Reklama

Święta i uroczystości

EWANGELIA WIERSZEM OPOWIEDZIANA

Światło na oświecenie pogan

W bieżącym roku kalendarzowym
Święto Ofiarowania Pańskiego
przypada na czwartą niedzielę zwykłą roku A.
Otwieramy więc znany od lat dziecięcych
tekst Ewangelii wg św. Łukasza
opisujący ofiarowanie Syna Bożego
w Świątyni Jerozolimskiej wówczas,
«gdy upłynęły według Prawa Mojżeszowego
dni oczyszczenia Maryi» /Łk 2,22/.

Tradycja chrześcijańska podaje,
że wydarzenie to miało miejsce
w czterdziestym dniu po Bożym Narodzeniu,
wlicza jednak sam dzień
przyjścia na świat Syna Bożego,
zatem każdego roku
drugiego dnia lutego
przeżywamy niezmiennie od stuleci
Święto Ofiarowania Pańskiego.

Zapowiedź starotestamentalną
tego wydarzenia znalazł Kościół
w tekście proroctwa Księgi Malachiasza,
ostatniego z proroków mniejszych,
sławiącego dzień przyjścia Pana
- wyczekiwanego od wieków
przez wszystkie pokolenia Izraela -
do swojej Świątyni w Jerozolimie
jako upragnionego «Anioła Przymierza» /Ml 3,1/.

Potwierdza Jego przyjście sam «Pan Zastępów» /Ml 3,1/,
Jahwe - Bóg Wszechmogący w obrazie Paruzji
oznaczającej przyjście Pana na Dzień Sądu Bożego.
Ewangelia, głosząca przyjście na świat
«oczekiwanego i upragnionego Anioła Bożego» /Ml 3,1/,
będzie radosną nowiną tylko dla tych,
którzy wytrwają w «dzień Jego nadejścia»
w prawdzie swego istnienia i powołania
«i ostoją się» w Jego Miłości /por. Ml 3,2/.

«Albowiem On jest jak ogień złotnika
i jak ług farbiarzy» /Ml 3,2/ usuwający
ze szlachetnych kruszców
istniejące tlenki i zanieczyszczenia
metodą złotnika wytapiającego je w ogniu,
lub metodą farbiarzy
wykorzystujących reakcje chemiczne
do tworzenia nowych substancji,
barwników - niezbędnych do farbowania tkanin.

I nam samym w pracy duchowej
potrzebna jest metoda złotnika
wypalającego wady i złe skłonności
w ogniu cierpliwości i wytrwałości
służącej do kształtowania cnót,
ale również metoda farbiarzy
przemieniająca jeszcze nie odkryte
talenty i zdolności w zasadę chemiczną,
która jest miłością przekształcającą nasz grzech
i wszelkie zło wewnętrzne w stan błogosławieństwa.

Stanem tym jest błogosławieństwo «synów Lewiego» /Ml 3,3/,
pokolenia kapłańskiego, które - dzięki oczyszczeniu
w ogniu Bożego Miłosierdzia - może jako jedyne
ze wszystkich pokoleń Izraela /por. Lb 18,20n; Pwt 18,1-2/
«składać Panu ofiary sprawiedliwe» /Ml 3,3/.
Tak samo współcześni kapłani
oczyszczeni ogniem Miłosierdzia Bożego
i zanurzeni wewnętrznie w Bożej Miłości
stają się błogosławieństwem dla świata i braci.

Takim błogosławieństwem dla całego wszechświata
w jego wymiarach materialnych i czasowych
jest «Jezus - pierworodne dziecię - poświęcone Panu»
w Świątyni Jerozolimskiej przez Świętych rodziców,
«Arcykapłan naszego wyznania» /Hbr 3,1/,
którego «Symeon, człowiek prawy i pobożny
wyczekiwał jako nadziei Izraela» /Łk 2,25/,
gdyż «Duch Święty, który na nim spoczywał,
objawił mu, że nie ujrzy śmierci,
aż zobaczy Mesjasza Pańskiego» /Łk 2,25-26/.

«Pod natchnieniem więc tegoż samego Ducha,
przyszedł do świątyni» /Łk 2,27/,
stając się naocznym świadkiem
przeżywanego przez nas dzisiaj wydarzenia,
«gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus,
aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa» /Łk 2,27/.
Na ten moment «wziął Dziecię w objęcia,
błogosławił Boga i mówił» /Łk 2,28/.

«Teraz o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju,
według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały
Twoje zbawienie, któreś przygotował
wobec wszystkich narodów:
Światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela» /Łk 2,29-32/.

Wypowiedziane przez Symeona słowa
powtarzamy codziennie o godzinie
liturgicznej modlitwy wieczoru,
gdy idziemy na spoczynek
po całym dniu często wytężonej pracy
w utrudzeniu spiekotą dnia
i jego codziennymi sprawami
pamiętając, że dzień ten może być dla nas
jak dla Symeona - ostatnim.

Niech w ten dzień i na naszych ustach
nie zabraknie słów błogosławieństwa
wypowiadanych w uwielbieniu
pod adresem Pana naszego życia,
który - jak czytamy dziś w Liście do Hebrajczyków -
«bez żadnej różnicy stał się uczestnikiem
[naszego ciała i krwi], aby przez [swoją] śmierć
pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią
i aby uwolnić nas z niewoli bojaźni śmierci» /Hbr 2,14-15/.

Niech ta myśl o naszym podobieństwie
do Syna Bożego - Światła świata
i naszego istnienia - pomoże nam
zrozumieć prawdy zasadnicze
dotyczące naszego życia
tu na ziemi - w łasce Boga
i w wieczności - w Jego chwale,
by «Ten, który przeznaczony został
na upadek i powstanie wielu w Izraelu,
[również dla nas] był znakiem sprzeciwu» /Łk 2,34/
w chwilach naszego świadectwa.

Niech pamięć na Maryję - Matkę Bolesną,
której «duszę miecz przenika
[dla objawienia] zamysłów serc wielu» /Łk 2,35/.
pomnoży naszą wiarę
przez liczbę danych nam lat życia,
by spełnić wszystkie nasze nadzieje,
o których mówi nam dziś
«prorokini Anna, córka Fanuela,
z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach» /Łk 2,36/.

Niech też liczbę lat naszego życia
wypełni błogosławieństwo Syna Bożego,
«napełniając je mądrością i łaską Bożą» /por. Łk 2,40/,
byśmy w dniu ostatnim naszego życia
dołączyli do grona tych,
«którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy» /Łk 2,38/
i chwały Bożego zbawienia. Amen.




2014-02-01 16:39

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Życie na wyłączną służbę Bogu

2 lutego w Kościele powszechnym obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego. Od 24 lat to także dzień poświęcony osobom konsekrowanym, które swoje życie oddali służbie Bogu.

W naszej diecezji wieloraką posługę pełnią siostry zakonne z 24 zgromadzeń zamieszkujących w 54 wspólnotach – klasztorach oraz ojcowie i bracia zakonni z 11 zgromadzeń skupionych w 20 wspólnotach. Osoby konsekrowane posługują w takich obszarach życia kościelnego i społecznego, jak praca wychowawcza i nauczanie, różne formy opieki nad młodzieżą, katechizacja i inne formy ewangelizacji, pomoc o charakterze duchowym i materialnym. Prowadzą też zakłady opiekuńczo-lecznicze. Zgromadzenia męskie w większości prowadzą duszpasterstwo parafialne i są kustoszami diecezjalnych sanktuariów. W diecezji świdnickiej posługę kontemplacyjną pełnią mniszki klaryski od Wieczystej Adoracji, które w dzień i w nocy trwają przy Panu, polecając Mu sprawy Kościoła i całego świata, a także nas wszystkich. Do grona osób konsekrowanych należą także dziewice i wdowy konsekrowane.

Należy dziękować Panu Bogu za dar powołania osób konsekrowanych.

Każde powołania powinno być wymodlone. Tak było w moim przypadku – opowiada o. Dariusz Laskowski, paulin, proboszcz parafii św. Józefa w Świdnicy. – Moje powołanie zostało wymodlone na pieszej pielgrzymce. Ono, tak czuję, zrodziło się na pielgrzymce, kiedy miałem już 6 lat i później dojrzewało w kaplicy Matki Bożej, mimo że moje życie przybierało czysto ludzki scenariusz. Była szkoła, marzenia, praca. Tak, miałem pracę, na której bardzo dobrze się znałem.

W restauracji byłem kucharzem, któremu dobrze się powodziło. Jednak jak się modlisz o wolę Bożą, to ona się wypełnia. Dlatego postanowiłem podczas jednej z pielgrzymek, że wstąpię do zakonu i zrobiłem to. I jestem szczęśliwym zakonnikiem, szczęśliwym paulinem. Dlatego módl się o wolę Bożą w swoim życiu, módl się o rozeznanie powołania, a odkryjesz, że możesz być prawdziwie szczęśliwy – zachęca czytelników Niedzieli Świdnickiej o. Dariusz.

CZYTAJ DALEJ

Dom św. Maksymiliana

2020-08-12 08:36

Niedziela łódzka 33/2020, str. I

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

Ks. Paweł Gabara

Obraz św. o. Maksymiliana Marii Kolbego

Wyobraźmy sobie świat w roku 1894: dynamiczny rozwój przemysłu, postęp techniczny, kapitalizm. Polski nie ma na mapach świata. Jednak właśnie w niej przychodzi na świat Rajmund Kolbe.

Jak czytamy w akcie urodzenia późniejszego świętego: „Działo się to w mieście Zduńska Wola 8 stycznia 1894 roku o godzinie 4 po południu. Stawił się osobiście: Juliusz Kolbe, lat dwadzieścia trzy, z zawodu tkacz, zamieszkały w Zduńskiej Woli, w obecności Leopolda Lange (...) i Franciszka Dąbrowskiego (...) z zawodu tkaczy. Okazali nam dziecko płci męskiej, oświadczając, że urodziło się ono we wsi Zduńska Wola, w dniu dzisiejszym, o godzinie 1 w nocy z jego ślubnej małżonki, Marianny z Dąbrowskich, lat dwadzieścia trzy. Dziecku na chrzcie w dniu dzisiejszym nadano imię Rajmund (...)” (pisownia oryginalna).

Boże małżeństwo

Matka o. Maksymiliana, Marianna, przeszła długą drogę do małżeństwa. Jako młoda panienka wszem i wobec ogłaszała, że nigdy nie wyjdzie za mąż. Marzyła o klasztorze, chcąc realizować powołanie zakonne w zgromadzeniu sióstr felicjanek. Ponieważ jednak była córką tkacza, nie stać jej było na wiano, które powinna wnieść do zgromadzenia. Swoje powołanie zrealizuje jednak w późniejszym czasie, gdy odchowawszy dzieci zamieszka w wymarzonym zgromadzeniu jako tercjanka rezydentka.

W wieku 21 lat Marianna wyszła za mąż za Juliusza Kolbego, który podobnie jak jej ojciec zajmował się tkactwem. Juliusz Kolbe pochodził z rodziny katolickiej i był człowiekiem o żarliwej wierze. On również odczuwał w młodości powołanie zakonne, ostatecznie wybrał jednak franciszkański zakon świecki. „Dobrali się z Marią wspaniale. Ta sama żarliwa wiara, te same marzenia o życiu zakonnym, ta sama wrażliwość franciszkańska. Juliusza opisywano jako wysokiego blondyna, który nie pił i nie palił. Wyglądał na milczka. Pasował do kobiety, która chciała prowadzić dom po swojemu”.

Jak bardzo oderwany od dzisiejszej rzeczywistości jest ten obraz. Dwoje ludzi, którzy, rezygnując z powołania zakonnego, nie rezygnują z ideałów zakonnych – żyją w ubóstwie, wstępują do zakonu świeckiego, wspierają siebie nawzajem w wierze. Taki dom może rodzić tylko święte dzieci.

Rajmund był ich drugim synem, urodzonym 2 lata po pierworodnym Franciszku. Kiedy dokładnie urodził się o. Maksymilian – nie wiadomo; podana w akcie urodzenia data 8 stycznia mogła być datą z kalendarza juliańskiego, który obowiązywał w zaborze rosyjskim i nie powtarza się ona w innych dokumentach, które podają zazwyczaj datę 7 lub 6 stycznia. Postulator beatyfikacyjny ostatecznie rozstrzygnął tę kwestię, przedstawiając metrykę urodzenia o. Kolbego, która podaje datę 27 grudnia 1893 według kalendarza juliańskiego, według gregoriańskiego – 8 stycznia 1894 r. i ta data uznawana jest oficjalną.

Sam o. Maksymilian nigdy jednak nie dowiedział się, kiedy właściwie przyszedł na świat. Wiadome było natomiast, gdzie – w Zduńskiej Woli, w domu przy ul. Browarnej. Dom, zniszczony podczas I wojny światowej, zrekonstruowano na tej samej ulicy, która obecnie ma za patrona św. Maksymiliana. W domu mieści się muzeum poświęcone świętemu.

„Ciężka praca i głębokie, wszechogarniające życie religijne – tak można by w największym skrócie scharakteryzować atmosferę domu rodzinnego Kolbów. Pracowano od 6 rano do 8 wieczorem, z przerwą półgodzinną na śniadanie, 1-godzinną na obiad i 15-minutową na podwieczorek, czyli ponad 10 godzin dziennie. Małżonkowie – oboje tercjarze franciszkańscy – żyli w wierności, miłości i zgodzie. Juliusz nie palił i nie pił. Całe mieszkanie składało się z jednej izby. Znajdował się tu ołtarzyk Matki Boskiej Częstochowskiej, przed którym paliła się lampa olejna”.

Z powodu złej sytuacji materialnej rodzina Kolbów zmuszona jest opuścić Zduńską Wolę. Mieszkają jakiś czas w Łodzi, gdzie Juliusz pracuje w fabryce, a w roku 1896 przenoszą się do Pabianic. To w tym mieście założą warsztat tkacki, a Rajmund przyjmie I Komunię św. To także tu, w kościele św. Mateusza, w życiu Rajmunda po raz pierwszy tak wyraźnie objawi się Maryja Niepokalana. Zanim to jednak nastąpiło, w jego życiu namiesza pewien aptekarz.

Nauka i powołanie

Kiedy Rajmund Kolbe miał 9 lat, chętnie pomagał matce we wszystkich pracach. Marianna Kolbe, oprócz pracy w sklepie, asystowała przy porodach, używając naparów z ziół do okładów. Kiedy zabrakło jej kozieradki, wysłała syna do apteki, prosząc, aby przyniósł jej foenum-graecum. Rajmund pobiegł do znanej w Pabianicach apteki pana Kotowskiego. Kiedy bezbłędnie wyrecytował łacińską nazwę zioła, pan Kotowski wpadł w osłupienie. Dowiedziawszy się, że chłopiec uczy się łaciny u proboszcza parafii św. Mateusza, zachwycony bystrością umysłu Rajmunda, obiecał dawać mu korepetycje.

Dlaczego w życiu Rajmunda sytuacja z kozieradką i korepetycje z łaciny okazały się tak ważne? W tym samym roku, ale nieco wcześniej, państwo Kolbowie podjęli decyzję, że ich starszy syn, Franciszek, zostanie księdzem. Gotowi na wszelkie wyrzeczenia, byle umożliwić mu naukę w seminarium, rodzice zrezygnowali z kształcenia Rajmunda, planując dla niego karierę sklepikarza lub tkacza. Kiedy zaś pan Kotowski wziął go pod opiekę, nie tylko kształcąc, ale opłacając koszty edukacji, Rajmund mógł po roku dołączyć do brata w szkole handlowej.

Św. Maksymilian urodził się w Zduńskiej Woli.

Po tym przełomie kolejny miał miejsce w roku 1907. Wtedy to do Pabianic przybyło dwóch franciszkanów: o. Peregryn Haczela, prowincjał franciszkanów ze Lwowa, wraz ze współbratem. Przyjechali oni głosić misje w okresie wielkanocnym. Prócz odnowy wiary w parafianach misjonarze mieli jeszcze jeden cel: zapewnić zakonowi napływ nowych sił. Z tego względu o. Haczela bez wahania ogłosił z ambony, że kolegium franciszkańskie we Lwowie przyjmuje nowych chłopców gotowych poświęcić życie służbie zakonnej. To ogłoszenie znalazło podatny grunt w sercach Franciszka i Rajmunda Kolbów. Od urodzenia zanurzeni w duchowości franciszkańskiej chłopcy usłyszeli głos Boga, wzywający ich do życia zakonnego.

Franciszkanie nie przyjęli ich jednak natychmiast – przeor nakazał im wpierw ukończyć szkołę handlową i wraz z rodzicami przygotowywać się przez rok do dalekiej podróży do Lwowa. Uszczęśliwieni rodzice, we współpracy z proboszczem i panem Kotowskim, zaczęli budować grunt pod wielką wyprawę synów i wysłanie ich w świat, drogą powołania.

Powyższy tekst w nieco innej wersji ukazał się w „Głosie Maksymiliana” (nr 1/2015), piśmie parafii św. Maksymilina Marii Kolbego w Pabianicach.

CZYTAJ DALEJ

Caritas Polska: W niedzielę otwórzmy serca dla Bejrutu

2020-08-14 13:31

[ TEMATY ]

Liban

Caritas

Bejrut

Caritas Polska

Rośnie tragiczny bilans eksplozji chemikaliów w stolicy Libanu, do której doszło 4 sierpnia. Potwierdzono już ponad 200 ofiar śmiertelnych, doraźnej pomocy nadal potrzebują mieszkańcy miasta, którzy stracili dach nad głową.

W najbliższą niedzielę, 16 sierpnia, swoją solidarność z poszkodowanymi w wyniku wybuchu będzie można wyrazić poprzez udział w zbiórce pieniędzy na ich rzecz, która zostanie przeprowadzona pod kościołami w całej Polsce.

Zniszczone domy mieszkalne, szpitale i szkoły. Ulice pokryte szkłem z okien wybitych przez wybuch, kolejki do namiotów z pomocą żywnościową – to codzienność dotkniętych skutkami ubiegłotygodniowej katastrofy dzielnic dwumilionowego Bejrutu. W wyniku eksplozji w bejruckim porcie uszkodzeniu uległy m.in. silosy zbożowe; szacuje się, że zapasy mąki dla Libanu wystarczą zaledwie na sześć tygodni.

– Dziesiątki zaginionych, tysiące rannych, setki tysięcy ludzi straciło domy – wszyscy są tu wstrząśnięci tym, co się stało. A wszystko to dzieje się w czasie, gdy Libańczycy stawiają czoła wyzwaniom związanym z załamaniem gospodarki. Obecnie bezsilność doprowadziła do jeszcze większej destabilizacji. Ludzie wyszli na ulice i pomimo że kilka dni temu doszło do rezygnacji rządu, w różnych częściach miasta nadal trwają demonstracje. Jednocześnie potrzeby wciąż są ogromne: brakuje żywności, lekarstw, środków ochronnych – bo przecież Libanu nie ominęła epidemia koronawirusa, która dotknęła inne kraje – donosi z Bejrutu Anna Pilaszek, wysłanniczka Caritas Polska.

– Nasza reakcja na ten kryzys musi być błyskawiczna i zdecydowana. Już przekazaliśmy Caritas Liban, której wolontariusze niosą pomoc na miejscu, 100 tys. zł z własnych środków. Wpływy ze zbiórki, którą uruchomiliśmy 5 sierpnia, przekroczyły 550 tys. zł. Koszty zakupu żywności, środków medycznych, a także pomocy ludziom, którzy stracili dach nad głową, są jednak olbrzymie. Dlatego bardzo liczymy na ofiarność Polaków w niedzielę (16 sierpnia), która w myśl apelu apb. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, będzie dniem solidarności z mieszkańcami Bejrutu – przypomina ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska.

Środki zebrane podczas niedzielnej kwesty pod kościołami zostaną za pośrednictwem Caritas Polska przekazane na rzecz poszkodowanych na skutek wybuchu w Bejrucie. Pomóc można również dokonując wpłaty na konto, przekazując darowiznę za pomocą strony internetowej lub wysyłając charytatywnego sms-a.

Jak wesprzeć mieszkańców Bejrutu?

• Dokonując wpłaty na stronie caritas.pl/Bejrut

• Wpłacając dowolną kwotę na konto nr 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 (tytuł wpłaty: BEJRUT)

• Wysyłając SMS o treści BEJRUT pod numer 72052 (koszt 2,46 zł)

***

Caritas to największa organizacja dobroczynna w Polsce. Pomaga setkom tysięcy potrzebujących w kraju i za granicą. Struktura Caritas w Polsce składa się z Caritas Polska, która pełni funkcję koordynatora projektów ogólnopolskich i zagranicznych oraz z 44 Caritas diecezjalnych, które niosą bezpośrednią pomoc potrzebującym. Caritas Polska od trzech lat dynamicznie zwiększa skalę działania. W 2019 roku jej wydatki na działalność dobroczynną przekroczyły rekordowy pułap 100 milionów złotych. W tym roku obchodzimy 30-lecie działalności Caritas w Polsce. Organizacja jest częścią sieci Caritas Internationalis i Caritas Europa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję