Reklama

Kłodzko

Prawo nie dla wszystkich jednakowe

Marek Zygmunt
Edycja świdnicka 30/2012

Od wielu miesięcy mieszkańcy naszego kraju, a także Polonia modlą się, podejmują różne inicjatywy broniące wolności słowa w Polsce i domagają się przyznania katolickiej Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Chcą tym samym, by nie zamilkł głos Pana Boga, Kościoła w polskiej przestrzeni medialnej. Uważają, że katolicka telewizja jest bardzo potrzebna do realizowania dzieła nowej ewangelizacji, do czego wzywał nas bł. Jan Paweł II, a dzisiaj czyni to Benedykt XVI. Niestety, tak jak w czasach komunistycznych również i obecnie podejmowane są przedsięwzięcia mające na celu ograniczyć działalność Kościoła katolickiego, podporządkować go władzy świeckiej, państwowej. Chodzi po prostu o to, by Kościół nie głosił prawd niewygodnych dla rządzącej krajem ekipy, by przestrzegał poprawności politycznej. Dlatego z uznaniem trzeba odnosić się do ponad 2 mln 200 tys. podpisów pod petycjami do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz marszami w obronie wolności słowa i TV Trwam.
Dziewięćdziesiąty marsz odbył się w Kłodzku. Stolica Kotliny Kłodzkiej była w diecezji świdnickiej drugim miastem, w którym zorganizowano to przedsięwzięcie. Ale wśród prawie tysiąca uczestników marszu byli również mieszkańcy innych rejonów Dolnego Śląska. - Nasze miasto dołącza dzisiaj do tych, których mieszkańcy chcą się modlić o sprawiedliwość, o odpowiednie prawa służące wolności mediów, o przyznanie katolickiej Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie - mówił na początku Mszy św. sprawowanej w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny dziekan dekanatu kłodzkiego ks. kan. Julian Rafałko. Eucharystii koncelebrowanej m.in. przez kustosza sanktuarium Matki Bożej Strażniczki Wiary w Bardzie o. Mirosława Grakowicza CSsR, dyrektora Wydziału Duszpasterskiego Świdnickiej Kurii Biskupiej ks. dr Krzysztofa Orę przewodniczył Pasterz Kościoła świdnickiego bp Ignacy Dec.
W okolicznościowej homilii Ksiądz Biskup po raz kolejny wskazał, że ostatnio źródłem konfliktu między rządzącymi naszym krajem a Kościołem stała się katolicka Telewizja Trwam, Radio Maryja i „Nasz Dziennik”. Media te bowiem nie przestrzegają poprawności politycznej, ale są głosem Kościoła i wolnego narodu. A fakt nie przyznania katolickiej Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie Kościół i - jak powiedział - większa część narodu, ochrzczonego narodu, odczytuje jako dyskryminację nie tylko tej telewizji, ale i również Kościoła w naszej Ojczyźnie. Ksiądz Biskup wyraził dalej żal, że nie daje się tego załatwić w sposób normalny, na drodze postępowań przepisanych prawem. Okazało się bowiem, nie tylko zresztą w tym przypadku, że prawo nie jest dla wszystkich jednakowe.
Społeczeństwo wiedzione zmysłem samozachowawczym podjęło nie tylko modlitwę, ale i np. marsze w obronie wolności mediów i TV Trwam. Pasterz Kościoła świdnickiego uważa, że w sytuacji, kiedy bezskuteczne są normalne starania, jest to krok bardzo słuszny, odpowiedni. Jego zdaniem, Kościół musi mieć bowiem narzędzia do głoszenia Ewangelii. A media mają służyć przede wszystkim narodowi, także Kościołowi, a nie tylko rządzącej ekipie do utrzymania się przy władzy. Ksiądz Biskup podkreślił w tym kontekście, że Kościół nie napuszcza, nie nawołuje do tego, by kogoś odsunąć od władzy, ale domaga się od rządzących należnych praw i wzywa tych, którym została powierzona troska o dobro wspólne narodu do właściwego wykonywania tej misji, promowania sprawiedliwości, prawdy i miłości.
Po Mszy św. rozpoczął się marsz w obronie wolności mediów i TV Trwam. Towarzyszyły mu śpiew pieśni religijnych, patriotycznych, napisy na transparentach i okrzyki „Chcemy prawdy, a nie kłamstwa”, „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość”, „Siejmy prawdę i nadzieję, a wyrośnie miłość”.
Zabierając głos na zakończenie kłodzkiego marszu poseł Anna Zalewska z Prawa i Sprawiedliwości, podkreśliła, że TV Trwam oprócz tego, że jest medium katolickim, charakteryzuje się tym, że poważnie traktuje każdego człowieka. - Kłodzki marsz jest 90. w skali całego kraju, ale jak zajdzie taka potrzeba zorganizujemy i drugie tyle - deklarowała A. Zalewska.

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka

2019-12-06 19:20

bgk / Łubowo (KAI)

„Święty Mikołaj staje przed nami jako świadek ludzkiej dobroci i miłosierdzia. Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka i jego serca” – mówił dziś w Łubowie Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w miejscowym, zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja uroczystościom odpustowym ku czci patrona. Przypominając w homilii najbardziej znany obraz skromnego biskupa Miry – zapożyczony i zniekształcony przez popkulturę – podkreślił, że historyczny biskup Mikołaj „nie potrzebował reklamy dla uczynków miłości”.

„Nie tylko się z nimi nie obnosił, ale wręcz je ukrywał, by nie czynić niczego na pokaz – mówił abp Polak dodając za papieżem Franciszkiem, że choć miłosierdzie ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo często pozostaje w ukryciu.

„Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność” – podkreślił Prymas wskazując dalej, że uczynki miłosierdzia to nie tylko te mające materialny wymiar. Uczynkiem miłosierdzia jest modlitwa za żywych i umarłych. Jest nim niesienie pokoju tam, gdzie go brakuje, co w naszych czasach jest coraz pilniejszych wezwaniem. Uczynkiem miłosierdzia – i to tym najbardziej czytelnym – jest także troska o chorych i cierpiących.

„Uśmiech, trochę czułości, uścisk dłoni, to proste gesty, ale bardzo ważne dla ludzi chorych, którzy tak często czują się pozostawieni samymi sobie” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak dodając, że świadkiem takiej właśnie ludzkiej dobroci i chrześcijańskiej miłości jest właśnie św. Mikołaj.

„Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe rzeczy i dobra nie zastąpią samego człowieka. Nie zastąpią jego serca, jego dłoni, jego oczu. Wśród kolorowych prezentów, które rozdają dziś przydrożni mikołaje nie spotkasz bowiem prezentu z napisem człowiek. Bo człowiek może prawdziwie tylko sam siebie darować drugiemu: może dać swój czas, swoje słowo, zwykły gest ludzkiej solidarności, dobroci, uśmiechu, nawet przez łzy” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odpustowa Msza św. w zabytkowym kościele w Łubowie była także dziękczynieniem za zakończenie remontu i renowacji tej XVII-wiecznej świątyni parafialnej – jednego z najstarszych kościołów drewnianych w Wielkopolsce. Prace rozpoczęły się w 2017 roku i zostały przeprowadzone w ramach projektu „Renowacja i konserwacja drewnianych zabytków archidiecezji gnieźnieńskiej celem stworzenia nowej oferty edukacyjno-kulturalnej”. 

Podobnie jak kościół, także parafia w Łubowie jest jedną z najstarszych w regionie. Erygowano ją już w XII wieku. Wtedy też stanęła pierwsza drewniana świątynia, spalona doszczętnie podczas wojen szwedzkich. Po odbudowie kościół (służący wspólnocie do dziś) został poświęcony przez biskupa Stanisława Dzianotta, sufragana kijowskiego, kanonika gnieźnieńskiego i przełożonego Zakonu Maltańskiego – stąd na wieży umieszczono zachowany do dziś krzyż maltański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem