Reklama

Jubileusz obrony Jasnej Góry

Przesłanie Jubileuszu 350-lecia zwycięskiej Obrony Jasnej Góry

W dniach 20 i 21 stycznia br. odbywało się na Jasnej Górze ogólnopolskie sympozjum na temat „Przesłanie Jubileuszu 350-lecia zwycięskiej Obrony Jasnej Góry (1655)”. To naukowe spotkanie było poświęcone niezwykłemu wydarzeniu w historii Polski i Jasnej Góry oraz jego odczytaniu w kontekście historii i współczesności. Mimo upływu wieków i powstałych w tym czasie wielu setek prac poświęconych obronie Jasnej Góry, wciąż odkrywane są nowe źródła i fakty dostarczające materiału do badań, inspirujące do głębszej i pełniejszej refleksji nad tym wydarzeniem.
Uroczystego otwarcia sympozjum dokonał przeor Jasnej Góry - o. Marian Lubelski, 75. następca przeora Kordeckiego. Uczestniczył w nim również prezydent Częstochowy - dr Tadeusz Wrona, który mówił o wspólnych działaniach podejmowanych przez miasto i Zakon Paulinów z okazji jubileuszowych obchodów.

Niedziela Ogólnopolska 6/2005

Elżbieta Siwik

Replika XVII-wiecznej armaty

Niezwykle ważną częścią spotkania było historyczne spojrzenie na europejską scenę polityczną w XVII wieku oraz na sytuację wewnętrzną Polski. Temat ten podjęli przede wszystkim dr Teresa Bloch (KUL - Lublin) oraz prof. dr hab. Marceli Kosman (UAM - Poznań). Wiek XVII w Europie upłynął pod znakiem wojen. Już podczas wojny 30-letniej ujawniły się szwedzkie plany budowy imperium protestanckiego w basenie Morza Bałtyckiego. Było to przyczyną walk, które toczył król szwedzki Gustaw Adolf w latach 1604-34. Władca ten próbował zmontować przeciwko katolickim dynastiom Wazów i Habsburgów front protestancko-prawosławny. Jedną z jego politycznych koncepcji był atak na Polskę, dokonany wspólnie z Rosją, a po odniesionym zwycięstwie jej rozbiór. Śmierć Gustawa Adolfa pokrzyżowała te plany. W kolejnych latach Rzeczpospolitą nękały liczne konflikty zbrojne. W drugiej połowie XVII stulecia w układzie europejskich sił politycznych wzrosła rola Brandenburgii, Rosji, a zwłaszcza Szwecji, która niezmiennie dążyła do opanowania basenu Morza Bałtyckiego. Uderzając na Polskę, Karol X Gustaw dysponował jedną z najnowocześniejszych armii ówczesnego świata, zapewnił sobie również dla realizacji tego przedsięwzięcia przychylność wielu dworów europejskich. Sytuacja wewnętrzna Polski - kryzys gospodarczy, zmniejszenie znaczenia Sejmu i władzy królewskiej, zdrada dowódców i słabość militarna - sprawiła, że Rzeczpospolita wydawała się łatwym łupem, a realizacja budowy szwedzkiego imperium bliska. W lipcu 1655 r. armia szwedzka z trzech stron wkroczyła do Polski i ogarnęła niemal całe jej terytorium. W ciągu 4 miesięcy upadło jedno z największych państw europejskich.
Panoramiczne spojrzenie na sytuację międzynarodową i wewnętrzną Polski jest niezbędne dla uświadomienia, że w listopadzie 1655 r. Jasna Góra stała się ostatnim bastionem Rzeczypospolitej. Jej obrona oraz nieugięta postawa o. Augustyna Kordeckiego zapoczątkowały walkę Polaków, która doprowadziła do odzyskania niepodległości, następnie do pokoju w Oliwie w 1660 r., a w konsekwencji do upadku koncepcji szwedzkiego Dominium Maris Baltici. Są to nie tylko oceny późniejszych historyków. XVII-wieczne źródła świadczą, że już wtedy dostrzegano, iż obrona Jasnej Góry była w dziejach tamtej wojny przełomowym wydarzeniem. Wśród źródeł należy wymienić m.in. wydane w 1659 r. dzieło wojewody pomorskiego Stanisława Kobierzyckiego Obsidio Clari Montis Czestochoviensis, które na forum sympozjum omówił prof. dr hab. Tadeusz Łukaszuk OSPPE (PAT - Kraków).
Znaczenie ufnej wiary, że za wstawiennictwem Maryi odniesiono zwycięstwo, było również jednym z wątków wykładu ordynariusza łowickiego - bp. prof. dr. hab. Andrzeja Dziuby (UKSW - Warszawa), który oceniając to zwycięstwo z perspektywy historii, powiedział: „Zwycięstwo, jakie przetoczyło się przez kraj po znaku jasnogórskim z 1655 r., stało się zwycięstwem, które mówi i pomaga narodowi polskiemu, które stało się znakiem odwrotu od potopu szwedzkiego, które stało się jakby wyjściem twierdzy jasnogórskiej ku budowaniu twierdz w sercach poszczególnych ludzi. To zwycięstwo stało się pomocą ludziom i narodowi.
Jednocześnie zwycięstwo to stało się wymagające, ale - niestety - nie zawsze tym wymaganiom sprostaliśmy”.
O. Kordecki był postacią nietuzinkową. Z całego bogactwa mariologicznych i patriotycznych treści, jakie na przestrzeni wieków są łączone z jego osobą, warto zwrócić uwagę na jego postawę rycerskiej maryjności. Temat ten podjął ordynariusz diecezji radomskiej - bp dr Zygmunt Zimowski (KUL - Lublin i UKSW). Wykład obejmował następujące zagadnienia: maryjność tego okresu, rycerskość wobec Maryi w ujęciu ogólnym oraz w osobie o. Koreckiego, maryjność odpowiedzialną Jana Pawła II, zawartą w jego nauczaniach, zwłaszcza tych, które zostały wygłoszone na Jasnej Górze, oraz więź rycerskości i odpowiedzialności duchowości maryjnej. Warto w kontekście tematu sympozjum przytoczyć fragment odnoszący się do papieskiego nauczania: „Jakże ciągle aktualne są słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w Akcie Zawierzenia z okazji 600-lecia Jasnej Góry, one uczą nas maryjnej rycerskości i zarazem odpowiedzialności: «Ty spraw, abyśmy w tym naszym trudnym dziś Twojego Syna słuchali, żebyśmy Go słuchali dzień po dniu i uczynek po uczynku. (…) O Matko, o Matko, pomóż nam przejść poprzez nasze trudne dziś w tę przyszłość, w którą zaprosiliśmy Chrystusa Księcia Pokoju»”.
Obciążone tragicznymi doświadczeniami późniejsze dzieje Polski każą zastanowić się głęboko nad znaczeniem tego zwycięstwa oraz o cztery miesiące późniejszych, ale ściśle z nim związanych ślubów królewskich, złożonych przez Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej 1 kwietnia 1656 r. Pogłębioną refleksję na ten temat podjął organizator sympozjum - o. prof. dr hab. Zachariasz Jabłoński OSPPE (UKSW), który wygłosił wykład na temat: Ewolucja ideowa lwowskich ślubów królewskich ku jasnogórskim ślubom narodu, odczytanym w XXI wieku. Przywołał on słowa Jana Pawła II, który powiedział, że śluby Jana Kazimierza to pierwszy zarys programu społecznej odnowy, który narastał z pokolenia na pokolenie, aż po nasze stulecie. Śluby królewskie w różnych momentach dziejów były odnawiane i aktualizowane. W nich zrodziło się w naszym stuleciu ślubowanie milenijne, związane z tysiącleciem chrztu Polski. Słowa ślubowań Jana Kazimierza wybiegały w przyszłość, chociaż ich nie zrealizowano. Praktyka ślubowań została potwierdzona m.in. przez Konstytucję w 1764 r. Idea ta wróciła przy opracowywaniu Konstytucji 3 Maja, chociaż nie cytuje się tam ślubów. Do idei oddawania czci Matce Bożej jako Królowej Polski powrócił zmartwychwstaniec Aleksander Jełowicki. W 1856 r. dokonał on w kręgu polskiej emigracji ponowienia ślubowań lwowskich, podkreślając, że „na każdym z nas ciążą długi narodu wobec Boga”. Ożywienie tej problematyki nastąpiło w roku 500-lecia Jasnogórskiego Sanktuarium oraz w roku ustanowienia święta Matki Bożej Częstochowskiej (1904 r.), gdy do tekstów liturgicznych włączono śluby Jana Kazimierza.
W 1920 r., kiedy wojska bolszewickie zbliżały się do Warszawy, polski Episkopat dokonał ponowienia obioru Matki Bożej na Królową Polski i poświęcił Polskę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Śluby narodu zostały ponowione przez biskupów polskich w 1946 r. W czasie aresztowania prymas Polski kard. Stefan Wyszyński tworzył wielki program nowenny, prowadzący do odrodzenia narodu. Dziś można powiedzieć, że śluby są polskim zapisem praw człowieka i praw narodu. Jan Paweł II niejednokrotnie do nich wraca w swoim nauczaniu, mówiąc m.in.: „warunkiem zachowania naszej tożsamości w sytuacji nowej Europy będzie zachowanie ślubów”.
Obrona Jasnej Góry stanowiła ważny nurt w polskiej homiletyce i jest w niej ciągle obecna. Wykład na ten temat wygłosił ks. prof. dr hab. Wojciech Pazera (UKSW), który przedstawił pod tym kątem m.in. kazania św. bp. Józefa Sebastiana Pelczara, abp. Józefa Teofila Teodorowicza - ordynariusza rytu ormiańskiego oraz bp. Józefa Bilczewskiego i księży zmartwychwstańców. Podobnie jak inni prelegenci, przytoczył przykłady obecności problematyki zwycięskiej obrony Jasnej Góry w kazaniach abp. Antoniego Szlagowskiego, bł. bp. Zygmunta Felińskiego, prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II. Inne aspekty tematu sympozjum podjął prof. dr hab. Piotr Jaroszyński (KUL - Lublin), który ukazał motyw zwycięskiej obrony Jasnej Góry jako podstawę etosu narodowego Polaków. Ks. prof. dr hab. Jerzy Lewandowski (UKSW - Warszawa) analizował profetyczny wymiar obrony Jasnej Góry w nauczaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, natomiast ks. dr Henryk Nowik (Uniwersytet Szczeciński) przedstawił wykład na temat: Alegoryczny sens zwycięskiej obrony Jasnej Góry.
Odrębny blok tematyczny stanowiły wykłady poświęcone artystycznym inspiracjom, a więc literackim i plastycznym dziełom, w których natchnieniem dla autorów była jasnogórska wiktoria. W tej części sympozjum zostały przedstawione referaty: prof. dr. hab. Lecha Ludorowskiego (UMCS-Lublin), prof. dr hab. Renardy Ocieczek (Uniwersytet Śląski - Katowice) oraz o. Stanisława Rudzińskiego OSPPE.
Uczestnicy sympozjum modlili się podczas Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu. Msza św. koncelebrowana w pierwszym dniu sympozjum była zarazem liturgiczną inauguracją jubileuszu 350-lecia zwycięskiej obrony Jasnej Góry. W homilii abp Józef Michalik, metropolita przemyski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, podkreślił historyczne, religijne i moralne znaczenie tego jubileuszu. Spojrzenie na historię ma służyć temu, byśmy umieli godniej żyć, przenosić w przyszłość te wartości, które otrzymaliśmy od przodków. Rzeczpospolita XVII wieku była wydana na prywatę, na przekupstwo, na zdradę. Jednak - dzięki o. Kordeckiemu - wydobyła z siebie siły, które pozwoliły jej się odrodzić. Również dzisiaj obserwujemy w Polsce zalew prywaty, nie ma dnia, abyśmy nie dowiadywali się o skandalach. Ważne jest, aby w kontekście tej rocznicy zrozumieć, że „w Ojczyźnie naszej także dzisiaj, w roku 2005, jest dość siły do powstania, dość siły do odrodzenia”. Przez lata Jasna Góra była natchnieniem i wyzwalała niezwykłe duszpasterskie programy. Trzeba sobie uświadomić, że obecne czasy są wielkim wyzwaniem. „Pierwsze wyzwanie, które dzisiejsza rocznica niesie - powiedział Arcybiskup - jest wołaniem do zakonników, do ojców paulinów, do stróżów, żeby uczyli nas żyć prawdziwą miłością maryjną”.
Sympozjum zakończyła Msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem abp Stanisława Nowaka, metropolity częstochowskiego, który w swojej homilii podkreślił, że konieczne jest poznawanie historii po to, aby dynamizować się do przeżywania współczesności. Porównując sytuację dzisiejszej Polski z sytuacją sprzed 350 lat, możemy stwierdzić, że także dzisiaj trzeba bronić wartości podobnych do tych, których bronił przeor Kordecki.
Sympozjum - obfitość przedstawionych na nim materiałów, świeżość prezentowanych refleksji - jest najlepszym dowodem, iż zwycięska obrona Jasnej Góry przed Szwedami to wciąż niewyczerpany temat dla badaczy. O. Zachariasz Jabłoński OSPPE wyraził nadzieję, że sympozjum rozpocznie cykl spotkań poświęconych tej ważnej rocznicy i jej znaczeniu dla współczesnych.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zielone Świątki, tatarak w kątki!

Po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy przez długie wieki w sposób najbardziej uroczysty świętowano właśnie Zesłanie Ducha Świętego. Jest to jedno z najstarszych świąt Kościoła wprowadzone już w II w. To Duch Święty napełnił mocą i żywą wiarą Apostołów tak, by na całym świecie mogli głosić prawdy wiary Chrystusowej.
W początkach chrześcijaństwa święto nosiło nazwę pentekoste - pięćdziesiąt dni po Wielkiej Nocy. W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, tradycje zielonoświątkowe łączą się jeszcze z elementami obyczajów pogańskich, szczególnie z tymi, które wiązały się ściśle ze świętem rolników i pasterzy. Obfitowały one w pieśni, modlitwy, procesje błagalne wśród pól o dobry urodzaj. W narożnikach pól zatykano gałązki zieleni, by chronić od gradobicia.
Różne regiony Polski dopracowały się nieco odmiennego obyczaju zielonoświątkowego, ale wszystkie łączyła radość z tej najpiękniejszej pory roku. Domy i obejścia musiały być udekorowane kaskadami zieloności, wśród której pierwsze miejsce zajmowały brzezina, jodła, klon i tatarak. Gałęzie zatykano za obrazy i belki, układano je na sprzętach i pułapach, a podłogę wysypywano rześko pachnącym tatarakiem.
„Musiało być wszędzie zielono: w oknach, ścianach, płotach - musiało się mienić świeżym liściem (...). W okolicach Pińczowa na ten dzień mieszkańcy wsi rozrzucają tatarak po podłodze w izbach i przed sieniami, a ponadto majętniejsi włościanie pieką na te święta placek z twarogiem, powszechnie tu nazywany kołaczem” (W. Siarkowski, Materyjały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, reprint Kielce 2000, s. 25).
Zieleń była od czasów pogańskich łączona z tymi dniami. Zielone wieńce zdobiły głowy dziewcząt, a wieńce z liści brzozy, dębu i klonu zakładano nawet na szyje koni i rogi bydła, zaś wianuszki z polnych kwiatów opasywały szyje gęsi i kaczek. Wybór liści nie był przypadkowy; delikatna brzoza miała wzbudzać miłość i sympatię, dąb zapewniał przyjaźń i długie życie, a klon - zdrowie. Wierzono, że cechy te przechodzą z liści na zwierzęta.
Zielonym Świętom towarzyszyły zabawy ludowe, m.in. gonitwy czy wdrapywanie się na wysoki słup zwany majem (np. w okolicach Bliżyna), chodzenie po domach z „gaikiem” i zbieranie datków. Nie brakowało wówczas zabaw o charakterze matrymonialnym. Zdaniem przede wszystkim Oskara Kolberga, jak i innych etnografów, zwyczaje tego święta trzeba łączyć z tradycją sobótkową. W naszym regionie była ona szczególnie związana z Łysicą i okolicami Świętego Krzyża, gdzie świętowano według wręcz pradawnego schematu pogańskiego, a ponadto łączono to z organizacją w tych dniach jarmarku.
Jeszcze w średniowieczu Kościół zwalczał te zabawy jako uporczywe pozostałości pogańskie, pozwalając tylko na „majenie obejść zielenią, jako otwieranie zielonych bram dla Ducha Świętego, aby zechciał nawiedzić domy dla oświecenia serc i umysłów mieszkańców” (H. Szymanderska, Polskie tradycje świąteczne, Świat Książki, Warszawa 2003, s. 258). W 1468 r. król Kazimierz Jagiellończyk zakazał urządzania w tych dniach zgromadzeń na Łysej Górze. Z powodu „niezliczonych, gorszących wypadków” Kościół zabraniał także surowo obrzędów na Łyśćcu, ale zebrania przeniosły się wówczas na Górę Witosławską - prawdopodobnie dawne pogańskie miejsce kultowe w Paśmie Jeleniowskim.
Zwyczaj ogni sobótkowych w drugi dzień Zielonych Świąt do niedawna bywał praktykowany w niektórych rejonach. Tak oto Władysław Anczyc pisał przed laty o sobótkach:
„Rzecz szczególna, że gdy w innych stronach Polski obrzęd ten od wieków odbywa się w wigilię św. Jana, w Krakowskiem palą sobótki w dzień Zielonych Świątek. Wieczorem od Ojcowa do Lanckorony, od Wzgórz Chełmskich aż po mogiłę Wandy, cały widnokrąg goreje tysiącami ognisk po wzgórkach, jak nieprzejrzane obozowisko wśród nocy. Przy każdym ognisku mnóstwo włościan otacza kręgiem palący się stos gałęzi i słomy, wciąż podsycany. W pośrodku bucha ciemnym płomieniem beczka smolna umyślnie na ten cel u smolarzy zakupiona. Dookoła stosu biegają chłopcy, często skaczący przez ogień, jakby przez kąpiel dla oczyszczenia grzechów...”.
Od 1931 r. Zielone Świątki stały się świętem ruchu ludowego, kiedy to stare tradycje zaczęto łączyć z wystąpieniami i wiecami ludowymi. W polskim kalendarzu Zielone Święta trwały dwa dni aż do r. 1957, kiedy to drugi dzień przestał być dniem wolnym

Charakterystyczną rośliną Zielonych Świątek jest balsamiczny tatarak, powszechnie używany od XVI w., gdyż wcześniej ta pospolita roślina, zarastająca bujnie brzegi stawów i strumieni, nie była znana.
Tatarak przywędrował z Azji. Przywieźli go do Pragi z Konstantynopola posłowie cesarscy przy tureckim dworze, skąd rozpowszechnił się po całej Europie Środkowej. Równie dobrze mógł przybyć do Polski z najazdami tatarskimi. Jednakże już w starożytności stosowany był do okadzania sprzętów i pomieszczeń. Dotąd Indianie Ameryki Północnej, gdy są zmęczeni, stosują proszek lub wywar z tataraku. Ludowe nazwy tej rośliny to: tatarczuk, tatarskie ziele, ajer, bluszcz, kalmus, łobzie, szuwar. Liście tataraku były używane jako podkładka do wypieku chleba, a jego kłącza - do pielęgnacji włosów. Bywa on także stosowany do wyrobu suchej konfitury z tataraku i kalmusówki bądź wykwintnych likierów, a także dodawany do mięs. Niestety, tego rodzaju tatarakowe tajniki kulinarne, pozostają raczej tajemnicą naszych prababek.

CZYTAJ DALEJ

Bp Andrzej Siemieniewski: Duch Święty wypełnia naczynia serc

2020-05-31 23:46

Agnieszka Bugała

W przeżywaniu wielkiej uroczystości Zesłania Ducha Świętego słuchamy hymnu św. Efrema, śpiewamy średniowieczny hymn Przybądź, Duchu Święty. To wszystko pomaga nam włączyć się w doświadczenie wiary, doświadczanie Ducha Świętego Kościoła wszystkich wieków i wszystkich miejsc. To dobrze, bo pomoc będzie nam potrzebna, stajemy bowiem przed pewnym problemem.

Niedziela Zesłania Ducha Świętego to oczywiście wspomnienie tej pierwszej niedzieli - Pięćdziesiątnicy. W liturgii mówimy, że dzień Pański to „ten dzień, w którym Jezus zesłał na apostołów Ducha Świętego”. Jest więc jakaś pierwsza w historii Kościoła niedziela - dzień Pański, w którym uczniowie otrzymali Ducha. Ale kandydatki do tytułu pierwszej Niedzieli Zesłania Ducha Świętego są dwie! Jest przecież dzień, w którym „wieczorem, w dniu zmartwychwstania, tam, gdzie przebywali uczniowie, przyszedł Jezus i tchnął na nich Ducha Świętego”. Tchnął, a więc zesłał.

I jest wielki i chwalebny dzień Pięćdziesiątnicy, w którym „dał się słyszeć szum z nieba”, dały się widzieć języki jakby z ognia, zstąpił Duch i napełnił zgromadzonych na modlitwie. Czyli są aż dwie niedziele - kandydatki do tytułu pierwszej niedzieli, kiedy to Jezus zesłał obiecany dar na swoich uczniów. Dlaczego aż dwa zesłania Ducha Świętego?

Pierwsze to zesłanie, w którym Jezus tchnął na uczniów i powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego! Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). Dlaczego najpierw wydarzyło się to zesłanie, a potem było wiele tygodni przerwy i wiele tygodni modlitwy, i dopiero nastąpiło tamto, gdy „Dał się słyszeć szum i dały się widzieć języki jakby z ognia”?

W odpowiedzi na to pytanie pomogą nam Ojcowie Kościoła i pierwsi chrześcijanie. Pomoże nam to, w jaki sposób pierwotny Kościół rozumiał te dwa zesłania Ducha Świętego. Otóż pierwsze zesłanie Ducha Świętego jest zesłaniem „na odpuszczenie grzechów”, czyli na uczynienie nowego człowieka, na stworzenie nowego serca, aby powstało czyste i nowe naczynie. Drugie zesłanie Ducha Świętego jest po to, aby już przygotowane, czyste naczynie nowego serca, nowego stworzenia, napełnić Duchem Świętym.

Co bowiem by się stało, gdyby dar Ducha Świętego z mocą, z charyzmatami wlał się w serca niedojrzałe, grzeszne, nieukształtowane? Co by się stało, gdyby wlał się w naczynia nieodnowione? Dobrze wiemy, co by się stało: „Nie wlewa się młodego wina do starych bukłaków” (Mt 9,17). A mamy do czynienia z młodym winem! „Upili się młodym winem - mówili niektórzy” (Dz 2,13). „Nie wlewa się młodego wina do starych bukłaków”. Dlaczego? Bo „bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują”. „Młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak i jedno i drugie się zachowuje”.

Najpierw musi być nowy bukłak, nowe naczynie, musi być stworzone nowe, odnowione serce, a potem można wlewać tam dar - moc działania Ducha Świętego. Tylko w ten sposób bukłaki się nie rozerwą.

Dlatego Ojcowie Kościoła i pierwsi chrześcijanie mówili o dwóch wylaniach Ducha Świętego. Pierwszym jest to, które wspomina Ewangelia Janowa: ustanawia nowego człowieka i nową wspólnotę, a odpuszczenie grzechów jest niczym innym, jak stworzeniem nowego serca, nowego człowieka, przygotowaniem czystego naczynia. W ten sposób Pan Bóg przygotowuje sobie stosowne miejsce do drugiego wylania Ducha Świętego, ono dopiero wyposaża w moc do życia z wiary. To może być moc ewangelizacyjna na zewnątrz, kiedy trzeba głosić słowo, zwiastować Dobrą Nowinę innym. To może być też moc do życia wewnątrz, w trudnych warunkach rodzinnych, w ciężkich przeciwnościach, kiedy wszystko się sprzysięgło przeciw mojej wierze. Czy na zewnątrz, czy też wewnątrz - drugie zesłanie daje moc charyzmatów do posługiwania i do działania.

Oprac. Agnieszka Bugała

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję