Reklama

Porządkowanie pojęć

Noblesse oblige

Niedziela Ogólnopolska 23/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W kulturze kształtowanej przez dzisiejszy światek medialny - wysokonakładową prasę, telewizję, a także popularne książki - następuje przejmowanie pewnych pojęć. Nadaje się im nowy sens przez zubożanie lub świadome zniekształcanie ich treści. Tak dzieje się np. z kulturą szlachecką i ziemiańską. Z jej obrazu znika najistotniejsza treść. Tożsamość ziemiańską sprowadzono do posiadania pewnych dóbr materialnych. W lansowanym przez większość kolorowych magazynów stylu życia rzekomo „ziemiańskim” właściwie nie chodzi nawet o posiadanie, ale o „bycie posiadanym” przez luksusowe domy, ich otoczenie i dzieła sztuki gromadzone we wnętrzach. Całą odrębność życia tej warstwy, tworzącej przez wieki kulturę naszego kraju, próbuje się zamknąć w upodobaniu do ucztowania, polowań i koni. Ta karykatura jest jeszcze jedną reminiscencją z PRL-u, próbą zafałszowania prawdy o udziale ziemiaństwa w naszej historii i duchowej kulturze. Dokonują tego ludzie o niskiej kulturze, wychowani na propagandowych stereotypach. Tymczasem wielu Polaków odczuwa dziś jako niezbędny powrót do świata nie tylko dobrych manier, dobrych obyczajów, które były reprezentowane przez warstwę ziemiańską, ale do praktykowania cnót, takich jak wierność: wierność małżonkowi, rodzinie, danemu słowu, a także poszanowania wartości, takich jak honor, godność osobista i narodowa. A także służba - służba większej sprawie, społeczności, w której się żyje, Ojczyźnie. Służba mądra, oparta na dalekowzroczności, realizmie, pewnej, konserwatywnej stateczności, ale i niosąca w sobie jakiś romantyczny poryw, wychylenie ku dziedzinie wolnego ducha. Taka jest przecież nasza tradycja. Przenikają się w niej romantyzm i pozytywizm. I w tym niepowtarzalnym splocie przejawia się fenomen polskości.
Na przekór więc gazetowym i telewizyjnym mitom mogliśmy niedawno w Galerii Porczyńskich w Warszawie (12 marca br.) poznać bliżej ostatni rozdział z historii polskiego ziemiaństwa. Był nim udział setek rodzin ziemiańskich w konspiracyjnej organizacji wspierającej AK - „Uprawa” (vel „Tarcza”, vel „Opieka”). Sesja zorganizowana przez Polskie Towarzystwo Ziemiańskie (oddział warszawski) - wspólnie z IPN z Krakowa - ukazała zasięg i geniusz organizacyjny struktury, dzięki której można było przez cały niemal okres wojny utrzymać tak liczną i tak efektywną w walce z wrogiem armię podziemną, jaka nie miała odpowiednika w całej Europie. To „Uprawa”, jak zauważył jeden z uczestników sesji, uchroniła AK od głodu. Właściciele ziemscy - których na terenie Generalnej Gubernii Niemcy pozostawili jeszcze w swoich dworach - założyli organizację, która nigdy nie została rozpracowana, mimo że aresztowano i mordowano jej kolejnych przywódców. To wszystko było możliwe, ponieważ polskie dwory zachowały w GG pewną ekonomiczną niezależność. Zagłada majątków ziemian, całkowita ich grabież i dewastacja przyszły po wojnie. Zadaniami „Uprawy”, którą objętych było 90 proc. majątków, były m.in: dostawa żywności i odzieży żołnierzom AK, pomoc uciekinierom z terenów okupacji sowieckiej oraz prześladowanym przez Niemców, organizacja transportu, dostarczanie meldunków z terenu władzom wojskowym Państwa Podziemnego, pomoc ukrywającym się Żydom, pomoc dzieciom ofiar wojny - organizowanie np. kolonii letnich, tajne nauczanie, ścisła współpraca z AK w ukrywaniu się i ewakuacji żołnierzy, pomoc w sytuacji pacyfikacji poszczególnych miejscowości i grup ruchu oporu. W „Uprawie” ściśle współpracowali z ziemianami właściciele zakładów przemysłowych, aptek, młynów, księża. Jeden z uczestników warszawskiej sesji przytoczył historię dworu w Krakowskiem, gdzie przez całą okupację ukrywało się 120 osób. W innym dworze, należącym do Dzieduszyckich, istniała spółdzielnia powroźnicza, zielarska, warsztat, gdzie wyrabiano obuwie z drewnianą podeszwą, a wszystko to dawało zatrudnienie pięćdziesięciu osobom, które trzeba było przez okres wojny nie tylko przechować, ale także zapewnić im zajęcie, by ich życie było godziwe. Pierwszą akcją „Uprawy” była zbiórka pieniędzy dla ukrywających się oficerów krakowskich. Fundusze te stały się podstawą finansową ZWZ. Zebrano też 260 tys. zł, zapewniając powrót części aresztowanych profesorów UJ i ich rodzin z obozów, a następnie rozlokowano ich po dworach.
„Uprawa” powstała z inicjatywy Karola Tarnowskiego, ps. Leliwa, i Leona Krzeczunowicza, ps. Express. Do ścisłego kierownictwa należeli: Roman Lasocki, Leon Popławski, Andrzej Sapieha, Paweł Żółtowski, Konstanty Radziwiłł, Jan Zamoyski. Żyje jeszcze w Londynie Roman Gumiński - jeden z przywódców średniego szczebla tej organizacji.
O „Uprawie” wie w Polsce niewiele osób. Oficjalna historia na ten temat milczy. Przez dziesięciolecia uczono dzieci w szkole, że polskie ziemiaństwo to „krwiopijcy”, „obszarnicy”, „zdrajcy”, w najlepszym razie „hulaki”, „utracjusze”. Nikt nigdy nie przeprosił ziemian za wyrzucenie ich z domów, zniszczenie dorobku materialnego pokoleń przodków, za powojenne represje i propagandową nienawiść, oszczerstwa i pogardę. Milczenie wokół „Uprawy” to także część tej niechlubnej karty. Prawie nikt nie zna książki ukazującej fragment dzieła tej organizacji - pt. To wszystko działo się naprawdę Michała Żółtowskiego (Duo-studio 2002). Nie można pozwolić, by w Polsce ziemiaństwo znane było tylko z „kuchni ziemiańskiej”. Ta najbardziej patriotyczna warstwa społeczna, potrafiąca czynem zaświadczyć o swej miłości do Polski, czeka na pełną rehabilitację. Media - nawet gdyby stały się w pełni niezależne - tego nie udźwigną. Potrzebna jest wola polityczna władz. Przede wszystkim zwrot zagrabionych majątków - co byłoby symbolicznym aktem pojednania z ludźmi, którzy jeszcze żyją, dźwigając na sobie brzemię tragicznych wydarzeń, oraz z historią i kulturą polską. Przedstawiciel IPN, witając zgromadzonych na warszawskiej sesji przedstawicieli starych polskich rodów, powiedział: „Historia stale upomina się o tych, którzy odcisnęli na niej swoje piętno”.
Organizatorami sesji naukowej w Galerii Porczyńskich byli: Prezes IPN prof. Leon Kieres, Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, Światowy Związek Żołnierzy AK oraz Klub Historyczny im. Gen. Grota-Roweckiego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polka wśród członków Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych

2026-08-13 12:31

[ TEMATY ]

nominacja

KUL

Dr hab. Anna Barańska

Dr hab. Anna Barańska

Dr hab. Anna Barańska, profesor na Wydziale Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, znalazła się wśród mianowanych przez Papieża członków Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych.

Mianowani zostali również: Umberto Longo, dyrektor Włoskiego Instytutu Historycznego Średniowiecza w Rzymie (Włochy) oraz Francesco Cesareo, emerytowany rektor Assumption University w Worcester (Stany Zjednoczone).
CZYTAJ DALEJ

Massimiliano Menichetti: Aborcja nigdy nie jest prawdziwym wyborem

2026-08-13 20:04

Vatican Media

Są obrazy i historie, które stają się viralem, przypominając o prawdzie, pięknie i wspólnocie, dając nadzieję. Tak jest w przypadku nagrania z Kolumbii, przedstawiającego matkę, która pod gruzami własnym ciałem osłania swoje nowo narodzone dziecko po zawaleniu się – wskutek trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,4 – pięciopiętrowego budynku w dzielnicy Ciudad w Cali. Obrazy rozpowszechniane w mediach społecznościowych i telewizjach pokazują ogrom zniszczeń, ratowników walczących z czasem i gruzami, a wreszcie kobietę i dziecko wydobytych żywych i znajdujących się obecnie poza niebezpieczeństwem - pisze Massimiliano Menichetti, wicedyrektor Dyrekcji Redakcyjnej Dykasterii ds. Komunikacji nt. ostatnich wydarzeń w Kolumbii i w amerykańskim stanie Massachusetts.

Ten dramatyczny obraz jest jak fotografia całego braterskiego i solidarnego społeczeństwa, które stara się ratować, troszczyć się o drugiego człowieka, brać za niego odpowiedzialność i ocalać. Nie ma znaczenia, jak wiele środków będzie do tego potrzebnych: celem jest ochrona życia, choćby tylko jednego.
CZYTAJ DALEJ

Massimiliano Menichetti: Aborcja nigdy nie jest prawdziwym wyborem

2026-08-13 20:04

Vatican Media

Są obrazy i historie, które stają się viralem, przypominając o prawdzie, pięknie i wspólnocie, dając nadzieję. Tak jest w przypadku nagrania z Kolumbii, przedstawiającego matkę, która pod gruzami własnym ciałem osłania swoje nowo narodzone dziecko po zawaleniu się – wskutek trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,4 – pięciopiętrowego budynku w dzielnicy Ciudad w Cali. Obrazy rozpowszechniane w mediach społecznościowych i telewizjach pokazują ogrom zniszczeń, ratowników walczących z czasem i gruzami, a wreszcie kobietę i dziecko wydobytych żywych i znajdujących się obecnie poza niebezpieczeństwem - pisze Massimiliano Menichetti, wicedyrektor Dyrekcji Redakcyjnej Dykasterii ds. Komunikacji nt. ostatnich wydarzeń w Kolumbii i w amerykańskim stanie Massachusetts.

Ten dramatyczny obraz jest jak fotografia całego braterskiego i solidarnego społeczeństwa, które stara się ratować, troszczyć się o drugiego człowieka, brać za niego odpowiedzialność i ocalać. Nie ma znaczenia, jak wiele środków będzie do tego potrzebnych: celem jest ochrona życia, choćby tylko jednego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję