Reklama

Sylwetka

Adwokat dziecka

- W tych kwestiach nie można nie mieć zdania. Trzeba być „za” albo „przeciw” - uważa prof. Bogdan Chazan. Za obronę życia nienarodzonych zapłacił przed dwoma laty najwyższą cenę. Autorytet w dziedzinie ginekologii i położnictwa został zawodowo zdegradowany. Jednak przed kilkoma tygodniami los się odmienił...

Niedziela Ogólnopolska 24/2004

„Lekarz czuje się dowartościowany, kiedy wie, że przyczynił się do szczęścia innych osób...”

„Lekarz czuje się dowartościowany, kiedy wie, że przyczynił się do szczęścia innych osób...”

„Wielu lekarzy myśli podobnie jak ja. Lęk przed utratą pracy powoduje, że nie zajmują stanowiska w obronie nienarodzonych.”

O prof. Bogdanie Chazanie przed dwoma laty usłyszała cała Polska - odmówił przerwania ciąży kobiecie, której dziecko miało zespół Downa. Wtedy Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wniosła do prokuratury akt oskarżenia. Zacietrzewione feministki nie mogły wybaczyć Profesorowi m.in. mówienia głośno, że w jego klinice nie wykonuje się aborcji. W końcu na ich apele ówczesny minister zdrowia Mariusz Łapiński odwołał prof. Chazana z funkcji Krajowego Konsultanta w Dziedzinie Położnictwa i Ginekologii. Wcześniej prof. Chazan z dnia na dzień przestał być kierownikiem Kliniki Położnictwa i Ginekologii w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Wystarczyła złożona przez dwóch lekarzy bezpodstawna skarga, by dyrektor Instytutu bez żadnych wyjaśnień zawiesił go w czynnościach zawodowych. - W swojej naiwności nie spodziewałem się niczego, co mogłoby zagrażać mojej pozycji w Instytucie - wspomina prof. Chazan.
Lekarze pracujący z prof. Chazanem byli zszokowani. Przecież to dzięki niemu posypały się dla kliniki takie nagrody, jak: „Rodzić po ludzku”, „Złoty Bocian” czy „Parasol Szczęścia”. Szczególnie ważne, bo odzwierciedlały opinię pacjentek. W obronie Profesora protestowali nie tylko pracownicy oddziału, ale także Rada Naukowa. Jednak dyrektor nie wziął tego pod uwagę. Do prasy trafiały artykuły z pomówieniami. Chociaż po pewnym czasie Profesora oczyszczono z zarzutów, do kliniki nie mógł już wrócić.
Został skierowany do Zakładu Analiz Zdrowia Kobiet w Instytucie. Jako jedyne narzędzia pracy otrzymał notes i długopis. Jednocześnie jego nazwisko - twórcy ogólnopolskiego programu opieki położniczej - niewidzialna ręka wymazała z listy realizatorów tego programu. - Zostałem odsunięty od ginekologii, sali porodowej. W takiej sytuacji po pewnym czasie lekarz popada nieuchronnie we wtórny analfabetyzm. Straciłem sporo. Jednak swoich decyzji nie żałuję - mówił nam tuż po tych wydarzeniach prof. Chazan.

Reklama

Dzięki niemu mamy Jasia

Kierowana przez prof. Chazana klinika była uznaną w Polsce placówką. - Prof. Bogdan Chazan był moim uczniem od 1978 r. i wieloletnim, najbliższym współpracownikiem, a także następcą na stanowisku kierownika Kliniki w Instytucie Matki i Dziecka. Znam go od 25 lat jako położnika o licznych zasługach dla polskiego położnictwa, w szczególności działu medycyny perinatalnej, nastawionej na ratowanie najmłodszych, przedwcześnie urodzonych dzieci - mówi prof. Michał Troszyński.
- Ilekroć prosiłem o konsultacje w czyimś imieniu, Profesor nigdy nie odmawiał, chociaż dotyczyło to osób z innych miast. Traktuje swoją pracę jak misję. Chce pomóc drugiemu człowiekowi, zrozumieć go - mówi poseł Antoni Szymański, wiceprzewodniczący Federacji Ruchów Obrony Życia.
Jedna z ostatnich pacjentek długo nie mogła doczekać się dziecka. Pierwsze zmarło tuż po porodzie, drugie - przed urodzeniem. Rodzice zrezygnowali już z potomstwa. Wtedy przeczytali w gazecie o klinice prof. Chazana. To Profesor dawał im nadzieję, że trzeba spróbować jeszcze raz. Z kolejną, trzecią ciążą też były problemy. Kobieta sama przyjechała do Warszawy samochodem, pokonując odległość 500 km. Wierzyła mocno, że tu uzyska pomoc. Po kilku miesiącach wracała do domu z ważącym 2700 g Jasiem.
Kobietom, które przyszły do kliniki, aby zabić dziecko, Profesor stawiał zawsze koronny argument: żadna z matek, które urodziły, nie żałowała swojej decyzji.

Dyrektor u „Świętej Rodziny”

Od tamtych wydarzeń minęły trzy lata. Tym razem prof. Chazan zaprasza na rozmowę do Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie. Duże biurko, kwiatek w doniczce, półka z książkami. Jak na gabinet dyrektora - pokój urządzony jest dość skromnie. - Trzy tygodnie temu Sławomir Skrzypek, wiceprezydent miasta, zaproponował mi to stanowisko - mówi Profesor. Nie sposób nie zauważyć wiszącego nad biurkiem portretu mężczyzny. - Prof. Michał Troszyński. Mój nauczyciel i mistrz - mówi z dumą prof. Chazan.
- Od urodzenia wiedziałem, że będę lekarzem - żartuje. W rodzinie lekarzem był stryj. Kiedy gościł w rodzinnym domu Chazanów w Kościeniewiczach k. Białej Podlaskiej, jego kilkuletni bratanek chłonął wszystkie opowieści. Ukradkiem przeglądał niemieckojęzyczne książki medyczne, bo polskich jeszcze nie było.
W rodzinie Bogdan był przedostatnim z pięciorga rodzeństwa. I chyba najbardziej ciekawym świata. Tę cechę ukształtowała w nim mama. Znajomość historii, literatury, muzyki, poezji, aktualnych wydarzeń na świecie - wszystkim dzieliła się z dziećmi. - Z powodu tych rozmów i czytania książek lubiłem długie zimowe wieczory, chociaż zimy były wtedy tak ciężkie, że nie można było czasem dotrzeć do odległej o 1,5 km szkoły - wspomina prof. Chazan. Mama spisywała na kartce książki, które syn miał wypożyczać w szkolnej bibliotece: Hrabia Monte Christo Aleksandra Dumasa, 20 000 mil podmorskiej żeglugi Juliusza Verne’a. Nauczyciel i bibliotekarz Jan Zdrada mówił, że to książki na taki wiek za trudne. Inna sprawa, że wielu z nich w szkolnej bibliotece nie było. Bogdan Chazan, uczeń szkoły podstawowej, był wymagającym czytelnikiem. 250-stronicowa książka wystarczała tylko na jedno popołudnie. Czytać umiał już w wieku pięciu lat. Nie tylko po polsku, ale także po rosyjsku. Kiedy w czasie kolędy zaprezentował tę ostatnią umiejętność przed ks. Franciszkiem Jasińskim, późniejszym katechetą, ten załamał ręce. „Bój się Boga, chłopie!” - zwrócił się do ojca dziecka. Bogdan Chazan do szkoły poszedł w wieku pięciu lat. Kiedy widział książki, z przejęcia trzęsły mu się ręce. Ojciec uprosił w końcu nauczyciela, aby syn mógł trochę pomagać w bibliotece.
Z nauką radził sobie bardzo dobrze zarówno w szkole podstawowej, jak i w liceum. Dlatego tym większe było zaskoczenie, kiedy nie dostał się na medycynę. Aby móc zdawać w następnym roku, zaczął pracować w szpitalu.
- Nauczyłem się praktycznej medycyny. Mogłem robić zastrzyki, zakładać gipsy, pracować na dyżurach jako pielęgniarz - wspomina.

Reklama

Chciał specjalizować się w ginekologii i położnictwie

- Mogłem tylko o tym pomarzyć. W stolicy nie było miejsc nawet na odpracowanie stażu. Dlatego wielu młodych lekarzy jeździło poza Warszawę. W pociągu o godz. 6.30 wszyscy jak na komendę zasypiali, by po półtorej godzinie obudzić się w Skierniewicach - wspomina prof. Chazan.
Jednak marzenia spełniły się. - Chazan był wybitnie uzdolniony. Pod moim kierunkiem robił szybkie postępy w karierze naukowej. W 1991 r. objął po mnie kierownictwo Kliniki Położnictwa i Ginekologii, która po kapitalnym remoncie stała się wzorowym ośrodkiem w zakresie medycyny perinatalnej, jednym z najlepszych oddziałów położniczych w Warszawie - wspomina prof. Troszyński.

Nie można być trochę „za” i trochę „przeciw”

Postawa, w której nie stroni się od głośnego wyrażania poglądów, dużo kosztuje prof. Chazana. Ale, jak uważa większość, w obecnych czasach jest bardzo potrzebna. - Dziś dominuje różnego rodzaju poprawność, zaś Profesor jest wierny swoim zasadom, temu, w co wierzy. Odwaga dzisiaj jest trudna - mówi poseł Szymański.
Ewa Kowalewska - szefowa Forum Kobiet Polskich podkreśla, że środowisko kobiet potrzebuje takich lekarzy, jak prof. Chazan. - Jego osoba jest jednocześnie przykładem, że w dziedzinie ginekologii i położnictwa potrzebne jest wychowywanie wielkich następców. Przeciwnicy życia dążą do hamowania tych procesów - mówi.
Następcy zmarłego przed rokiem prof. Włodzimierza Fijałkowskiego upatruje w prof. Chazanie dr Wojciech Puzyna, dyrektor Szpitala św. Zofii: - Bardzo cenię prof. Chazana, uważam, że jest wielką indywidualnością, która może skutecznie oddziaływać w dziedzinie ginekologii i położnictwa.
- Dlaczego bronię życia nienarodzonych dzieci? Przecież to jest normalna postawa - odpowiada prof. Chazan. I dodaje: - Postanowiłem też zacząć głośno wyrażać swoje stanowisko. W 1993 r. brałem udział w dyskusjach sejmowych. Wtedy zrozumiałem, że nie można być trochę „za” i trochę „przeciw”. Wielu lekarzy myśli podobnie jak ja. Lęk przed utratą pracy powoduje, że nie zajmują stanowiska. Może moja postawa będzie dla nich pomocna.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poznań: wiemy, kiedy abp Grysa przyjmie sakrę

2022-10-03 10:19

[ TEMATY ]

sakra biskupia

ASD w Poznaniu

Kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej, udzieli sakry biskupiej ks. prałatowi Tomaszowi Grysie, kapłanowi archidiecezji poznańskiej i nuncjuszowi apostolskiemu na Madagaskarze w uroczystość Wszystkich Świętych w katedrze w Poznaniu. Współkonsekratorem będzie abp Stanisław Gądecki. Sakra odbędzie się 1 listopada o godz. 11.00.

Papież Franciszek mianował ks. prałata Tomasza Grysę nuncjuszem apostolskim na Madagaskarze i delegatem apostolskim na Komorach 27 września br. Ojciec Święty obdarzył go także godnością arcybiskupa i przydzielił mu stolicę tytularną Rubikon (w latach 1992-2002 była to stolica tytularna abp. Stanisława Gądeckiego, wówczas biskupa pomocniczego w Gnieźnie).

CZYTAJ DALEJ

Msza św. krok po kroku

Rozumienie znaków i symboli, gestów i postaw pozwala nam świadomie i owocnie uczestniczyć we Mszy św.

Każdy, kto poważnie traktuje swoje chrześcijaństwo, wie, że we Mszy św. należy uczestniczyć. Ale nie wszyscy zadają sobie pytanie, czym owo uczestnictwo jest i co należy zrobić, aby stało się ono świadome, czynne i owocne, czyli właśnie takie, jakie powinno być. Na pewno odpowiednie uczestnictwo nie ogranicza się jedynie do wypełnienia pierwszego przykazania kościelnego, czyli do fizycznej obecności w kościele w każde niedzielę i święto nakazane. Aby prawdziwie uczestniczyć we Mszy św., nie wystarczy także być tylko skupionym i pobożnym oraz gorliwie się modlić. To zbyt mało, a nawet można powiedzieć, że nie do końca o to by chodziło. Warto więc przyglądnąć się naszemu uczestnictwu we Mszy św. i spróbować odnaleźć, co w niej jest naprawdę ważne.

CZYTAJ DALEJ

Młodzież diecezji kieleckiej otrzyma relikwie bł. Carla Acutisa

2022-10-03 18:36

[ TEMATY ]

bł. Carlo Acutis

facebook.com/cristianitoday

Relikwie I stopnia bł. Carla Acutisa otrzyma młodzież diecezji kieleckiej w środę 5 sierpnia, które to wydarzenie ma na celu rozbudzenie duchowości eucharystycznej w parafiach diecezji kieleckiej, i nie tylko wśród młodych ludzi. Mszy św. sprawowanej z tej okazji w kaplicy kieleckiej kurii będzie przewodniczył w najbliższą środę bp Jan Piotrowski.

Duszpasterstwo Młodzieży Diecezji Kieleckiej otrzyma z rąk biskupa relikwie „błogosławionego internauty”. Na stałe będą one przebywały w kościele akademickim św. Jana Pawła II w Kielcach, ale już po nowym roku mają rozpocząć peregrynację po parafiach diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję