Reklama

Przystanek na Rynku Wieluńskim

Bieda

Jan Ciski
Niedziela Ogólnopolska 44/2001

Pożółkłe liście leżały na trawniku, tworząc gruby, puszysty dywan, na którym radośnie baraszkowały dzieci. Spod nóg chłopców tryskały fontanny suchych liści, po czym dziewczynki łapały je, kiedy te opadały już na ziemię. Po kilku minutach każda dziewczynka miała w ręku duży bukiet kolorowych liści. Chłopcy z kolei usypali sobie z zeschłych liści kopce i rzucali się na nie niczym na materace. Dzieci były całe oblepione liśćmi, a słoneczna pogoda podkreślała ich beztroskę, z którą kontrastował ponury sznur samochodów ciągnących wolno ulicą św. Rocha.
- Te dzieciaki nie słyszały chyba o wojnie - powiedział mężczyzna w średnim wieku.
- Ja tam swoje dzieci wysyłam spać od razu po Wieczorynce - powiedziała młoda kobieta. - Kiedyś po bajce oglądały też Wiadomości, ale teraz myślę sobie, że lepiej, żeby nie wiedziały, co się dzieje na świecie. Wystarczy, że widziały, jak się walą te dwa wysokie budynki w Nowym Jorku. Potem pytały się, czy w nasz dom też uderzy samolot.
- To muszą być jeszcze małe - odparł mężczyzna - bo moje dzieci mają dziesięć i dwanaście lat i bawią się w atak na Pentagon. Mówią, że to była fajna zadyma i że w szkole też się tak bawią. Tylko mają problem, bo nikt nie chce być terrorystą. Kiedyś jeden chłopiec się zgodził i od tamtej pory przezywają go bin Laden. Chłopak ciągle płacze z tego powodu.
- Skończył się komunizm, zaczęła się inna zaraza - wtrącił się do rozmowy starszy pan. - Widocznie bez złego ten świat istnieć nie może.
- Można popaść w depresję, jak się człowiek głębiej nad tym wszystkim zastanowi - westchnęła kobieta.
- Lepiej nie myśleć za dużo - powiedział mężczyzna w średnim wieku. - Ja dostałem wczoraj wypowiedzenie i ani mi w głowie rozmyślania o Ameryce czy Afganistanie. Przez cały dzień szukam nowej roboty. Trzeba przecież z czegoś żyć. Postkomuniści zapowiadają, że zlikwidują bezrobocie, ale bardzo chciałbym to zobaczyć.
- Jest jeden człowiek, który pewnie potrafi powstrzymać wojnę, ale nikt go o zdanie nie pyta - powiedział starszy pan.
- Ciekawe kto to taki? - zainteresował się mężczyzna w średnim wieku.
- Nasz Papież - odparł starszy pan. - Przecież mówi, że zemsta to nie jest dobre wyjście. Mówi, żeby się zastanowić, zanim zacznie się zrzucać bomby.
- Właśnie minęły dwadzieścia trzy lata, od kiedy mamy Papieża-Polaka - mówił mężczyzna w średnim wieku. - To była jedna z piękniejszych chwil w moim życiu, jak usłyszałem w autobusie o wyborze Polaka na papieża. Wszystko, co nastąpiło później, zawdzięczamy jemu, na przykład to, że komunizm upadł. Może i teraz sprawi, że jakoś świat wyjdzie z tej ślepej uliczki.
- A już myślałem, że waszemu pokoleniu uda się przeżyć bez wojny - powiedział starszy pan.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziała kobieta.
- Tak pani mówi, bo nie tylko dzieciom nie pozwala pani oglądać telewizji, ale sama pewnie też jej unika - mówił starszy pan. - Ja oglądam i takim optymistą nie jestem, zwłaszcza że pracowałem kiedyś w krajach Trzeciego Świata i wiem, jaka tam bieda i jak nas za nasze bogactwo nienawidzą.
- Nas? Za bogactwo? - zdziwił się mężczyzna w średnim wieku. - Przecież u nas bieda aż piszczy, to na Zachodzie jest bogactwo, niech do nich mają pretensję.
- Niestety, jak ktoś przez całe życie głoduje, to jest mu wszystko jedno, czy jakiś facet na drugim końcu świata jeździ własnym mercedesem, czy tylko autobusem. Dla niego obaj są bogaczami, a różnią się od niego tylko tym, że są biali.
- Toś nas pan pocieszył - odezwał się mężczyzna w średnim wieku. - Teraz przynajmniej będę wiedział, że mi się dobrze powodzi, mimo że nie mogę znaleźć roboty.
- No to niech się pan cieszy, trzeba przecież myśleć pozytywnie. Niedługo wszyscy będziemy się cieszyli, że udało nam się przeżyć jeszcze jeden dzień - powiedziała kobieta.

Kard. Dziwisz w Sarajewie: Jesteśmy odpowiedzialni za oblicze Kościoła

2019-09-15 14:04

md / Sarajewo (KAI)

Jesteśmy odpowiedzialni za oblicze Kościoła, by jaśniało ono blaskiem świętości, miłości i dobra – mówił w Sarajewie kard. Stanisław Dziwisz. Krakowski metropolita senior przewodniczył Mszy św. w 130. rocznicę konsekracji tamtejszej katedry pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Archidiecezja Krakowska

W homilii wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II przypomniał, że „pasterz z rodu Słowian poszerzał przestrzeń swego serca, aby znalazły w nim miejsce wszystkie, narody, kultury i języki”. - Doświadczałem, jak w jego sercu znalazło szczególne miejsce Sarajewo oraz cała Bośnia i Hercegowina w trudnych, tragicznych latach kończącego się dwudziestego wieku. Możemy powiedzieć, że długi pontyfikat świętego Jana Pawła II został również naznaczony cierpieniem waszego miasta i jego mieszkańców w czasie krwawego zbrojnego konfliktu na Bałkanach – mówił do zgromadzonych w katedrze.

Kard. Dziwisz wyznał, że papież głęboko przeżywał to, co działo się na Bałkanach. - Świadomość ogromu zła i łączącego się z nim cierpienia nie dawała spokoju Ojcu Świętemu. Stąd jego nieustanne wołanie o pokój na waszej ziemi. Stąd jego modlitwa o pokój, w którą angażował cały Kościół – wspominał hierarcha. Dodał, że papież pragnął przybyć do Sarajewa, a także do Belgradu i Zagrzebia, „aby na miejscu przemawiać do ludzkich sumień i z ciepiącymi błagać o pokój Dawcę i Księcia Pokoju – Jezusa Chrystusa”.

Krakowski arcybiskup senior przypomniał, że ten zamiar się nie powiódł, choć wszystko było przygotowane do podróży. - Ale Jan Paweł II się nie poddał. Chciał wysłać mocny sygnał do całego świata, że jest z Sarajewem. Tak więc jego fizyczna nieobecność tutaj stała się szczególną formą duchowej obecności, pamięci i solidarności – opowiadał dawny sekretarz świętego papieża. Przywołał on Mszę św., którą 8 września 1994 r., w tym samym dniu, w którym miał stanąć w sarajewskiej katedrze, papież odprawił na dziedzińcu w Castel Gandolfo wraz z kardynałami i biskupami. Odczytał wtedy po chorwacku homilię, która miał wygłosić w Sarajewie i była ona wielkim wołaniem o pokój w oparciu o modlitwę Ojcze nasz. Kard. Dziwisz podkreślał, że pragnienie Jana Pawła II spełniło się dopiero trzy lata później, 12 i 13 kwietnia 1997 roku. - Ja również noszę w sercu wspomnienie tej krótkiej, ale niezwykłej wizyty Następcy św. Piotra w umęczonym mieście. Jego obecność, jego wypowiedziane tu słowa stały się znakiem nadziei na lepszą przyszłość, na czas odbudowy tego, co zostało zniszczone – mówił.

- Wierzymy głęboko, że Jezus Chrystus cały czas jest obecny w naszych dziejach. On towarzyszy nam na naszych osobistych i zbiorowych drogach prowadzących do wieczności. Nie jesteśmy sami. Jesteśmy w ręku kochającego nas Boga – głosił hierarcha.

- Trzymajmy się Kościoła, który jest wspólnotą uczennic i uczniów Chrystusa – zaapelował, dodając, że do wieczności „nie zmierzamy sami”, ale „we wspólnocie wiary, nadziei i miłością, a tą wspólnota jest właśnie Kościół”. - Wiemy, że jest on często w dzisiejszych czasach krytykowany, kontestowany, ale przecież jest nieodzowny również w dzisiejszym świecie, bo jest kustoszem słowa Bożego i świętych sakramentów. Nie ma Chrystusa bez Kościoła, i nie ma Kościoła bez Chrystusa. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za oblicze Kościoła, by jaśniało ono blaskiem świętości, miłości i dobra – zaznaczył kard. Dziwisz.

Na koniec, odwołując się do wezwania katedry w Sarajewie, podkreślił, że miasto to „potrzebuje Serca Chrystusa, by w Nim odczytywać i rozumieć swoje trudne dzieje, by nie tracić nadziei, by być miastem pojednania i pokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Parafia w Mokrsku darem od Boga

2019-09-16 13:51

Niedziela 15 września 2019 r. to szczególny dzień w historii zarówno parafii, jak i całej gminy Mokrsko. Tego dnia bowiem wierni, wraz ze swoim proboszczem ks. Zbigniewem Bigajem świętowali 700-lecie parafii oraz 500-lecie parafialnego kościoła. Mszy św przewodniczył metropolita częstochowski abp. Wacław Depo, w koncelebrze z księżmi, związanymi z miejscową parafią, wśród nich był m.in. biskup pomocniczy diecezji legnickiej Marek Mendyk.

Damian Krawczykowski /Niedziela
Zobacz zdjęcia: Mokrsko świętuje

W kościele, który zaliczany jest do zabytków sztuki sakralnej, pojawiło się także wielu dostojnych gości, m.in. przedstawicieli władz parlamentarnych oraz samorządowych. Po zakończeniu Eucharystii odczytany został list, który Premier Mateusz Morawiecki skierował do parafii z okazji jubileuszy.

Ksiądz proboszcz już na samym początku prosił wiernych o gorącą modlitwę w intencji całej społeczności parafialnej, która tego dnia przybyła na uroczystość bardzo licznie i licznie przystąpiła do Komunii św – co pochwalił abp Wacław Depo. Metropolita podziękował także wiernym za troskę o swoją świątynię, jako dar od Boga. Jak powiedział dla „Niedzieli” ks. Bigaj - Ważne dla nas jest nie tylko dbałość o kościół, jako zewnętrzny znak, ale i o wnętrze czyli ten żywy Kościół jakim są ludzie.

Podczas homilii abp Depo przypomniał historię Polski i jej burzliwe losy, które dotknęły także ziemię wieluńską, na której znajduje się parafia. Zaznaczał, że również dziś potrzeba obrony naszej Ojczyzny i ta obrona zaczyna się w pojedynczym sercu. Przekonywał do odpowiedzialności za siebie i za całą społeczność – przez realizowanie zasad Ewangelii w codzienności. Bóg cieszy się z każdego grzesznika. Miłość Chrystusa, która jest większa od grzechu - przypominał metropolita. Przytoczył także przykład problemu walki z katechezą w szkole. Jeśli nie będzie religii to kogo wychowamy? Kościoły staną się muzeami, a religia historycznym przekazem! - stwierdził abp. Depo. Na koniec motywował parafian do trwania przy sakramentach, aby piękna historia parafii w Mokrsku nadal trwała, aby wspólnie obronić to pokolenie, tak bardzo zagrożone powątpiewaniem w Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem