Reklama

List matki kapłana

Niedziela Ogólnopolska 7/2000

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Synu Kochany!
Dziś moje święto. Nie dostałam od Ciebie żadnego znaku pamięci. Wiem jednak, że pamiętasz w modlitwie każdego dnia. Matka musi być odporna i wyrozumiała, dzielna i mężna, bo to należy do istoty macierzyństwa. Czasem jednak się zastanawiam, na ile miłość matki zostawiła ślad w Twoim życiu? Bo widzisz, nawet macierzyństwo nie jest miłością tak "darmową", która niczego nie oczekuje. Kiedy to rozważam, myśląc o mojej słabości, to zaraz się pocieszam tym, że nawet Miłość Boża czeka na słowo człowieka, na ludzkie "tak". Kochać za "Bóg zapłać" - ile matek tego doświadcza. Dziś myślę o matkach, których dzieci odeszły do sekt, o matkach narkomanów, o matkach bitych przez własne dzieci. Myślę o matce, która adoptowała syna, a który powiedział jej, że oczekuje sposobnej chwili, aby uciąć jej głowę. Pamiętam, że kiedyś poznałeś tę wspaniałą kobietę. Myślę o matkach opuszczonych przez własne dzieci. O matkach, które w domach opieki patrzą każdego dnia w okno z tlącą się wciąż jeszcze iskierką nadziei, że córka i syn przyjdą któregoś dnia, aby zapytać o ich zdrowie.
Trzeba wiele wierności i pokory, by się nie zgubić, nie stanąć w miejscu, nie odmówić miłości swemu dziecku. Trzeba wiele modlitwy, by to udźwignąć. Dzisiejszego wieczoru myślę o tylu biednych matkach, które nie znalazły dość siły, aby kochać do końca. Miłość to najtrudniejsza droga, bo nie ma przystani i kresu nie widać.
Decyzja na dziecko, decyzja na miłość to zawsze ryzyko. Teraz jest taki czas, gdy wielu ludzi nie ma odwagi podjąć tego ryzyka. A kochać - to być zdolnym do ponoszenia ryzyka i chcieć zaryzykować swoim życiem dla innych.
Synu, wiem i wierzę, że w tym misyjnym zapracowaniu, gdy doba jest zbyt krótka, aby podjąć wszystkie wyzwania, na pewno znajdujesz czas na modlitwę. Myślę jednak trochę może i samolubnie, że słowa matki także wspomogą Twoje kapłańskie refleksje. Wracam dziś wspomnieniami do takiej jednej rozmowy z moją matką. Były to trudne dni mojego życia - czas kryzysu miłości i nadziei. Kiedyś wpadłam, by odwiedzić moją matkę. Siłą zatrzymywała mnie na wieczór i na noc. Byłam niezadowolona, bo chciałam być sama, jak najszybciej sama. W końcu uległam. Kiedy wieczorem byłyśmy tylko obydwie, powiedziała mi, patrząc prosto w oczy: Najważniejsza jest siła wierności, pamiętaj - niewierność jest klęską człowieka. Postawiłam pytanie: Dlaczego mi to dziś mówisz? Odpowiedziała: Mówię, abyś to wiedziała nie tylko na dziś. Od tamtego dnia minęło wiele lat, a słowa te są światłem w tylu okolicznościach życia.
Nie zapomniałam nic z tamtych słów i z tamtej atmosfery, zwyczajnej i uczciwej aż do bólu. Dziś myślę, że wiele zawdzięczam mojej matce, która odeszła do Pana.
Właśnie zegar wybił północ. Więc na dobranoc chcę Ci powiedzieć tylko - patrząc z perspektywy czasu, człowiekowi żal, że się za mało kochało, że się za dużo myślało o sobie. A Panu Bogu pytań dziś już nie stawiam. Tylko proszę za wszystkie matki, aby się nie bały powiedzieć "tak" Miłości.
Synu, wesprzyj moją modlitwę za córki i synów, co pobłądzili, nieświadomi, że próżno wolnością się łudzą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Boże Prawo

2026-02-10 14:28

Niedziela Ogólnopolska 7/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

Dzisiejsza Liturgia Słowa nie jest jedynie zestawem moralnych pouczeń czy archaicznych przepisów prawnych. To zaproszenie skierowane do każdego z nas, by wejść w przestrzeń intymnej relacji ze Stwórcą, która przekracza ramy zwykłego obowiązku.
CZYTAJ DALEJ

Włoska atrakcja turystyczna legła w gruzach. Sztorm zniszczył Łuk Miłości

2026-02-16 07:35

[ TEMATY ]

turystyka

Łuk Miłości - x.com/screenshot

W krainie Salento we włoskim regionie Apulia, na wybrzeżu Adriatyku, runął w wyniku sztormu tuż po walentynkach jeden z tamtejszych symboli - skalny Łuk Świętego Andrzeja, nazywany Łukiem Miłości. Było to jedno z najbardziej malowniczych i sugestywnych miejsc w tamtych stronach.

Screen Local Team
CZYTAJ DALEJ

Igrzyska 2026 - zamknięty olimpijski rozdział w imponującej karierze Stocha

2026-02-15 18:18

[ TEMATY ]

Kamil Stoch

PAP/Grzegorz Momot

Kacper Tomasiak (L) i Kamil Stoch (P)

Kacper Tomasiak (L) i Kamil Stoch (P)

Jeden z najbardziej utytułowanych polskich sportowców Kamil Stoch sobotnim występem na dużej skoczni w Predazzo, gdzie zajął 21. miejsce, zamknął olimpijski rozdział w bogatej karierze - oficjalnie zakończy ją po obecnym sezonie. Ma w dorobku cztery medale igrzysk, w tym trzy złote.

Stoch urodził się 25 maja 1987 roku w Zakopanem. Na nartach zaczął jeździć już jako trzylatek. Miał osiem lat, gdy zapisał się do klubu LKS Ząb i oddał pierwszy skok. Jak przyznał później, dyscyplina ta od zawsze go fascynowała. W podzakopiańskim Zębie, jednej z najwyżej położonych miejscowości w kraju, na świat przyszedł m.in. mistrz świata w biegach narciarskich Józef Łuszczek. Niedaleko od rodziców Stocha mieszkał też skoczek Stanisław Bobak.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję