Reklama

Polityczne oblicza prawdy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ukazała się najnowsza książka Czesława Ryszki "Prosto z Sejmu" . Prezentuje najciekawsze felietony drukowane w "Niedzieli" oraz wybrane refleksje z wystąpień posła w Parlamencie. Jak wygląda scena polityczna przed wyborami prezydenckimi? Jak media pokazują najważniejszych kandydatów na urząd prezydenta?

Już wkrótce, 8 października dokonamy wyboru prezydenta. Zwycięzca wprowadzi Polskę w XXI w., a zarazem w Trzecie Tysiąclecie. Są to więc wybory o randze symbolu. W wyścigu do prezydenckiego fotela stanęło kilkunastu kandydatów, ale tak naprawdę liczy się tylko dwóch. Jeden z nich, jak uważa poseł Czesław Ryszka, urzędujący Prezydent, jeździ po miastach i miasteczkach opowiadając wszystkim, jacy są sympatyczni i wspaniali, martwi się brakiem bezpieczeństwa, mieszkań czy bezrobociem, przedstawia swoją żonę jako w każdym calu pierwszą damę Rzeczypospolitej i następną po nim panią prezydent.

Drugi kandydat, Marian Krzaklewski, prowadzi zdaniem posła Ryszki kampanię prawdy, odwołuje się do historii i gorących uczuć patriotycznych, do dobra Polski, wzywa do dalszych aktów mobilizacji, apelując o wyrwanie się z postkomunistycznego marazmu i złych nawyków. Ten pierwszy jest w telewizji pokazywany ciepło, miło i przyjaźnie, jak ojciec narodu, kochany przez społeczeństwo, choć poza obietnicami niczego nie ma do zaoferowania. Na tym drugim kandydacie media nie pozostawiają suchej nitki, bo nie jest tajemnicą, że publiczne media, uważa Ryszka, to prawdziwe sztaby wyborcze urzędującego Prezydenta.

Choć więc faktycznie wybór zwycięzcy należy do narodu, to jednak naciski na wyborców są ogromne. Można w tej sytuacji wątpić, o czym przypomina poseł Ryszka, czy wielu zapamięta prezydentowi Kwaśniewskiemu, że w trakcie kadencji wyszło na jaw kłamstwo o posiadaniu wyższego wykształcenia. Kto będzie pamiętał - pyta poseł - o innych " słabościach" Prezydenta, lub też o tym, jak przebywając w Izraelu obraził polski naród! Przepraszając za wypędzenie z Polski tysięcy Żydów w marcu 1968 r. powiedział: "Przepraszam jako prezydent i jako Polak". Mówiąc tak uczynił cały naród winny i odpowiedzialny za tamte wydarzenia. Tymczasem za antysemicką nagonkę marca 1968 r., powiedział Niedzieli poseł Ryszka, ponoszą wyłącznie winę członkowie PZPR - polityczni ojcowie prezydenta Kwaśniewskiego.

Podobnie podczas wspomnianej wizyty w Izraelu Prezydent obraził wielomilionową rzeszę słuchaczy Radia Maryja, nazywając ich antysemitami, a samo radio nic nie znaczącym. Obiecał również zwrot mienia żydowskiego od 1939 r., co może doprowadzić do wymuszenia od Polaków kilkudziesięciu miliardów dolarów odszkodowań dla Żydów. Sejm nie potrafi uporać się z ustawą reprywatyzacyjną, aby usatysfakcjonować obywateli polskich, którym władza ludowa siłą zagarnęła wielopokoleniowy majątek.

Także ostatnio byliśmy świadkami niezrozumiałej histerii prezydenta Kwaśniewskiego w trakcie powadzonego wobec niego procesu lustracyjnego. Była to normalna procedura lustracyjna, jaką powinien przejść każdy kandydat na najwyższy urząd w państwie. Kiedy więc sąd lustracyjny stwierdził, że obecny Prezydent nie jest kłamcą lustracyjnym, czyli, że nie współpracował ze służbami PRL-u, groził że wyciągnie konsekwencje wobec tych wszystkich , którzy ośmielili się go lustrować, tzn. wobec tych, którzy postępowali w myśl obowiązujących w Polsce prawa. Podobny sprzeciw Prezydenta oraz niespotykany jazgot liberalnej lewicy wywołała uchwalona przez AWS, poprawiona w Senacie, ustawa o powszechnym uwłaszczeniu. Podległe lewicy media użyły nawet argumentów, że ludzie uwłaszczeni mieszkaniami dopiero będą żałować, jak się okaże, że trzeba samemu pzeprowadzić remont, itp. Ta antyuwłaszczeniowa i antylustracyjna histeria są niezrozumiałe w ustach ludzi, którzy mienią się być obrońcami sprawiedliwości i zwolennikami prawdy i jawności w życiu społecznym.

Nadchodzące wybory prezydenckie przypadają w 20. rocznicę sierpniowych wydarzeń 1980 r., a więc roku powstania "Solidarności", ruchu społecznego leżącego u podłoża dzisiejszej wolności. Nie boję się nazwać tej wolności, mówi poseł Ryszka, cudownym i niespodziewanym darem. Bezkrwawe obalenie komunizmu w 1989 r. nie jest w pełni możliwe do zrozumienia w inny sposób, niż jako cudowny dar z nieba. Rodzi się jednak pytanie, jak tę wolność zagospodarowaliśmy?

W tym kontekście trzeba przypomnieć bardzo mocne słowa Jana Pawła II wypowiedziane u progu naszej wolności podczas czwartej pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny w 1991 r. Wspomnę, że przewodnią myślą papieskich przemówień był Dekalog, ukazany jako Boży drogowskaz pośród pułapek świata. Media wówczas opanowane przez komunistów i liberałów zaczęły na nowo straszyć ludzi "republiką proboszczów", państwem wyznaniowym, "czarną tyranią". Burzliwa dyskusja na temat aborcji była tego najlepszym przykładem. Naród jednak nie potafił w warunkach wolności zaakceptować świętości życia od poczęcia. Dlatego Ojciec Święty nie bez goryczy upominał tych rodaków, którzy wolność pojmowali jako uwolnienie od chrześcijańskich wartości. Prosił, aby nie zniweczyć energii nagromadzonej w latach solidarnościowej rewolucji.

Co zrobić dzisiaj, żeby Boże prawo było szanowane, żeby Ojciec Święty nie musiał martwić się faktem źle zagospodarowanej wolności? Przede wszystkim powinniśmy umieć pokochać odzyskaną wolność oraz zrozumieć zasady państwa demokratycznego. Zbliżające się wybory prezydenckie, jak i parlamentarne, zadecydują o kolejnych latach naszej przyszłości. Z różnych wypowiedzi polityków SLD widać czające się przed Polską moralne zło. Tzw. mniejszości seksualne, brak ochrony naturalnej rodziny, opodatkowanie kościelnej tacy, rewizja konkordatu. Czy katolicka większość narodu ma wobec tego rodzaju "obietnic" pozostać bezradna? Dzięki demokracji, dzięki kartce wyborczej każdy z nas decyduje, czy oddać los Polski w ręce osób deklarujących się jako agnostycy, nie uznający istnienia Boga, jako kosmopolici, czyli obywatele ojczyzny świata, nie uznający polskiej historii i tradycji, czy też powierzyć kraj i naród ludziom wartości.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ścinawka Średnia. Bp Adam Bałabuch pożegnał swoją mamę

2026-02-12 18:00

[ TEMATY ]

diecezja świdnicka

bp Adam Bałabuch

Ścinawka Średnia

pogrzeb matki kapłana

Michał Bałabuch

Wacława Bałabuch

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Bp Adam Bałabuch wraz z siostrą Anną podczas uroczystości pogrzebowych mamy śp. Wacławy

Bp Adam Bałabuch wraz z siostrą Anną podczas uroczystości pogrzebowych mamy śp. Wacławy

W ciszy rodzinnego domu dojrzewało życie, które przyniosło owoc dla całego Kościoła. W czwartek 12 lutego br. w Ścinawce Średniej Kościół żegnał śp. Wacławę Bałabuch, mamę biskupa pomocniczego diecezji świdnickiej bp. Adama Bałabucha.

W kościele św. Marii Magdaleny przy jednym ołtarzu stanęli biskupi i kapłani, by nie tylko sprawować żałobną Eucharystię, ale i okazać braterskie wsparcie synowi przeżywającemu stratę matki. Liturgii przewodniczył bp Marek Mendyk, a homilię wygłosił bp senior Ignacy Dec. Obecność bp. Piotra Wawrzynka z Legnicy i bp Rudolfa Pierskały z Opola oraz blisko stu kapłanów była wymownym znakiem jedności Kościoła – wspólnoty, która w godzinie bólu staje razem.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: w 2026 roku co najmniej 12 beatyfikacji

2026-02-14 14:32

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Agata Kowalska

W 2026 roku potwierdzono już pięć uroczystości beatyfikacyjnych, w tym jedną w Polsce, a siedem kolejnych jest rozważanych. Od początku nowego tysiąclecia w Kościele katolickim odbywało się średnio 11 ceremonii beatyfikacyjnych rocznie.

Należy zauważyć, iż średnia liczba błogosławionych różni się znacznie w poszczególnych latach, ponieważ podczas jednej uroczystości beatyfikacyjnej może zostać ogłoszonych od jednego do kilkuset nowych błogosławionych. Na przykład papież Benedykt XVI beatyfikował w 2007 r. 498 męczenników hiszpańskiej wojny domowej.
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen: Teleewangelista czy prorok zza oceanu?

2026-02-14 20:15

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

pl.wikipedia.org

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.

Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję