Reklama

Historia Wielkiego Postu

Najstarszym świętem chrześcijańskim i przez pierwsze trzy wieki jedynym świętem była Wielkanoc - Pascha, czyli przejście Jezusa Chrystusa przez mękę i śmierć do zmartwychwstania, czyli nowego życia w chwale. Do obchodu tak wielkiego święta chrześcijanie przygotowywali się bardzo starannie. Różny był jednak okres tego przygotowania w różnych czasach i regionach chrześcijańskiego świata.
Najstarszą formą przygotowania do świętowania Paschy - Wielkanocy był post. Praktykowano go przez dwa dni poprzedzające Wielkanoc, to jest w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Post ten, trwający czterdzieści godzin, nazywano postem paschalnym, ponieważ wiązał się z przeżywaniem Paschy Chrystusa i godnym jej sprawowaniem. Z tego prawzoru przygotowania do świętowania Wielkanocy poprzez „post paschalny” zaczął się rozwijać okres długiego „postu paschalnego”. Okres ten trwał najpierw jeden tydzień, bezpośrednio poprzedzający Wielkanoc (tak było w Egipcie w III wieku). Sobór nicejski w 325 r. określił czas do czterdziestu dni postnych. Zasadniczy kształt, choć jeszcze nieostateczny, przygotowania do Wielkanocy, jako okres czterdziestodniowy, znany był w Kościele Zachodnim w IV wieku. Dni postne obliczano od Wielkiego Czwartku wstecz - tak więc początek postu przypadał na szóstą niedzielę przed Wielkanocą, czyli pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Liczbę czterdziestu dni postu przejął Rzym od Kościoła Wschodu. Ponieważ niedziele były wolne od postu jako tygodniowej Paschy, stąd dni postnych było tylko 34, a dodając Wielki Piątek i Wielką Sobotę - 36 dni rzeczywistego postu. Na przełomie VI i VII wieku dla uzyskania liczby czterdziestu dni rzeczywistego postu dodano brakujące cztery dni, przesuwając początek Wielkiego Postu z niedzieli na środę, zwaną Środą Popielcową.
Liczba 40 występuje w Biblii i ma znaczenie symboliczne. Przywodzi na pamięć starodawne wydarzenia, takie jak 40 dni potopu, poprzedzającego zawarcie przymierza przez Boga z Noem; 40 lat wędrówki Izraela po pustyni ku ziemi obiecanej; 40 dni przebywania Mojżesza na górze Synaj, gdzie otrzymał on od Boga Jahwe tablice Prawa; 40 dni uciekał do góry Horeb prorok Eliasz przed mściwą Jezebel, żoną Achaza, króla Izraela. A nade wszystko symboliczna liczba czterdzieści dni postu wiąże się z okresem Chrystusowego przygotowania do swojej Paschy przez pobyt na pustyni, naznaczony samotnością, modlitwą i walką z szatanem (por. Mt 4, 1-11). Walka ta zakończyła się ostatecznym zwycięstwem Chrystusa nad szatanem, grzechem i śmiercią oraz chwalebnym zmartwychwstaniem.
Liturgia Wielkiego Postu koncentruje się wokół trzech tematów, które raz po raz przewijają się w modlitwach i czytaniach biblijnych tego okresu. Są nimi: chrzest, pokuta i Męka Pańska. Tematy te pojawiają się bardzo wcześnie. Mają też swoje uzasadnienie historyczne. Wielki Post był czasem bezpośredniego przygotowania katechumenów do przyjęcia chrztu w Wigilię Paschalną oraz czasem pojednania publicznych grzeszników z Kościołem przez „mozolny chrzest” pokuty (spowiedź św.), które miało miejsce w poranek Wielkiego Czwartku. W liturgii ich obecność podkreślono przez dobór odpowiednich czytań biblijnych i modlitw. Kiedy zaczęła powoli zanikać instytucja katechumenów i praktyka publicznej pokuty, wtedy zyskało na sile rozważanie cierpień i śmierci Chrystusa i stało się ono przedmiotem kazań pasyjnych głoszonych w XIII wieku. Szczególną rolę w podkreślaniu Męki Pańskiej przypisywać należy misjonarzom iroszkockim, którzy w XVII i XVIII wieku prowadzili misje ludowe. Okres Wielkiego Postu był wykorzystywany przez nich dla przygotowania wiernych do spowiedzi wielkanocnej. Obrazowe ukazywanie przez kaznodziejów Męki Chrystusa wsparte zostało powstałymi na początku XVIII wieku Gorzkimi Żalami oraz Drogą Krzyżową wprowadzoną do kościołów, najpierw przez Zakon Franciszkanów, również na początku XVIII wieku.
Rozwój liturgii wielkopostnej sprawił, że wszystkie dni powszednie miały własny formularz mszalny. Formularze te są w mszale do dziś. Ubogacają one liturgię w aspekcie teologicznym. Każdy z nich jest wspaniałą katechezą biblijną, zawierającą wiele wskazówek etycznych dla chrześcijanina. W przeszłości dla katechumenów były pomocą w przygotowaniu do przyjęcia chrztu. Równocześnie dla pokutników były pouczeniem, aby się nawracali oraz nie popadali na nowo w grzechy już odpokutowane. Dziś dla wszystkich wiernych teksty te są zachętą do życia łaską sakramentu chrztu i do przestrzegania zobowiązań z niego wynikających. Są też zachętą do życia łaską i duchem sakramentu pokuty i pojednania. Przypominają, że należy unikać grzechu, który obraża Boga, i tego wszystkiego, co do grzechu prowadzi.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ten wybór jest oczywisty!

2020-02-11 08:56

Niedziela Ogólnopolska 7/2020, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

adobe.stock.pl

Pobożność i bezbożność – za tymi słowami ukrywają się fundamentalny wybór i przepastnie różne postrzeganie rzeczywistości. Człowiek pobożny łatwo znajduje Boga we wszystkim i Jemu chce służyć, bezbożny zaś z pasją szuka głównie samorealizacji... Pobożny szerokim łukiem omija wszystko, co uchybia ufnej i serdecznej relacji z Bogiem. Bezbożni zaś – „wyzwoleni” od więzi z Bogiem – siebie czynią miarą wszystkich rzeczy, butnie stanowią prawa, które urągają Dekalogowi – Prawu Bożemu. A może to na jedno wychodzi? Tylko do czasu można wszystko relatywizować, a zepsucie moralne stawiać na równi z wiernością sumieniu. Po Auschwitz przychodzi czas Norymbergi...

Słowo Boże wzywa nas dziś do postawienia sobie weryfikujących pytań: jestem pobożny czy bezbożny? W czym się chętnie ćwiczę i co doskonalę: pobożność czy bezbożność? Czy we wszystkim szukam Boga i Nim się rozkoszuję, czy raczej zadowalam się nadętym ego i doczesnością? To powinno być jasne, że o przepis na życie udane i szczęśliwe trzeba pytać Stwórcę. (Byle gadżet opatrzony jest instrukcją, a człowiek, arcydzieło Boga – nie?) On mówi ci, człowiecze, jasno, że „położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba, to będzie ci dane”. Co za wybór! I jaka przepastna różnica! Jest się nad czym zadumać.

W Ewangelii intrygują zdania: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”. I: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Jak i czym Jezus wypełnia Prawo i Proroków? Co rozstrzyga o „większej sprawiedliwości”? Otóż bez jasnego światła słońca nie dałoby się żyć. Ono wydobywa piękno i dobroć wszystkich stworzeń. Bez niego wszystko byłoby ciemnością, czarną nocą. Gdy brak światła, przestajemy widzieć i wiedzieć, jakie coś jest i czemu służy...

Podobnie rzecz się ma z Prawem, Dekalogiem. Jego zasadność, dobroć i piękno jawią się nam, gdy czytamy je w „kluczu” Bożej miłości. To miłość Ojca i Syna najpełniej objawiona w Jezusie sprawia, że wszystko jest w niej skąpane, także Dziesięć przykazań. Jezus nie przyszedł, by cokolwiek w nich znieść, osłabić. Przeciwnie – za sprawą wypełniającej je miłości przykazania zobowiązują jeszcze mocniej i bardziej subtelnie. I tak wchodzimy już w przestrzeń „większej sprawiedliwości” i do „królestwa niebieskiego”. Tu są miłość, zaufanie, pokój i radość. Jak w raju. W miłości przykazania nie uwierają. Kosztują, ale nie kłócą się z rozumem i sercem.

CZYTAJ DALEJ

Chirurg plastyczny zbadał Całun Turyński

2020-02-17 16:53

[ TEMATY ]

całun turyński

Ireneusz Kajdana

Dla wielu podróż do Turynu i zobaczenie Całunu Turyńskiego jest spełnieniem marzeń

Całun Turyński jest jednym z najczęściej badanych przedmiotów na świecie. Analizowano go m.in. pod kątem hematologicznym, chemicznym i biologicznym. Nigdy wcześniej jednak nie robił tego chirurg plastyczny.

Pierwszym jest prof. Bernardo Hontanilla z Kliniki Uniwersyteckiej Nawarry. Wyniki swoich badań opublikował w czasopiśmie „Scientia et Fides”, które ukazuje się również w Polsce, nakładem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

„Wszystkie dotychczasowe badania stwierdzają, że pozycja człowieka z całunu jest typowa dla ciała po śmierci. Tymczasem chodzi o zwykły ruch osoby, która próbuje wstać” – uważa lekarz. Na całunie „widać odciśnięty wizerunek żywego człowieka” – zapewnia Bernardo Hontanilla. „Jest czymś racjonalnym myślenie, że jeśli całun okrywał ciało Jezusa, to chciałby On pokazać na tym samym przedmiocie nie tylko oznaki śmierci, ale także zmartwychwstania” – dodaje.

„Pozycja ciała na całunie nie jest spowodowana tym, że chce ono wrócić do pozycji, jaką miało na krzyżu, (w tym wypadku ramiona powinny przemieścić się na zewnątrz przypominając postawę ukrzyżowanego). Pozycja ciała pokazuje ten pierwszy i początkowy gest podnoszenia się” – pisze chirurg. Świadomy, że wyniki jego badań mogą wywołać polemikę Bernardo Hontanilla stwierdza: „mam dowody naukowe na potwierdzenie swoich tez”.

„Jeśli te wszystkie ślady, które znajdują się na całunie, połączymy z tym, co opisują Ewangelie, to zauważymy, że wszystko się zgadza w zupełności, nie tylko w śmierci, ale także w zmartwychwstaniu. Zarównie statyczne oznaki śmierci jak też dynamiczne oznaki życia znajdują się na tym samym przedmiocie. Jeśli wizerunek na całunie jest wizerunkiem Jezusa, to wówczas chrześcijanie mają dowód Jego śmierci i zmartwychwstania” – mówi Bernardo Hontanilla.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję