Reklama

Nowy Patron Polski

Z o. Jackiem Bolewskim SJ rozmawiał Piotr Chmieliński
Edycja warszawska (st.) 20/2002

16 maja w Warszawie św. Andrzej Bobola zostanie uroczyście ogłoszony Patronem Polski. Jego męczeństwo było jednym z najstraszliwszych w historii Kościoła. O rozwoju kultu Świętego i jego patronacie z o. prof. Jackiem Bolewskim, jezuitą, prodziekanem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie i kierownikiem sekcji " Bobolanum" tejże uczelni, rozmawia Piotr Chmieliński.

Piotr Chmieliński: - Dlaczego akurat św. Andrzej Bobola został nowym Patronem Polski?

O. Jacek Bolewski SJ: - Nie jest to tylko ludzka, oddolna inicjatywa. Dzieje kultu św. Andrzeja Boboli pokazują, że jemu samemu na tym zależało. Nie wiem, czy istnieje przykład innego świętego, który sam "dopominałby się" o swój kult. Pamiętajmy, że męczeńska śmierć św. Andrzeja nastąpiła w czasach opisanych później w Ogniem i mieczem. Męczeństwo Boboli z rąk Kozaków było jedną z konsekwencji powstania pod wodzą Bohdana Chmielnickiego. Ale w tych czasach okrutnych śmierci było bardzo dużo, Andrzej Bobola nie był jedynym misjonarzem na Wschodzie i wiele lat po Jego śmierci mało kto już o Nim pamiętał.

Dopiero sam Święty o sobie przypomniał. Było to 16 kwietnia 1702 r. - czyli w tym roku przypada 300. rocznica. Przełożony jezuickiego domu w Pińsku nie wiedział, gdzie zabiegać o pomoc w opłakanej sytuacji materialnej. Andrzej ukazał mu się, zapewniając o gotowości do pomocy, jednak oczekiwał udostępnienia swoich relikwii wiernym, aby z większą gorliwością mogli się modlić o jego wstawiennictwo. Ktoś mógłby zarzucić, że przyszły Święty był "interesowny", skoro zależało mu na rozwoju własnego kultu. Owszem, zależało mu, ale po to, aby dzięki modlącym się do niego mógł pomagać i uzdalniać do dzieł po ludzku - zdawałoby się - niemożliwych.

Drugi raz Święty ukazał się w 1819 r. w Wilnie o. Alojzemu Korzeniewskiemu, dominikaninowi, który w swych modlitwach polecał Andrzejowi zwłaszcza sprawę niepodległości Polski.

Pewnego wieczoru, przed udaniem się na spoczynek, zakonnik modlił się przy otwartym oknie do Męczennika. Gdy po dłuższej modlitwie zamknął okno i zamierzał się położyć, ujrzał postać, która przedstawiła się jako Andrzej Bobola, po czym poleciła zaskoczonemu zakonnikowi jeszcze raz otworzyć okno i wyjrzeć przez nie.

O. Korzeniewski zobaczył rozległą równinę, o której Andrzej oznajmił, że to ziemia pińska, gdzie dostąpił "chwały cierpień męczeństwa za wiarę Chrystusową". Następnie Męczennik polecił spojrzeć ponownie, by znaleźć odpowiedź na stawiane mu pytanie. Teraz obraz się zmienił: równina była pokryta walczącymi zaciekle wojskami wielu narodów. Andrzej objaśnił: "Gdy skończy się wojna, którą widzisz, wtedy królestwo Polski zostanie przywrócone przez miłosierdzie Boże, a ja zostanę w nim uznany jako główny patron".

- Jednak na realizację proroctwa o niepodległości Polski trzeba było czekać jeszcze długo. Również dość późno św. Andrzeja Bobolę wyniesiono na ołtarze. Dlaczego tak się stało?

- Wiązało się to z utrudnieniami ze strony zaborców, a także z przejściową kasatą zakonu Jezuitów... W końcu jednak, po bez mała dwóch wiekach od śmierci, nastąpiła beatyfikacja Andrzeja. Miało to miejsce 30 października 1853 r., w czasie, kiedy tzw. wojna krymska budziła nadzieje na zmianę sytuacji politycznej Polski, gdyż uczestniczyli w niej zaborcy walczący po przeciwnych stronach frontu. Należało jednak uzbroić się w cierpliwość. Odrodzenie polityczne państwa polskiego przyszło dopiero po I wojnie światowej.

Najpierw Andrzej patronował bojownikom o niepodległość, zwłaszcza generałowi Hallerowi, darzącemu Męczennika wielkim nabożeństwem. A gdy młode państwo przeżyło pierwsze zagrożenie ze strony bolszewickiej, modlitwy do Błogosławionego i procesja z Jego relikwiami stanowiły element duchowej mobilizacji mieszkańców Warszawy, dzięki której można było przeżyć pamiętny Cud nad Wisłą. To przyspieszyło starania o kanonizację. Gdy w końcu doszło do niej w 1938 r., relikwie Świętego powróciły w uroczystym pochodzie do Polski. Postrzegano to jako początek oficjalnego patronatu Andrzeja w odrodzonej Ojczyźnie.

Kiedy przyszła kolejna wojna, mogło się wydawać, że patronat św. Andrzeja oddalił się. Jednak wszyscy, którzy mu się powierzali, doświadczali pomocy, co potwierdzają liczne świadectwa wojenne, zwłaszcza ze Wschodu, dokąd zostało wysiedlonych wielu Polaków. Po zakończeniu II wojny światowej pozornie znowu odzyskaliśmy niepodległość, ale dobrze wiemy, że nie była ona prawdziwa. Reżim komunistyczny znacząco wpłynął na ograniczenie kultu św. Andrzeja. Np. jezuici starali się o wybudowanie godnego Sanktuarium dla Świętego i ciągle spotykali się z odmową.

- Zgoda na budowę Sanktuarium została w końcu udzielona. Co na nią wpłynęło?

- Pozwolenie na budowę, uzyskane 19 maja 1980 r., było jednym z owoców pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce. Potem nastąpił Sierpień, początek "Solidarności". W kolejnych latach budowa Sanktuarium przebiegała równolegle z procesem trudnego rodzenia się niepodległości. W 1988 r. - w 50. rocznicę kanonizacji Boboli - zaczęliśmy się wreszcie modlić w Andrzejowej świątyni przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Od maja 1989 r. wszystkie Msze św. odbywały się już w Sanktuarium. A w czerwcu tego samego roku, po wyborach według odnowionej formuły, pojawiła się realna perspektywa niepodległości. Otworzyła się droga, na której patronat św. Andrzeja wreszcie mógł się dopełnić.

Warto też w tym miejscu wspomnieć, że Bobola w swoim patronacie dołącza do patronatu Maryi. Za swego życia ziemskiego Święty upodobał sobie Maryjną tajemnicę Niepokalanego Poczęcia. Pod tym imieniem zakładał sodalicje mariańskie, a w naszych czasach sprawił, że w Strachocinie, miejscu Jego narodzin, powstał pierwszy w Polsce " żeński Niepokalanów" - zgromadzenie sióstr oddanych zgłębianiu Maryjnej tajemnicy.

Przypomnijmy, że właśnie w 1854 r., kiedy w Kościele został ogłoszony dogmat o Niepokalanym Poczęciu, pojawiła się pierwsza pisemna opublikowana wzmianka o zapowiedzi Andrzeja, że Polska odzyska niepodległość a On będzie uznany jej głównym patronem. Czy znaki te nie wskazują, że dalsze działanie naszego Patrona na rzecz odnowy niepodległej Ojczyzny dokona się właśnie w połączeniu z tajemnicą Niepokalanej?

Nasza niepodległość polityczna domaga się pogłębienia przez odnowę religijną i moralną - niepodleganie grzechowi, złemu. Na tej drodze św. Andrzej, jako patron u boku Maryi, kieruje naszą uwagę na tajemnicę Jej Niepokalanego Poczęcia. Tutaj odsłania się prawda, która mówi także o naszym początku w Bogu, skoro wszyscy zostaliśmy wybrani przez Ojca w Chrystusie "przed założeniem świata, byśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem" (Ef 1, 4). Otwierając się na prawdę o naszym początku w Bogu, wzrastamy zarazem w jedności, której On jest źródłem. Andrzej pragnie nam patronować i na tej drodze, bo w odnowie, której Kościół w Polsce potrzebuje, sam Jan Paweł II wymienia na pierwszym miejscu jedność i stałe dążenie do niej.

- Kiedy oficjalnie skierowano do Watykanu prośbę o ogłoszenie Boboli Patronem Polski?

- Wystosowali ją polscy biskupi w 1988 r. Prośba zastała skierowana dalej do Kongregacji Kultu Bożego i Sakramentów, władnej potwierdzić patronat św. Andrzeja. Decyzja Kongregacji była pozytywna.

- Niemniej dekret Kongregacji mówi, że św. Andrzej Bobola został drugorzędnym Patronem Polski, na równi ze św. Stanisławem Kostką. Tymczasem starania były o główny patronat. Zresztą sam św. Andrzej zapowiadał, że będzie głównym patronem Polski...

- Św. Andrzej Bobola nie jest pierwszy w gronie patronów Polski. Już od wieków patronują nam męczennicy z początku dziejów naszej Ojczyzny, święci biskupi: Wojciech i Stanisław. Nowy patron dołącza do tego grona jakby na zasadzie młodszego brata. Jako młodszy jest nazwany drugorzędnym, ale to znaczy jedynie tyle, że w kościelnej liturgii przysługuje Mu, na razie, nie uroczystość, a "tylko" święto. Zresztą różnica ta nie będzie miała znaczenia w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli ani w innych kościołach poświęconych naszemu Świętemu, gdzie już od lat obchodzi się 16 maja uroczystość. I nie jest aż tak istotne, kiedy doczekamy w całej Polsce przemiany święta w uroczystość. Istotniejsze będzie to, czy św. Andrzej pozostanie naszym Patronem tylko od święta, czy też przejmiemy się jego patronatem na co dzień.

Przypomnijmy, jakie znaczenie przypisujemy więzi naszego Patrona z pozostałymi patronami. Święci biskupi męczennicy, Wojciech i Stanisław, związali się szczególnie z Gnieznem i Krakowem - pierwszą i drugą stolicą Polski. Z kolei relikwie św. Andrzeja Boboli znalazły swoje miejsce w trzeciej, ostatniej stolicy - Warszawie, gdzie doczekały się godnego miejsca kultu, w jedynym stołecznym Sanktuarium, mieszczącym integralne relikwie Świętego. Ponadto, tak jak św. Wojciech jest patronem ładu hierarchicznego, a św. Stanisław ładu etycznego, tak św. Andrzej Bobola może być uznany za patrona ładu związanego z jednością, zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie.

- Męczeństwo św. Andrzeja było jednym z najstraszliwszych w historii Kościoła. Istnieje dokładny opis cierpień zadawanych Boboli przez Kozaków. Skąd się wziął?

- Rodzaje tortur można odczytać z integralnie zachowanych do dzisiaj relikwii Świętego, które spoczywają w małej trumience umieszczonej w naszym Sanktuarium. W 1988 r. miałem możliwość uczestniczenia w otwarciu trumienki. Towarzyszący nam lekarz po dokładnym zbadaniu Relikwii szczegółowo mógł opisać męczeństwo św. Andrzeja. Mówiły o tym już wcześniejsze świadectwa. Oprawcy przypiekali mu ciało ogniem, wbijali drzazgi za paznokcie, zdzierali skórę z rąk, piersi i głowy, obcinali palce. Wreszcie wykłuli mu prawe oko, odcięli nos i wargi, a przez otwór wycięty w karku wydobyli język i odcięli u nasady. Na końcu powiesili go u sufitu za nogi, głową w dół. Dwukrotne cięcie szablą w szyję było ukoronowaniem morderstwa, a w świetle wiary - męczeństwa, daru łaski.

- Od czego zależy teraz owocowanie patronatu św. Andrzeja Boboli w Polsce?

- Zatwierdzenie przez Kościół tego patronatu oznacza dla nas wszystkich nowe zobowiązanie. Jesteśmy wezwani do modlitwy za wstawiennictwem św. Andrzeja, bo taki jest właśnie sens kultu świętego; dzięki naszemu zwracaniu się do niego, który w pełni już uczestniczy w świętości Boga, my także stajemy się bardziej święci na co dzień. Uświęcamy przez modlitwę siebie i nasze działanie. Nie nastąpi to za jednym razem, ale potrzebujemy wytrwałości, zarówno w modlitwie, jak i w ufnym otwieraniu się na jej owoce każdego dnia.

Nasza modlitwa nie tylko wyraża wdzięczność, ale próbuje zwrócić ją ku działaniu, do kolejnych dzieł, aby pomoc okazana przez Andrzeja mogła się rozwijać - przez nas. On oczekuje też pomocy z naszej strony. Taki jest sens wzajemności w tajemnicy "świętych obcowania" . Jest ona bardzo dosłowna: gdy pomagamy świętemu, wtedy przekonujemy się jeszcze silniej, że On nam pomaga - w działaniu, którego sami nie zdołalibyśmy podjąć i wypełnić.

Wymowny jest najpiękniejszy obraz Andrzeja, widniejący na poczesnym miejscu w jego Sanktuarium. Uderza to, że Święty ma związane ręce, co wskazuje nie tylko na Jego mękę, lecz i na dopełnienie całego życia w przejściu do Boga. Po śmierci bowiem kończy się dla człowieka czas i związane z nim działanie, nastaje natomiast - o czym przypomina modlitwa za zmarłych - wieczny odpoczynek. A zatem związane ręce św. Andrzeja poświadczają, że na zawsze się poddał, ale nie swoim prześladowcom, tylko Bogu, aby na całą wieczność odpocząć u Jego boku. Podobnie jak Jezus po swoim powrocie do Ojca "zasiadł" po Jego prawicy, "oczekując tylko" (Hbr 10, 13) dopełnienia Bożego dzieła przez tych, którzy Jego mocą działają na ziemi. Tajemnicze " niedziałanie" Jezusa, tak uderzające w obliczu Jego Krzyża, kryje w sobie nowe działanie, dopełniające się mocą z nieba na ziemi dzięki temu, że Zmartwychwstały żyje w pełni - miłością, którą, jak obiecał, " przyciągnie wszystkich do siebie" (J 12, 32). Przyciąga więzami, świadczącymi nie o mocy Jego przeciwników, ale poświadczającymi Bożą miłość, zgodnie z jeszcze innym proroctwem: "Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości" (Oz 11, 4). Podobnie działa żywy świadek Ukrzyżowanego, św. Andrzej: ożywia nas, udziela mocy do pomocy, którą chce okazywać światu właśnie przez nas.

Tak więc, skoro nie żałowaliśmy wysiłku, aby przybliżyć i należycie przygotować ogłoszenie patronatu św. Andrzeja, możemy liczyć obecnie i w przyszłości na to, że dalej będzie się spełniać obietnica Świętego, który jako Patron odrodzonej Ojczyzny pragnie nam pomagać, abyśmy, zgodnie z naszą modlitwą do Niego - "z odnowioną mocą ducha przyczyniali się w naszej Ojczyźnie do tworzenia cywilizacji miłości".

- Dziękuję za rozmowę.

Jasna Góra: ok. 30 tys. osób na Czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym

2019-05-18 18:27

it / Jasna Góra (KAI)

Z udziałem ok. 30 tysięcy osób na Jasnej Górze trwa doroczne czuwanie Odnowy w Duchu Świętym. Spotkanie jest wielkim wołaniem o jedność i ożywienie mocy przyjętych sakramentów, nie tylko w odniesieniu do grup charyzmatycznych działających w Kościele, ale wśród wszystkich wierzących. To odpowiedź na zaproszenie papieża Franciszka do budowania „Charis”.

Bożena Sztajner/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym

Ojciec Święty zaproponował by zjednoczenie odbywało się również na poziomie strukturalnym. Dlatego w miejsce Międzynarodowej Służby Katolickiej Odnowy i służb innych wspólnot charyzmatycznych, od 9 czerwca, uroczystości Zesłania Ducha Świętego, powstanie jedno ciało dla wszystkich - Międzynarodowe Służby Komunii czyli Charis. - Także jasnogórskie spotkanie odbywa się w tym duchu - powiedział ks. Sławomir Płusa, przewodniczący Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym w Polsce.

- Charis czyli strumień łaski. Modlimy się o służby komunii w Polsce czyli o zjednoczenie wspólnot i ruchów, i dzielenie się doświadczeniem chrztu w Duchu Świętym czyli nowym Jego wylaniem, by mógł dotrzeć do każdego chrześcijanina. To jest cel papieża – zauważył ks. Płusa.

Gościem czuwania jest Michelle Moran, członek Papieskiej Rady ds. Świeckich i do niedawna przewodnicząca Odnowy na świecie, koordynująca teraz działania Charis. Ma bogate doświadczenie w posłudze parafialnej, ewangelizacji oraz pracy na rzecz Kościoła. Jest autorką książek i artykułów dla czasopism katolickich i ekumenicznych. Wraz z mężem Peterem założyła wspólnotę Sion Catholic Community for Evangelism. Jej marzeniem jest wyposażanie do posługi i przywództwa w Kościele młodego pokolenia liderów.

Zdaniem Michelle Moran przed Odnową stoją dziś nowe wyzwania i nowe szanse. Wśród nich praca razem ku jedności, by przynieść „dojrzały owoc Ducha Świętego”. - Mówimy o jedności w różnorodności. To jest bardzo częste zdanie, które powtarza papież Franciszek. Nie tracimy naszej tożsamości a jednocześnie możemy uczyć się od innych, ubogacać się - powiedziała Michelle Moran. Dodała, że musimy patrzeć na nasze działanie w Kościele w nowy sposób, bo „często wydaje się nam, że to co robimy do tej pory jest najlepsze i nie trzeba niczego zmieniać”. - Papież widzi w jedności wielką siłę dla ewangelizacji, w dotarciu z naszym doświadczeniem obecności Ducha Świętego do innych – podkreśla gość czuwania.

Oblicza się, że chrztu w Duchu Świętym doświadczyło na świecie ok. 120 mln osób. W Polsce ponad 23 tysiące skupionych w ok. 800 grupach. Ks. Sławomir Płuska podkreśla, że „próbujemy przyjrzeć się do czego zaprasza nas Duch Święty, a jest to większe i głębsze przyjęcie Bożej łaski, żeby doświadczenie chrztu w Duchu Świętym, czyli odnowienia naszego chrztu i bierzmowania, stało się udziałem każdego katolika, każdego chrześcijanina”.

- Te spotkania są dla nas wyrazem jedności, są szansą spotkania się ze sobą, wymiany doświadczeń, podejmowania wspólnej formacji - zauważył Norbert Dawidczyk, wiceprzewodniczący Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym.

Podkreślił, że jest to odpowiedź Odnowy na apel papieża Franciszka o „budowanie Charis, aby wszystkie osoby, które doświadczają odnowy charyzmatycznej, zmierzały coraz bardziej ku jedności niekoniecznie strukturalnej, ale jedności braterskiej, poznania, współpracy, wiedzy o sobie”. - I to dzieje się tutaj, bo tak odczytaliśmy wołanie papieża, jako przynaglenie byśmy wykonali w strukturach ogólnopolskich, jakiś ruch - dodał Norbert Dawidczyk.

Czuwanie poprzedził VIII Kongres, który odbywał się w częstochowskiej Hali Sportowej Arena 16-17 maja, i w którym obok przedstawicieli Odnowy w Duchu Świętym wzięli udział inni członkowie grup charyzmatycznych i ewangelizacyjnych.

Kongresy odbywają się co pięć lat. Pierwsze takie spotkanie, w którym wzięli udział wszyscy zaangażowani w ten ruch, odbyło się w 1983r. Nie bez powodu jako miejsce Kongresu wybrano Jasną Górę, dom Maryi. To Ona, jak rozeznano przed Kongresem, miała upraszać u Boga moc dla wspólnego spotkania oraz moc dla dania światu świadectwa o zwycięstwie i miłości Boga wypływających z Krzyża.

W czasie spotkania na jasnogórskich błoniach pielgrzymi słuchają konferencji, włączają się we wspólne modlitwy i śpiewy. Zebrani wysłuchali także pozdrowień od bpa Bronisława Dembowskiego, wieloletniego delegata Episkopatu ds. Odnowy w Duchu Świętym, który co roku, od początku wszystkich Czuwań Odnowy, przybywał na Jasną Górę. W tym roku po raz pierwszy nie mógł być obecny, ale przesłał list z wyrazami jedności w modlitwie.

Ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta, działający od wielu lat w Odnowie mówił o początkach Odnowy w Duchu Świętym i wyzwaniach na przyszłość. Kolejny prelegent Artur Skowron, odpowiedzialny za inicjatywę „Młodzi młodym” przedstawił kierunki ewangelizacji młodych.

Punktem centralnym dorocznego Czuwania będzie Msza św. odprawiona o godz. 17.00. Eucharystii przewodniczyć ma bp Andrzej Siemieniewski z Wrocławia, od wielu lat związany z Katolicką Odnową w Duchu Świętym.

Katolicka Odnowa Charyzmatyczna nie jest jednolitym ruchem o zasięgu światowym. W odróżnieniu od większości ruchów nie ma jednego założyciela, lub grupy założycieli, nie ma też listy członków. Jest to zróżnicowany zespół osób i grup podejmujących różne działania, często od siebie niezależne, na różnym etapie rozwoju i o różnorodnie rozłożonych akcentach. Ruch charyzmatyczny opiera się na założeniu, że chrześcijanie są obdarowywani charyzmatami, którymi służą ku zbudowaniu wspólnoty Kościoła.

Odnowa w Duchu Świętym gromadzi wielu ludzi świeckich w różnym wieku i z różnych środowisk, odnajdujących dzięki niej swoje miejsce w Kościele i świecie. Osoby te tworzą grupy modlitewne, liczące od kilku do kilkuset członków. Łączy ich chrzest w Duchu Świętym zwany także „wylaniem Ducha Świętego” lub „modlitwą odnowienia darów Ducha Świętego”. Nawiązuje on do biblijnej i historycznej Pięćdziesiątnicy. W tym dniu apostołowie otrzymali Ducha Świętego - zostali ochrzczeni w Duchu Świętym, czemu towarzyszyło mówienie językami i przepowiadanie Jezusa z mocą.

Grupy modlitewne spotykają się co tydzień na dwu-trzygodzinnych spotkaniach modlitewnych, których głównym elementem jest głośna, żywa modlitwa. Grupy prowadzone są najczęściej wspólnie przez duszpasterza i zespół świeckich animatorów z liderem na czele. Spotkania odbywają się zwykle przy parafii.

W latach 70. kilku polskich kapłanów zetknęło się z Odnową Charyzmatyczną poza granicami naszego kraju. Doświadczenie to postanowili oni przenieść na grunt polski. W roku 1976 zaczęły powstawać pierwsze grupy modlitewne. Dwadzieścia lat później na czuwanie do Częstochowy przyjechało ok. 200 tysięcy sympatyków ruchu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowa Rada Stanowa Rycerzy Kolumba

2019-05-19 10:35

Podczas trwającej w Licheniu, IX Konwencji Stanowej Rycerzy Kolumba w Polsce, w sobotę 18 maja 2019 roku, dokonano wyboru Rady Stanowej.

Skład Rady Stanowej nie zmienił się, wybrano:

Delegat Stanowy - br. Tomasz Wawrzkowicz

Sekretarz Stanowy - br. Krzysztof Zuba

Skarbnik Stanowy - br. Andrzej Stefaniuk

Radca Stanowy - br. Marek Ziętek

Kustosz Stanowy - br. Dariusz Wolniak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem