Reklama

Kazanie

Nasz urlop - według Jezusowej myśli

Ks. Ludwik Warzybok
Niedziela Ogólnopolska 30/2000

Bardzo aktualne jest to dzisiejsze Jezusowe słowo: "Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco". Przecież to już trzeci tydzień wakacji za nami. Uciekamy z naszych domów, choćby były bardzo nowoczesne, szukamy mieszkania gdzieś na wsi, często pod namiotem, byle być "sami i osobno". Niektórzy mówią, że urlop to piąta pora roku. Tym dobrem, które nam zabierają te zwyczajne pory roku, a daje właśnie ta piąta - urlop, jest po prostu czas. A więc poświęćmy tę odrobinę dzisiejszego czasu właśnie tematowi " czas", by się nad nim zastanowić. Najpierw trzy proste pytania: Dlaczego tak często mówimy: nie mam czasu? Na co nie ma czasu? Na co miałem czas?...
"Nawet na posiłek nie mieli czasu" - mówi o uczniach Pana Ewangelia. W nawiązaniu do tych serdecznych słów Pana Jezusa: " wypocznijcie nieco" warto pomyśleć, jaki głębszy sens może mieć nasz zwyczajny urlop. Czy to tylko trochę czasu wolnego od pracy? Nasze zwyczajne życie ma swój trochę monotonny rytm: praca i odpoczynek. A często nerwowe napięcie i odprężenie, jak wdech i wydech. Dzień - praca, noc - odpoczynek; dzień powszedni, wypełniony pracą, i dzień świąteczny, przeznaczony na wytchnienie. Ale często ludzie żalą się, że i po urlopie muszą koniecznie odpocząć... Coś tu jest nie tak... Bo człowiek to nie tylko ciało, mięśnie, oddychanie, praca serca i płuc. Człowiek to duch i ciało, istota cielesno-duchowa i duchowo-cielesna. Dlatego słusznie mówimy, że człowiek jest tajemnicą, której nie można utopić w codziennej pracy i obowiązkach. Człowiek to nie tylko genialny automat, robot. Jest w nim głębia, do której od czasu do czasu trzeba zaglądnąć. Dlatego Jezus myśli o małym "urlopie" dla swoich uczniów. Ten ich urlop był bardzo krótki: kiedy płynęli od jednego do drugiego brzegu jeziora. W tym odejściu, czasem oderwaniu się od codziennych zajęć znajdzie się chwila, by pomyśleć: Dokąd ja pędzę? Kto mnie tak goni? Do czego ma służyć ta dzisiejsza technika? Czy to naprawdę postęp, wzrost dobrobytu, konsumpcji, jeśli równocześnie niezadowolenie, agresywność?... Czy poprzez te osiągnięcia rośnie w człowieku jego człowieczeństwo? Czy tajemnica jego ludzkiej godności bardziej jaśnieje, czy może okrywa się mrokiem?... Czy jest konieczna nie tylko korektura, ale zmiana kursu tej naszej życiowej drogi?... A czy właśnie tu nie jest konieczne to najważniejsze pytanie o Boga?... Nie można myśleć o Bogu, zapominając o człowieku. Tak samo nierozwiązalny jest sens ludzkiego życia bez szczerej, serdecznej, modlitewnej myśli o Bogu. Jan Paweł II wiele razy ze smutkiem zwracał uwagę na ten fakt, że na przestrzeni dwudziestu wieków ten kończący się właśnie XX wiek ma na swoim tragicznym koncie największą liczbę zniszczonych ludzkich istnień, większą niż pozostałe 19 wieków razem wzięte! Myśl o Bogu w pierwszym momencie może rodzić niepokój... Ale gdy zaczynamy Go szukać, o Nim myśleć, dostrzegać, że On jest nieskończoną Mądrością i Miłością, w sercu rodzi się uciszenie. Takie refleksje są bardzo " urlopowe", np. podczas spaceru nad morzem, w lesie, w górach, na zielonej łące... Może samotnie, a może z kimś bliskim, kto równie szczerze szuka prawdy.

Cuda uzdrowienia za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 14:16

Znany jest cud uzdrowienia niedługo po śmierci Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Uzdrowione zostało wówczas dziecko, które uległo poparzeniom. To ten cud był badany na potrzeby beatyfikacji. Ale znane są także inne przypadki interwencji wstawienniczej kardynała. Pisze o tym Milena Kindziuk w biografii „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

Pierwszy ślad cudownego uzdrowienia za wstawiennictwem Stefana Wyszyńskiego sięga dnia pogrzebu Prymasa w 1981 roku. Zrozpaczona matka modliła się wtedy o zdrowie dla swojej rocznej córki. Dziewczynka była tak mocno poparzona, że wszystko wskazywało na to, iż wkrótce umrze. Kobieta, wracając od dziecka ze szpitala, na dworcu kolejowym oglądała transmisję z pogrzebu Prymasa. Wówczas resztkami sił zaczęła go błagać o pomoc. Kiedy następnego dnia lekarz powiedział jej, że dziecko będzie jednak żyło, była niezwykle zdumiona.

Ten właśnie przypadek miał zostać zbadany pod kątem cudu potrzebnego do beatyfikacji Kardynała. Pogrzeb bowiem stanowi szczególny moment, w którym utrwala się sława świętości kandydata na ołtarze. Okazało się jednak, że zaginęła dokumentacja medyczna dotycząca dziewczynki.

Znane są przypadki innych uzdrowień za wstawiennictwem prymasa Wyszyńskiego.

Czterdziestopięcioletnia mieszkanka Łodzi zachorowała na nowotwór złośliwy narządów wewnętrznych. Lekarze mówili wprost, że nie ma dla niej ratunku. Diagnoza brzmiała jak wyrok.

„I wtedy zaczęłam prosić o pomoc prymasa Wyszyńskiego, o jego wstawiennictwo za mną u Boga” – wyznawała kobieta. W szpitalu miała ze sobą obrazek z wizerunkiem Prymasa. – „Patrząc na niego, dostrzegłam w pewnym momencie, jakby wyszły z niego promienie, które objęły mnie całą. Wszystko trwało około minuty. Miałam wrażenie, jakby ze mnie coś spływało, i od razu poczułam się lepiej na duchu”.

Tydzień później nowotwór się wchłonął. Lekarze byli zdumieni, gdyż z medycznego punktu widzenia stan zdrowia nie miał prawa się poprawić. Kobieta żyje. Uważa, że dzięki wstawiennictwu kard. Wyszyńskiego.

Inny przykład to ksiądz z archidiecezji częstochowskiej, który zachorował na raka prostaty. Po operacji lekarz uznał, że choroba w tym stadium jest nieuleczalna. Wtedy wiele środowisk zaczęło się modlić o zdrowie dla niego za wstawiennictwem Prymasa. Sam kapłan natomiast udał się na Jasną Górę i całą noc modlił się przed cudownym obrazem Matki Bożej – także za przyczyną Wyszyńskiego. Nagle usłyszał wewnętrzny głos: „Zostań w domu!”. „Następnego dnia miałem jechać do Katowic na kolejną operację. Nagle zostałem olśniony łaską zdrowia. Odczułem natychmiastowe, cudowne uzdrowienie. Organizm zaczął normalnie działać, a ból całkowicie ustąpił” – wspominał kapłan. Lekarz powiedział mu wtedy: „Jeżeli ksiądz przeżyje jeden tydzień, uznam to za cud”. Po upływie tygodnia ten sam lekarz stwierdził: „Uważam ten przypadek za cud Miłosierdzia Bożego”. A duchowny jest przekonany, że uratował go Prymas.

Materiały prasowe

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mileny Kindziuk „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Senat RP: rok 2020 będzie Rokiem o. Józefa Marii Bocheńskiego

2019-10-21 17:04

lk / Warszawa (KAI)

Senat RP przyjął uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2020 Rokiem Ojca Józefa Marii Bocheńskiego. W dniu 8 lutego przyszłego roku przypadnie 25. rocznica śmierci wybitnego dominikanina-filozofa.

Archiwum autora

W uchwale senatorowie podkreślili, że o. Józef Maria Bocheński OP zajmuje wyjątkowe miejsce wśród polskich uczonych, reprezentując najważniejszą polską szkołę filozoficzną, zwaną lwowsko-warszawską.

O. Bocheński urodził się 30 sierpnia 1902 r. w Czuszowie, a zmarł 8 lutego 1995 r. w szwajcarskim Fryburgu. Studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, ekonomię na Uniwersytecie w Poznaniu, filozofię we Fryburgu, teologię w Rzymie.

W 1926 wstąpił do seminarium, a potem do Zakonu Kaznodziejskiego św. Dominika. W latach 1934–1940 był profesorem logiki w Angelicum w Rzymie. Habilitował się z logiki w 1938 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1945 r. był profesorem na Uniwersytecie we Fryburgu, na którym w latach 1964–1966 pełnił urząd rektora.

Walczył podczas wojen w 1920 i 1939 roku. W stopniu podpułkownika służył jako kapelan w II Korpusie gen. Władysława Andersa („De virtute militari. Zarys etyki wojskowej”, Kraków 1993). Brał udział w bitwie o Monte Cassino.

Po wojnie o. Bocheński pozostał na emigracji. Jest znany w świecie jako zwolennik filozofii analitycznej. Podejmował próby modernizacji tomizmu za pomocą logiki formalnej („Logika religii”, Warszawa 1990, „Istota i istnienie Boga”, 1993). Jego prace zostały opublikowane w ponadmilionowym nakładzie w wielu krajach, co jest bardzo rzadkie w przypadku filozofów.

Osobną częścią dorobku o. Bocheńskiego są naukowe analizy marksizmu-leninizmu („Lewica, religia, sowietologia”, Warszawa 1996). Na Zachodzie był uważany za głównego znawcę filozoficznych problemów marksizmu. Był także założycielem Instytutu Europy Wschodniej oraz wydawcą ponad 50 tomów monografii w serii „Sovietica” oraz 35 roczników kwartalnika „Studies in Soviet Thought”.

Bibliografia prac dominikanina obejmuje ponad 100 publikacji książkowych, z których ponad 20 przetłumaczono na język polski.

"Całe życie bronił prawd wiary, praw logiki oraz wspierał Polaków walczących o wolność" - podkreślono w przyjętej uchwale.

Senat RP ustanowił zatem rok 2020 Rokiem Ojca Józefa Marii Bocheńskiego, aby w 25. rocznicę śmierci "oddać hołd temu wybitnemu naukowcowi, kapłanowi i patriocie".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem