Reklama

Minął tydzień

Niedziela Ogólnopolska 9/2000

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Po kilku komentarzach wydarzeń, które pisało życie, a które nie napawały zbytnim optymizmem, pragnąłem w mijającym tygodniu koniecznie znaleźć coś dla "pokrzepienia serc". Rzeczywistość nie ułatwiała zadania. Bo oto Wiadomości pokazały, że konwój z pomocą humanitarną dotarł wreszcie do Inguszetii. Redaktor telewizyjny w swoim reportażu pokazał rzeczy, których - jak sam wyznał - nie da się oglądać i słuchać bez załzawionych oczu. Bezdomni Czeczeni, od tygodnia poniewierający się po bezdrożach ucieczki, z nadzieją czekali na odrobinę daru. Niestety, nie starczyło dla wszystkich. Starzy, schorowani ludzie, ze łzami w oczach, z wyraźną beznadzieją odchodzili z niczym od pustych samochodów. I ta rozmowa z dwudziestoparoletnią matką: "Przed laty mój dziadek przestrzegał nas, że przyjdą takie czasy, gdy żywi zazdrościć będą umarłym. Nie sądziłam wówczas, że nastąpi to tak szybko. Od 1991 r. żyję w ciągłym lęku. W ciągłej wojnie. Teraz mam dwoje dzieci - dwu- i trzyletnie. Muszę żyć, bo muszę im dać jeść" - tu wpada w przerażający szloch. "Ale co ja mam dać im jeść. Nie widzę żadnej nadziei". Cierpienia, głodu i zabijanych jest dzisiaj bardzo wiele na świecie. Są też ciągłe prześladowania i męczeństwa za wiarę. Walki prowadzą ideologiczne partie, rządy, a giną ludzie, cierpią dzieci.
Na Placu św. Piotra uroczystość Jubileuszowego Dnia Chorych. Pierwsze kadry obrazu pokazują ludzkie nieszczęścia. 16 tys. istot, którym postępowe siły proponują eutanazję jako jedynie godną drogę rozwiązania problemu. Obraz wstrząsający. Powoli komentarz bardzo dobrze prowadzących tę transmisję księży rozjaśnia wrażenie promieniami radości. 2 tys. wolontariuszy, setki policjantów, zatroskanie przedsiębiorstw komunikacyjnych. A potem słowa homilii Ojca Świętego: "Dzielę z Wami Wasz niepokój i lęk". Tego chyba nie powiedział jeszcze żaden Papież. Oklaski, w których nie ma euforii, ale jest wyraz solidarności chorych z chorym Papieżem, który przeżywa jak oni niepokoje i lęki. "Rzeczą słuszną jest walczyć z chorobą, bo zdrowie jest darem Bożym, ale ważne jest również umieć odczytać zamierzenia Boże, kiedy cierpienie puka do naszych drzwi".
Zastanawiam się, jakie jest zamierzenie Boga wobec cierpienia Czeczenów, Rosjan, Sudańczyków i tylu innych pozbawionych daru pokoju. Może jest to wołanie o powrót świata do norm ewangelicznego prawa miłości? Odważny redaktor we wcześniejszym przekazie z Czeczenii powiedział: "Problem tej wojny jeszcze wróci, ale nie wcześniej, jak po wyborach w Rosji. Bo przecież dla wyborów wywołano tę wojnę". Odważne i straszne treścią słowa.
I znowu wracają słowa Jana Pawła II z Placu św. Piotra: " Od dwóch tysięcy lat, od dnia Męki Pańskiej Krzyż lśni jako najwyższy przejaw miłości Bożej". Ta miłość rozlewa się po świecie. Może powoli, mało krzykliwie, ale jednak.
Wspominałem o kilku tytułach prasowych, które zdobywają czytelników. Przy tej okazji warto przywołać jeszcze jeden - Nowe Państwo. Wydobyło się z odmętów tchórzliwego milczenia i podało wiadomości, które już w świecie stają się powszechne. Rzecz dotyczy przyszłości ludzkości. W jazgotliwym, histerycznym wprost krzyku o przeludnieniu na łamach tego tygodnika pojawiły się artykuły o wielkim kłamstwie w tej kwestii. Warto przytoczyć dłuższy passus z tego bogatego materiału: " Opublikowane niedawno w Sprawozdaniu o stanie ludności na świecie w roku 1999 UNFPA dane ´są fałszywe, mamy do czynienia z prawdziwą manipulacją´ - twierdzi profesor Sorbony, członek Akademii Francuskiej, historyk demografii (...) Pierre Chaunu w wywiadzie dla dziennika Avvenire. ´Od 35 czy 40 lat stwierdzamy radykalne obniżenie tempa przyrostu naturalnego, lecz te statystyki nie są brane pod uwagę. Wszystkie liczby dotyczące Afryki są rozdmuchane, jak się okazało podczas spisu ludności w Nigerii, gdzie dane były o wiele niższe od podawanych przez ONZ. Afryka ma o sto milionów mniej ludzi, aniżeli podają źródła oficjalne´. Zdaniem profesora, w byłym ZSRR z powodu Gułagu i aborcji (´siedem aborcji na jedno urodzenie´!) zabrakło 292 milionów ludzi".
Nie sposób w tak krótkiej formie omówić inne artykuły. Odsyłam do Nowego Państwa z 4 lutego 2000 r. A w Polsce szykująca się do przejęcia władzy postępowa część Europejczyków zapowiada zmianę i tak kalekiej ustawy aborcyjnej. Nie jest prawdą, chcę to mocno podkreślić, że nie mamy pieniędzy na przyjęcie i godne wychowanie dzieci. Inny tygodnik podaje, że 30 sekund reklamy w przerwie meczu bejsbolowego w USA kosztuje 2200000 dolarów (dwa miliony dwieście tysięcy dolarów). Zatem proszek do prania lub karma dla psów jest warta więcej niż wiele istnień ludzkich, które za te pieniądze mogłyby godnie żyć.
Dziennikarze zwykli mówić, że dobra wiadomość to żadna wiadomość. Te, które przytaczam, są złe, ale - paradoksalnie - mają w sobie zarodek dobra. Pozwolą może obudzić intelekt i sumienia. Zwłaszcza w obronie prawa do życia dziecka poczętego. Przecież ta zbrodnia ludobójstwa przez aborcję trwa. Na hańbę i na nieszczęście ludzkości.

I wreszcie ostatnia sprawa, która bardzo zajmuje media. Z niesmakiem odebrałem dyskusję, jaką na sąsiednich stronach pewnego katolickiego tygodnika prowadzą ze sobą dwaj księża, a która dotyczy owego nieszczęsnego pochówku na Powązkach. Do głosów oburzenia dołączyła Polityka. Sprawa jest delikatna. Uważam, że Kościół, który utrzymuje wiele zabytkowych obiektów, prowadzi akcje charytatywne - musi mieć na to środki. Pań-stwo, co widzę na przykładzie naszej diecezji, nie bardzo inwestuje w takie zabytki. Od lat obserwuję w całej Polsce zmagania księży o utrzymanie zabytkowych świątyń, często jest to trud ponad siły. Państwo musi znaleźć środki na pomoc w tej kwestii.
A jeśli chodzi o opłatę za pogrzeb, to przecież zwrot kosztów dokonywany jest przez ubezpieczalnię czy ministerstwo, zatem uznaje się, że ludziom pracującym wokół pogrzebu należy się jakaś rekompensata za trud i pracę. Wiem też, że ludzie w naszych parafiach bronią się przed cmentarzami komunalnymi, bo tam opłaty są o wiele wyższe niż ofiary za miejsce na cmentarzach kościelnych. A mimo to problem pieniądza i dóbr materialnych w Kościele przysparza okazji do tylu rozmów i dyskusji. Miał z tym kłopot już pewien Apostoł, który wszędzie domagał się ofiar na biednych w Jerozolimie, rewindykował też prawo do własnego utrzymania, opierając się na słowach Jezusa: "... Wart jest bowiem robotnik swej strawy" (Mt 10, 10b), ale zrezygnował z niej i utrzymywał się z pracy rąk. Bezinteresowność tysięcy kapłanów i zakonników już się nie liczy, kiedy jeden z nas nie zachowa ducha ubóstwa. Ubóstwo nasze, ludzi Kościoła, jest Jego skarbem i mocą ewangelizacji, chociaż dobrze wiemy, że bez środków materialnych ta ewangelizacja nie ruszy z miejsca. Jak pogodzić te dwie sprzeczne zasady?
Nawet najmniejsza sprawa ujawnia całą wielkość humanizmu człowieka. I bywa, że najmniejsze wydarzenie potrafi doprowadzić do decyzji ważnych. Dlatego są nawrócenia "z niczego". Są też wielkie zgorszenia i w małych sprawach - ale czy były to sprawy małe?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katoliczka w rodzinie cesarskiej. W tym kraju katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa

2026-08-03 10:03

SANCHAI/AdobeStock

Przyjęta 17 lipca 2026 r. reforma ustawy o Rodzinie Cesarskiej w Japonii ponownie skierowała uwagę mediów na księżniczkę Nobuko z Mikasy - pierwszą ochrzczoną katoliczkę, która weszła do japońskiej rodziny cesarskiej. Choć nowe przepisy nie zmieniają jej statusu, debata nad przyszłością monarchii przypomniała o wyjątkowym miejscu, jakie zajmuje w historii kraju, gdzie katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa, a rodzina cesarska pozostaje silnie związana z tradycją szinto.

Reforma, ogłoszona 24 lipca, ma przeciwdziałać kurczącej się liczbie członków rodziny cesarskiej. Zgodnie z nowymi przepisami księżniczki urodzone w rodzinie cesarskiej będą mogły zachować swój status po zawarciu małżeństwa z osobą spoza dynastii. Ustawa przewiduje również możliwość ponownego włączenia do rodziny cesarskiej męskich potomków dawnych bocznych linii rodu, co ma zapewnić ciągłość dynastii.
CZYTAJ DALEJ

Trynitarze od stu lat zmieniają Kościół na Madagaskarze. Kim są i skąd przybyli?

2026-08-03 08:55

[ TEMATY ]

Kościół

Madagaskar

trynitarze

sto lat

zmieniają

pixabay.com/LEVESQUE

Sto lat temu trynitarze rozpoczęli działalność misyjną na Madagaskarze. Dziś stoją u początków czterech diecezji, a ich posługa nadal przyczynia się do rozwoju lokalnego Kościoła. Obchodzony na przełomie lipca i sierpnia jubileusz jest także okazją do powrotu do miejsca, gdzie swoje powołanie odkrył bp Aldo Berardi, wikariusz apostolski Arabii Północnej.

Obchody stulecia obecności Zakonu Trójcy Przenajświętszej na Madagaskarze przypominają o historii misji, która na trwałe wpisała się w życie Kościoła na wyspie. Jak podaje Agenzia Fides, trynitarze stali u początków czterech diecezji: Miarinarivo, Tsiroanomandidy, Ambatondrazaka i Maintirano. Ich posługa nadal wspiera rozwój miejscowych wspólnot.
CZYTAJ DALEJ

Piotrków Trybunalski: 400 lat obecności Mniszek Dominikańskich

2026-08-03 19:43

[ TEMATY ]

Piotrków Trybunalski

archidiecezja łódzka

Archidiecezja Łódzka

Jubileusz Mniszek Dominikańskich w Piotrkowie Trybunalskim

Jubileusz Mniszek Dominikańskich w Piotrkowie Trybunalskim

Przez dwa dni Kościół Akademicki Panien Dominikanek pw. Matki Bożej Śnieżnej w Piotrkowie Trybunalskim tętnił modlitwą, muzyką i spotkaniami, gromadząc mieszkańców oraz gości wokół wyjątkowego jubileuszu. Obchody 400-lecia przybycia Mniszek Dominikańskich do miasta połączono z dorocznym odpustem ku czci Matki Bożej Śnieżnej oraz V Jarmarkiem Dominikańskim. Był to czas wdzięczności za cztery stulecia modlitwy, kontemplacji i duchowej obecności sióstr, które od pokoleń wpisują się w historię Piotrkowa Trybunalskiego.

Wieczorem 1 sierpnia rozpoczęły się jubileuszowe obchody V Jarmarku Dominikańskiego. Uroczystą inaugurację połączono z wręczeniem wyróżnień „Przyjaciel Kościoła Akademickiego”, będących wyrazem wdzięczności wobec osób szczególnie zaangażowanych w troskę o świątynię i jej dziedzictwo. Następnie uczestnicy wysłuchali wykładu Piotra Stefaniaka „Przeszły tędy – 400 lat klasztoru Panien Dominikanek w Piotrkowie”, przypominającego najważniejsze wydarzenia z historii klasztoru oraz rolę, jaką mniszki odegrały w życiu religijnym i społecznym miasta. Wieczór zakończył koncert operetkowy „Zaśpiewajmy o miłości”, który wprowadził uczestników w atmosferę jubileuszowego świętowania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję