”, legendarny dowódca I Szwadronu 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej mjr. „Łupaczki”, mieszkaniec Arizony.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gromniczna

Niedziela Ogólnopolska 5/2022, str. 16-17

[ TEMATY ]

święto Ofiarowania Pańskiego

pl.wikipedia.org

Matka Boska Gromniczna, rysunek Michała Andriollego przedstawiający wypalanie gromnicą znaku krzyża na belce stropowej chaty w dzień Matki Bożej Gromnicznej

Matka Boska Gromniczna, rysunek Michała Andriollego przedstawiający wypalanie gromnicą znaku krzyża na belce stropowej chaty w dzień Matki Bożej Gromnicznej

Święto Ofiarowania Pańskiego aż do drugiej połowy minionego stulecia nosiło nazwę Purificatio – Oczyszczenie Najświętszej Maryi Panny. W Polsce mówiono o święcie Matki Bożej Gromnicznej. Nazwa ta pochodziła od świec (gromnic), zabieranych w tym dniu do kościołów i tam poświęcanych.

Dawniej wielkie zagrożenie dla domów w Polsce stanowiły burze, a zwłaszcza pioruny, które wzniecały pożary i niszczyły głównie drewniane domostwa. Właśnie przed nimi miała strzec domy świeca poświęcona w święto Ofiarowania Chrystusa. Gromnicę wręczano również konającym, aby ochronić ich przed napaścią złych duchów. Dwie z wyżej wspomnianych nazw uwypuklały bardziej maryjny charakter święta. Dopiero ostatnia reforma liturgiczna nadała mu charakter uroczystości Pańskiej, co szło w parze ze zmianą nazwy na Praesentatio, czyli Przedstawienie, Okazanie Pana Jezusa w świątyni. W języku polskim zamiast dosłownego tłumaczenia tego łacińskiego terminu przyjęło się określenie Ofiarowanie Pańskie.
CZYTAJ DALEJ

Święto Ofiarowania Pańskiego

Niedziela podlaska 5/2003

2 lutego obchodzone jest w Kościele święto Ofiarowania Pańskiego, potocznie zwane świętem Matki Bożej Gromnicznej. Bardzo pięknie o tym święcie pisze Anselm Grün - mnich benedyktyński: "Święto Ofiarowania Pańskiego zaprasza nas, by przyjąć Chrystusa do wewnętrznej świątyni naszego serca. Wesele między Bogiem i człowiekiem odbywa się wtedy, gdy pozwalamy wejść Chrystusowi do wewnętrznej świątyni zamku naszej duszy. Znajduje to swój wyraz podczas święta w procesji ze świecami. Na rozpoczęcie Eucharystii wspólnota zbiera się w ciemnym przedsionku kościoła. Kapłan święci świece i zapala je. Następnie wszyscy wchodzą z płonącymi świecami do kościoła. Jest to obraz tego, że do świątyni naszej duszy wchodzi światło Jezusa Chrystusa i rozświetla wszystko, co jest tam jeszcze ciemne i jeszcze nie wyzwolone".

Nazwy tego święta są dość zróżnicowane. Lekcjonarz armeński podaje, że obchodzono je w "czterdziestym dniu od narodzenia naszego Pana Jezusa Chrystusa". W V w. pojawiły się w brzmieniu greckim określenia hypapante, tzn. święto spotkania i heorte ton kataroion - święto oczyszczenia. Te dwa określenia rozpowszechniły się w Kościele zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. W liturgii bizantyjskiej do dziś nosi ono nazwę hypapante. Nazwę tę spotykamy także w Sakramentarzu gregoriańskim w tradycji rzymskiej. Określeniem "oczyszczenia" posłużył się Mszał z 1570 r. Mszał Pawła VI opowiedział się za In presentatione Domini - Ofiarowanie Pańskie. Różna była data obchodzenia tego święta. Wschód liczył 40 dni od Objawienia Pańskiego, natomiast Zachód od 25 grudnia, które było i jest świętem Narodzenia Pańskiego. Stąd Kościoły wschodnie świętowały Ofiarowanie Pańskie 14 lutego, zaś liturgia rzymska - 2 lutego. Mszał papieża Pawła VI przewiduje na ten dzień oddzielną prefację, która sławi Boga za to, że Maryja przyniosła do świątyni Jezusa, przedwiecznego Syna Bożego, że Duch Święty ogłosił Go chwałą ludu Bożego i światłem dla narodów. Motyw ten leży u podstaw tego święta, pojawia się w modlitwach i w Ewangelii: "Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Maryja i Józef przynieśli Dzieciątko do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego" (Łk 2, 22-23). Motyw światła jest charakterystyczny do tego stopnia, że w niektórych krajach Msza św. 2 lutego nosi nazwę Mszy światła. W tym dniu w jakiejś mierze dominuje procesja ze świecami podczas śpiewania antyfony: "Światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego Izraela".
CZYTAJ DALEJ

Nadzwyczajna konserwacja fresku "Sąd Ostateczny" Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej

2026-02-02 16:58

[ TEMATY ]

Sąd Ostateczny

Kaplica Sykstyńska

Vatican Media

Od 1 lutego w Kaplicy Sykstyńskiej prowadzona jest nadzwyczajna konserwacja „Sądu Ostatecznego” Michała Anioła – pierwsza od zakończonej w 1994 roku wielkiej renowacji fresku. Przez około trzy miesiące arcydzieło zostanie poddane delikatnemu oczyszczaniu, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej dostępności kaplicy dla wiernych i zwiedzających.

Prace rozpoczęły się od montażu rusztowania na całej powierzchni ściany ołtarzowej. Konserwatorzy będą operować za specjalnym ekranem z wysokiej rozdzielczości reprodukcją fresku, co pozwala na sprawowanie liturgii oraz dalsze udostępnianie Kaplicy Sykstyńskiej zwiedzającym. Jak podkreśla dyrektor Muzeów Watykańskich Barbara Jatta, jest to nadzwyczajna konserwacja arcydzieła dojrzałego okresu twórczości Michała Anioła.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję