Reklama

II Sobór Watykański w życiu i działalności Jana Pawła II

Niedziela Ogólnopolska 46/2002

Ojcowie Soborowi w Bazylice Św. Piotra w Rzymie

Ojcowie Soborowi w Bazylice Św. Piotra w Rzymie

U początków Soboru

Zapowiedziany urzędowo 29 czerwca 1959 r. przez bł. Jana XXIII, a otwarty uroczyście 11 listopada 1962 r. II Sobór Watykański był dla jednych niespodzianką, a dla drugich, w tym przede wszystkim dla papieża Jana XXIII, proklamacją autentycznego Kościoła i jego nauki wobec pogrążającej się w religijnej obojętności Europy Zachodniej oraz antyreligijności Europy Wschodniej.
Poprzedzony dwuetapowym przygotowaniem (17 maja 1959 i 5 lipca 1960), objął 4 pracowite sesje i ostatecznie zaowocował 16 dokumentami soborowymi (4 konstytucje, 9 dekretów i deklaracje). Dramatycznymi wyjątkowo wydarzeniami były: śmierć wielkiego inicjatora - bł. Jana XXIII (3 czerwca 1963) oraz wybór Pawła VI (21 czerwca 1963), który podjął się kontynuacji Soboru po odbyciu jego pierwszej sesji.
Do tych suchych i schematycznych danych dodać należy wybitne postacie ojców soborowych, którzy mieli duży wpływ na dynamikę Soboru, takich jak kardynałowie: Tisserant, Suenens, Lercaro, Lienart, Dopfner, Frings, Wyszyński, Bea, a z teologów ekspertów: Congar, Danielou, de Lubac, Rahner, Ratzinger, Thils, Philips, Medina.
Byli, oczywiście, na Soborze i brali w nim czynny udział biskupi polscy (na pierwszej sesji - 22) i z pozostałych krajów tzw. socjalistycznych. Uczestnictwo to w poszczególnych sesjach uwarunkowane było sytuacją polityczną, jaka w danym momencie panowała w różnych krajach obozu komunistycznego. Ogólna liczba ojców soborowych wynosiła ok. 2500.
Od pierwszych dni i przez cały czas trwania Soboru brał w nim udział najprzód jako młody sufragan krakowski, a na końcu Soboru jako arcybiskup metropolita Kościoła krakowskiego - bp Karol Wojtyła. Udział w tym wielkim wydarzeniu kościelnym bp. Wojtyły rozpoczął się przez interesujące wotum, przesłane jeszcze do komisji przedprzygotowawczej, w którym prócz głębokiej troski o Kościół znalazły się także elementy jego przemyśleń filozoficznych. Na sam Sobór bp Wojtyła przychodził wyjątkowo dobrze przygotowany, z dominującym jednak bagażem głęboko przemyślanej wiedzy filozoficznej, z jej zabarwieniem współczesnym włącznie. Pozwalało mu to na realistyczne aktualne widzenie podejmowanej przez Sobór problematyki, z jej węzłowymi elementami: tajemnicą Kościoła, jego obecnością we współczesnym świecie, sprawą wolności religijnej czy sprawą laikatu.
Życie jego bowiem, od dzieciństwa i młodości, przez przygotowanie do kapłaństwa, czas wojny, wyjazd na Zachód i wnikliwą penetrację w aspekcie kościelno-społeczno-religijnym, powrót do kraju ciemiężonego przez system marksistowski, aktywną działalność na krakowskiej wsi i w tętniącym życiem ośrodku duszpasterstwa akademickiego, a wreszcie działalność naukową na wybitnej katolickiej uczelni - wszystko to stanowiło cenne zasoby, gwarantujące wartościowy wkład w wielkie dzieło Soboru.

Reklama

Przebieg Soboru

Zwołany niespodziewanie Sobór, mimo żywo zaangażowanego w jego przygotowanie papieża, mimo narastającego dla niego entuzjazmu w terenie, nie pozbawiony był wątpliwości i niedociągnięć, co ujawniło się zaraz na pierwszej sesji, a wyraziło m.in. w zakwestionowaniu albo wręcz odrzuceniu niektórych schematów przez komisje przedsoborowe. Sławne wystąpienie kard. Lienart z Lille stało się początkiem pewnego podziału Soboru na grupę postępową i zachowawczą, związaną z Kurią Rzymską.
Nowy etap Soboru otworzył papież Paweł VI. Poza energią związaną z wiekiem (66 lat), poza ogromnym doświadczeniem kurialnym i znajomością Kurii, ale nade wszystko zrozumieniem i sympatią dla Jana XXIII i zwołanego przez niego Soboru i jego ideowego profilu, nowy Papież dysponował już poważną grupą wybitnych ojców soborowych i mógł liczyć na sporą grupę teologów ekspertów. Do tego doszła jeszcze wyjątkowa grupa obserwatorów akatolickich, mających szeroką gamę możliwości oddziaływania na przebieg Soboru. Niebagatelną wreszcie rolę odgrywała też grupa świeckich katolików, mężczyzn i kobiet.
Paweł VI, otwierając (29 października) drugą sesję Soboru, poza precyzyjnym ukierunkowaniem jego prac, podkreślił wolę współpracy z Soborem i przeprowadził pewne zmiany zmierzające do większej jego skuteczności. Konsekwentnie nie brał bezpośredniego udziału w obradach, a interweniował tylko w przypadkach zapalnych i doniosłych.
Konkretnym owocem drugiej sesji było przyjęcie Konstytucji o Liturgii Świętej Sacrosantum Concilium i Dekretu o społecznych środkach przekazywania myśli Inter mirifica. Dyskutowany był jednak już nowy schemat dokumentu o Kościele, a z nim delikatne zagadnienie kolegialności.
Bp Wojtyła zabrał głos na temat sakramentalnego charakteru Kościoła oraz - pisemnie - na temat jego świętości. Chciałoby się dodać, że nie nadeszła jeszcze jego godzina, choć w toku sesji pojawiała się już tematyka ekumenizmu, religii niechrześcijańskich oraz wolności religijnej, a więc problematyka, w której miał wyjątkowo dużo do powiedzenia.
Przełomowe znaczenie na Soborze miała sesja trzecia (14 października - 21 listopada 1964). Zatwierdzona na niej została kluczowa Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium i Dekret o Kościołach wschodnich katolickich Orientalium Ecclesiarum oraz Dekret o ekumenizmie Unitatis redintegratio. Podjęto, ale nie zakończono z powodu dużej rozbieżności zdań, problematykę wolności religijnej oraz Kościoła w świecie współczesnym (sławny XIII Schemat).
O wyjątkowym ciężarze gatunkowym trzeciej sesji Soboru zadecydowało to, co zostało definitywnie ustalone, jak i to, co zostało przeniesione na czwartą sesję, zapowiedzianą już 29 sierpnia 1965 r. na 14 września 1965 r. Konstytucja dogmatyczna o Kościele była najważniejszym z głównych przęseł soborowego dorobku. Powiedzieć trzeba więcej: posiada rangę wyjątkową w całokształcie dorobku nauczania soborowego Kościoła katolickiego. Już pod koniec ery potrydenckiej (wiek XX) Kościół katolicki zaczął odczuwać potrzebę dokładniejszego samookreślenia, czego konkretnym wyrazem był przerwany Sobór Watykański I. Już wtedy mniej lub bardziej wyraźnie zaczęto stawiać Kościołowi pytanie, na które imponującą odpowiedź dał właśnie kluczowy dokument II Soboru Watykańskiego. Pytanie to z całą wyrazistością postawił sobie ostatni Sobór: Quid dicis de teipsa, Ecclesia - Co ty sądzisz o sobie, Kościele? Konstytucja Lumen gentium odcina się od traktowania Kościoła jako ustanowiony przez Boga, określony religijno-prawny system kierowania życiem religijnym ochrzczonych i wierzących w Chrystusa, ale mówi, że stanowi on nadprzyrodzoną wspólnotę ludzi wierzących w Ojca, Syna i Ducha Świętego, zjednoczoną łaską przybranego synostwa Bożego i żyjącą w orbicie dokonanego przez Chrystusa dzieła zbawczego, udostępnianego uświęcającym działaniem Ducha Świętego. Prawno-religijny porządek, zakotwiczony w apostolacie , a zorientowany na przechowywanie prawdy objawionej i przekazywanie darów zbawienia, pozostaje również w gestii Ducha Świętego i stanowi istotny element składowy rzeczywistości Kościoła, będącego ostatecznie nowotestamentalnym Ludem Bożym, a więc wspólnotą ludzi zjednoczoną w Bogu i z Bogiem (Communio).
Drugim epokowym dokumentem, jaki zatwierdzony został na trzeciej sesji, był Dekret o ekumenizmie. Sankcjonował on jeszcze na początku Soboru z rezerwą traktowane zaangażowanie Kościoła katolickiego w powstały w środowisku protestanckim i przez to środowisko promowany model dążenia do jedności chrześcijańskiej, określany mianem ekumenizmu.
Po stronie katolickiej przeciwstawiano mu model określany mianem unionizmu albo konwertyzmu. Soborowy Dekret o ekumenizmie nie tylko podnosił jego zasługi na polu zjednoczenia podzielonego chrześcijaństwa, ale wyrażał pełną gotowość zaangażowania się w ten model przez ekumenizm duchowy, dialog doktrynalny i lojalną współpracę międzywyznaniową. Dopełnieniem tego katolickiego otwarcia ekumenicznego było powołanie Sekretariatu do spraw Jedności Chrześcijan (5 czerwca 1960).
Bogactwa trzeciej sesji dopełniły żywe dyskusje na temat niektórych zwłaszcza dokumentów, których ostateczne uchwalenie nastąpiło dopiero na czwartej - ostatniej sesji. Dwa zwłaszcza takie dokumenty powstały ze sporym udziałem już arcybiskupa krakowskiego Karola Wojtyły. Można powiedzieć, że w sprawie tych właśnie dokumentów zwiększył się ilościowo zakres jego interwencji w czasie trzeciej, a jakościowo w czwartej sesji.
Arcybiskup krakowski w trzeciej sesji interweniował w sprawie laikatu, apelując o jego aktywizację apostolską. Przede wszystkim jednak zabierał głos na temat z trudem przygotowanego dokumentu o wolności religijnej, ale nade wszystko w sprawie sławnego Schematu XIII - o obecności Kościoła w świecie współczesnym. Już na trzeciej sesji zaproponował - jak mówi G. Weigel (Świadek nadziei, Kraków 2000, s. 215) "ponad 80 propozycji zmian do tekstu". To sprawiło z pewnością, że na czwartej sesji wszedł do podkomisji przygotowującej ostateczną wersję dokumentu, współpracując z tak wybitnymi ojcami soborowymi, jak kard. Garonne, o. Congar, o. de Lubac i o. Danielou. Jak podaje G. Weigel, Arcybiskup krakowski zdobył sobie ogromny szacunek tych cieszących się dużym autorytetem Ojców, a w czasie debaty soborowej "wygłosił przemówienie uważane przez niektórych za najbardziej pamiętne na II Soborze Watykańskim" (s. 216). Tenże G. Weigel stwierdza, że abp Wojtyła sporo się napracował nad dokumentem (s. 218). Nic więc dziwnego, że temu właśnie dokumentowi poświęcił on ważne wypowiedzi, oscylujące wokół problemu współczesnego ateizmu oraz chrześcijańskiej antropologii zakotwiczonej w Chrystusie Wcielonym Bogu i Zbawicielu (s. 217-218).
W sumie, nie ulega wątpliwości, że bp Wojtyła, nieśmiało wkraczający w progi Soboru, na dobre zadomowił się w nim w jego fazie decydującej, jaką były sesje trzecia, a zwłaszcza czwarta. To "zadomowienie się" stanowiło z jednej strony osobiste, głębokie wniknięcie w sprawy Kościoła, z drugiej zaś - doniosły wkład w dorobek Soboru, a zwłaszcza w kluczowy jego fragment, jakim była Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, a także Dekret o apostolstwie świeckich Apostolicam actuositatem i Deklaracja o wolności religijnej Dignitatis humanae.

Twórcze poczucie zadłużenia

Pełen entuzjazmu i energii wracał młody Metropolita do swojego ukochanego Krakowa, z poczuciem osobistego obdarowania, ale i obowiązku podzielenia się tym obdarowaniem z Kościołem, którego był już pełnoprawnym pasterzem. Tym nurtującym go przeżyciom dał wyraz w książce o Soborze pt. U podstaw odnowy. Studium o realizacji Vaticanum II (Kraków 1972 r.). Zawarta jest w niej teza, że "biskup jako autentyczny świadek Soboru jest tym, który zna jego tajemnicę". "I dlatego też na nim ciąży zasadnicza odpowiedzialność za wprowadzenie, za wtajemniczenie w Sobór" (s. 7).
Owocem tak rozumianej odpowiedzialności było u abp. Wojtyły dojrzewanie myśli, ażeby bogatą zawartość treściową dorobku soborowego przekazać jak najskuteczniej powierzonej mu owczarni Kościoła krakowskiego, naznaczonego stygmatem męczeństwa św. Stanisława. Środkiem, którym abp Wojtyła postanowił się posłużyć, miał być Synod Archidiecezjalny, mający jednak szczególny charakter. Niekoniecznie więc miał odbywać się według kościelno-prawniczej pragmatyki, ale miał mieć charakter wybitnie duszpasterski, nakierowany na dwa zasadnicze cele. Pierwszym z nich miało być gruntowne zaznajomienie jak najszerszych kręgów wiernych archidiecezji z treścią dorobku soborowego, a więc uważne studium treści dokumentów soborowych. A ten zespołowy trud archidiecezji powinien był dokonać scalenia Kościoła krakowskiego więzami łaski, jaką dla całego Kościoła stał się Sobór.
Prekursorska inicjatywa Arcybiskupa krakowskiego zainaugurowana została 8 maja 1972 r. Synod miał się składać z dwóch etapów: studyjnego - zmierzającego do zapoznania się z treścią nauki soborowej oraz redakcyjnego - formułującego wnioski praktyczno-życiowe, oparte na zdobytej znajomości treści soborowych. Abp Wojtyła nie doczekał zamknięcia Synodu na stolicy krakowskiej. Dokonał tego jednak w Krakowie już jako Papież - 8 czerwca 1979 r.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Jeż: kiedy poniżane są wizerunki Matki Bożej, w naszych sercach powinna wzbierać fala współczucia Maryi i protestu

2020-09-12 17:10

[ TEMATY ]

profanacja

Tarnów

pl.wikipedia.org

„Nikt z nas nie pozwoliłby na to, gdyby jego matkę ktoś oczerniał i wyśmiewał, zawrzałaby w nas chęć obrony” - mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż podczas Mszy św. i dróżek różańcowych w Zawadzie koło Dębicy. Odnosząc się do niedawnych profanacji i poniżania wizerunków Matki Bożej w Polsce, biskup podkreślił, że w naszych sercach powinna wzbierać fala współczucia dla Maryi, ale też protestu. W sanktuarium w Zawadzie trwają uroczystości z okazji 100-lecia koronacji łaskami słynącego obrazu Matki Bożej. W niedzielę odbędą się główne uroczystości pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza.

We wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi, biskup tarnowski Andrzej Jeż podkreślił w homilii, że imię Maryi czcimy w Kościele w sposób szczególny, ponieważ należy ono do Matki Boga, Królowej nieba i ziemi. Jak dodał, imię domaga się szacunku ze względu na godność tego, kto je nosi.

„Z imieniem Maryi na ustach ruszali do boju polscy władcy. Tak uczynił król Władysław Jagiełło pod Grunwaldem – z pieśnią „Bogurodzica” na ustach. Król Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej zawierzył Matce Najświętszej losy całego narodu. Imię Maryi widniało pod Wiedniem na sztandarach polskich wojsk, wypisane z rozkazu króla Jana III, gorliwego czciciela Matki Bożej. Bitwa pod Wiedniem rozpoczęła się 12 września 1683 roku rano, trwała 12 godzin. Król Jan III Sobieski nie miał wątpliwości, że zwycięstwo pod Wiedniem dokonało się za sprawą Matki Najświętszej” - dodał bp Jeż.

Ordynariusz diecezji tarnowskiej mówił, że nie wystarczy jedynie nosić jakieś imię, ale na dobre imię trzeba sobie zapracować.

„Naśladując Maryję w jej świętym i dobrym życiu zyskujmy imię godne nieba; imię godne zapamiętania przez ludzi, którzy mogą powiedzieć: dobrze, że miałem szczęście spotkać w życiu tego dobrego człowieka; ale dobrym życiem zyskujemy także imię godne zapamiętania na wieczność, zapisania go w Księdze Życia. Niech takie pragnienie towarzyszy nam ustawicznie w życiu. Niech jego przypomnieniem będzie też odmawiana codziennie modlitwa Zdrowaś Maryjo, w której wzywamy Maryję Jej pięknym imieniem, pełnym Bożej mocy” - podkreślił biskup.

Matka Boża w sanktuarium w Zawadzie bywa nazywana „Nadzieją zrozpaczonych Jedyną”. Księga łask prowadzona w sanktuarium zawadzkim świadczy o tym, że u stóp Matki Bożej modlący się zostali wysłuchani w rozmaitych potrzebach.

Obraz znajdował się najpierw na zamku, jako prywatna własność szlacheckiego rodu Ligęzów. Wizerunek zasłynął łaskami, jakich przez wstawiennictwo Maryi doznał zarówno sam ród Ligęzów jak i okoliczni mieszkańcy, dlatego też pod koniec XVI wieku wybudowano drewniany kościółek, aby w ten sposób umożliwić wiernym dostęp do cudownego obrazu. W połowie XVII wieku Ligęzowie pod wpływem dynamicznie rozwijającego się kultu Matki Bożej Zawadzkiej podjęli inicjatywę wzniesienia murowanej świątyni, by mogła pomieścić stale zwiększającą się liczbę przybywających pielgrzymów. Świadectwa na temat wielu cudów oraz łask otrzymanych za przyczyną czczonej w Zawadzie Matki Bożej sprawiły, że już w 1654 roku biskup krakowski Piotr Gembicki zaświadczył, że Jej obraz jest rzeczywiście łaskami słynący.

Znamienny dla rozwoju kultu Matki Bożej Zawadzkiej był 1831 r., kiedy to w poddębickich wioskach wybuchła epidemia cholery. Jej ofiarami stały się setki ludzi, sama jednak Zawada – jak podają świadectwa historyczne – nie ucierpiała zbytnio od szalejącej zarazy – zmarło bowiem tylko kilka osób. Fakt ten jednoznacznie odczytano jako wyraz niezawodnej opieki Matki Bożej i Jej macierzyńskiej troski o swój lud.

Fakt doznawania przez licznych ludzi łask za przyczyną Matki Bożej Zawadzkiej sprawił, że zostały podjęte działania prowadzące w kierunku koronacji obrazu papieskimi koronami. W 1913 roku watykańska Kapituła św. Piotra wydała orzeczenie zawierające zgodę na ukoronowanie zawadzkiego wizerunku koronami na prawie papieskim. Jednak w wyniku wybuchu I wojny światowej uroczystości koronacyjne mogły odbyć się dopiero po siedmiu latach – 8 września 1920 roku.

Główna uroczystość jubileuszu 100-lecia koronacji łaskami słynącego obrazu w Zawadzie odbędzie się w niedzielę, 13 września. Mszy św. o 11.00 będzie przewodniczyć kardynał Stanisław Dziwisz.

CZYTAJ DALEJ

Misyjny charakter procesji

2020-09-20 21:45

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Ulicami Wrocławia przeszła procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława. Dziękowano za ocalenie od powodzi tysiąclecia i modlono się o oddalenie pandemii.

Uroczystość rozpoczęła się w Bazylice św. Elżbiety specjalnym nabożeństwem, następnie w asyście wojskowej i policyjnej procesja przeszła do kościoła św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława. Uczestniczyło w niej kilkuset mieszkańców miasta.

Bp Andrzej Siemieniewski w homilii wyraźnie wskazał, że ta procesja i modlitwa o duchowe błogosławieństwo za Wrocław, ma także wymiar misyjny. Wyraził pragnienie, aby Wrocław, który jest niezwykłym miastem, piękniał również duchowo.

Hierarcha podkreślił, że ważniejsza jest Eucharystia i jej moc niż strach, który może pojawić się w sercu człowieka. - Tu jest Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. My o tym wiemy, ale jest wielu, którzy nie wiedzą, albo o tym zapomnieli. Czasem lęk, obawy, albo wygodnictwo sprawiają, że ich nie pociąga liturgia. Może wydaje im się to jakimś obowiązkiem, a może popadli w koleiny prawno-dyscyplinarne, dyskutując o dyspensach. My jako świadkowie obecności Pana Jezusa mówmy raczej o Bożych obietnicach, wygłoszonych przez Chrystusa i zapisanych w Ewangelii – mówił bp Siemieniewski.

Zachęcił aby dzielić się tymi obietnicami z innymi, w swoich rodzinach i miejscach pracy. Szczególnie z tymi, którzy traktują niedzielną Eucharystię jako obowiązek. - Mówmy innym: spotkałem Pana! Tak, jak to jest zapisane na kartach Nowego Testamentu. Spotkałem Pana w Ewangelii, której słuchałem, a później wprowadziłem w życie. Kto pije Krew Pańską i spożywa Ciało Pańskie ma życie w sobie na wieki – mówił bp Siemieniewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję