Reklama

Czym różni się dobry byt od dobrobytu?

Niedziela Ogólnopolska 1/2002

JAN OŚKO: - Obecnie pieniądze traktowane są niczym dobra wróżka, która ma spełniać wszystkie potrzeby życiowe. Jak Pan sądzi, dlaczego w taki sposób ludzie traktują pieniądze?

DR STANISŁAW KRAJSKI: - Taka jest cywilizacja, która dzisiaj dominuje, i takie jej wartości. Zagubiono gdzieś wraz z odrzuceniem chrześcijaństwa wszystko to, co mądre, sensowne i tak naprawdę dobre dla człowieka.
- Jednak pieniądze to dowód dla wielu osób, że odnieśli życiowy sukces...
- Świadczy o tym, że sami nie wiedzą, co dla nich powinno być najważniejsze. Pieniądze są tylko jednym z wielu narzędzi, które człowiek może wykorzystać, realizując swoje podstawowe cele. Normalni ludzie - kierujący się już nie tyle nawet mądrością, co choćby tylko zdrowym rozsądkiem - wiedzą, że najważniejsze dla człowieka są szczęście, miłość, rodzina. Z tego wynikałoby, że ludzie dziś nie są normalni, a - może precyzyjniej - są po prostu totalnie zagubieni.
- Czy to oznacza, że mężczyzna, który za pomocą pieniędzy pokazuje swoją siłę, lub kobieta, która udaje się na zakupy, aby poprawić sobie humor, są zagubieni?
- Wszystko ma swoją cenę. Ludzie jakby o tym nie pamiętają. Podstawowe dziś pytanie brzmi: Jaką cenę płacimy za zdobycie pieniędzy? Czy nie jest to za wysoka cena? Czy nie jest tak, że płacimy za to już nie tylko zdrowiem, straconym czasem, ale również dobrem i szczęściem nie tylko nas samych, ale i najbliższych? Mężczyzna zarabia pieniądze i nie widzi nawet swojej rodziny. Jego małżeństwo już faktycznie nie istnieje. Małżeństwo bowiem istnieje, gdy małżonkowie są razem i wzrastają we wzajemnej, wymagającej przecież czasu służbie. Mężczyzna zarabia pieniądze i nie widzi swoich dzieci, które wzrastają bez niego jak półsieroty, bez wychowania, które zastępuje im antywychowanie środków masowego przekazu.
Kobieta udaje się na zakupy, aby poprawić sobie humor, i wydaje pieniądze, co powoduje, że znowu trzeba je zarobić, a więc znowu mąż albo i ona sama będą musieli godzinami pracować, aby je uzyskać. Jasne, że pieniądze są nam potrzebne dla zaspokojenia naszych podstawowych materialnych potrzeb. Jednak gdy te potrzeby są już zaspokojone, pojawia się cały wachlarz podstawowych niematerialnych ludzkich potrzeb, które w pierwszym rzędzie powinny być zaspokojone. Ludzie są dziś zagubieni, bo zakres tych podstawowych materialnych potrzeb tak poszerzają, że nie ma on praktycznie końca. Wróćmy do tej pani, która chce poprawić sobie humor przez zakupy. Jeżeli jej stan psychiczny zależy tylko od czynników materialnych, to można by z takiego faktu wyciągnąć dwa wnioski: albo jest nieszczęśliwa i tego stanu nie potrafi zmienić - i dlatego próbuje zastosować tego rodzaju środki zastępcze, albo też nastąpiło takie jej duchowe skarłowacenie, że poziom czysto materialny jest jedynym poziomem, na którym może osiągnąć satysfakcję.
Nie chciałbym być zrozumiany w ten sposób, że odrzucam w ogóle wartość tego, co można uzyskać za pieniądze. Jeżeli jesteśmy w stanie zdobyć większe pieniądze w taki sposób, że nie będzie to kosztem naszego człowieczeństwa, naszej wolności, naszego szczęścia, to bardzo dobrze. Należy się z tego cieszyć. Wtedy będziemy mieli tylko problem, jak je mądrze wydać.

- Kiedy człowiek przekracza granicę i rzuca się na pieniądze, zatracając swoje człowieczeństwo?

- Żeby człowiek zachowywał swoje człowieczeństwo, musi większość swojej siły poświęcać temu, co można nazwać porządkiem moralnym, a więc działać w perspektywie dobra, swojego dobra i swoich najbliższych. Jednym z porządków tego dobra jest dobrobyt. Pamiętajmy o tym, co to słowo faktycznie znaczy. Chodzi tu przecież o DOBRY BYT człowieka. Ten dobry byt ma, oczywiście, i to jakoś u podstawy, wymiar materialny - dobrobyt materialny. Pamiętajmy również o tym, jeżeli nie przede wszystkim, że trzeba szanować wolny czas, zdrowie, a nie poddawać się harówce, kosztem zdrowia, od świtu do nocy, aż po totalne zmęczenie. Dobrobyt ma przecież również i musi mieć wymiar moralny, intelektualny, kulturowy. Dobry byt moralny to szczęście, radość, miłość i wszystko to, co się z nimi wiąże.
Dobry byt intelektualny - to obecność prawdy w naszym życiu. To posiadanie niezbędnej wiedzy, rozumienie siebie i otaczającego nas świata. Inaczej pozostaje nam zagubienie, ignorancja i wprost głupota. Dobrobyt intelektualny to również dostęp do dorobku intelektualnego ludzkości. Dobry byt kulturowy - to dostęp do kultury, możliwość i umiejętność korzystania z niej. Gdy tego nie ma w ludzkim życiu, jesteśmy jak jaskiniowcy, tak samo barbarzyńscy, prymitywni i zagubieni. Dobrobyt kulturowy - to oparty na doświadczeniu przeszłych pokoleń, wzbogacony o owoce tego doświadczenia dobry ludzki byt.

- Czy naprawdę uważa Pan, że szczęście możliwe jest bez sporej sumy pieniędzy?

- Bardzo ładnie rozwiązuje ten problem Feliks Koneczny. Pokazuje on w swoich dziełach, że dzięki temu, iż cywilizacja chrześcijańska uznawała dobrobyt materialny za istotną pozytywną wartość, mogła wydać tak wiele dobrych owoców. A możliwe to było dlatego, że dobrobyt taki był dla niej wartością podporządkowaną innym wartościom, a mianowicie prawdzie, dobru, pięknu, zdrowiu. Formuła jest tutaj prosta - na tyle pieniędzy, na tyle dobrobytu materialnego, na ile nie koliduje to z pozostałymi wartościami.

- W takim razie - w jakiej cywilizacji żyjemy? Nie jest to przecież cywilizacja łacińska, o jakiej pisał Koneczny.

- Trzeba spojrzeć na jej wartości i eschatologię. Cywilizacja, w której żyjemy, głosi dwie podstawowe wartości: wolność i dobrobyt. Jeżeli się tak dobrze zastanowić, to w istocie podstawową w niej wartością jest dobrobyt ujmowany w jego podstawowym, wąsko rozumianym materialnym wymiarze. Wszystko jest tej wartości podporządkowane. Wolność rozumie się tu w sposób wyraźnie absurdalny, jako zjawisko, do osiągnięcia którego jedyną drogą jest dobrobyt. Nie widzi się zupełnie tego, że dobrobyt może być czynnikiem ograniczającym wolność. Ludzie w różny sposób rozumieli i rozumieją wolność. Najbliższa prawdzie formuła brzmi: Wolny jest ten, kto działa zgodnie z własnym interesem - a więc zmierza ku dobru. Według tej formuły, człowiek, który działa na własną szkodę, powoduje swoje skarłowacenie, jakoś siebie niszczy, nie może być wolny. Ta formuła nie jest dzisiaj w zasadzie znana. Dziś wolność rozumie się według formuły, jaką wymyślił szatan: Bądźcie jako bogowie. Prymitywna wersja tej formuły brzmi: Róbta, co chceta. Nie zauważa się, że realizowanie tej formuły zmierza do najbardziej drastycznych form ograniczenia wolności. W ten bowiem sposób człowiek staje się niewolnikiem swojego ciała, mamony lub innych czynników.
Pozostałe wartości dzisiejszej cywilizacji, takie jak: demokracja, która oderwana jest od prawdy i dobra, prawa człowieka rozumiane w taki sposób, jakby człowiek był absolutem, tolerancja ujmowana jako zgoda na dosłownie wszystko, każdą bzdurę, głupotę lub zło - są tylko pewnymi uszczegółowieniami tak rozumianej wolności.
Jaka jest dzisiejsza eschatologia? Eschatologia to przecież ujęcie ostatecznego celu człowieka, formuła szczęścia i raju. Jaka dziś religia czy teologia dominuje? Powiedzmy wprost: pogaństwo. Tym bałwanem, którego czci dzisiejszy człowiek, jest on sam. Jest to najbardziej absurdalna i kłamliwa doktryna spośród tych, które pojawiły się w ludzkich dziejach.

- Na szczęście, nie dotyczy to wszystkich. Znaczna część ludzi uważa , że dobry byt jest możliwy bez rozpasanej konsumpcji.

- Nie chodzi tutaj o konsumpcję. Najgorsze jest to, że ludzie pogubili się w sferze duchowej, zastępując chrześcijaństwo tym, co jest jego zdecydowanym zaprzeczeniem. Ludzkość jest chora. Ta choroba dotyka prawie wszystkich, różny jest tylko jej stopień i przebieg. Wielu chrześcijan również jest chorych, choć w ich wypadku choroba ta ma łagodniejszy przebieg i nie dotyka ich we wszystkich sferach. Chrześcijanie dzisiejsi przypominają bardzo chrześcijan z przełomu IV i V wieku, kiedy to zauroczenie przez pogański świat, w którym chrześcijanie żyli, było znaczne. Tak wtedy, jak i dziś wielu chrześcijan żyje jak poganie, w znacznej mierze myśli jak poganie i w teorii, i w praktyce akceptuje przynajmniej niektóre wartości i "dogmaty" pogańskie.

- Ale przecież jedno z przykazań na Górze zaleca przede wszystkim ubóstwo w duchu. Kościół uczy, że o świat materialny trzeba się troszczyć.

- Na temat tej troski o świat materialny czy pozytywnej roli dobrobytu w ludzkim życiu już mówiliśmy. A co to znaczy być ubogim w duchu? Jeżeli byśmy to ujęli literalnie, to dzisiejszy człowiek jest bardzo ubogi w duchu, bo jest w tej sferze pusty. Być ubogim w duchu, to być pozbawionym pychy, to nie mieć tego, co swoje, a mieć to, co prawdziwe i dobre, to, co jest od Boga. Chrześcijaństwo prowadzi nas do miłości. Jest to miłość do Boga, do drugiego człowieka, do siebie, również do świata. Być chrześcijaninem - to znaczy również kochać życie. W dzisiejszym świecie nie ma miejsca dla żadnej z tych miłości. Zastępuje je miłość własna, która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z miłością. To tylko ubóstwienie, które jest tym samym, co odczuwa dziki w buszu w stosunku do swojego drewnianego bałwana, będącego przedmiotem jego kultu.

- Nie zgodziłbym się z tak radykalnym postawieniem sprawy. Jest przecież bardzo wielu ludzi, którzy obecnie poświęcają swoje życie dla innych. Niech przykładem będzie tutaj chociażby Papież. Nawet w świecie określanym jako pogański są inicjatywy godne uwagi - jak chociażby "Lekarze bez Granic".

- Przecież nie mówiłem o wszystkich. Mówiłem o tych, dla których ta dzisiejsza cywilizacja jest drogą i receptą. Ojciec Święty reprezentuje chrześcijaństwo, a nie ten świat. Każdy z nas na tyle, na ile reprezentuje chrześcijaństwo, jest obcy dla tego świata. Zauważmy, że to, co mówi Pismo Święte, iż nie jesteśmy z tego świata, jest dziś w szczególny sposób trafne. Co do tego, iż w pogaństwie też są dobre inicjatywy, trzeba bardzo uważać. Pamiętajmy o tym, co przypomniał Papież Jan Paweł II w encyklice Veritatis splendor: " Tylko jeden Bóg jest dobry". Papież w związku z tym mówi, że tylko te działania ludzkie, których ostatecznym adresatem jest Bóg, są dobre. Coraz mniej ludzi to dzisiaj rozumie. Stąd np. wszystkie te nieporozumienia związane z działalnością Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która działając w perspektywie dobra materialnego, neguje wprost jego podstawowy moralny wymiar. W porządku fizycznym pomaga jednym ludziom, by innym szkodzić w bardziej przecież istotnym porządku moralnym.
Nie jestem radykalny. To, co mówię, to proste wyciąganie wniosków i nazywanie rzeczy po imieniu. Jeżeli odniesiemy choćby tylko mądrość filozofii klasycznej, nie mówiąc już o podstawowych prawdach naszej wiary, do realiów i wartości dzisiejszego świata, skutek musi być jeden: Współczesna cywilizacja to jakiś ślepy zaułek ludzkości.

- Nie oznacza to przecież , że nie powinniśmy być hojni i dzielić się obok miłości także dobrami materialnymi. Zawsze mamy coś, co możemy ofiarować, i jest ktoś, kto ma mniej od nas.

- To oczywiste. Musimy tylko pamiętać o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i jaki jest ten otaczający nas świat, i kim są ludzie, którzy go budują. Poganie są jak dzieci, niedojrzałe, głupiutkie i nieporadne. Trzeba kochać dzieci. Trzeba o nie dbać i pomagać im wzrastać w ich człowieczeństwie. To jednak my uczymy dzieci, a nie one uczą nas, to my dajemy im mądrość i wartości, a nie my przyjmujemy to od nich. Niekiedy myślę, że wielu chrześcijan jakby zapomniało o tym, że to oni są solą tej ziemi i to oni mają nawracać i uczyć prawdy i dobra oraz kształtować ten świat - budować Królestwo Chrystusowe na ziemi. Sądzę, że szczególnie dziś powinniśmy pamiętać o tym, że "mądrość tego świata jest głupstwem u Boga", i że warto dziś wciąż przypominać sobie tę wypowiedź papieża Piusa IX: " W naszych czasach, bardziej niż kiedykolwiek dotychczas, największą siłą czyniących zło jest tchórzostwo i słabość ludzi dobrych, a cały wigor rządów szatana wynika ze słabości katolików".

- Dziękuję za rozmowę.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rzecznik MZ: będą nowe obostrzenia w strefach czerwonych i żółtych

2020-09-25 11:43

[ TEMATY ]

Ministerstwo Zdrowia

obostrzenia

Adobe Stock

Minister zdrowia zaproponuje nowe obostrzenia w strefach czerwonych i żółtych. Będą dotyczyły spotkań międzyludzkich – poinformował w piątek rzecznik resortu Wojciech Andrusiewicz. Dodał, że informacje o nowych obostrzeniach zostaną przedstawione w przyszłym tygodniu.

Rzecznik MZ na konferencji prasowej zapowiedział nowe obostrzenia w strefach czerwonych i żółtych.

"Minister zdrowia zaproponuje obostrzenia w strefach czerwonych i żółtych i najprawdopodobniej te nowe obostrzenia w niedługim czasie się pojawią. Będą to obostrzenia dotyczące możliwości spotkań międzyludzkich, kontaktów" – powiedział rzecznik.

Dodał, że minister zdrowia przedstawi informacje o nowych obostrzeniach w przyszłym tygodniu.

"Przekonacie się państwo w przyszłym tygodniu. Każdy z nas może przewidywać, obserwując to, co się dzieje w innych państwach, choćby w Europie, jakie są wprowadzane restrykcje, raczej dotyczące większych zbiorowisk, tam, gdzie więcej osób się organizuje, gdzie się spotyka. To już minister Adam Niedzielski przedstawi" – powiedział rzecznik.

Przekazał, że obecnie w resorcie zdrowia trwa spotkanie ministra Adama Niedzielskiego z zespołem do spraw opiniowania zmian w zakresie ochrony zdrowia w Polsce.

"Między innymi dyskutowana jest realizacja bieżącej strategii walki z koronawirusem. Trwają teraz dosyć gorące, bo z nich wychodzę, narady ze specjalistami, w jakim zakresie jeszcze bardziej wprowadzić zalecenia, które mogłyby nas chronić przed zakażeniami oraz pomóc lekarzom w obsłudze pacjentów" – powiedział Andrusiewicz.

Dodał, że w najbliższym czasie liczba przypadków będzie dalej rosnąć. Zaapelował po raz kolejny o przestrzeganie zasad sanitarnych – noszenie maseczek, zachowanie dystansu i dezynfekcje.

"To, co przewiduje strategia walki z COVID-19 na jesień, to nie jest walka z powstrzymaniem koronawirusa przed naszymi granicami. My z tym koronawirusem będziemy się mierzyć na co dzień, dlatego strategia przewiduje punktowe reagowanie np. wprowadzanie obostrzeń w powiatach" – wskazał Andrusiewicz.(PAP)

autorka: Karolina Kropiwiec, Magdalena Gronek, Dorota Stelmaszczyk

kkr/ mgw/ dst/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Patronka Warszawy i strażniczka Polski jednoczy wszystkich

Papież Franciszek otrzymał w prezencie od Andrzeja Dudy obraz Matki Bożej Łaskawej, patronki Warszawy. W 1652 r. Polacy modlili się do Matki Bożej Łaskawej o ustanie epidemii. Po ustaniu zarazy ogłoszono Matkę Bożą Łaskawą patronką Warszawy.

- Matka Boża Łaskawa jednoczy wszystkich w modlitwie - podkreśla ks. Krzysztof Ziółkowski, kustosz powstającego sanktuarium św. Jana Pawła II w Radzyminie, przy którym stanie pomnik będący wotum za pomoc Matki Bożej w obronie Warszawy w 1920 roku.

Duchowny opowiada, w jaki sposób do radzymińskiej parafii trafił obraz Matki Bożej Łaskawej. - Nieznana nam pani przekazała nam obraz Matki Bożej Łaskawej, który pierwotnie miał być feretronem. Obraz oprawiony był w bogato zdobione złote ramy. Okazał się jednak zbyt ciężki, żeby nosić go w procesjach. Miesiąc później biskup Romuald Kamiński wyszedł z inicjatywą, aby przy powstającym Sanktuarium postawić figurę Matki Bożej Łaskawej, a obraz umieścić w głównym ołtarzu - mówi ks. Ziółkowski.

Szczegółowe informacje na temat wsparcia budowy pomnika Matki Bożej Łaskawej można znaleźć tutaj.

Od początku pandemii w diecezji warszawsko-praskiej każdego wieczora prowadzona jest modlitwa różańcowa przed obrazem Matki Bożej Łaskawej, który towarzyszy męskim wspólnotom na Starym Mieście podczas publicznego różańca w pierwsze soboty miesiąca. Biskupi warszawsko-prascy, którzy zainicjowali tę modlitwę, słowami Jana Pawła II zawierzyli przed obliczem Łaskawej Pani Warszawę i Polskę.

Przed Jej wizerunkiem modlili się wierni stolicy w XVII w. podczas panującej wtedy zarazy, a Rada Miasta ogłosiła Matkę Bożą Łaskawą patronką stolicy. Maryja zasłynęła z interwencji podczas „Cudu nad Wisłą” i dwukrotnego pojawienia się w 1920 r. na polach Bitwy Warszawskiej, między Radzyminem a Ossowem.

24 marca 1651 r. obraz został koronowany (była to pierwsza koronacja w Polsce maryjnego obrazu), a Matka Boża Łaskawa stała się nie tylko patronką stolicy, ale i Strażniczką Polski.

Dziś w Radzyminie dzięki licznym darczyńcom powstaje sanktuarium św. Jana Pawła II jako wotum wdzięczności za Cud nad Wisłą. Parafia chce zdążyć z ukończeniem prac związanych z budową świątyni przed 100. rocznicą „Cudu nad Wisłą”. Budowę sanktuarium można wspierać poprzez przekazywanie datków.

W XVII wieku na Mazowszu nie było niemal domu bez malowanego czy drukowanego obrazka wybawicielki od zarazy i wszelkiego utrapienia. „Trudno byłoby, nie tylko w czasie zarazy, znaleźć kogoś, kto by nie miał medalika Madonny od zarazy. Nosili je wszyscy, nie tylko katolicy, lecz także innowiercy! Panowało powszechne przekonanie, że Najłaskawsza temu, kto prosi, opieki nie odmawia, nie patrząc na wyznanie petenta!” – pisze Ewa J. P. Storożyńska w książce „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą”.

Autorka wznowionego wydania publikacji przypomina, że „do Madonny o Łaskawym Obliczu coraz liczniej przyjeżdżali wierni z innych miast, by się pokłonić i wzywać Jej protekcji”. Współautor książki, ks. Józef Bartnik wskazuje: „Do Maryi, naszej Mamy możemy mieć pełne zaufanie i pewność, że powierzonymi osobami, sprawami się zaopiekuje, trudnościom zaradzi, problemy rozwiąże”. Duchowny zachęca do zawierzenia Matce Bożej swoich problemów, bolączek, oczekiwań czy niespełnionych marzeń. „Maryja nie tylko Was wysłucha, ale miejcie pewność, że wszystkie powierzone Jej problemy sama rozwiąże” - zaznacza kapłan, który otrzymał liczne świadectwa osób wskazujących na szczególne wstawiennictwo Matki Bożej w sytuacjach po ludzku beznadziejnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję